wtorek, 28 maj 2013 05:50

Polacy, marsz do kontenera! Kontenery a nowy standard polskich mieszkań socjalnych

Efektem długotrwałych i systematycznych zmian politycznych jest między innymi nowy standard budownictwa socjalnego w Polsce:kontenery socjalne. W Polsce żyje w kontenerach kilka tysięcy ludzi. Choć jeszcze nie przeprowadzono odpowiedniej ewidencji, można dokonać pewnego szacunku w oparciu o informacje na temat liczby gmin wykorzystujących kontenery w ramach zasobu mieszkaniowego.Osiedla kontenerowe istnieją już między innymi w Tczewie, Szczecinie, Józefowie, Żorach, Bytomiu, Płocku, Nisku, Goleniowie, Świnoujściu, Andrychowie, Brańcewkach, Gorlicach, Żywcu, Głogowie Małopolskim, Goleniowicach, Wilanowie, Nowym Targu, Bydgoszczy, Nowej Soli, Sławkowie, Skoczowie, Sosnowcu, gminie Czorne, Frydrychowicach, Graboszczycach, Wsi Zielonka, Białych Błotach, Ustce, Imionkach (koło Olecka), Słupsku, Gaci, Gołkowie ( powiat Piaseczyński), Zakopane (z przeznaczeniem dla bezdomnych) i Poznaniu. Wprowadzenie nowego standardu mieszkań rozważają władze w miastach: Swarzędz, Łapy, Skierniewice, Świętochłowice, Łódź, Jastrzębie Zdrój, Lublin, Stalowa Wola, Gdańsk, a także Gmina Wieprz ( k/Krakowa). Jak dotąd  największe osiedle baraków zafundowały mieszkańcom władze Sosonowca – 90 kontenerów i trwająca rozbudowa kolejnych kilkunastu. W planach „rozwojowych” przoduje natomiast Łódź, która jeszcze w roku 2012 zakładała budowę nawet 400 mieszkań socjalnych w barakach.

Typowe mieszkanie tego typu na osiedlu w Bydgoszczy wygląda jak klasyczny kontener robotniczy. W środku zazwyczaj jest jedna lub dwie izby o łącznej wielkości od 10 do ok 20 metrów, łazienka z prysznicem i ubikacją oraz aneks kuchenny połączony z pokojem. Korytarz to luksus nieprzewidziany dla tego typu mieszkań. Plastikowe ściany, plastikowe okna, bojler i mała kuchenka elektryczna ( obowiązuje zakaz używania butli gazowych). Zimą stale czuć zapach wilgoci gdyż na ścianach osadza się woda. Przy ujemnych temperaturach zamarzają drzwi, więc zdarza się, że lokatorzy są zmuszeni wchodzić do swoich domów oknami. Latem panuje ukrop i słychać „strzelające” ściany – pod wpływem ciepła. W niektórych miastach (na przykład, Bydgoszcz) w pomieszczeniach jest licznik na prąd z systemem doładowań, takich jak na kartę pre-paid. Trzeba się nauczyć go obsługiwać. Komu brak pieniędzy, by podkręcić ogrzewanie, ten marznie.  W Sosnowcu każdy dom ma wmontowaną w ścianę instrukcję obsługi, a w niej miedzy innymi zakaz wbijania gwoździ w ścianę. Wrażenie absurdu dopełnia wygląd kontenerów, z zewnątrz niby-estetyczny. Są prostokątne, niskie, szeregowe, w kolorach białych lub szarych. Równe, czasem ogrodzone. Kiedy w 2009 byłam po raz pierwszy na takim osiedlu, przypomniał mi się widok pomieszczeń przy fabryce Volkswagen w Poznaniu.

Co roku kolejne miasta chcą wybudować podobne osiedle jako karę dla tzw. trudnych lokatorów. Ten stopniowy proces wprowadzania blaszanych lokali socjalnych odbywa się bez konsultacji z opinią publiczną. Liczba obywateli, którzy hipotetycznie w przyszłości będą zmuszeni do zamieszkania w baraku czy kontenerze socjalnym, jest też niemożliwa do określenia. Wpływa na to między innymi brak danych statystycznych dotyczących realnego zapotrzebowania na miejskie lokale socjalne. Jednak sytuacja kryzysowa może dotknąć każdego, kto ma dość niskie lub niepewne zabezpieczenie finansowe, zwłaszcza gdy ceny, zadłużenie i bezrobocie rosną.

Inflacja oraz kryzys gospodarczy nie wróżą, rychłej poprawy sytuacji nisko uposażonych grup społecznych. Raczej ich przybędzie. Nic nie zapowiada też, że władze krajowe i samorządowe zatroszczą się o rozwiązanie pogarszającej się sytuacji mieszkaniowej. Zamiast tego nieustannie serwują społeczeństwu retorykę klasowej nienawiści, sugerując, że biedni sami są sobie winni, bo zagrażają społeczeństwu i dobrym rozwiązaniem jest oddzielenie ich od porządnych obywateli.

Kontenery są przedstawiane jako sposób radzenia sobie danego miasta (czy gminy) z problemem tylko "trudnych lokatorów”. Aprobata dla procesów segregacyjnych jest też budowana przez niektóre wypowiedzi naukowców, jak chociażby te o „naturalnych skłonnościach do porządku” w kontekście izolacji przestrzennej ubogich. Mowa nienawiści i usprawiedliwianie segregacji  tworzy klimat dla aktów przemocy motywowanych rasizmem klasowym.takich jak obrzucanie koktajlami mołotowa kontenerów socjalnych w podwarszwskim Józefowie, czy wybijanie szyb. .

Możliwość krytyki

Wiosną 2010 roku w Poznaniu Federacja Anarchistyczna wydała i wprowadziła do dystrybucji pierwszą broszura poruszająca problematykę osiedli kontenerowych: „Kontenery: polityka wykluczenia”. Była to prezentacja wyników pierwszego etapu podjętych przeze mnie badań socjologicznych na temat tego typu mieszkań socjalnych. Badania finalnie przeprowadziłam w siedmiu miastach Polski. Zamiast trudnych lokatorów spotykałam kobiety, osoby starsze, dzieci oraz samotnych mężczyzn, którzy zmuszeni byli odsiadywać swój „wyrok”, wynikający z orzeczenia o przydziale mieszkania socjalnego w kontenerze.
Kobiety, mieszkanki bydgoskiego osiedla kontenerów socjalnych, udzieliły wywiadów jako pierwsze.  Lokatorki na łamach broszury  wyraziły swój głos krytyki wobec decyzji władz miasta dotyczącej budowy osiedla kontenerowego. Opisywały warunki mieszkaniowe panujące w kontenerach. Mówiły o tym, że materiały budowlane, z jakich wykonane są barakowe mieszkania (metal, płyty pilśniowe, blacha, plastik i guma) wraz z czasem eksploatacji ulegają szybkiemu zużyciu, zapleśnieniu, wypaczeniu. Opisywały także związane z tym konsekwencje – między innymi choroby układu oddechowego i reumatyczne, na które najbardziej narażeni są mieszkańcy najczęściej i najdłużej przebywają we własnym domu – osoby starsze, schorowane, kobiety wykonujące pracę opiekuńczą i dzieci.

Również z innych powodów trudno jest mieszkać w prowizorycznym blaszaku na peryferiach miasta. Przestrzeń będąca najbliższym otoczeniem blaszanych mieszkań to głównie nasypy kolejowe, śmietniska i tereny wyłączone z użytkowania.
Wspomniana broszura dała izolowanym mieszkańcom okazję do publicznego wyrażenia głosu w swojej sprawie. Problem kontenerów socjalnych po 20 latach od powstania pierwszego takiego osiedla w Łodzi został wyartykułowany i zauważony. Broszura stała się punktem wyjścia i szansą na wygenerowanie debaty publicznej.

Reakcja społeczna na problem

Pod publikowanymi w internecie artykułami, pochodzącymi z prasy lokalnej i ogólnopolskiej, a podejmującymi temat kontenerów pojawiały się dziesiątki komentarzy i wypowiedzi., które usiłowały zdewaluować głos mieszkanek kontenerów.  Zdecydowana większość komentarzy na forach internetowych od momentu zaistnienia problemu w mediach głównego nurtu do dziś, z nielicznymi wyjątkami wyrażała potępienie dla kobiet i mężczyzn będących lokatorami osiedli kontenerowych. Piętnowano mieszkańców za to, że są nisko uposażeni. Kobiety - bo zostały matkami pomimo nie wystarczających dochodów, a mężczyzn za to, że nie są w stanie zapewnić rodzinom opieki. „Te pasożyty za moje podatki siedzą w wygodnym kontenerze i chleją robiąc dzieci”. [ann]„Prezydencie, tak dalej - odwagi i brać się za tych co nie płacą, demolują mieszkania socjalne, a na dodatek nie chcą odpracowywać czynszu”. [odważny]„Won z patolą i to jak najszybciej puki mrozy idą banda chamów i nierobów tylko chleją i niszczą tyle lat puki patola tam będzie to miliony złotych nie pomogą miś na premiera”. [tak-gość; pisownia orginalna]

Większość określała mieszkańców kontenerów jako pasożytów, leniwych nierobów i meneli żyjących na ich (społeczeństwa) koszt. Wszystkie komentarze sugerowały konieczność pozbycia się ludzi biednych, jako nieużytecznych. Retoryka „kary” dla mitycznego „trudnego lokatora”, skutecznie zbudowała przyzwolenie dla kontenerowej segregacji. Problem mieszkaniowy jednak dotyczy wielu ludzi i to, że się pojawia nie oznacza oczywiście, że ludzie nim dotknięci są "patologią"

Skąd się wzięła mowa nienawiści wobec biednych?

Dyskurs neoliberalny upowszechniany w Polsce od początku lat 90 wprowadzał kategoryzację ludzi na użytecznych i nieużytecznych ekonomicznie. Podział ten jest wyrazem rasizmu społecznego. Maksimum na co w tej optyce zasługują biedni, chorzy, samotni –  to blaszak na obrzeżach miasta.

Tezy o „trudnych lokatorach”, „pasożytach, żyjących z naszych podatków” nie znajdują żadnego  potwierdzenia przy bliższym przyjrzeniu się problemowi. Ubodzy stanowią większość, a przynajmniej poważną część społeczeństwa. Tak zwani trudni lokatorzy to ludzie, którzy otrzymali wyrokiem sądu przydział do mieszkania socjalnego, spełniali bowiem odpowiednie wymogi (na przykład ze względu na bycie bezrobotnym lub kobietą w ciąży).  Jedyne co ich łączy to niski status ekonomiczny. Wizerunkowi „leniwego pasożyta” zaprzeczają też statystyki GUS, które wskazują, że główną przyczyną ubóstwa jest brak pracy lub praca za minimalne wynagrodzenie, a nie alkoholizm i lenistwo tak, jak to nieustannie wmawiają nam, obezwładnieni intelektualnie przez neoliberalny dyskurs, komentatorzy.

Projekty kontenerowe pokazują, że w aktualnym systemie o wartości człowieka stanowi jego położenie ekonomiczne. Niski status socjoekonomiczny, staje się oczywistym kryterium i uzasadnieniem procesów ekskluzywnych oraz wdrożenia na siłę substandardu mieszkaniowego. Uwłaczające ludzkiej godności warunki, izolacja przestrzenna to jedynie proponowane przez władze miasta rozwiązanie problemu niedoboru mieszkań socjalnych. Przerażający jest fakt, że ludzie bezkrytycznie przyswajają to, co im  oferuje propaganda urzędników i różnych ekspertów na usługach systemu. Niestety głos klasowej nienawiści dominuje, zagłuszając krytykę wyartykułowaną we własnej obronie przez mieszkańców kontenerów. Ich głosy obalają jednak mit o kompletnej bierności lokatorów mieszkań socjalnych i wprowadzają wyłom w budowanym przez władze obrazie. Jest to dla władz niebezpieczne. Świadomość, że problem blaszanych gett kontenerowych może dotyczyć już jutro wielu innych osób, to pierwszy krok do wzmocnienia społecznego oporu przeciw kontenerom.

                                               Katarzyna Czarnota

 

Tekst pierwotnie ukazał się na stronie rozbrat.org

Tekst opublikowany został w najnowszym numerze kwartalnika kulturalno-politycznego Bez Dogmatu. Pismo dostępne w dystrybucji Wydawnictwa Bractwa Trojka i Anarchistycznej Klubo/Księgarni Zemsta ul. Fredry 5/3a