Minęło prawie dokładnie trzy i pół roku, od kiedy mieszkańcy i mieszkanki kamienicy przy ulicy Piaskowej razem z działaczami i działaczkami Federacji Anarchistycznej utworzyli Wielkopolskie Stowarzyszenie Lokatorów. Tyle czasu potrzeba było, aby elity polityczne w naszym mieście rozumiały, że kwestia mieszkaniowa jest jednym z priorytetowych problemów do rozwiązania przez samorząd.

Potrzebnych było dosłownie kilkadziesiąt pikiet, demonstracji ulicznych, happeningów, blokad, okupacji, a także klęski wyborczej dotychczasowego prezydenta Ryszarda Grobelnego, oraz zbliżającej się katastrofy Platformy Obywatelskiej, aby miasto zmieniło swój kurs. Przez ten czas ofiarami polityki mieszkaniowej padły tysiące rodzin, często nisko uposażonych, które nie mogły liczyć na wsparcie miasta. Ono bowiem broniło interesów deweloperów i spekulantów na rynku nieruchomości.

Oczywiście spór wokół kontenerów socjalnych, budowy mieszkań komunalnych, „czyścicieli kamienic” – ogólnie – wokół polityki mieszkaniowej, nie był jedyną przyczyną, która przesądziła o przegranej w ostatnich wyborach samorządowych Grobelnego. Śmiem jednak twierdzić, iż była jedną z głównych. Kiedy zatem nowy wiceprezydent miasta, Arkadiusz Stasica, wreszcie zadeklarował, że kontenery socjalne na Średzkiej zostaną zlikwidowane, a „czyściciele kamienic” nie będą w Poznaniu tolerowani, chciałbym wierzyć, iż wreszcie – po trzech i pół roku – poznański ruch lokatorski przeforsował pierwsze ze swoich postulatów.

Wcześniej odnosiliśmy sukces w szeregu potyczek. Doprowadziliśmy do sytuacji, kiedy wielu z „czyścicieli” musiało zaniechać swoich działań, niektórzy stanęli przed sądem, a inni wypłacili nękanym lokatorom konkretnej wielkości odszkodowania. WSL i Federacji Anarchistycznej udało się zablokować wiele eksmisji, na drodze prawnej, a tak trzeba było – blokując je fizycznie. Doprowadziliśmy do tego, że mieszkańcy odzyskiwali dostęp do odłączonego przez właścicieli kamienic prądu, wody, gazu. Pomogliśmy dziesiątkom lokatorom w ich staraniach o lokale socjalne i komunalne. Nie byłoby to możliwe bez determinacji uczestników i uczestniczek ruchu lokatorskiego. I tej determinacji mamy jeszcze dużo.

Można zapytać, czy wierzymy, że powoływanie nowego wiceprezydenta deklarującego poparcie dla sprawy lokatorskiej zmieni na trwałe politykę miasta? Czy nie są to czcze polityczne deklaracje? Osobiście sądzę, że nie. Nie dlatego, aby nagle wstąpiła we mnie wiara w polityków, której nigdy nie miałem, ale z powodu ogólnego politycznego trzęsienia ziemi. Dotychczasowym elitom władzy usuwa się grunt pod nogami. Powinno to ośmielić opozycję do działań, do większej presji. Musimy przeforsować zmiany, które są nieodzowne. Kiedy zaczęto wreszcie masowo odwoływać urzędników, poniósł się na krótko lament, że to źle, że potrzeba konkursów itd. A ja twierdzę, że odwołano ich za mało, że zmiany są zbyt wolne, a wielu członków zarządu – jak wiceprezydent Agnieszka Pachciarz – myśli po staremu, trzymając się kurczowo nie tylko neoliberalnej retoryki, ale też kierunków działania.

Jeżeli się jednak okaże, że deklarowanej zmiany w polityce mieszkaniowej nie będzie, uderzymy w obecne władze miasta ze zdwojoną siłą.

                                                                                                                                                                                                                                Jarosław Urbański

 

Artykuł ukazał sie pierwotnie na stronie rozbrat.org

Opublikowano w Publicystyka

We wtorek prezydent miasta powoł na stanowisko czwartego zastępcę prezydenta. Agnieszka Pachciarz będzie odpowiedzialna m. in. za politykę mieszkaniową. Tymczasem poznańskie elity apelują do Jacka Jaśkowiaka, by zlikwidował kontenerowe getto przy ul. Średzkiej.

Cały artykuł do przeczytania na głoswielkopolski.pl

Opublikowano w Informacje

Zamknięcia osiedla kontenerów socjalnych domaga się od prezydenta Poznania kilkudziesięciu artystów i naukowców. - Ten apel to prowokacja, mamy ważniejsze problemy na głowie - odpiera jednak szef ZKZL Jarosław Pucek.

Do kontenerów socjalnych mieli trafiać tzw. trudni lokatorzy, czyli od lat zalegający z czynszem i utrudniający życie sąsiadom. Ale to jedna strona medalu. Pracownicy pomocy społecznej pisali w raportach, że mieszkańcy blaszaków to osoby niepełnosprawne i ubogie, nieradzące sobie z prowadzeniem gospodarstwa domowego, niektórzy są chorzy psychicznie lub uzależnieni od alkoholu. W kontenerach mieli przejść terapię socjalną, która umożliwi im powrót do normalnych mieszkań. Jednak, jak pisaliśmy już rok temu, nic z tego programu nie wyszło, a mieszkańcy, z którymi nie pracowali żadni terapeuci, stają się coraz bardziej nieporadni.

Cały artyjuł do przeczytania na poznan.gazeta.pl

Opublikowano w Informacje

"59-letni lokator miał trafić do kontenera, bo urzędnicy uznali, że jest trudnym lokatorem. Jak to ustalili? Zajrzeli przez okno.

Gdy planowano osiedle kontenerów w Poznaniu, urzędnicy zarzekali się, że będą tam trafiali wyłącznie lokatorzy uciążliwi dla sąsiadów i demolujący mieszkania. Przykład Jana Portały pokazuje, że rzeczywistość wygląda inaczej niż te zapowiedzi.

 

Cały artykuł do przeczytania na poznan.gazeta.pl

 

 

 

 

Opublikowano w Informacje
niedziela, 27 kwiecień 2014 05:36

Zablokowana eksmisja na Matejki

24.04. działacze i działaczki Wielkopolskiego Stowarzyszenia Lokatorów zapobiegli nielegalnej eksmisji z lokalu prywatnego znajdującego się przy ul. Matejki 6. Kamienica jest własnością kamienicznika znanego przez wielu lokatorów ze stosowania takich metod jak odcinanie mediów, zastraszanie oraz omijanie przepisów prawa lokatorskiego. Jest to już kolejna interwencja WSL związana z metodami, jakie on stosuje.

O godzinie 9 rano oficjalnie wyznaczona została eksmisja jednego lokatora - starszego mężczyzny zamieszkałego przy ul. Matejki. Mężczyzna zgodnie z wyrokiem sądu otrzymał prawo do lokalu socjalnego. Miasto zaoferowało mu lokal socjalny w postaci kontenera. Lokator nie ustosunkował się do tej oferty w wyznaczonym terminie. W związku z tym, pomimo wyroku sądu został pozbawiony w ogóle mieszkania socjalnego. Natomiast tymczasowo został mu zaoferowany przez ZKZL płatny nocleg w hotelu robotniczym na obrzeżach Poznania – przy ul. Torowej.

Nieoficjalnie, a naszym, zdaniem zgodnie z planem kamienicznika, miało również dojść do nielegalnego wysiedlenia kolejnej lokatorki zamieszkującej ten sam lokal. Bez rozprawy eksmisyjnej oraz wyroku sądu. Komornik, od dawna współpracujący z właścicielem kamienicy, był przygotowany do przeprowadzenia eksmisji. Początkowo, pomimo braku stosownego nakazu sądowego umożliwiającego eksmisję lokatorki oraz uzyskania z Urzędu Miasta Poznań potwierdzenia, że lokatorka posiada zameldowanie, upierał się przy swoim. Dopiero obecność mediów i działaczy WLS spowodowała, że komornik odstąpił od działań.

Sprawą teraz będą się zajmować prawnicy współpracujący z Wielkopolskim Stowarzyszeniem Lokatorów.

Na przykładzie dzisiejszej interwencji ukazuje się obraz dwóch mechanizmów stosowanych wobec lokatorów. Kamienicznicy wykorzystując niewiedzę lokatorów, próbują dokonywać bez żadnego umocowania prawnego eksmisję z lokali.  W szerszym kontekście polityki miasta widzimy współpracę ZKZL z prywatnymi właścicielami zamiast z lokatorami. Jest to kolejna sytuacja, w której lokatorzy zamieszkujący prywatne kamienice, a posiadający prawomocny wyrok sądu o przydziale do mieszkania socjalnego, są kierowani do kontenerów! Pomimo że nie są w żadnej mierze tzw. trudnymi lokatorami. Wcześniej przedstawiciele ZKZL obiecywali, iż z założenia kontenery nie miały pełnić funkcji mieszkań socjalnych.

Działania te obliczone są na szybkie obejście wyroków sądowym, które miasto teoretycznie jest zobowiązane realizować – kierując eksmitowanych do lokali socjalnych. Jednak przy obecnej sytuacji realne zapotrzebowanie na mieszkania socjalne znacznie przewyższa ilość będąca, w posiadaniu samorządu. Lokatorami bezprawnie wyrzucanymi na bruk w wyniku odmowy przyjęcia kontenerów - skazanymi są na hotel robotniczy lub bezdomność.

Sprawa ta będzie cały czas monitorowana przez działaczy i prawników WSL.

 

Opublikowano w Informacje
sobota, 11 styczeń 2014 14:14

KONTENERY - film

 

Tezy o „trudnych lokatorach", „pasożytach, żyjących z naszych podatków" nie znajdują żadnego potwierdzenia przy bliższym przyjrzeniu się problemowi. Ubodzy stanowią większość, a przynajmniej poważną część społeczeństwa. Tak zwani trudni lokatorzy to ludzie, którzy otrzymali wyrokiem sądu przydział do mieszkania socjalnego, spełniali bowiem odpowiednie wymogi (na przykład ze względu na bycie bezrobotnym lub kobietą w ciąży). Jedyne co ich łączy to niski status ekonomiczny. Wizerunkowi „leniwego pasożyta" zaprzeczają też statystyki GUS, które wskazują, że główną przyczyną ubóstwa jest brak pracy lub praca za minimalne wynagrodzenie, a nie alkoholizm i lenistwo tak, jak to nieustannie wmawiają nam, obezwładnieni intelektualnie przez neoliberalny dyskurs, komentatorzy.

Projekty kontenerowe pokazują, że w aktualnym systemie o wartości człowieka stanowi jego położenie ekonomiczne. Niski status socjoekonomiczny, staje się oczywistym kryterium i uzasadnieniem procesów ekskluzywnych oraz wdrożenia na siłę substandardu mieszkaniowego. Uwłaczające ludzkiej godności warunki, izolacja przestrzenna to jedynie proponowane przez władze miasta rozwiązanie problemu niedoboru mieszkań socjalnych. Przerażający jest fakt, że ludzie bezkrytycznie przyswajają to, co im oferuje propaganda urzędników i różnych ekspertów na usługach systemu. Niestety głos klasowej nienawiści dominuje, zagłuszając krytykę wyartykułowaną we własnej obronie przez mieszkańców kontenerów. Ich głosy obalają jednak mit o kompletnej bierności lokatorów mieszkań socjalnych i wprowadzają wyłom w budowanym przez władze obrazie. Jest to dla władz niebezpieczne. Świadomość, że problem blaszanych gett kontenerowych może dotyczyć już jutro wielu innych osób, to pierwszy krok do wzmocnienia społecznego oporu przeciw kontenerom.

Cały arykuł "Polacy, marsz do kontenera! Kontenery a nowy standard polskich mieszkań socjalnych" do przeczytania tu.

 

Opublikowano w Informacje

Efektem długotrwałych i systematycznych zmian politycznych jest między innymi nowy standard budownictwa socjalnego w Polsce:kontenery socjalne. W Polsce żyje w kontenerach kilka tysięcy ludzi. Choć jeszcze nie przeprowadzono odpowiedniej ewidencji, można dokonać pewnego szacunku w oparciu o informacje na temat liczby gmin wykorzystujących kontenery w ramach zasobu mieszkaniowego.Osiedla kontenerowe istnieją już między innymi w Tczewie, Szczecinie, Józefowie, Żorach, Bytomiu, Płocku, Nisku, Goleniowie, Świnoujściu, Andrychowie, Brańcewkach, Gorlicach, Żywcu, Głogowie Małopolskim, Goleniowicach, Wilanowie, Nowym Targu, Bydgoszczy, Nowej Soli, Sławkowie, Skoczowie, Sosnowcu, gminie Czorne, Frydrychowicach, Graboszczycach, Wsi Zielonka, Białych Błotach, Ustce, Imionkach (koło Olecka), Słupsku, Gaci, Gołkowie ( powiat Piaseczyński), Zakopane (z przeznaczeniem dla bezdomnych) i Poznaniu. Wprowadzenie nowego standardu mieszkań rozważają władze w miastach: Swarzędz, Łapy, Skierniewice, Świętochłowice, Łódź, Jastrzębie Zdrój, Lublin, Stalowa Wola, Gdańsk, a także Gmina Wieprz ( k/Krakowa). Jak dotąd  największe osiedle baraków zafundowały mieszkańcom władze Sosonowca – 90 kontenerów i trwająca rozbudowa kolejnych kilkunastu. W planach „rozwojowych” przoduje natomiast Łódź, która jeszcze w roku 2012 zakładała budowę nawet 400 mieszkań socjalnych w barakach.

Typowe mieszkanie tego typu na osiedlu w Bydgoszczy wygląda jak klasyczny kontener robotniczy. W środku zazwyczaj jest jedna lub dwie izby o łącznej wielkości od 10 do ok 20 metrów, łazienka z prysznicem i ubikacją oraz aneks kuchenny połączony z pokojem. Korytarz to luksus nieprzewidziany dla tego typu mieszkań. Plastikowe ściany, plastikowe okna, bojler i mała kuchenka elektryczna ( obowiązuje zakaz używania butli gazowych). Zimą stale czuć zapach wilgoci gdyż na ścianach osadza się woda. Przy ujemnych temperaturach zamarzają drzwi, więc zdarza się, że lokatorzy są zmuszeni wchodzić do swoich domów oknami. Latem panuje ukrop i słychać „strzelające” ściany – pod wpływem ciepła. W niektórych miastach (na przykład, Bydgoszcz) w pomieszczeniach jest licznik na prąd z systemem doładowań, takich jak na kartę pre-paid. Trzeba się nauczyć go obsługiwać. Komu brak pieniędzy, by podkręcić ogrzewanie, ten marznie.  W Sosnowcu każdy dom ma wmontowaną w ścianę instrukcję obsługi, a w niej miedzy innymi zakaz wbijania gwoździ w ścianę. Wrażenie absurdu dopełnia wygląd kontenerów, z zewnątrz niby-estetyczny. Są prostokątne, niskie, szeregowe, w kolorach białych lub szarych. Równe, czasem ogrodzone. Kiedy w 2009 byłam po raz pierwszy na takim osiedlu, przypomniał mi się widok pomieszczeń przy fabryce Volkswagen w Poznaniu.

Co roku kolejne miasta chcą wybudować podobne osiedle jako karę dla tzw. trudnych lokatorów. Ten stopniowy proces wprowadzania blaszanych lokali socjalnych odbywa się bez konsultacji z opinią publiczną. Liczba obywateli, którzy hipotetycznie w przyszłości będą zmuszeni do zamieszkania w baraku czy kontenerze socjalnym, jest też niemożliwa do określenia. Wpływa na to między innymi brak danych statystycznych dotyczących realnego zapotrzebowania na miejskie lokale socjalne. Jednak sytuacja kryzysowa może dotknąć każdego, kto ma dość niskie lub niepewne zabezpieczenie finansowe, zwłaszcza gdy ceny, zadłużenie i bezrobocie rosną.

Inflacja oraz kryzys gospodarczy nie wróżą, rychłej poprawy sytuacji nisko uposażonych grup społecznych. Raczej ich przybędzie. Nic nie zapowiada też, że władze krajowe i samorządowe zatroszczą się o rozwiązanie pogarszającej się sytuacji mieszkaniowej. Zamiast tego nieustannie serwują społeczeństwu retorykę klasowej nienawiści, sugerując, że biedni sami są sobie winni, bo zagrażają społeczeństwu i dobrym rozwiązaniem jest oddzielenie ich od porządnych obywateli.

Kontenery są przedstawiane jako sposób radzenia sobie danego miasta (czy gminy) z problemem tylko "trudnych lokatorów”. Aprobata dla procesów segregacyjnych jest też budowana przez niektóre wypowiedzi naukowców, jak chociażby te o „naturalnych skłonnościach do porządku” w kontekście izolacji przestrzennej ubogich. Mowa nienawiści i usprawiedliwianie segregacji  tworzy klimat dla aktów przemocy motywowanych rasizmem klasowym.takich jak obrzucanie koktajlami mołotowa kontenerów socjalnych w podwarszwskim Józefowie, czy wybijanie szyb. .

Możliwość krytyki

Wiosną 2010 roku w Poznaniu Federacja Anarchistyczna wydała i wprowadziła do dystrybucji pierwszą broszura poruszająca problematykę osiedli kontenerowych: „Kontenery: polityka wykluczenia”. Była to prezentacja wyników pierwszego etapu podjętych przeze mnie badań socjologicznych na temat tego typu mieszkań socjalnych. Badania finalnie przeprowadziłam w siedmiu miastach Polski. Zamiast trudnych lokatorów spotykałam kobiety, osoby starsze, dzieci oraz samotnych mężczyzn, którzy zmuszeni byli odsiadywać swój „wyrok”, wynikający z orzeczenia o przydziale mieszkania socjalnego w kontenerze.
Kobiety, mieszkanki bydgoskiego osiedla kontenerów socjalnych, udzieliły wywiadów jako pierwsze.  Lokatorki na łamach broszury  wyraziły swój głos krytyki wobec decyzji władz miasta dotyczącej budowy osiedla kontenerowego. Opisywały warunki mieszkaniowe panujące w kontenerach. Mówiły o tym, że materiały budowlane, z jakich wykonane są barakowe mieszkania (metal, płyty pilśniowe, blacha, plastik i guma) wraz z czasem eksploatacji ulegają szybkiemu zużyciu, zapleśnieniu, wypaczeniu. Opisywały także związane z tym konsekwencje – między innymi choroby układu oddechowego i reumatyczne, na które najbardziej narażeni są mieszkańcy najczęściej i najdłużej przebywają we własnym domu – osoby starsze, schorowane, kobiety wykonujące pracę opiekuńczą i dzieci.

Również z innych powodów trudno jest mieszkać w prowizorycznym blaszaku na peryferiach miasta. Przestrzeń będąca najbliższym otoczeniem blaszanych mieszkań to głównie nasypy kolejowe, śmietniska i tereny wyłączone z użytkowania.
Wspomniana broszura dała izolowanym mieszkańcom okazję do publicznego wyrażenia głosu w swojej sprawie. Problem kontenerów socjalnych po 20 latach od powstania pierwszego takiego osiedla w Łodzi został wyartykułowany i zauważony. Broszura stała się punktem wyjścia i szansą na wygenerowanie debaty publicznej.

Reakcja społeczna na problem

Pod publikowanymi w internecie artykułami, pochodzącymi z prasy lokalnej i ogólnopolskiej, a podejmującymi temat kontenerów pojawiały się dziesiątki komentarzy i wypowiedzi., które usiłowały zdewaluować głos mieszkanek kontenerów.  Zdecydowana większość komentarzy na forach internetowych od momentu zaistnienia problemu w mediach głównego nurtu do dziś, z nielicznymi wyjątkami wyrażała potępienie dla kobiet i mężczyzn będących lokatorami osiedli kontenerowych. Piętnowano mieszkańców za to, że są nisko uposażeni. Kobiety - bo zostały matkami pomimo nie wystarczających dochodów, a mężczyzn za to, że nie są w stanie zapewnić rodzinom opieki. „Te pasożyty za moje podatki siedzą w wygodnym kontenerze i chleją robiąc dzieci”. [ann]„Prezydencie, tak dalej - odwagi i brać się za tych co nie płacą, demolują mieszkania socjalne, a na dodatek nie chcą odpracowywać czynszu”. [odważny]„Won z patolą i to jak najszybciej puki mrozy idą banda chamów i nierobów tylko chleją i niszczą tyle lat puki patola tam będzie to miliony złotych nie pomogą miś na premiera”. [tak-gość; pisownia orginalna]

Większość określała mieszkańców kontenerów jako pasożytów, leniwych nierobów i meneli żyjących na ich (społeczeństwa) koszt. Wszystkie komentarze sugerowały konieczność pozbycia się ludzi biednych, jako nieużytecznych. Retoryka „kary” dla mitycznego „trudnego lokatora”, skutecznie zbudowała przyzwolenie dla kontenerowej segregacji. Problem mieszkaniowy jednak dotyczy wielu ludzi i to, że się pojawia nie oznacza oczywiście, że ludzie nim dotknięci są "patologią"

Skąd się wzięła mowa nienawiści wobec biednych?

Dyskurs neoliberalny upowszechniany w Polsce od początku lat 90 wprowadzał kategoryzację ludzi na użytecznych i nieużytecznych ekonomicznie. Podział ten jest wyrazem rasizmu społecznego. Maksimum na co w tej optyce zasługują biedni, chorzy, samotni –  to blaszak na obrzeżach miasta.

Tezy o „trudnych lokatorach”, „pasożytach, żyjących z naszych podatków” nie znajdują żadnego  potwierdzenia przy bliższym przyjrzeniu się problemowi. Ubodzy stanowią większość, a przynajmniej poważną część społeczeństwa. Tak zwani trudni lokatorzy to ludzie, którzy otrzymali wyrokiem sądu przydział do mieszkania socjalnego, spełniali bowiem odpowiednie wymogi (na przykład ze względu na bycie bezrobotnym lub kobietą w ciąży).  Jedyne co ich łączy to niski status ekonomiczny. Wizerunkowi „leniwego pasożyta” zaprzeczają też statystyki GUS, które wskazują, że główną przyczyną ubóstwa jest brak pracy lub praca za minimalne wynagrodzenie, a nie alkoholizm i lenistwo tak, jak to nieustannie wmawiają nam, obezwładnieni intelektualnie przez neoliberalny dyskurs, komentatorzy.

Projekty kontenerowe pokazują, że w aktualnym systemie o wartości człowieka stanowi jego położenie ekonomiczne. Niski status socjoekonomiczny, staje się oczywistym kryterium i uzasadnieniem procesów ekskluzywnych oraz wdrożenia na siłę substandardu mieszkaniowego. Uwłaczające ludzkiej godności warunki, izolacja przestrzenna to jedynie proponowane przez władze miasta rozwiązanie problemu niedoboru mieszkań socjalnych. Przerażający jest fakt, że ludzie bezkrytycznie przyswajają to, co im  oferuje propaganda urzędników i różnych ekspertów na usługach systemu. Niestety głos klasowej nienawiści dominuje, zagłuszając krytykę wyartykułowaną we własnej obronie przez mieszkańców kontenerów. Ich głosy obalają jednak mit o kompletnej bierności lokatorów mieszkań socjalnych i wprowadzają wyłom w budowanym przez władze obrazie. Jest to dla władz niebezpieczne. Świadomość, że problem blaszanych gett kontenerowych może dotyczyć już jutro wielu innych osób, to pierwszy krok do wzmocnienia społecznego oporu przeciw kontenerom.

                                               Katarzyna Czarnota

 

Tekst pierwotnie ukazał się na stronie rozbrat.org

Tekst opublikowany został w najnowszym numerze kwartalnika kulturalno-politycznego Bez Dogmatu. Pismo dostępne w dystrybucji Wydawnictwa Bractwa Trojka i Anarchistycznej Klubo/Księgarni Zemsta ul. Fredry 5/3a

Opublikowano w Publicystyka

Brak mieszkań, rosnące czynsze, eksmisje – problemy te, tak dobrze znane w Poznaniu, w coraz większym stopniu dotykają mieszkańców w innych miastach i krajach. Sytuacji nie polepsza globalny kryzys finansowy, rosnące zadłużenie, niepewny rynek pracy, bezrobocie, brak zaangażowania w sprawy socjalno-mieszkaniowe organów samorządowych. Zaistniałym okolicznościom starają się konferencji przyjrzeć uczestnicy spotkań z cyklu „Wohnen in der Krise. Neoliberalismus – Kampfe – Perspektiven” („Życie w kryzysie. Neoliberalizm - Walka – Perspektywy”) organizowanych przez Berliner Mietergemeinschaft z siedzibą w Berlinie.

Wielkopolskie Stowarzyszenie Lokatorów przyjęło zaproszenie współpracy z jednym z największych i najstarszych stowarzyszeń lokatorów w Europie. Owocem tego współdziałania była konferencja „ Polen und die Krise” (Polska i kryzys), która odbyła się 7. marca 2013 w Berlinie.
Nasze działaczki i działacze (podobnie jak wcześniej przedstawiciele ruchów lokatorskich  z Nowego Jorku czy Katalonii) spotkali się z entuzjastycznym przyjęciem licznie zgromadzonych słuchaczy. Największym zainteresowaniem cieszyły się zagadnienia dotyczące powstawania w Polsce osiedli kontenerowych i procederu „czyszczenia kamienic”, przedstawione przez Katarzynę Czarnotę i Magdalenę Łuczak, a poprzedzone pokazem specjalnie przygotowanych na tę okazję filmów dokumentalnych.

Sięganie przez władze po coraz bardziej kontrowersyjne sposoby w szukaniu szybkiego rozwiązania dramatycznych problemów mieszkaniowych, jakim stało się budownictwo kontenerowe oraz sytuacja lokatorów mierzących się z biurokratyczną machiną w walce z bezwzględnymi „czyścicielami kamienic”, wzbudziły wśród uczestników spotkania wiele emocji i były wstępem do dyskusji, która toczyła się do późnych godzin wieczornych.

W rozmowach brała udział m.in. prof. Margit Mayer, badaczka ruchów społecznych i polityki miejskiej, jedna z międzynarodowych sygnatariuszy apelu o solidarność z mieszkańcami ulicy Stolarskiej, uczestniczka zeszłorocznej poznańskiej demonstracji lokatorskiej.

Mamy nadzieję, że marcowe spotkanie lokatorskie w Berlinie, które służyło wymianie doświadczeń, okazaniu realnego wsparcia, zaowocuje dłuższą współpracą z innymi stowarzyszeniami i inicjatywami lokatorskimi (w najbliższej przyszłości zaplanowano konferencję w Londynie), dzięki której nasze działania na rzecz ochrony i obrony lokatorów, ich aktywizacji do samodzielnej walki o swoje prawa staną się jeszcze bardziej efektywne.

 

TU możecie wysłuchać nagrania ze spotkania

Opublikowano w Informacje
piątek, 01 październik 2010 08:14

Kontenery: polityka wykluczenia

 

 

 

Polityka marginalizacji społecznej

Mieszkańcy miast, oczekujący w długich kolejkach na przydział mieszkania komunalnego bądź socjalnego, są traktowani przez władze miast jako kwestię, którą trzeba zatuszować najprostszym i najtańszym kosztem. W całej Polsce osiedla kontenerowe budowane są na obrzeżach większych miast. Nowi mieszkańcy są pozostawieni samym sobie wraz ze starymi i nowymi problemami.

Marginalizacja nie jest stanem, tylko procesem, który pogłębia się poprzez stosowanie polityki marginalizacji.

Najbliższe sąsiedztwo

Nieużytki, nasypy kolejowe, śmietniska, złomowiska. Tak jak śmieci, traktuje się także ludzi. Wyrzucając z centrów miast by nie zakłócali ich estetyki, nie razili niskim statusem materialnym. Utrudniony dostęp do wszelkich instytucji publicznych (szkoły, szpitale, urzędy, miejsca pracy) i kulturowych, sklepów z podstawowymi artykułami potrzebnymi do życia. Ograniczenie możliwości znalezienia pracy w mieście (wydłużony czas dojazdu do centrum, zwiększone koszta korzystania z komunikacji miejskiej, ilość czasu potrzebnego na utrzymanie „domu” i opiekę nad dziećmi) powodują postępującą marginalizację ludzi wyrzuconych na trudno dostępne obrzeża miast.

Część lokalnej społeczności, bazując na stereotypowym obrazie medialnym ludzi eksmitowanych do kontenerowych osiedli, kierowana uprzedzeniami dopuszcza się aktów wandalizmu. Poszkodowani zmuszeni są samemu naprawiać szkody mimo ich bardzo trudnej sytuacji materialnej. Nikt nie chce mieć „kontenerowego śmietniska” wraz z „ludźmi śmieciami” jako najbliższych sąsiadów.

Celem stosowanej polityki medialnej, która przedstawia osiedla kontenerowe jako idealny sposób walki z „trudnymi” lokatorami (najczęściej takimi, których nie stać na opłacenie podwyższanych czynszów w rewitalizowanych kamienicach) oraz „patologią społeczną”, jest stopniowe budowanie przyzwolenia społecznego dla tego typu dyskryminacji społecznej.

Zazwyczaj lokalne społeczności nie patrzą krytycznie na sam proces marginalizacji ubogich ludzi, umieszczanych w barakach, ale sprzeciwiają się – jeżeli w ogóle - samej lokalizacji baraków. W rzeczywistości „mieszkania” kontenerowe przydziela się nie tylko alkoholikom czy rodzinom patologicznym (pomijając samą swobodę władz miejskich w szafowaniu tymi określeniami), ale wszystkim osobom oczekującym na przydział lokali socjalnych oraz komunalnych. W składzie społecznym barakowisk przeważają samotne kobiety, dzieci oraz emeryci.

Obozowy krajobraz

kontenery-01

Osiedla kontenerowe to blaszane budy mające imitować mieszkania. Według prawa budowlanego z dnia 7 lipca 1994 r.: „Budynek mieszkalny posiada fundamenty oraz dach”. „Kontener” natomiast nie stoi na stałych fundamentach, zbudowany jest z takich samych materiałów, jakich używa się do budowy kontenerów pracowniczych. Traktowane jako pomieszczenia socjalne, nieprzystosowane według przepisów BHP do dłuższego przebywania.

W trakcie „normalnego” użytkowania (gotowanie, suszenie prania, ogrzewanie, mycie, korzystanie z prysznica) na ścianach pojawia się pleśń i unosi się zapach stęchlizny, na rurach skrapla się woda, materiał budowlany rozwarstwia się, deformują się drzwi oraz okna. W wyniku fatalnej izolacji termicznej, zimą, aby utrzymać ciepło, konieczne jest stałe zamknięcie drzwi i okien, co uniemożliwia prawidłową wentylację. W takiej sytuacji mieszkańcy kontenerów mają do wyboru albo marznąć, albo żyć w gnijących mieszkaniach, płacąc jednocześnie horrendalne rachunki za prąd zużyty na ogrzanie pomieszczeń. Wykorzystane do budowy kontenerów materiały budowlane nie pozwalają na użycie innej instalacji niż elektryczna (np. gazowej), co stanowi absurdalnie drogie rozwiązanie dla ludzi o niskim statusie materialnym.

kontenery-02

Mieszkańcy są pozostawieni samymi sobie. Nie ma realnego administratora technicznego budynków. Firma budowlana oraz władze miasta umywają ręce. Nie finansują remontów, obwiniając lokatorów za pogarszający się stan techniczny, który wynika ze złego użytkowania. I na tym polega paradoks kontenerów socjalnych, że mieszkańcy zmuszeni są do stałego użytkowania tymczasowych pomieszczeń. Taka polityka „mieszkaniowa” zmusza ludzi do codziennego funkcjonowania w niekorzystnych dla zdrowia warunkach, które pogarszają się z dnia na dzień. Jest to szczególnie niebezpieczne dla schorowanych ludzi starszych oraz dzieci.

Kontener, potocznie – pojemnik na śmieci. W nowej polityce mieszkaniowej „pojemnik” na „ludzi-śmieci”

Ten „pojemnik” pod nadzorem władz nadal się napełnia… nowymi „ludzmi-śmieciami”... Pomimo narastających kłopotów, z którymi walczą dotychczasowi mieszkańcy osiedla kontenerowego, wyroki eksmisyjne do baraków socjalnych otrzymują kolejne wielodzietne rodziny, samotne matki z dziećmi oraz osoby starsze. Stare problemy pozostają nierozwiązane, dochodzą tylko nowe.

kontenery-03

Na skutek forsowanej medialnie idei kontenerowych osiedli, pojęciu „kontener”, które dotychczas oznaczało pojemnik do transportu towarów lub, w potocznym rozumieniu, pojemnik na odpady, udało się nadać nowe znaczenie – pojemnika na ludzi, mającego pełnić funkcję domu. W ramach polityki komunalnej używa się tego pojęcia bezkrytycznie, w stosunku do metalowej, taniej budy, baraku, który otrzymują mieszkańcy miast zamiast przydziału do lokalu komunalnego czy socjalnego.

Ludzie z sąsiednich osiedli mają w większości negatywne postawy wobec „nowych lokatorów’. Często widzą w nich jednostki patologiczne, uznają za „śmieci”, nie chcąc ich tym samym na „swoim podwórku”. Demolowanie jeszcze niezamieszkałych „mieszkań” oraz akty wandalizmu dokonywane na terenie osiedli przez niezadowolonych z lokalizacji kontenerów sąsiadów, zdarzają się dość często.

kontenery-04

Ten obozowy krajobraz dopełnia także oko kamery oraz drut kolczasty niczym w getcie. Władze miast mają zamiar większość osiedli kontrolować za pomocą monitoringu oraz ogrodzeń. Czemu ma służyć ten rygorystyczny system kontroli społecznej?

Pozostawieni sami sobie. Mieszkańcy kontenerowisk o swojej sytuacji.

 

***


Nie no mieszkania ładne są, śliczne, ale to wszystko się sypie.

Jak był mróz to ja miałam mokrą podłogę. To wszystko przez to, że my użytkujemy to mieszkanie tutaj jesteśmy cały czas. To jest niby moja wina, bo jak był mróz to ja grzałam i się zrobił grzyb. ADM mi powiedział, że to wszystko moja wina, bo ja nieumiejętnie użytkuję..

Kobieta, lat 47, dwójka dzieci, samotna, bez pracy na rencie, mieszka na osiedlu kontenerowym od 19 września 2009

 

kontenery-05

 

***


Dywan musiałam wyrzucić, bo cały spleśniał. Badziewie zrobili, ani ocieplenia, ani niczego, lód na drzwiach, wszystko pozamarzane. Ta zima to była masakra, przecież my tutaj mieliśmy 15 stopni, pomimo że na okrągło był grzejnik włączony. Rachunki za prąd mam na 1000 zł. Bo jak nie kupię prądu to nie mam prądu…Urząd miasta umył ręce, wszystko spadło na administrację. Nikt tu nie przychodzi z opieki społecznej...

W jednym miesiącu na energię elektryczną wydałam 500 zł a wypłaty mam 900 zł. Za mieszkanie płacę 160 zł.  

Ja mogę się starać o przydział lokalu komunalnego po dwóch latach zamieszkania tu, z warunkiem, że będzie czynsz płacony regularnie. Jak będą jakieś zaległości, to nie mam prawa się w ogóle starać o nic.

Kobieta, 48 lat, zatrudniona na umowę o pracę, mieszka z mężem, trójka dzieci

kontenery-06


***


6 lat byliśmy na liście do mieszkania socjalnego i tu nam przyznali. Nie było wyjścia, bo z dziećmi małymi gdzie pójdę, na ulicę nie pójdę.

Tu na początku to ładnie nawet, ale jak my tu żyjemy to przecież dzieciom gotować muszę, ogrzewanie… tu w zimę to takie mrozy, że ja nie wiem. Tu wszystko źle zrobione, wszystko się sypie. Ja nie wiem ktoś to nie myślał nic jak to robił. Wszystkie pieniądze na prąd żeby ogrzewanie było, ale i tak zimno jak nie wiem.
Grzyb wszędzie, a oni mi mówią, że to wina moja, bo ja źle użytkuje, ale ja tu mieszkam tylko. Pranie muszę robić, dzieci pomyć no, co ja źle robię?

Najgorzej, że dzieci ciągle chorują, bo zimno i grzyb wszędzie, w zimę to normalnie lód na drzwiach się osadza.

Kobieta, 45 lat, bezrobotna, trójka dzieci. Mieszka z mężem oraz dziećmi.

 

kontenery-07 

 

***


Podpisałam umowę na mieszkanie socjalne, ale nie wiem czy mogę to nazwać mieszkaniem. Tu się wszystko rozpada. Myślałam, że jak już tyle czasu czekam to mi dadzą jakieś mieszkanie, żebym mogła z dziećmi w normalnych warunkach mieszkać.

Warunki techniczne? Tu nie ma żadnych warunków. Ja mam syna i córkę, oni cały czas chorują. No ja nie jestem w stanie im zapewnić jakiegoś normalnego życia..
Zimę to my ledwo przeżyliśmy, bo zimno było strasznie.

Z sufitu też woda cieknie, wentylatory się odklejają, na rurach, o tam, całe rzędy kropel. W łazience to czasami podłoga aż tak ślizga, że aż strach iść, a ja mam trochę nogi chore już.

Tutaj pomoc? Gdzie tam! Ludzi powciskali w te kontenery i nawet nie odpisują na listy. Nikogo tu nie było. Bo tu jest taki jeden, co mu się dobrze mieszka, ale on tu w ogóle nie jest, bo ciągle w trasie. Jakimś kierowcą ciężarówki jest i swój samochód ma, to dla niego to wygodne. I jak się prezydent o tym dowiedział to już wszystkim mediom mówili, że mają do niego iść, bo reszta mieszkańców jest niegościnna i na pewno ich nie wpuści. Słyszałam też, że opowiadali, że my wszyscy kłamiemy. Nikt się nami nie interesuje.

Kobieta, lat 49, dwoje dzieci, samotna, bezrobotna


***


Wcześniej razem z rodziną mieszkałam w kamienicy, która do wyburzenia była. Na początku cieszyłam się bardzo, bo tam nie było już dobrze. Ale tu jest gorzej. Nie mogę nawet mieszkać z moją matką. Ona jest starszą osobą, nie może tu przebywać, bo ma chore płuca. Niestety jest tu dużo wilgoci, przez co częściej się choruje.

Na ogrzewanie wydaję najwięcej. Wszystko tu działa na prąd. Tej zimy to gotowałam sobie cały czas ziemniaki na obiad, bo około 500 zł za prąd musiałam zapłacić. A tu tak nie ma, że najpierw się można ogrzać. Trzeba mieć od razu pieniądze-najpierw się kupuje taki talon na energię. Jak się nie ma pieniędzy to po prostu zimno czeka.

Nic innego i tak nie dostanę. Jak czekałam na to mieszkanie socjalne i podpisywałam umowę to mi powiedzieli, że mam się cieszyć że tak szybko bo inni jeszcze długo będą czekać. No i podpisałam, podpisałam też ten aneks, ten co mówi o tym, że tu na gaz nie wolno grzać. I już wtedy przeczuwałam, że coś będzie nie tak z tymi rachunkami. Wszyscy prawie wszystkie pieniądze tej zimy to na prąd musieli dać.

Kobieta, lat 45, bezdzietna, pracuje tymczasowo.

kontenery-08

 

***


Z sufitu, o tam przy wentylatorach cieknie woda, tam też się odkleja, to opakowanie plastikowe. Na okrągło mokro, woda leci też z łazienki. Powietrze niezdrowe, bo jak wietrzę to nam zimno od razu. Może latem to będzie i lepiej, bo tego roku zima mroźna była, aż nam zamek pozamarzał w drzwiach. To wtedy z ADM ci, te, urzędasy przyjechały i sprawdzali, że coś nie tak jest. Bo ludzie piszą, że się psuje. Proszę zobaczyć, widzi pani przecież. Te ściany, w rogach sam grzyb. Ja nie wiem, jak to można tak ze starszymi ludźmi. Na astmę ludzie chorują. Na starsze lata przyszło. My już proszę pani nic od życia nie chcemy, dzieci swoje jakieś mają poustawiane życia, a my tylko chcieliśmy mieszkania

Człowiek zmęczony. Mówili nam, że to takie spokojne domy będą i sąsiedzi spokojni. Sąsiedzi są spokojni i w sumie się tu dobrze żyje. Tylko żeby te podłogi i ściany tak nie cuchnęły to i głowa by mniej bolała. Okno ja mogę otworzyć, zobaczy pani  jak zimno ciągnie, a na dworze też wilgoć.

Pewnie, że byśmy chcieli inne, ale jak to…No, kto mi da inne. Żebym ja nie musiała tak załatwiać i chodzić, ale ja już załatwiałam, prosiłam i mówiłam wcześniej. W długą kolejkę zapisali i widzi pani, dostaliśmy swoje. Sąsiadki tam mają pisma od tych prezydentów i wiceprezydentów. One to złe już też są, bo i dzieci małe mają to niezdrowo mieszkać, grzyb większy u nich. To jest niedobre.

Kobieta żyjąca z mężem, oboje bezrobotni.
Kobieta lat 60, mężczyzna lat 62.

 

kontenery-09

 

***


Ja nie mam pieniędzy na samochód, dzieci do przedszkola, to jeszcze dodatkowe pieniądze. Kto zawiezie i zapłaci? Sama muszę. A co dalej będzie to nie wiem. Nie chcę żeby córka chodziła do szkoły, która jest najbliżej, bo dzieci ponoć sasaiadki syna palcami wytykają, że na śmietniku mieszka.

My sądownie dostaliśmy przyznane mieszkanie socjalne, NIE kontener. Mieszkanie…no, a do czego nas zmusili? Nie składałam papierów o inne mieszkanie, bo mi powiedzieli, u pani dyrektor, jak z nią rozmawiałam czy mi się przysługuje inne mieszkanie, żeby nie mieszkać z rodzicami? I powiedziała, że mi się nie należy inne mieszkanie socjalne. Ze względu na to, że ja już mam, ten kontener…Mają to ocieplać, mają to robić, ale ja w to nie wierzę, ile w tym prawdy jest? Jak nas ciągle kłamią? Dachy ciekną, przecież tu sufit przecieka. Bąble się robią. Ja sobie nie wyobrażam, co to będzie dalej, jest luty. Jak się wprowadziłam to już po 2 tygodniach wychodziły usterki. A co to będzie za rok? Za dwa? Będzie jeszcze gorzej! … Pewnie chcieli oszczędzić. Żeby to, chociaż było z materiałów normalnych, ale oni tam to kiepsko zrobili. I co? Myślą, że ludzie tu wytrzymają? A tu dopiero jedna zima minęła. Nie wiadomo, co to będzie dalej, ja już nie mam siły pisać ani chodzić tam. Szkoda słów…A ja włączysz maszynkę do gotowania i kaloryfer to bojlera nie możesz włączyć. No, bo wysiądą ci korki, nie? No. Robią wszystko na prąd, ale wszystko wysiada.

Kobieta, 27 lat, bezrobotna, posiada dwoje dzieci, samotna
Opublikowano w Publicystyka
poniedziałek, 17 wrzesień 2012 14:13

Kontenery socjalne to kuriozum

Problem budowy kontenerów mieszkalnych w Poznaniu to jakieś kuriozum. Pomysł ten wywołał kilka konfliktów lokalnych, bowiem mieszkańcy nie godzili się na lokalizację takiego osiedla w pobliżu ich domostw.

Opublikowano w Publicystyka
Strona 1 z 2