W środę 29 listopada br. w Sejmie odbyła się konferencja działkowców, której Wielkopolskie Stowarzyszenie Lokatorów był współorganizatorem. Obecność Wielkopolskiego Stowarzyszenia Lokatorów w Sejmie podczas konferencji była spowodowana naszymi staraniami w sprawie osób zamieszkujących na rodzinnych ogrodach działkowych. Rafał Zawadzki z Poznania, działkowiec i jednocześnie członek WSL, przedstawił w tej sprawie swój referat. Poniżej drukujemy pełną jego treść. Konferencja okazała się sukcesem i na pewno spowoduje większe zainteresowanie problemem ze strony polityków. Bezpośrednio w sprawę zaangażował się poseł Tadeusz Dziuba.

Konferencja była naturalną konsekwencją już blisko dwuletnich działań WSL i niezależnych działkowców (stowarzyszenia Kajka i Forsycja) sprzeciwiających się wysiedleniom i rugowaniu osób zamieszkujących rodzinne ogrody działkowe. Naszym bezpośrednim celem jest abolicja dla wszystkich zamieszkujących i posiadających ponadmetrażowe altany.

Nadmetraże i zamieszkiwanie na działkach
w świetle ustawy o rodzinnych ogrodach działkowych z dnia 13.12.2013 r.
i Konstytucji RP. Propozycje zmian w polskim porządku prawnym

Nadmetrażowe altany i zamieszkiwanie w nich to tematy od dziesiątek lat występujące na ogrodach działkowych i od samego początku traktowane jak temat tabu, o którym wolą nie mówić sami działkowcy jak także zarządy ogrodów. Tylko dlaczego, skoro problem jest ogromny, bo dotyczy przede wszystkim każdego większego miasta w Polsce oraz gmin wokół dużych miast. Z uwagi na to, iż kwestia ta od samego początku była i jest dość dobrze ukrywana przez zarządy ogrodów z obaw przed konsekwencjami, trudno dziś określić ile tysięcy altan i rodzin problem dotyczy. Jednocześnie trzeba zastrzec, iż nie każdy działkowiec mieszkający ma nadmetrażową altanę i nie w każdej nadmetrażowej altanie mieszka działkowiec.

Zdecydowana większość społeczeństwa znalazła się na działkach, ponieważ nie miała innej możliwości zaspokojenia swoich potrzeb mieszkaniowych. W tej sytuacji są również rodziny, które padły ofiarą przymusowych wysiedleń dokonywanych przez „czyścicieli kamienic”. Mieszkańcy działek, pomimo starań o przydział mieszkań komunalnych, wielokrotnie spotykali się z odmową, gdyż gminy utrzymywały, że dzięki ROD mają zaspokojone potrzeby mieszkaniowe.

Warto przypomnieć, że zgodnie z art. 3 ustawy o ROD podstawowymi celami rodzinnego ogrodu działkowego, zwanego dalej „ROD”, są:
1) poprawa warunków socjalnych członków społeczności lokalnych;
2) pomoc rodzinom i osobom w trudnej sytuacji życiowej oraz wyrównywanie ich szans;
3) integracja wielopokoleniowej rodziny, wychowanie dzieci w zdrowych warunkach oraz zachowanie aktywności i zdrowia emerytów i rencistów.

Konstytucja RP, która w art. 75 określa, że: „Władze publiczne prowadzą politykę sprzyjającą zaspokojeniu potrzeb mieszkaniowych obywateli, w szczególności przeciwdziałają bezdomności, wspierają rozwój budownictwa socjalnego oraz popierają działania obywateli zmierzające do uzyskania własnego mieszkania”.

Tymczasem, jak dobrze wiemy, konstytucyjne zapisy były przez władze publiczne ignorowane. Według jednego z raportu NIK samorządy zaspakajały zapotrzebowanie na mieszkania socjalne na poziomie niekiedy nieprzekraczającym 1–2% rocznie. W okresie obowiązywania wyżej wspomnianego zapisu konstytucyjnego (od 1997 r.) budowano średniorocznie w Polsce jedno mieszkanie komunalne na gminę! W ostatnich latach buduje się ich coraz mniej, a w 2015 r. oddano do użytku najmniejszą liczbę mieszkań komunalnych od połowy lat 90-tych – 1687 lokali.
Nasuwają się oczywiście pytania: dlaczego ustawa o ROD ma być stawiana ponad art. 75 Konstytucji i Ustawę o ochronie praw lokatorów? Dlaczego wytykana działkowcom samowola budowlana jest z taką gorliwością zwalczana, a z drugiej strony władze publiczne przez kilka dekad bezkarnie ignorowały potrzeby mieszkaniowe i zaniechały budownictwa socjalnego i komunalnego, naruszając tym samym art. 75 Konstytucji?

Bazując na wynikach z września 2010 roku podanych przez Najwyższą Izbę Kontroli, która w okresie od 5 października do 11 grudnia 2009 roku przeprowadziła kontrolę rodzinnych ogrodów działkowych w tylko 8 urzędach gmin, możemy się dowiedzieć jak duży był to problem już 8 lat temu. Mimo tych wyników, o których w 2010 roku oficjalnie zostało poinformowanych 28 organów państwowych, ustawodawca wprowadzając w 2013 roku ustawę o ROD według forsowanego przez PZD tzw. projektu obywatelskiego nawet nie spróbował rozwiązać problemów tysięcy obywateli. Co więcej ustawa jeszcze bardziej zaostrzyła przepisy i wprowadziła następujące przepisy:
art. 12: zakaz zamieszkiwania,
art. 13: na terenie działki altana, obiekt gospodarczy nie może mieć większej powierzchni zabudowy niż 35 metrów kw,
natomiast w art. 36 ust 3, ustawa o ROD daje stowarzyszeniu ogrodowemu prowadzącemu ROD prawo do wypowiedzenia umowy dzierżawy działkowej za zamieszkiwanie lub posiadanie na użytkowanej działce nadmetrażowej altany. W większości przypadków osób mieszkających na stałe na ROD jest to jedyne schronienie i ostatni majątek ich życia.

Oto wyniki kontroli  przeprowadzonej przez Najwyższą Izbę Kontroli w 2009 roku, przeprowadzonej tylko w 8 gminach:
- na obszarze gminy Gdańsk, na terenie tylko 9 ogrodów zameldowano łącznie 86 osób,
- na obszarze gminy Poznań w latach 2006-2009 (do 30 września) do Wydziału Spraw Obywatelskich Urzędu złożono 133 wnioski o zameldowanie na terenach ROD,
- w gminie Wrocław na terenie ROD „Zacisze” zameldowano 39 osób; pierwsza osoba została zameldowana na działce już w 1959 r.,
- w Urzędzie Miasta Bydgoszczy od 1 stycznia 2003 do 28 maja 2009 r. liczba zameldowanych osób na terenie ogrodów działkowych wyniosła 170,
- w badanym przez NIK okresie, na terenach ROD położonych w gminach: Częstochowa, Gdańsk, Poznań, Łódź, Olsztyn, Wrocław oraz w Bydgoszczy zamieszkiwały ogółem 962 osoby,
- w gminie Szczecin, dopiero w związku z likwidacją ROD „Lotnisko”, stwierdzono przypadki stałego zamieszkiwania na 18 działkach,
- na obszarze wszystkich skontrolowanych gmin, na terenach zajętych przez rodzinne ogrody działkowe, stwierdzono przypadki wybudowania obiektów o wymiarach przekraczających normę powierzchni zabudowy,
- na obszarze jednego ROD w gminie Olsztyn - obiekty ponadnormatywne stanowiły ok. 86,5% oraz w przypadku jednego ROD w gminie Szczecin - obiekty ponadnormatywne stanowiły ok. 60% liczby obiektów wybudowanych na obszarze tego ROD,
- na terenie Gminy Szczecin w trakcie ww. kontroli dokonano oględzin 25 działek i stwierdzono w 15 przypadkach występowanie altan ponadnormatywnych,
- w Gutkowie (dzielnica Olsztyna) obiekty ponadnormatywne wybudowano na terenie 269 z 311 działek,
- w 2008 r. m.in. na obszarze Poznania PINB przeprowadził 89 kontroli sposobu zabudowy działek na terenach 7 ROD. W trakcie kontroli stwierdzono, iż spośród 89 skontrolowanych obiektów, 33 były ponadnormatywnymi budowlami, czyli 37%,
- ponadto stwierdzono, że w jednej gminie (Szczecin) PZD Okręgowy Zarząd w Szczecinie przekazał Powiatowemu Inspektorowi Nadzoru Budowlanego dla miasta Szczecin informacje, dotyczące obiektów wybudowanych na terenach przekazanych pod rodzinne ogrody działkowe, niezgodnie z ustawą - Prawo budowlane. Na podstawie tych danych ustalono, że wg stanu na dzień 30 września 2009 r. liczba zgłoszonych obiektów ponadnormatywnych wyniosła 840.

Z informacji przekazanej przez PZD wynika m.in., że Krajowa Rada Polskiego Związku Działkowców uważa, że w kraju łącznie wybudowano 9,1 tys. altany niezgodnie z ustawą - Prawo budowlane.

Kolejnym dokumentem, który pomoże zobrazować nam skale omawianych problemów jest np. uchwała jednego z 26 Okręgów PZD (nr 1/V/2015 Okręgowego Zarządu PZD w Poznaniu z dnia 5 grudnia 2015r.) w sprawie budownictwa ponadnormatywnego oraz zamieszkiwania na terenie działek w Okręgu Poznańskim w której czytamy:
- łączna liczba ponadnormatywnych budowli jest szacowana na 2000, z czego w ogrodach miejskich (głównie w Poznaniu) - 867 i podmiejskich – 1133;
- potwierdzenie samowoli budowlanej przez organ stało się przyczyną wypowiedzenia umowy dzierżawy działkowej w 18 przypadkach;
- zamieszkiwaniu na terenie ogrodów występuje w 98 ogrodach, w których zamieszkuje na 1787 działkach 3885 osób. Wydziały spraw obywatelskich urzędów miast i gmin potwierdzają zamieszkiwanie meldunkami osób aż w 1721 przypadkach. Zamieszkiwanie w ogrodach w mieście (głównie w Poznaniu) dotyczy 1348 działek, a poza miastami 439 działek;
- w niektórych ogrodach tolerujących zjawisko dochodzi do prób przejmowania władzy, co ma umożliwić uniknięcie odpowiedzialności za łamanie prawa.

Takie właśnie informacje możemy wyczytać z oficjalnej uchwały OZ PZD z Poznania. W skali Polski problem może dotyczyć dziesiątków tysięcy rodzin. Na działki ogrodowe przeprowadza się coraz więcej osób, które straciły swoje mieszkania (eksmisje), lub jeszcze na etapie drastycznych podwyżek czynszu, decydują się opuścić swoje mieszkania z obawy przed zadłużeniem i w konsekwencji wysiedleniem. Rozwiązanie problemu odkładane było przez lata wobec veta SLD i PSL. W ostatnim czasie wielokrotnie stacje TV pokazywały arogancję władz PZD wobec działkowców: nękanie, wyłączanie prądu, straszenie eksmisjami.

W samym Poznaniu w 2016 roku działkowcy ze współpracą z Wielkopolskim Stowarzyszeniem Lokatorów zorganizowali trzy pikiety pod Urzędem Miasta, Urzędem Wojewódzkim i siedzibą Okręgowego Zarządu PZD w obronie działkowców domagając się zaprzestania kampanii wymierzonej przeciwko tym, którzy mieszkają na ROD.

11 maja 2016 r. Prezydium Krajowej Rady Polskiego Związku Działkowców podjęło uchwałę nr 146/2016 w sprawie realizacji projektu pod nazwą: „Powszechny przegląd zagospodarowania ROD i działek w 2016 roku”. Jak podaje PZD, przegląd ten rozpoczął się w całej Polsce 1 czerwca 2016 r. Ze szkolonych do tego działaczy utworzono komisje oceniające prawidłowe zagospodarowanie i wykorzystanie ROD i działek.

Niestety, dopóki społeczeństwo działkowców będzie zastraszone, a przegląd będzie przeprowadzany przez „przełożonych”, a nie zewnętrzną niezależną grupę do sprawdzenia problemu, nigdy nie poznamy rzeczywistej skali problemu mieszkalnictwa na ogrodach oraz ponadnormatywnych altan. Za pieniądze działkowców powołano i wyszkolono członków komisji.  A jak ogrody przygotowały się do takiej wizytacji okrzykniętej wielkim hasłem „Powszechny przegląd zagospodarowania ROD i działek w 2016 roku”?

Podczas rozmów z działkowcami, a także z członkami zarządów na ogrodach działkowych, byłem przerażony podejściem do tematu. To kolejna farsa w wydaniu zastraszonych zarządów, bojących się działkowców i komisji sprawdzających ogrody. Okazuje się, że przed przyjściem komisji z PZD zarządy wydają polecenia dla osób mieszkających, by:
1) wyprowadziły samochody poza ogród,
2) pochowały suszące się pranie,
3) pozamykały lub wywiozły z działek zwierzęta,
4) a najlepiej na ten dzień wyjechały z ogrodu.
Poza tym ma do czynienia z wybiórczym stosowaniem prawa. Wielokrotnie mieliśmy do czynienia z jednostkowym „atakiem” ze strony PZD i/lub inspektoratu budowlanego na działkowców, którzy albo mają ponadnormatywne altany albo zamieszkują na działce, tylko dlatego, że są w opozycji do oficjalnych władz związkowych. Hipokryzja dochodzi do zenitu, gdy egzekwującymi prawo są osoby z zarządu lub administracji ROD-u, które same mają ponadnormatywne altany lub na nich zamieszkują.

Dlaczego wspólnie nie pokażemy naprawdę wielkości problemu. Okazuje się, że wytłumaczenie jest banalnie proste. Problem ukrywany jest przed PZD ze strachu przed konsekwencjami i dalszymi zaleceniami w protokole pokontrolnym. Prezesi ogrodów nie chcą wyrzucać działkowców ze swoich działek. Oczywiście mówię tu o prezesach rozumiejących losy ludzkie, a nie patrzących na swój dobry wizerunek i stanowisko w PZD.

Tłumaczenie zarządów jest takie: gdy związek dowie się, że na danym ogrodzie zamieszkuje wiele osób, będzie domagał się konkretnych działań ze strony zarządów, a w tym przypadku wypowiadania umów dzierżawy działkowej. Gdyby zarząd nie wykonywał poleceń, na ogród może zostać wprowadzony zarząd komisaryczny, który zrobi to za nich. Zarządy nie chcą tego robić, więc ze strachu ukrywają problem.

Komisje, dla dobrego wrażenia, spacerują kilkoma alejami na ogrodzie, nie sprawdzając rzeczywistego stanu. Wyniki umieszczane w protokole są z reguły liczbami podanymi przez zastraszone zarządy. Nie łudźmy się, że kontrola przeprowadzona przez PZD, przedstawi rzeczywisty obraz stanu zagospodarowania działek, problemu zamieszkiwania na ogrodach działkowych i ponadnormatywnych altan.

W imieniu działkowców użytkujących ROD apeluję do władz o zajęcie się problemem wielu tysięcy rodzin zamieszkujących dziś ogrody działkowe oraz kwestią tzw. ponadnormatywnych altan. Od kilku dekad w wyniku błędnej polityki społeczno-mieszkaniowej, dla tysięcy ludzi altanki na działkach ogrodowych stały się jedyną alternatywą zapewnienia sobie dachu nad głową. W tym celu często były też rozbudowywane. Konieczna jest nowelizacja ustawy o rodzinnych ogrodach działkowych a także ustawy Prawo budowlane, zarówno aby zagwarantować społeczną kontrolę nad ogrodami działkowymi, jak też powstrzymać rugowanie mieszkańców działek, niszczenia ich domów i niekiedy dorobku całego życia.

Działkowcy chcieliby by została wprowadzona abolicja dla pobudowanych przed wejściem w życie ustawy o Rodzinnych Ogrodach Działkowych z dnia 13 grudnia 2013 roku, tysięcy altan nie mieszczących się w obowiązujących przepisach co do powierzchni zabudowy. Altan, które przez dziesiątki lat były budowane za cichym przyzwoleniem zarządów ogrodów. Warunkiem abolicji mogłoby być obowiązkowe ujawnienie powierzchni zabudowy i dobrowolne zgłoszenie do opodatkowania takiej altany, co gwarantowałoby dodatkowe wpływy środków do kas samorządowych.

Jeśli chodzi o kwestię zamieszkiwania w altanach ogrodowych doskonale zdajemy sobie sprawę, że ludzie nie mieszkają tam z kaprysu tylko z przymuszonej sytuacji materialnej, że nie jest to powód do dumy dla tych osób, a powód do przemilczenia.

Z pewnością gdyby tylko państwo Polskie dało tym ludziom możliwość opuszczenia działek ogrodowych i możliwość zamieszkania w innym miejscu na pewno by się zgodzili. Ale znamy realia i wiemy, że na chwilę obecną i w najbliższym czasie nie będzie to możliwe. Oczekujemy systematycznej pomocy w znajdowaniu innego lokalu do zamieszkania dla ludzi zmuszonych obecnie do mieszkania na ROD.

W obecnej sytuacji wnioskujemy o usunięcie z ustawy o ROD zapisu, że Stowarzyszenie Ogrodowe prowadzące ogród ma uprawnienia do wypowiadania umów dzierżawy działkowej właśnie za zamieszkiwanie i pozbawianie w większości przypadków ostatniego majątku i dachu nad głową. Pozwoli to na życie ludzi w spokoju a nie jak do tej pory życie w strachu.

                                                                                                                                                                                                                                                             Rafał Zawadzki

  

                                                                                                                                                                                                                                                           

Opublikowano w Publicystyka
poniedziałek, 06 listopad 2017 19:20

Poznań: kolejna próba nielegalnej eksmisji

Lokatorzy w piątek wieczorem zastali wynajmowane przez siebie mieszkanie zupełnie puste. Cały ich dobytek wyniósł właściciel, który tłumaczy, że lokatorzy nie płacili czynszu. W sprawie interweniowało Wielkopolskie Stowarzyszenie Lokatorów oraz policja.

W wynajmowanym lokalu przy ulicy Kościelnej w Poznaniu mieszka mężczyzna wraz z partnerką i trójką dzieci. W piątek wieczorem, gdy wrócili do domu okazało się, że nie mogą wejść, bo właściciel powymieniał zamki. Gdy w końcu weszli po interwencji Wielkopolskiego Stowarzyszenie Lokatorów okazało się, że nie ma ich rzeczy. Wywieziono mam rzeczy potrzebne do podstawowej egzystencji – bieliznę, ubrania, buty. Nawet kartoniki po butach – tłumaczy Dariusz Krzyżanowski, lokator.

Cały artykuł na epoznan.pl

Opublikowano w Informacje

Przejęcie kamienicy przy ul. Nabielaka 9 w prywatne ręce odbyło się przez decyzję rządu PiS - przekonują politycy PO. Jak twierdzą parlamentarzyści, w Warszawie PiS umożliwił reprywatyzację ok. 200 kamienic.

- Dotarliśmy do materiałów, które w sposób jednoznaczny obciążają polityków Prawa i Sprawiedliwości reprywatyzacją, obciążają najbliższych współpracowników Jarosława Kaczyńskiego i PiS - mówił dziś poseł PO Sławomir Neumann.

Cały artykuł na wiadomosci.gazeta.pl

Opublikowano w Informacje

Na dyskusje i warsztaty pod wspólnym hasłem „Miasta dla ludzi – nie dla zysku” przyjechali do Poznania działacze lokatorscy z Warszawy i Lublina. Na co dzień pomagają ofiarom „czyścicieli” kamienic, udzielają porad prawnych nękanym lokatorom, blokują eksmisje. W sobotę dyskutowali o tym, jak skuteczniej pomagać lokatorom i z jakimi problemami dziś się spotykają.

Cały artykuł na poznan.wyborcza.pl

Opublikowano w Informacje

- Kościół powołuje się na miłosierdzie, ale postępuje jak najgorszy drapieżny kapitalista - mówiła aktorka Ewa Wójciak podczas sobotniej pikiety przed poznańską kurią. Zebrani bronili zadłużonej rodziny z kościelnej kamienicy.

Cały artykuł na poznan.wyborcza.pl

Opublikowano w Informacje
poniedziałek, 18 wrzesień 2017 18:51

Dość nękania lokatorów!

Dość nękania lokatorów!

Oświadczenie

Wielkopolskiego Stowarzyszenia Lokatorów i Federacji Anarchistycznej s. Poznań

w sprawie tzw. regresów

 

Konieczna jest kolejna mobilizacja lokatorska. Powrócił problem tzw. regresów. Dotyczy on na ten moment ok. 430 przypadków, choć być może skala zjawiska w Poznaniu jest większa. Polega ono na tym, iż po wyroku sądowym o eksmisje z przydziałem do lokalu socjalnego, oczekujący lokatorzy muszą – zgodnie z obowiązującym prawem – płacić odszkodowanie za bezumowne korzystanie z lokalu. Z drugiej strony, z powodu wieloletnich zaniedbań, miasto nie mogło (i nie może) od razu po wyroku, wskazać lokalu socjalnego. Lokatorzy czekali niekiedy pięć, siedem, a w skrajnych przypadkach nawet kilkanaście lat na lokale socjalne. W tym czasie naliczane było odszkodowanie w wysokości najczęściej od 10,00 do 15,00 zł za m2, choć czynsz w lokalu socjalnym wynosi obecnie 2,45 zł za m2. Wielu lokatorów nie mogło uiszczać tak wysokiego odszkodowania (zwanego czasami „karnym czynszem”) i się zadłużało, oczekując na mieszkanie socjalne. Nie mogli też zmienić w tym czasie adresu zamieszkania, bo utraciliby prawo do mieszkania socjalnego, przyznanego im przez sąd. Jednocześnie właściciele lokali, nie mogąc wyegzekwować „karnych czynszów” (odszkodowania) od lokatorów, żądali tych pieniędzy od miasta. Miasto pokrywało te należności, a teraz żąda ich zwrotu od lokatorów (stąd mówimy w tym przypadku o regresach). Problem polega na tym, iż lokatorzy nigdy by się na te kwoty nie zadłużali, gdyby nie wieloletnie oczekiwanie na wykonanie przez miasto prawomocnych wyroków sądów, przyznających im prawo do lokali socjalnych. Miasto nie wywiązywało się z ustawowego obowiązku zapewnienia lokalu osobom potrzebującym o niskich dochodach, które są jednym z najważniejszych (choć nie jedynym) kryterium, na podstawie którego lokatorom tym należało się mieszkanie socjalne. Z powodów materialnych mieszkańcy nie byli w stanie uiszczać wysokich opłat za mieszkanie, których – wbrew logice samych wyroków sądowych – od nich latami żądano (w postaci „karnego czynszu”, czyli odszkodowania). Jednocześnie władze lokalne faktycznie nie ponoszą żadnej odpowiedzialności za długoletnie niedostarczanie mieszkań socjalnych.

 

Wielkopolskie Stowarzyszenie Lokatorów (WSL) i Federacja Anarchistyczna s. Poznań (FA) od początku stały na stanowisku, iż żądanie w tym przypadku od lokatorów pieniędzy za bezumowne korzystanie z lokalu, jest szczególnie kuriozalne i nieetyczne, jak również wątpliwe prawnie. Wiosną ubiegłego roku zainteresowaliśmy tą sprawą Rzecznika Praw Obywatelskich (RPO). Pod wypływem opinii RPO, podzielającego wątpliwości co do zasadności ściągania od lokatorów regresów, miasto zawiesiło na kilkanaście miesięcy wszystkie toczone w tej sprawie procesy sądowe oraz egzekucje komornicze. W ciągu kilku ostatnich tygodni, postępowanie te wznowiono, choć wcześniej deklarowano, że problem ten zostanie uregulowany odpowiednią uchwałą Rady Miasta Poznania. Uchwały takiej nigdy nie podjęto.

 

WSL i FA kategorycznie sprzeciwiają się ściąganiu regresów i uważają za niedopuszczalne, aby koszty dotychczasowej błędnej polityki społeczno-mieszkaniowej miasta Poznania, ponosiły osoby o najniższym statusie materialnym. Pomimo deklarowanej przez nowy zarząd miasta zmian w tym zakresie, powrót do egzekwowania regresów jest krokiem wstecz w mieszkaniowej polityce miasta. Odpowiedzialne za to są zarząd i rada miasta oraz szerszy układ interesów związanych z firmami deweloperskimi, bankami i właścicielami kamienic. W interesy te są uwikłani prominentni politycy naszego miasta wszystkich opcji politycznych, którzy – jak widzimy – nie są zainteresowani zasadniczymi zmianami w polityce społeczno-mieszkaniowej.

 

W kwestii tej odpowiedzialny jest też rząd, którego do tej pory podejmowane inicjatywy legislacyjne nie zmieniły w żaden sposób trudnej sytuacji lokatorów. W październiku 2016 roku z inicjatywy Ministerstwa Infrastruktury i Budownictwa pojawił się projekt nowelizacji prawa lokatorskiego. Zmiany zawierały rozstrzygnięcia niekorzystne dla lokatorów, m.in. dopuszczające, aby o przyznaniu prawa do lokalu socjalnego swobodnie decydowały sądy. Tymczasem obecnie ustawa o ochronie praw lokatorów... w przypadku np. kobiet w ciąży, obłożnie chorych, bezrobotnych, dzieci itp., nakazuje sądom przyznanie lokalu socjalnego. Zmiana tego przepisu cofnęłaby nas do okresu tzw. prawa Blidy, kiedy sądy posiadały większą dowolność w orzekaniu o prawie do lokalu socjalnego, co skutkowało masowymi „eksmisjami na bruk”. Pod wpływem krytyki organizacji lokatorskich, rząd PiS wycofał się na początku br. z tej nowelizacji, ale jednocześnie nie podjęto innych koniecznych zmian. Jedną z nich – zapisana w wyżej wspomnianym projekcie nowelizacji – był przepis mówiący, że lokatorzy oczekujący na realizację wyroku eksmisji do lokalu socjalnego nie płacą „karnego czynszu”, ale opłatę taką, jaką zmuszeni byliby uiścić za lokal socjalny. Wprowadzenie tej regulacji ułatwiłoby samorządom – z prawnego punktu widzenia – odstąpienie od ściągania regresów w wysokości powyżej czynszu lokalu socjalnego. Ale tak się nie stało, bo rząd stracił zainteresowanie dla nowelizacji prawa, kiedy organizacje lokatorskie oprotestowały przepisy ułatwiające „eksmisje na bruk”. Dodajmy, że obecnie wprowadzane są regulacje prawne dotyczące rządowego programu „Mieszkanie+”. Odpowiednia ustawa ma zachęcić deweloperów do budowania mieszkań pod wynajem za „rozsądną cenę”, jednocześnie jednak dopuszcza „eksmisje na bruk” – w przypadku tzw. najmu instytucjonalnego, który może zostać wykorzystany także przez podmioty do tej pory działające na rynku najmu mieszkań.

 

Innymi słowy, wszystkie siły polityczne, nie tylko nie interesują się losem zadłużanych i wyrzucanych z mieszkań lokatorów, ale ustawicznie sięgają po rozwiązania prawne i instytucjonalne, które ułatwiają wysiedlanie pod przymusem ludzi. Zarówno w przypadku samorządów jak też rządu, wpływy lobby deweloperskiego i właścicieli kamienic, ciągle kształtują zręby polityki mieszkaniowej, która uderza w lokatorów, przede wszystkim tych o niższym statusie materialnym. Pomimo też wcześniejszych deklaracji, ani PiS, ani opozycja (w tym przede wszystkim PO i .Nowoczesna) nie są – jak widać – zainteresowane zasadniczymi zmianami na tym gruncie. Podejmowane działania przez rząd i samorząd są fasadowe, a w najlepszym przypadku symboliczne. Tymczasem ruch lokatorski żąda konkretnych działań, które zapobiegną masowym wysiedleniom, eksmisjom na bruk, spekulacjom na rynku mieszkaniowym i czyszczeniom kamienic. Żąda taniego budownictwa mieszkań na wynajem o charakterze społecznym i publicznym, a nie „dotowania” deweloperów powiązanych z instytucjami finansowymi.

 

W przypadku regresów, WSL i FA żądają od władz miasta Poznania, aby podjęto decyzję o całkowitym ich umorzeniu. W sprawie tej zamierzamy protestować do skutku.

 

Wielkopolskie Stowarzyszenie Lokatorów     www.wsl-poznan.pl

Federacja Anarchistyczna s. Poznań     www.rozbrat.org

Opublikowano w Informacje

- Jest nakaz rozbiórki, proszę się wyprowadzić - powiedział 99-letniej lokatorce poznański biznesmen Josef Lew. Kłamał, ale prokuratura uważa, że nie była to wcale próba oszustwa.

Cały  arykuł do przeczytania na poznan.wyborcza.pl

Opublikowano w Informacje

Dewastacje pod pozorem remontu, wymontowanie okien, odcinanie prądu, gazu i wody to stalking - uznał sąd w Poznaniu. Ten wyrok - pierwszy w Polsce - może być wykorzystywany w innych, podobnych sprawach.

Cały artykuł na poznan.wyborcza.pl

Opublikowano w Informacje

Pan Stefan, lokator mieszkania przy ul. Marszałkowsiej 1, został dotkliwie pobity przez właściciela wynajmowanego lokalu. Badania wykazały, że ma połamane kości czaszki. Mężczyzna zgłosił pobicie na policję. Nie doczekał się pomocy ze strony funkcjonariuszy. Historię pana Stefana opisali na Facebooku działacze komuny mieszkaniowej "Syrena”.

Cały artykuł do przeczytania na wawalove.pl.

Opublikowano w Informacje

"O niefortunnych pomysłach zmian w prawie lokatorskim autorstwa Ministerstwa Budownictwa pisaliśmy pod koniec ub. roku. Choć projekt zawierał wiele pozytywnych rozwiązań, m.in. zakaz ściągania od lokatorów odszkodowań regresowych czy obowiązek zaproponowania osobie niepełnosprawnej mieszkania dostosowanego do jej potrzeb, to wiele zapisów budziło kontrowersje.

Szczególnie szkodliwy był zapis likwidujący katalog osób, którym obecnie sąd w procesie o eksmisję musi przyznać mieszkanie socjalne. Chodzi o kobiety w ciąży, osoby niepełnosprawne, obłożnie chore, ubezwłasnowolnione, emerytów, rencistów, bezrobotnych i dzieci."

Cały artykuł do na wyborcza.pl

Opublikowano w Informacje
Strona 1 z 2