W środę 29 listopada br. w Sejmie odbyła się konferencja działkowców, której Wielkopolskie Stowarzyszenie Lokatorów był współorganizatorem. Obecność Wielkopolskiego Stowarzyszenia Lokatorów w Sejmie podczas konferencji była spowodowana naszymi staraniami w sprawie osób zamieszkujących na rodzinnych ogrodach działkowych. Rafał Zawadzki z Poznania, działkowiec i jednocześnie członek WSL, przedstawił w tej sprawie swój referat. Poniżej drukujemy pełną jego treść. Konferencja okazała się sukcesem i na pewno spowoduje większe zainteresowanie problemem ze strony polityków. Bezpośrednio w sprawę zaangażował się poseł Tadeusz Dziuba.

Konferencja była naturalną konsekwencją już blisko dwuletnich działań WSL i niezależnych działkowców (stowarzyszenia Kajka i Forsycja) sprzeciwiających się wysiedleniom i rugowaniu osób zamieszkujących rodzinne ogrody działkowe. Naszym bezpośrednim celem jest abolicja dla wszystkich zamieszkujących i posiadających ponadmetrażowe altany.

Nadmetraże i zamieszkiwanie na działkach
w świetle ustawy o rodzinnych ogrodach działkowych z dnia 13.12.2013 r.
i Konstytucji RP. Propozycje zmian w polskim porządku prawnym

Nadmetrażowe altany i zamieszkiwanie w nich to tematy od dziesiątek lat występujące na ogrodach działkowych i od samego początku traktowane jak temat tabu, o którym wolą nie mówić sami działkowcy jak także zarządy ogrodów. Tylko dlaczego, skoro problem jest ogromny, bo dotyczy przede wszystkim każdego większego miasta w Polsce oraz gmin wokół dużych miast. Z uwagi na to, iż kwestia ta od samego początku była i jest dość dobrze ukrywana przez zarządy ogrodów z obaw przed konsekwencjami, trudno dziś określić ile tysięcy altan i rodzin problem dotyczy. Jednocześnie trzeba zastrzec, iż nie każdy działkowiec mieszkający ma nadmetrażową altanę i nie w każdej nadmetrażowej altanie mieszka działkowiec.

Zdecydowana większość społeczeństwa znalazła się na działkach, ponieważ nie miała innej możliwości zaspokojenia swoich potrzeb mieszkaniowych. W tej sytuacji są również rodziny, które padły ofiarą przymusowych wysiedleń dokonywanych przez „czyścicieli kamienic”. Mieszkańcy działek, pomimo starań o przydział mieszkań komunalnych, wielokrotnie spotykali się z odmową, gdyż gminy utrzymywały, że dzięki ROD mają zaspokojone potrzeby mieszkaniowe.

Warto przypomnieć, że zgodnie z art. 3 ustawy o ROD podstawowymi celami rodzinnego ogrodu działkowego, zwanego dalej „ROD”, są:
1) poprawa warunków socjalnych członków społeczności lokalnych;
2) pomoc rodzinom i osobom w trudnej sytuacji życiowej oraz wyrównywanie ich szans;
3) integracja wielopokoleniowej rodziny, wychowanie dzieci w zdrowych warunkach oraz zachowanie aktywności i zdrowia emerytów i rencistów.

Konstytucja RP, która w art. 75 określa, że: „Władze publiczne prowadzą politykę sprzyjającą zaspokojeniu potrzeb mieszkaniowych obywateli, w szczególności przeciwdziałają bezdomności, wspierają rozwój budownictwa socjalnego oraz popierają działania obywateli zmierzające do uzyskania własnego mieszkania”.

Tymczasem, jak dobrze wiemy, konstytucyjne zapisy były przez władze publiczne ignorowane. Według jednego z raportu NIK samorządy zaspakajały zapotrzebowanie na mieszkania socjalne na poziomie niekiedy nieprzekraczającym 1–2% rocznie. W okresie obowiązywania wyżej wspomnianego zapisu konstytucyjnego (od 1997 r.) budowano średniorocznie w Polsce jedno mieszkanie komunalne na gminę! W ostatnich latach buduje się ich coraz mniej, a w 2015 r. oddano do użytku najmniejszą liczbę mieszkań komunalnych od połowy lat 90-tych – 1687 lokali.
Nasuwają się oczywiście pytania: dlaczego ustawa o ROD ma być stawiana ponad art. 75 Konstytucji i Ustawę o ochronie praw lokatorów? Dlaczego wytykana działkowcom samowola budowlana jest z taką gorliwością zwalczana, a z drugiej strony władze publiczne przez kilka dekad bezkarnie ignorowały potrzeby mieszkaniowe i zaniechały budownictwa socjalnego i komunalnego, naruszając tym samym art. 75 Konstytucji?

Bazując na wynikach z września 2010 roku podanych przez Najwyższą Izbę Kontroli, która w okresie od 5 października do 11 grudnia 2009 roku przeprowadziła kontrolę rodzinnych ogrodów działkowych w tylko 8 urzędach gmin, możemy się dowiedzieć jak duży był to problem już 8 lat temu. Mimo tych wyników, o których w 2010 roku oficjalnie zostało poinformowanych 28 organów państwowych, ustawodawca wprowadzając w 2013 roku ustawę o ROD według forsowanego przez PZD tzw. projektu obywatelskiego nawet nie spróbował rozwiązać problemów tysięcy obywateli. Co więcej ustawa jeszcze bardziej zaostrzyła przepisy i wprowadziła następujące przepisy:
art. 12: zakaz zamieszkiwania,
art. 13: na terenie działki altana, obiekt gospodarczy nie może mieć większej powierzchni zabudowy niż 35 metrów kw,
natomiast w art. 36 ust 3, ustawa o ROD daje stowarzyszeniu ogrodowemu prowadzącemu ROD prawo do wypowiedzenia umowy dzierżawy działkowej za zamieszkiwanie lub posiadanie na użytkowanej działce nadmetrażowej altany. W większości przypadków osób mieszkających na stałe na ROD jest to jedyne schronienie i ostatni majątek ich życia.

Oto wyniki kontroli  przeprowadzonej przez Najwyższą Izbę Kontroli w 2009 roku, przeprowadzonej tylko w 8 gminach:
- na obszarze gminy Gdańsk, na terenie tylko 9 ogrodów zameldowano łącznie 86 osób,
- na obszarze gminy Poznań w latach 2006-2009 (do 30 września) do Wydziału Spraw Obywatelskich Urzędu złożono 133 wnioski o zameldowanie na terenach ROD,
- w gminie Wrocław na terenie ROD „Zacisze” zameldowano 39 osób; pierwsza osoba została zameldowana na działce już w 1959 r.,
- w Urzędzie Miasta Bydgoszczy od 1 stycznia 2003 do 28 maja 2009 r. liczba zameldowanych osób na terenie ogrodów działkowych wyniosła 170,
- w badanym przez NIK okresie, na terenach ROD położonych w gminach: Częstochowa, Gdańsk, Poznań, Łódź, Olsztyn, Wrocław oraz w Bydgoszczy zamieszkiwały ogółem 962 osoby,
- w gminie Szczecin, dopiero w związku z likwidacją ROD „Lotnisko”, stwierdzono przypadki stałego zamieszkiwania na 18 działkach,
- na obszarze wszystkich skontrolowanych gmin, na terenach zajętych przez rodzinne ogrody działkowe, stwierdzono przypadki wybudowania obiektów o wymiarach przekraczających normę powierzchni zabudowy,
- na obszarze jednego ROD w gminie Olsztyn - obiekty ponadnormatywne stanowiły ok. 86,5% oraz w przypadku jednego ROD w gminie Szczecin - obiekty ponadnormatywne stanowiły ok. 60% liczby obiektów wybudowanych na obszarze tego ROD,
- na terenie Gminy Szczecin w trakcie ww. kontroli dokonano oględzin 25 działek i stwierdzono w 15 przypadkach występowanie altan ponadnormatywnych,
- w Gutkowie (dzielnica Olsztyna) obiekty ponadnormatywne wybudowano na terenie 269 z 311 działek,
- w 2008 r. m.in. na obszarze Poznania PINB przeprowadził 89 kontroli sposobu zabudowy działek na terenach 7 ROD. W trakcie kontroli stwierdzono, iż spośród 89 skontrolowanych obiektów, 33 były ponadnormatywnymi budowlami, czyli 37%,
- ponadto stwierdzono, że w jednej gminie (Szczecin) PZD Okręgowy Zarząd w Szczecinie przekazał Powiatowemu Inspektorowi Nadzoru Budowlanego dla miasta Szczecin informacje, dotyczące obiektów wybudowanych na terenach przekazanych pod rodzinne ogrody działkowe, niezgodnie z ustawą - Prawo budowlane. Na podstawie tych danych ustalono, że wg stanu na dzień 30 września 2009 r. liczba zgłoszonych obiektów ponadnormatywnych wyniosła 840.

Z informacji przekazanej przez PZD wynika m.in., że Krajowa Rada Polskiego Związku Działkowców uważa, że w kraju łącznie wybudowano 9,1 tys. altany niezgodnie z ustawą - Prawo budowlane.

Kolejnym dokumentem, który pomoże zobrazować nam skale omawianych problemów jest np. uchwała jednego z 26 Okręgów PZD (nr 1/V/2015 Okręgowego Zarządu PZD w Poznaniu z dnia 5 grudnia 2015r.) w sprawie budownictwa ponadnormatywnego oraz zamieszkiwania na terenie działek w Okręgu Poznańskim w której czytamy:
- łączna liczba ponadnormatywnych budowli jest szacowana na 2000, z czego w ogrodach miejskich (głównie w Poznaniu) - 867 i podmiejskich – 1133;
- potwierdzenie samowoli budowlanej przez organ stało się przyczyną wypowiedzenia umowy dzierżawy działkowej w 18 przypadkach;
- zamieszkiwaniu na terenie ogrodów występuje w 98 ogrodach, w których zamieszkuje na 1787 działkach 3885 osób. Wydziały spraw obywatelskich urzędów miast i gmin potwierdzają zamieszkiwanie meldunkami osób aż w 1721 przypadkach. Zamieszkiwanie w ogrodach w mieście (głównie w Poznaniu) dotyczy 1348 działek, a poza miastami 439 działek;
- w niektórych ogrodach tolerujących zjawisko dochodzi do prób przejmowania władzy, co ma umożliwić uniknięcie odpowiedzialności za łamanie prawa.

Takie właśnie informacje możemy wyczytać z oficjalnej uchwały OZ PZD z Poznania. W skali Polski problem może dotyczyć dziesiątków tysięcy rodzin. Na działki ogrodowe przeprowadza się coraz więcej osób, które straciły swoje mieszkania (eksmisje), lub jeszcze na etapie drastycznych podwyżek czynszu, decydują się opuścić swoje mieszkania z obawy przed zadłużeniem i w konsekwencji wysiedleniem. Rozwiązanie problemu odkładane było przez lata wobec veta SLD i PSL. W ostatnim czasie wielokrotnie stacje TV pokazywały arogancję władz PZD wobec działkowców: nękanie, wyłączanie prądu, straszenie eksmisjami.

W samym Poznaniu w 2016 roku działkowcy ze współpracą z Wielkopolskim Stowarzyszeniem Lokatorów zorganizowali trzy pikiety pod Urzędem Miasta, Urzędem Wojewódzkim i siedzibą Okręgowego Zarządu PZD w obronie działkowców domagając się zaprzestania kampanii wymierzonej przeciwko tym, którzy mieszkają na ROD.

11 maja 2016 r. Prezydium Krajowej Rady Polskiego Związku Działkowców podjęło uchwałę nr 146/2016 w sprawie realizacji projektu pod nazwą: „Powszechny przegląd zagospodarowania ROD i działek w 2016 roku”. Jak podaje PZD, przegląd ten rozpoczął się w całej Polsce 1 czerwca 2016 r. Ze szkolonych do tego działaczy utworzono komisje oceniające prawidłowe zagospodarowanie i wykorzystanie ROD i działek.

Niestety, dopóki społeczeństwo działkowców będzie zastraszone, a przegląd będzie przeprowadzany przez „przełożonych”, a nie zewnętrzną niezależną grupę do sprawdzenia problemu, nigdy nie poznamy rzeczywistej skali problemu mieszkalnictwa na ogrodach oraz ponadnormatywnych altan. Za pieniądze działkowców powołano i wyszkolono członków komisji.  A jak ogrody przygotowały się do takiej wizytacji okrzykniętej wielkim hasłem „Powszechny przegląd zagospodarowania ROD i działek w 2016 roku”?

Podczas rozmów z działkowcami, a także z członkami zarządów na ogrodach działkowych, byłem przerażony podejściem do tematu. To kolejna farsa w wydaniu zastraszonych zarządów, bojących się działkowców i komisji sprawdzających ogrody. Okazuje się, że przed przyjściem komisji z PZD zarządy wydają polecenia dla osób mieszkających, by:
1) wyprowadziły samochody poza ogród,
2) pochowały suszące się pranie,
3) pozamykały lub wywiozły z działek zwierzęta,
4) a najlepiej na ten dzień wyjechały z ogrodu.
Poza tym ma do czynienia z wybiórczym stosowaniem prawa. Wielokrotnie mieliśmy do czynienia z jednostkowym „atakiem” ze strony PZD i/lub inspektoratu budowlanego na działkowców, którzy albo mają ponadnormatywne altany albo zamieszkują na działce, tylko dlatego, że są w opozycji do oficjalnych władz związkowych. Hipokryzja dochodzi do zenitu, gdy egzekwującymi prawo są osoby z zarządu lub administracji ROD-u, które same mają ponadnormatywne altany lub na nich zamieszkują.

Dlaczego wspólnie nie pokażemy naprawdę wielkości problemu. Okazuje się, że wytłumaczenie jest banalnie proste. Problem ukrywany jest przed PZD ze strachu przed konsekwencjami i dalszymi zaleceniami w protokole pokontrolnym. Prezesi ogrodów nie chcą wyrzucać działkowców ze swoich działek. Oczywiście mówię tu o prezesach rozumiejących losy ludzkie, a nie patrzących na swój dobry wizerunek i stanowisko w PZD.

Tłumaczenie zarządów jest takie: gdy związek dowie się, że na danym ogrodzie zamieszkuje wiele osób, będzie domagał się konkretnych działań ze strony zarządów, a w tym przypadku wypowiadania umów dzierżawy działkowej. Gdyby zarząd nie wykonywał poleceń, na ogród może zostać wprowadzony zarząd komisaryczny, który zrobi to za nich. Zarządy nie chcą tego robić, więc ze strachu ukrywają problem.

Komisje, dla dobrego wrażenia, spacerują kilkoma alejami na ogrodzie, nie sprawdzając rzeczywistego stanu. Wyniki umieszczane w protokole są z reguły liczbami podanymi przez zastraszone zarządy. Nie łudźmy się, że kontrola przeprowadzona przez PZD, przedstawi rzeczywisty obraz stanu zagospodarowania działek, problemu zamieszkiwania na ogrodach działkowych i ponadnormatywnych altan.

W imieniu działkowców użytkujących ROD apeluję do władz o zajęcie się problemem wielu tysięcy rodzin zamieszkujących dziś ogrody działkowe oraz kwestią tzw. ponadnormatywnych altan. Od kilku dekad w wyniku błędnej polityki społeczno-mieszkaniowej, dla tysięcy ludzi altanki na działkach ogrodowych stały się jedyną alternatywą zapewnienia sobie dachu nad głową. W tym celu często były też rozbudowywane. Konieczna jest nowelizacja ustawy o rodzinnych ogrodach działkowych a także ustawy Prawo budowlane, zarówno aby zagwarantować społeczną kontrolę nad ogrodami działkowymi, jak też powstrzymać rugowanie mieszkańców działek, niszczenia ich domów i niekiedy dorobku całego życia.

Działkowcy chcieliby by została wprowadzona abolicja dla pobudowanych przed wejściem w życie ustawy o Rodzinnych Ogrodach Działkowych z dnia 13 grudnia 2013 roku, tysięcy altan nie mieszczących się w obowiązujących przepisach co do powierzchni zabudowy. Altan, które przez dziesiątki lat były budowane za cichym przyzwoleniem zarządów ogrodów. Warunkiem abolicji mogłoby być obowiązkowe ujawnienie powierzchni zabudowy i dobrowolne zgłoszenie do opodatkowania takiej altany, co gwarantowałoby dodatkowe wpływy środków do kas samorządowych.

Jeśli chodzi o kwestię zamieszkiwania w altanach ogrodowych doskonale zdajemy sobie sprawę, że ludzie nie mieszkają tam z kaprysu tylko z przymuszonej sytuacji materialnej, że nie jest to powód do dumy dla tych osób, a powód do przemilczenia.

Z pewnością gdyby tylko państwo Polskie dało tym ludziom możliwość opuszczenia działek ogrodowych i możliwość zamieszkania w innym miejscu na pewno by się zgodzili. Ale znamy realia i wiemy, że na chwilę obecną i w najbliższym czasie nie będzie to możliwe. Oczekujemy systematycznej pomocy w znajdowaniu innego lokalu do zamieszkania dla ludzi zmuszonych obecnie do mieszkania na ROD.

W obecnej sytuacji wnioskujemy o usunięcie z ustawy o ROD zapisu, że Stowarzyszenie Ogrodowe prowadzące ogród ma uprawnienia do wypowiadania umów dzierżawy działkowej właśnie za zamieszkiwanie i pozbawianie w większości przypadków ostatniego majątku i dachu nad głową. Pozwoli to na życie ludzi w spokoju a nie jak do tej pory życie w strachu.

                                                                                                                                                                                                                                                             Rafał Zawadzki

  

                                                                                                                                                                                                                                                           

Opublikowano w Publicystyka

Kontrola Polskiego Związku Działkowców, nowelizacja ustawy o Rodzinnych Ogrodach Działkowych i rozwiązanie problemu tysięcy mieszkających na działkach rodzin. Tym, zdaniem działkowców, którzy przyjechali do Poznania z całej Polski, powinna zająć się władza.

Cały artykuł na poznan.gazeta.pl

Opublikowano w Informacje

29 lipca 2016 zapadł skandaliczny wyrok w sprawie Józefa Wojnarowskiego, schorowanego mieszkańca działek przy ul Złotowskiej. Sędzia Andrzej Adamczuk cofnął lokatorowi prawo do mieszkania socjalnego, które przyznano mu wcześniej na drodze sądowej. 67 – letniemu mężczyźnie, z powodów ekonomicznych mieszkającemu na przystosowanej do tego działce, sprawę wytoczyły wspólnie Polski Związek Działkowców oraz miasto Poznań.

Zakwestionowano status lokatora oraz wynikające z konstytucji prawo do dachu nad głową. Decyzją ta miasto potwierdziło naszą diagnozę: Poznań miastem brutalnych eksmisji! W ogłoszonym wyroku odroczono wysiedlenie jedynie o 3 lata, co w przypadku tak schorowanego człowieka oznacza w zasadzie wyrok śmierci. Wszystko to dzieje się w czasie objęcia urzędu wiceprezydenta przez Tomasza Lewandowskiego, co miało się przełożyć na sprawy mieszkaniowe. Tymczasem właśnie wydano wyrok na kolejną eksmisję na bruk, bulwersujący o tyle, ze dotyczy schorowanej osoby.

Argumentacja PZD oraz miasta stoją w jaskrawej sprzeczności z wieloletnią praktyką m. in. członków Związku, latami mieszkającymi na działkach. W sytuacji braku mieszkań komunalnych i socjalnych, jest to często jedyna możliwość zaspokojenia potrzeb mieszkaniowych. Tymczasem wydany dziś wyrok ma kolosalne znaczenie dla wszystkich działkowców, których od tej pory będą prawdopodobnie eksmitowania na bruk w trybie natychmiastowym (pan Wojnarowski uzyskał odroczenie wykonania wyroku jedynie ze względu na stan zdrowia). Sąd uznał bowiem, że wspomniany mieszkaniec działek nie jest mieszkańcem, ponieważ nie posiada tytułu prawnego stwierdzającego ten fakt. Nie uwzględniono nakładów prac oraz przystosowania budynku na cele mieszkalne.

Ustawa o ogródkach działkowych, uchwalona w 1981, przewidywała wykorzystanie ich na cele pracownicze, co w praktyce – przy prowadzonej latami antyspołecznej polityce mieszkaniowej – łączyło się z zamieszkiwaniem na nich. Dzisiejszą decyzją sądu rozróżnia się ponadto pomieszkiwanie chwilowe oraz stałe na działce, kwestionując dopuszczalność tego drugiego. Dla wielu osób jest to jednak często jedyna szansa na i tak niepewną egzystencję, a o swe działki – domy troszczą się tak, jak Związek nigdy się nie troszczył. Po wysiedleniach odremontowane działki będzie można atrakcyjnie sprzedać, podczas gdy setki, a może tysiące ludzi nie będzie mieć zaspokojonych potrzeb mieszkaniowych.

Jak w obliczu tego precedensowego wyroku zachowa się prezydent miasta Jacek Jaśkowiak? Przypominamy że publicznie (https://www.youtube.com/watch?v=XE51LtikaHI) na spotkaniu z nim w Teatrze Ósmego Dnia, publicznie zadeklarował, że problem działkowców jest zbyt poważny i że nie grożą im eksmisje i że mogą liczyć na wsparcie miasta. Czas na realizacje tych deklaracji!

Federacja Anarchistyczna - s.Poznań i Wielkopolskie Stowarzyszenie Lokatorów są głęboko zbulwersowane faktem, że polityka wysiedleń w Poznaniu jest kontynuowana. Uważamy eksmisje za niedopuszczalne i barbarzyńskie. Zamiast wdrażać w życie długo oczekiwaną nową politykę mieszkaniową, władza sięga po tak drastyczne narzędzia.

Żądamy natychmiastowego powstrzymania eksmisji!

 

Czytaj również Jaki los czeka mieszkańców działek?

 

Opublikowano w Informacje

7 lipca pod siedzibą Polskiego Związku Działkowców (PZD) odbyła się manifestacja działkowców mieszkający na rodzinnych ogrodach (ROD). W pikiecie pod hasłami "Stop wysiedleniom" udział wzięło kilkadziesiąt osób, w tym przedstawiciele ROD przy ulicy Czechosłowackiej z Poznania, których protest głównie dotyczył. Na ręce władz PZD złożono petycję domagającą się zaprzestania kampanii wymierzonej przeciwko działkowcom, którzy mieszkają na ROD. Protestowi towarzyszyło duże zainteresowanie ze strony mediów. Była to trzecia z kolei demonstracja w obronie lokatorów ROD, dwie poprzednie odbyły się pod urzędem miasta i urzędem wojewódzkim.

Przypomnijmy, że zgodnie z danymi samego PZD na Rodzinnych Ogrodach Działkowych (ROD) w Poznaniu i okolicy zamieszkuje łącznie 3885 osób na 1787 działkach. Według danych mieszkańców skala zjawiska jest większa, a lokatorów działek przybywa. Blisko połowa z nich posiada zameldowanie. Zdecydowana większość znalazła się na działkach, bowiem nie miała innej możliwości zaspokojenia swoich potrzeb mieszkaniowych. W tej liczbie są również rodziny, które padły ofiarami "czyścicieli kamienic". Mieszkańcy działek pomimo starań o przydział mieszkań komunalnych, wielokrotnie spotykali się z odmową, bowiem gminy utrzymywały, że dzięki ROD zaspokojone mają potrzeby mieszkaniowe.

Pomimo protestów rozpoczętych z początkiem tego roku i rozmów odbytych w urzędzie miasta, poznański PZD kontynuuje działania, które ostatecznie mają spowodować wysiedlenie mieszkańców działek. Na przykład na ROD im. Mikołaja Kopernika przy ulicy Czechosłowackiej w Poznaniu, wypowiedziano umowy dzierżaw w 5 przypadkach, a członkostwo w PZD w 16 przypadkach. Jako powód wskazywano zamieszkiwanie działek. Podobne przypadki miały miejsce także na ogrodach w Suchym Lesie i w Swarzędzu. 22 lipca odbędzie się z kolei rozprawa o eksmisję przeciwko jednemu z działkowców, zamieszkującemu ogród przy ulicy Złotowskiej w Poznaniu. Jest to pierwszy tego typu znany nam przypadek. Niezależne od PZD organizacje działkowców, zawiązywane obecnie komitety protestacyjne oraz Wielkopolskie Stowarzyszanie Lokatorów, odbierają te działania jako wstęp do przymusowego wysiedlenia działkowców z poznańskich i pod poznańskich ogrodów.

Jak czytamy w oświadczeniu organizacji działkowców i PZD: "Koronnym argumentem PZD jest wprowadzenie nowej ustawy o ROD z 2013 r., która jednoznacznie zabrania zamieszkiwania na ROD i posiadania nadmetrażowych altan. Jednak za stanowiskiem mieszkańców działek przemawia Konstytucja RP, która w art. 75 jasno określa, że: Władze publiczne prowadzą politykę sprzyjającą zaspokojeniu potrzeb mieszkaniowych obywateli, w szczególności przeciwdziałają bezdomności, wspierają rozwój budownictwa socjalnego oraz popierają działania obywateli zmierzające do uzyskania własnego mieszkania." Tymczasem, jak dobrze wiemy, konstytucyjne zapisy były przez władze publiczne ignorowane. Według NIK samorządy zaspakajały zapotrzebowanie na mieszkania socjalne na poziomie niekiedy nieprzekraczających 1-2% rocznie. W okresie obowiązywania wyżej wspomnianego zapisu konstytucyjnego (od 1997 r.), budowano średniorocznie w Polsce jedno mieszkanie komunalne na gminę! W ostatnich latach buduje się ich coraz mniej, a w 2015 roku oddano do użytku najmniejszą liczbę mieszkań komunalnych od połowy lat 90. - 1687 lokali. Przy czym trzeba podkreślić, iż PZD zarządza ogrodami, które ulokowane są na gruntach w przeważającej mierze formalnie należących do samorządów. Polski Związek Działkowców jest faktycznie organizacją zawiadującą majątkiem i dobrem publicznym. Powstają oczywiście pytania:, dlaczego ustawa o ROD i interesy nomenklatury PZD mają być stawiane ponad art. 75 Konstytucji i ustawę o ochronie praw lokatorów? Dlaczego wytykana działkowcom samowola budowlana jest z taką gorliwością zwalczana, a z drugiej strony władze publiczne przez kilka dekad bezkarnie ignorowały potrzeby mieszkaniowe i zaniechały budownictwa socjalnego, łamiąc tym samym art. 75 Konstytucji?" Mieszkańcy działek domagają się abolicji.

Czytaj również na poznan.wyborcza.pl

Opublikowano w Informacje