Organizacje lokatorskie i anarchistyczne od niemal dekady prowadzą kampanię na rzecz anulowania ‘sztucznego długu’ – wyjątkowo wysokiego i wadliwego prawnie zadłużenia lokatorów komunalnych w Warszawie, którego źródłem jest antyspołeczna polityka ratusza.

Cały artykuł do przeczytania na syrena.tk

Opublikowano w Informacje
wtorek, 06 grudzień 2016 21:33

Wszystkich nas nie spalicie – recenzja

Na wstępie należy zaznaczyć, że największym nieszczęściem jest, że taka książka musiała zostać napisana. A musiał zostać napisana, ponieważ zamordowano Jolantę Brzeską, ponieważ tak wiele osób zostało eksmitowanych, pozbawionych prawa do dachu nad głową, wyzbytych z godności, ponieważ tak często zamiast realnej pomocy w obliczu kryzysu mieszkaniowego ludzie muszą wysłuchiwać pustych komunałów polityków i steku nic niewartych obietnic. Autorzy rozpoczynają od tego, co tak mocno odbiło się na nich samych i współtworzonych przez nich ruchu lokatorskim. Jest 1 marca 2011 roku ostatni dzień, w którym widzianą żywą Jolantę Brzeską. W książce możemy dowiedzieć się wszystkiego, co wiadomo o jej ostatnich godzinach życia i koszmarnej śmierci. Jej zwęglone ciało znaleziono następnego dnia w Lasku Kabackim. Zgodnie z przyjętą przez policję hipotezą było to … samobójstwo. W tak absurdalną tezę trudno uwierzyć, dlatego tak wnikliwie przedstawia się czytelnikowi samą postać Pani Jolanty. Kobiety, która została zmuszona przez okoliczności, by walczyć o swój dom, o swoją godność, prawo do bycia podmiotem, a nie przedmiotem w procesie tzw. reprywatyzacji. Brzeska była jedną, z wielu osób, które miały stać się ofiarami osób zajmujących się skupywaniem roszczeń, a następnie „odzyskiwaniem” kamienic. Słowo „odzyskiwanie” musi być tu ujęte w cudzysłowie, gdyż, jak bardzo wnikliwie wyjaśniają w książce autorzy, reprywatyzacja to proceder, który nie ma wiele wspólnego przekazywaniem prawowitym właścicielem ich znacjonalizowanego mienia. „Po 1989 roku w Polsce sentymentalizm historyczny wręcz eksplodował, bezkrytyczna gloryfikacja II Rzeczpospolitej po latach dała efekt w postaci przyzwolenia przez większość polskiego społeczeństwa na dziką reprywatyzację traktowaną bezrefleksyjnie w kategoriach wyrównywania historycznych „krzywd”. Zwrot dawnym właścicielom i ich spadkobiercom pałaców, kamienic, gruntów czy fabryk miał przywrócić sprawiedliwość, odwieczny ład i porządek. Tyle, że jeśli ktoś ma zyskać, to inny musi stracić”.

Brzeska nie była wiecowym mówcą, ale wyróżniała się uporem i determinacją, wśród organizujących się lokatorów, zaangażowanych w walkę z dotykającą ich niesprawiedliwością. Nigdy nie opuszczała kolejnych spotkań organizacji lokatorskich, uczestniczyła w ulicznych protestach i tych, które odbywały się na sesjach Rady Miasta. Wiele wskazuje, że właśnie jej upór i determinacja, skłoniły kogoś, by nastać na jej życie, możliwe, że chciano ją tylko zastraszyć, ale coś poszło nie tak, komuś puściły nerwy i posunął się do ostateczności. Autorzy starają się przedstawić wszelkie możliwe tropy i ślady związane z tragiczną śmiercią, głównie, dlatego, że o tak rzetelnej analizie różnych hipotez zapomniała policja i prokuratura. Organy ścigania wykazały się niedbalstwem i przyjęły wersję o samobójczej śmierci, najmniej prawdopodobną, ale najwyraźniej najwygodniejszą. Obecnie pojawiła się nadzieja związana z decyzją o wznowieniu śledztwa w sprawie śmierci Jolanty Brzeskiej, czas pokaże, czy przyniesie ono spodziewane rezultaty.

Tragedia warszawskiej działaczki ruchu lokatorskiego stanowi dla autorów również preludium do bardziej szczegółowego omówienia losów innych pokrzywdzonych mieszkańców zasobów lokalowych miasta. W istocie, bowiem postępowanie władz miasta, jak i specjalistów od „czyszczenia kamienic” świadczy o tym, że często, wieloletni mieszkańcy stołecznych kamienic, są jedynie pewnym mało znaczącym elementem owego zasobu. Na własne nieszczęście nie przedstawia „istotnej wartości”, więc można ich razem z owym zasobem „sprzedawać” czy raczej „oddawać” w ramach procesu reprywatyzacji. Dokładnie omawiana jest cała metodyka owego procesu, łącznie z najbardziej znanymi jej beneficjentami, urzędnikami, którzy ów proceder ułatwiają, i prawnikami, którzy nadają mu pozory legalności czy też „dziejowej sprawiedliwości”. W istocie jednak mamy do czynienia z działaniem, które nie tylko krzywdzi obecnych mieszkańców i nie prowadzi, do jakiegokolwiek naprawienia krzywd, a jedynie generuje kolejne. Na podstawie często wątpliwych, nieweryfikowalnych informacji, lub weryfikowanych w sposób pobieżny miasto pozbywa się całych kamienic razem z lokatorami. Skazuje ich tym samym na łaskę właścicieli-spekulantów, którzy chcą się ich pozbyć wszelkimi sposobami, poczynając oczywiście od wielokrotnego podnoszenia czynszu, a nierzadko posuwając się również do gróźb i szykan. W książce możemy szczegółowo poznać historię przynajmniej kilku kamienic i walki ich mieszkańców. Jak z goryczą przyznają autorzy, ta walka rzadko przyciąga uwagę mediów i opinii publicznej, kiedy sami lokatorzy przedstawiają szczegóły swojej gehenny, wielu nie dowierza, że taki rzeczy mogą dziać się w „państwie prawa”. A gehenna lokatorska trwa od lat i odbywa się przy współudziale miejskich radnych i urzędników. Nie tylko lekceważą oni sprawy lokatorów, ale też owocnie ułatwiają nowym kamienicznikom ich działania. Owo przyzwolenie, jak wykazała, niedawna afera z reprywatyzacją działki przy ulicy Chmielnej 70, najwyraźniej ma swoją cenę i pozwala sowicie „dorobić sobie” do urzędniczej pensji. Pozostaje jednak cały czas otwarte pytanie, czy ten kolejny przykład „reprywatyzacji” wreszcie zmusi decydentów do uregulowania tej kwestii. W tym miejscu również czytelnik jest wnikliwie zapoznawany z tym, jakie były już podejmowane wysiłki związane z wprowadzeniem owych regulacji i jak niewiele na razie zostało w tej sprawie zrobione. A zastany stan pozwala na działania „czyścicieli kamienic” i skupujących kolejne kamienice spekulantów nie tylko w Warszawie, ale również w inny miastach. Poznajemy, więc przykłady działań wymierzonych w lokatorów poznańskiej kamienicy przy ulicy Stolarskiej, a także z Łodzi i Krakowa.

Lokatorzy nie mogąc liczyć na wsparcie urzędników i władz, muszą się organizować samodzielnie, często uczyć się na własnych błędach, wnikliwie studiując prawo, poznając mechanizmy rządzące mediami, by umieć zainteresować opinię publiczną swoim losem. Bez względu na wszelkie przeszkody, ta żmudna walka uczy lokatorów pomocy wzajemnej i solidarności, przynosi drobne zwycięstwa i rodzi nadzieję. Jolanta Brzeska zginęła walcząc… i właśnie dalsza walka o sprawiedliwość jest najlepszym hołdem dla pamięci o niej.

Piotr Ciszewski,Robert Nowak "Wszystkich nas nie spalicie" - wydawnictwo Trzecia Strona, 2016 r.

Tekst ukazał się pierwotnie na rozbrat.org

Opublikowano w Publicystyka
poniedziałek, 02 maj 2016 17:30

3 miesiące więzienia za blokadę eksmisji

Dnia 27 kwietnia 2016 r. do więzienia na okres 3 miesięcy trafił Łukasz Bukowski, uczestnik poznańskiej Federacji Anarchistycznej. Wcześniej został oskarżony i skazany za naruszenie nietykalności cielesnej policjanta w związku z blokadą eksmisji Katarzyny i Ryszarda Jenczów z kamienicy przy ulicy Dąbrowskiego w Poznaniu. Aktywista w proteście przeciwko polityce eksmisyjnej i postępowaniu policji odmówił poddania się karze grzywny, która została zamieniona na przymusową pracę, a ostatecznie na pozbawienie wolności. Na wezwanie policji udał się do aresztu przy ulicy Młyńskiej, gdzie został osadzony.

Łukasz Bukowski chce w ten sposób zwrócić uwagę na ciągle trwające wysiedlenia i brutalne eksmisje, jakie mają miejsce zarówno w Poznaniu, jak też w całym kraju. Odmówił zapłacenia grzywny, uznając, że stając w obronie eksmitowanych, postąpił słusznie. Chce także zwrócić uwagę na nierówne i niesprawiedliwe traktowanie lokatorów oraz na represjonowanie wszystkich tych, którzy stają w obronie praw lokatorskich.

Do eksmisji Ryszarda i Katarzyny Jenczów (poważnie chorej, od wielu lat poruszającej się na wózku inwalidzkim kobiety) doszło 25 października 2011 roku. Pomimo ewidentnej choroby pani Katarzyny sąd, orzekając o eksmisji, nie przyznał małżeństwu prawa do lokalu socjalnego. Eksmisja miała się odbyć de facto „na bruk” (do lokalu tymczasowego).

Dla przeprowadzenia wysiedlenia zmobilizowano duże siły policji, które zjawiły się na kilka godzin przed zaplanowaną eksmisją, „odcinając” dostęp do kamienicy i lokalu.  Pomimo tego ok. 70 aktywistów i aktywistek próbowało powstrzymać eksmisję. Dołączyli do nich mieszkańcy dzielnicy, ale w konsekwencji Katarzyna Jencz, z uwagi na nagłe pogorszenie stanu zdrowia, została odwieziona karetką pogotowia do szpitala wojskowego. Komornik zajął i zabezpieczył mieszkanie.

W trakcie blokady zatrzymano trzy osoby, w tym Łukasza Bukowskiego. Łukasz utrzymuje, że zarzuty naruszania nietykalności policjanta są niesłuszne, a jego ukaranie było formą odwetu za podjęty opór społeczny. Przypomnijmy, że policja w związku z tą blokadą eksmisji postawiła także przed sądem jeszcze dwoje innych osób, zarzucając im przewodzenie nielegalnemu zgromadzeniu. Oboje ostatecznie zostali przez sąd uniewinnieni.

Każdego roku polskie sądy orzekają o przeprowadzeniu eksmisji w stosunku do 30–40 tys. rodzin. Komornicy dokonują 8 tys. eksmisji, nierzadko w asyście policji. Pozostała część osób pogodzona z wyrokami sądowymi dobrowolnie opuszcza swoje mieszkania. Głównym powodem eksmisji jest zadłużenie wynikające z wysokich czynszów, opłat eksploatacyjnych, niskich zarobków i niestabilnych form zatrudnienia, a także braku odpowiedniego wsparcia socjalnego. Wobec wysiedlanych lokatorów często zapadają wyroki bez prawa do lokalu socjalnego. Władze publiczne, co wynika z kontroli m.in. Najwyższej Izby Kontroli, nie respektują konstytucyjnego obowiązku dostarczenia lokali socjalnych dla osób o najniższym statusie ekonomicznym, chorych, bezrobotnych itd., a przed sądami w sprawach o eksmisje z lokali prywatnych często wnoszą, aby nie przyznawały one lokatorom mieszkań socjalnych. Sprawa Katarzyny i Ryszarda Jenczów należy do wyjątkowo bulwersujących, ukazujących bezwzględność eksmisji i obojętność wobec wysiedleń ze strony władz publicznych reprezentujących często interesy właścicieli kamienic i deweloperów.

Nasz ruch uznaje Łukasza za więźnia politycznego, więźnia sumienia, który w ten sposób domaga się przestrzegania praw lokatorskich i powstrzymania wysiedleń. Jego uwięzienie oznacza rozpoczęcie naszej kolejnej kampanii wymierzonej przeciwko wysiedleniom, czyszczeniu kamienic, deptaniu praw lokatorskich. Domagamy się wraz z Łukaszem zaniechania eksmisji i zmiany niesprawiedliwej polityki społeczno-mieszkaniowej, która staje się przyczyną wielu ludzkich tragedii. Ofiarami padają często osoby o najniższym statusie materialnym.

Komentarz Łukasza (wideo)

Wzywamy władze miasta Poznania, które zapowiedziały do listopada br. przeprowadzenie 250 eksmisji z zasobów komunalnych, o ich wstrzymanie i zagwarantowanie każdemu mieszkańcowi i mieszkance naszego miasta prawa do „dachu nad głową” na miarę jego możliwości ekonomicznych. Pokażcie realną wolę zmiany polityki społeczno-mieszkaniowej!

Jednocześnie wzywamy wszystkich uczestników i uczestniczki ruchu anarchistycznego i lokatorskiego do zademonstrowania swojej solidarności z Łukaszem, ze wszystkimi eksmitowanymi lokatorami oraz ze wszystkimi, którzy doznali przemocy ze strony policji – spotykamy się w dniu 7 maja (sobota) o godz. 13:00 przed bramą aresztu przy ulicy Młyńskiej 1 w Poznaniu.

Dość łamania praw lokatorów! Dość policyjnej przemocy! Eksmisje stop!

UWAGA!

Jednocześnie zwracamy się z apelem o wysyłanie listów do Łukasza na adres:

Łukasz Bukowski s. Zbigniewa

Areszt Śledczy w Poznaniu

ul. Młyńska 1

61-729 Poznań

 

Artykuł ukazał sie pierwotnie na stronie rozbrat.org

 

Opublikowano w Informacje

Prawie 100 rodzin z ogrodów działkowych złożyło w piątek wnioski o mieszkania socjalne i komunalne. Bo z domów chce ich usunąć związek działkowców.

- Przeprowadziłam się z rodzicami na działkę 20 lat temu, gdy straciliśmy mieszkanie. Co mam teraz zrobić? Zamieszkać w urzędzie czy pod mostem? Krwawicą i płaczem do wszystkiego doszliśmy. Chcą nam to zabrać. Gdyby nie moje sześcioletnie dziecko, to bym wyjechała. Nic mnie tu nie trzyma - mówiła Barbara Iwańska podczas piątkowej pikiety przed Urzędem Miasta.

Przyszło tam ponad 100 działkowców wspieranych przez działaczy Wielkopolskiego Stowarzyszenia Lokatorów. Skandowali: "Stop wysiedleniom!".

 

Cały artykuł czytaj na poznan.gazeta.pl

Czytaj rónież Ogródki działkowe. Koniec z mieszkaniem w altanie?





Opublikowano w Informacje
wtorek, 26 styczeń 2016 16:10

Rugowanie mieszkańców działek

22 stycznia podczas wizyty Rzecznika Praw Obywatelskich w Poznaniu przedstawiciele  stowarzyszenia ogrodów działkowych i ruchu lokatorskiego w imieniu wszystkich działkowców zwrócili się do niego z prośbą o przeprowadzenie postępowania wyjaśniającego. Chodzi o osoby, które z braku innej możliwości zamieszkują ogrody działkowe. Grozi im wysiedlenie. Problem może dotknąć setek tysięcy rodzin na terenie całego kraju.

W grudniu 2013 roku sejm uchwalił nową ustawę o Rodzinnych Ogrodach Działkowych (RDO). Niestety jest ona niekorzystna dla osób mieszkających na ogrodach działkowych, a także posiadających ponadnormatywne altany. Mimo wielu wniosków skierowanych do biur poselskich wszystkich partii politycznych od działkowców z różnych ogrodów z całej Polski politycy nie wzięli pod uwagę rzeczywistości polskiego społeczeństwa, a także realnego zagospodarowania działek w momencie wejścia w życie nowej ustawy o Rodzinnych Ogrodach Działkowych.

Po dwóch latach obowiązywania ustawy działkowców z różnych ogrodów w Polsce zaczynają dotykać konsekwencje nieadekwatnych przepisów. Ustawa o ROD z 13 grudnia 2013 r. wprowadziła w artykule 12 całkowity zakaz zamieszkiwania na ogrodach działkowych. Natomiast w artykule 13 wprowadziła zakaz posiadania altany mającej powyżej 35 m2, nie zważając na stan zabudowań w momencie uchwalania nowych przepisów. Tymczasem tylko Okręgowy Zarząd w Poznaniu w swojej uchwale w sprawie budownictwa ponadnormatywnego i zamieszkania na terenie działek przyznaje, że w przypadku poznańskich ogrodów zamieszkanych jest 1787 działek (czyli budynków postawionych na działkach ogrodowych), w tym 1348 na terenie Poznania i 439 poza Poznaniem. Łącznie dotyczy to 3885 osób. Jak czytamy w uchwale Okręgowego Zarządu PZD, w 1721 przypadkach osoby zamieszkujące działki posiadają meldunek. Według naszych szacunków problem jest o wiele szerszy i może dotyczyć nawet 5000 działek na terenie Poznania i 3000 działek poza Poznaniem. Skalę zjawiska w kraju trudno oszacować, ale dotyczy ono prawdopodobnie setek tysięcy rodzin.

Altany na ogrodach działkowych powstawały przez kilkadziesiąt lat, a ich wielkość nie była rygorystycznie przestrzegana. Po wielu latach Polski Związek Działkowców (PZD), który de facto dopuścił do tego stanu, chce egzekwować od działkowców przestrzeganie ustawy. Dzisiaj działki to jednak już nie tylko zagonki z warzywami, lecz dla niektórych cały majątek życia, a także ostatnia deska ratunku przed bezdomnością. W kraju, w którym duża część młodych ludzi nie ma perspektyw na godne życie i zakup własnościowego lokum, a starszym osobom, które przez całe swoje życie wierzyły w ten kraj, nie wystarcza środków na utrzymanie się w mieszkaniu czy kamienicy. To właśnie tacy ludzie, łapiąc się ostatniej deski ratunku, zamieszkają na ogrodach działkowych. To nie „cwaniacy”, jak nazywa ich Polski Związek Działkowców w uchwale 1/IV/2015 Krajowej Rady PZD, ale ludzie zmuszeni przez życie do zamieszkania w altanie, by mieć jakikolwiek dach nad głową. W Poznaniu wśród rodzin zamieszkujących działki ogrodowe znajdują się zarówno takie, jak i te, które wcześniej zostały brutalnie wysiedlone przez „czyścicieli kamienic” ze swoich mieszkań (np. z lokali przy ulicy Piaskowej). 

Oczywiście każdy z działkowców zdaje sobie sprawę, że jego zamieszkanie na ogrodach jest  sprzeczne z ustawą ROD, Statutem PZD i Regulaminem ROD, ale zdecydowana większość nie ma alternatywy. Stanęli przed wyborem: albo działka ROD, albo życie „pod mostem”, więc nie ma się co dziwić, że decydują się na zamieszkanie na ogródkach działkowych. Co więcej, mieszkających na stałe na ogrodach działkowych przybywa, a na niektórych ogrodach przybywa także nadmetrażowych altan.

PZD pod koniec 2015 r. bardzo intensywnie rozpoczął debatę nad tym problemem. Niestety decyzje, które podejmuje, uderzają w mieszkających i posiadających nadmetrażowe altany. Konsekwencje poniosą zwykli ludzie. Ogólnie mówiąc, PZD jako stowarzyszenie ogrodowe prowadzące większość ogrodów w Polsce planuje wypowiedzenie umów dzierżawy działkowej osobom zamieszkującym, a także posiadającym nadmetrażowe altany. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że – w świetle nowej ustawy – ma do tego prawo. Uchwała Krajowej Rady PZD nr 362/2015 z 18.12.2015 r., uchwała Okręgowego Zarządu PZD w Poznaniu 1/V/2015 z 5.12.2015 r., a także komunikat Krajowej Rady PZD z 15.12.2015 r. w sprawie budownictwa ponadnormatywnego i zamieszkania na ROD jednoznacznie wskazują, że wiele osób może utracić dach na głową. 

Niektóre władze okręgowe PZD już rozpoczęły kampanię rugowania mieszkańców działek z ich siedzib na terenie ogródków działkowych. Dla wielu tysięcy osób w Poznaniu i aglomeracji poznańskiej, jak też w całym kraju, oznaczać to może utratę miejsca zamieszkania i bezdomność. Musimy przypomnieć, iż osiedlanie się na działkach ogrodowych przybrało masowych charakter jeszcze w okresie przed 1989 rokiem i było odpowiedzią na niezaspokojone potrzeby mieszkaniowe z czasów PRL. Problem narastał także w okresie po transformacji. Polska w dalszym ciągu posiada jeden z najniższych w Europie współczynników liczby mieszkań przypadających na 1000 mieszkańców. Wskaźnik ten jest powszechnie uznawany za miernik niezaspokojonych potrzeb mieszkaniowych.

Trzeba też podkreślić, iż wiele osób zamieszkujących działki zwracało się do władz samorządowych w tej sprawie z wnioskiem o przydział lokalu komunalnego i uzyskiwały odmowę, ponieważ w urzędach twierdzono, że ich potrzeby mieszkaniowe są zaspokojone. Uznano zatem altany za mieszkania. Zgodnie jednak z Konstytucją Rzeczypospolitej Polski (art. 75) władze publiczne są zobowiązane do prowadzenia polityki sprzyjającej zaspokojeniu potrzeb mieszkaniowych obywateli.  Dziś ani miasto Poznań, ani żadna inna gmina nie może się uchylić od odpowiedzialności za ten stan rzeczy, a władze PZD winny powstrzymać się od rugowania mieszkańców działek ogrodowych, aż do momentu zabezpieczenia ich potrzeb mieszkaniowych. Jest oczywiste, że problem ten, który narastał od 30-40 lat, nie może zostać rozwiązany z dnia na dzień, a całej odpowiedzialności nie można zrzucać na mieszkańców ROD.

Pismo wręczone RPO podpisał prezes zarządu Stowarzyszenie Ogrodów Działkowych Forsycja Rafał Zawadzki i przewodnicząca zarządu Wielkopolskiego Stowarzyszenia Lokatorów Anastazja Wieczorek-Molga.

Opublikowano w Informacje

Zamiast zabytków i atrakcji turystycznych działacze lokatorscy z kilku europejskich państw zwiedzali miejsca, w których działali "czyściciele" kamienic.

W Poznaniu rozpoczęła się w piątek międzynarodowa konferencja "Miasto dla ludzi - nie dla zysku" organizowana przez Wielkopolskie Stowarzyszenie Lokatorów i Europejską Koalicję na rzecz Prawa do Mieszkania i Miasta (zrzesza organizacje lokatorskie z różnych krajów). Poprzednia taka konferencja odbyła się pół roku temu w Atenach.


Cały artykuł do przeczytania na poznan.gazeta.pl

Opublikowano w Informacje

Wielkopolskie Stowarzyszenie Lokatorów oraz europejska koalicja European Action Coalition for the Right to Housing and to the City zapraszają na konferencję grup lokatorskich. Zjazd odbędzie się w dniach 6-9 listopada 2015 r. w Poznaniu.

Od wielu lat na całym świecie obserwujemy proces prekaryzacji warunków mieszkaniowych. Coraz liczniejsza grupa ludzi zmuszona jest ponosić koszty kolejnych neoliberalnych działań: prywatyzowania dóbr wspólnych, ograniczania wydatków socjalnych i praw obywatelskich, masowych eksmisji, gentryfikacji oraz wzrastającego znaczenia banków w spekulacjach mieszkaniowych. Zabiegi te mają wymiar międzynarodowy – ich skutki, z różną dynamiką i na różnym etapie, są odczuwalne w poszczególnych częściach świata. Niezbędne jest zbudowanie sieci ponadpaństwowej solidarności w walce o godne warunki mieszkaniowe. Musimy ujawnić skalę łamania podstawowych praw, w tym prawa do godnego mieszkania, które jest niezależne od statusu ekonomicznego czy pochodzenia człowieka. Powinniśmy demaskować charakter polityki UE i UN-Habitat (Konferencja Narodów Zjednoczonych Habitat; Quito, October 2016) wymierzonej w „prawo do miasta” i „prawo do mieszkania”.

Spotkanie europejskiej koalicji stanowić będzie platformę wymiany wiedzy i strategii działań, które są ważne przy budowaniu narzędzi użytecznych w lokalnych walkach o prawa lokatorskie. Międzynarodowy kapitał coraz częściej wpływa na kształt ludzkiego życia; kolejne banki i prywatni właściciele wynajmują firmy trudniące się masowymi wysiedleniami. W Polsce dynamicznie rozwija się rynek usług związanych z „czyszczeniem kamienic” (nielegalne i brutalne wysiedlenia), eksmisje są zjawiskiem nagminnym. W odpowiedzi na kryzys mieszkaniowy ludzie coraz częściej zajmują pustostany. Zmusza ich do tego brak lokali socjalnych i pogarszające się warunki mieszkaniowe oraz procesy gentryfikacji dotykające kolejne dzielnice.

Po spotkaniu, które odbyło się 20 – 21 maja 2015 r. w Atenach, przyszła pora na konferencję w Poznaniu. Sympozjum ma na celu zintegrować grupy walczące o prawa lokatorskie na terenie Europy Wschodniej. Podczas konferencji poddamy analizie sytuację w krajach będących obecnie w centrum dynamicznych procesów przemian miejskich – Serbię, Rumunię, Czechy, Węgry i Polskę. Państwa te posiadają podobne uwarunkowania historyczne, społeczne i polityczne, dzięki czemu możliwe będzie znalezienie wspólnych punktów odniesienia, podzielenie się szczegółowymi doświadczeniami i taktykami obecnie prowadzonych walk, a także budowanie wspólnej płaszczyzny politycznej. Podczas zjazdu przedyskutujemy kwestie związane z odziaływaniem globalnych procesów na sytuację lokatorów w poszczególnych krajach Europy Wschodniej, zastanowimy się w jaki sposób konstruować narzędzia oporu i budować solidarność międzynarodową, by była ona pomocna w lokalnie prowadzonych działaniach; omówimy także metody budowania wspólnego pola wiedzy na temat procesów dotykających mieszkańców miast i sposoby organizowania się, na szczeblu międzynarodowym i lokalnym, w dobie wzrastającego kryzysu.

Spotkanie składało będzie się z dwudniowej otwartej konferencji (6-7 listopada) i wewnętrznego dwudniowego spotkania European Action Coalition for the Right to Housing and to the City (8-9 listopada)

 

PIĄTEK, 6 LISTOPADA:

Od godziny 12:00 trwała będzie rejestracja uczestniczek i uczestników konferencji.

12:00 KONFERENCJA PRASOWA, Centrum Kultury Amarant

14:00 - 16:30 AKCJA AUTOBUSOWA „MIEJSCA WARTE POZNANIA”

Wynajęty bus, zabierze uczestników konferencji do miejsc, które stanowią ilustrację dynamicznych zmian jakie zaszły  w przestrzeni Poznania a przełomie ostatnich lat. Wysiedlone i  zgentryfikowane kamienice, substandardowe lokale socjalne na obrzeżach miasta oraz hotele robotnicze, do których co roku przesiedlani są eksmitowani poznaniacy. Przewodnikami po tych niewygodnych dla władz miasta miejscach, będą niegdyś wysiedleni lokatorzy lub aktualni mieszkańcy, którzy podejmują walkę wspólnie z WSL.

 

16:30 OBIAD

17:00 - 21:00 BLOK FILMOWY ORAZ DYSKUSJA O GENTRYFIKACJI BERLINA

STRAJK MATEK, SzumTV i Think Tank Feministyczny 2010/23 min./polskie i angielskie napisy

Dokument o mieszkaniowej i pracowniczej sytuacji kobiet w Wałbrzychu. Bohaterki opowiadają o tym, jak radzą sobie w sytuacji braku stałego dochodu, o lokalnej polityce, pracy opiekuńczej i strategiach oporu.

KONTENER, Kontrplan 2013/15 min./polskie i angielskie napisy

 

„KONTENER” – film dokumentalny o mieszkaniach socjalnych w kontenerach.

Projekty kontenerowe pokazują, że w systemie, w którym żyjemy o wartości człowieka stanowi jego położenie ekonomiczne. Niski status socjoekonomiczny staje się oczywistym kryterium i uzasadnieniem procesów ekskluzywnych oraz wdrożenia na siłę substandardu mieszkaniowego. Uwłaczające ludzkiej godności warunki czy izolacja przestrzenna to jedynie proponowane przez władze miasta rozwiązanie problemu niedoboru mieszkań socjalnych w Polsce. Głos klasowej nienawiści dominuje, zagłuszając krytykę wyartykułowaną we własnej obronie przez mieszkańców kontenerów. Budowanie kolektywnej wiedzy, samoorganizacja oraz świadomość, że problem blaszanych gett kontenerowych może dotyczyć już jutro wielu osób, to pierwszy krok do wzmocnienia społecznego oporu przeciw kontenerom.

 

RENT REBELS - opór przeciwko wyprzedaży miasta, Gertrud Schulte Westenberg, Matthias Coers 2014/78 min. /z angielskimi, włoskimi, francuskimi i hiszpańskimi napisami

Berlin w ostatnich latach bardzo się zmienił. Niegdyś nieatrakcyjne mieszkania są dziś obiektami inwestycyjnymi. Codziennym zjawiskiem stały się podwyżki czynszów i przejmowanie mieszkań przez nowych właścicieli. Widoczne protesty lokatorskie są reakcję na głód mieszkań w przystępnych cenach. Film jest kalejdoskopem walk lokatorskich przeciw usuwaniu lokatorów z ich wspólnot sąsiedzkich. Od okupacji ratusza po obóz w Kottbuser Tor – ukazany zostaje wzrost zorganizowanych walk przeciw eksmisjom i za ochroną osób starszych. Po spotkaniu odbędzie się dyskusja z twórcami filmu na temat gentryfikacji w Berlinie.

 

 

SOBOTA, 7 LISTOPADA, OPÓR LOKATORSKI W EUROPIE WSCHODNIEJ


Jednym z ważniejszych zagadnień, które poruszane będą podczas konferencji jest problem zmian ustrojowych względem publicznych dóbr wspólnych. Kraje Środkowej i Wschodniej Europy w podobnym czasie doświadczyły transformacji, która wiązała się z prywatyzacją służby zdrowia, zredukowaniem stanowisk pracy czy ograniczeniami dostępu do lokali komunalnych. Sobotnia dyskusja poszerzona zostanie także o kwestie związane z polityką mieszkaniową względem uchodźców z Bliskiego Wschodu.
Prezentacje poszczególnych grup zogniskowane będą wokół tematów:

- regulacji nacjonalizacji i reprywatyzacji,
- rewitalizacji/gentryfikacji,
- roli funduszy UE
- strategiom i działaniom ruchów lokatorskich w odpowiedzi na kryzys mieszkaniowy i kryzys uchodźczy

9:30 – 10:30 RUMUNIA

Post-socjalistyczna polityka mieszkaniowa została ukształtowana przez zmianę pojęć „właściwego” mieszkania i „odpowiednich” warunków mieszkaniowych. Już pod koniec lat 60., w ramach różnych programów hipotecznych, socjalistyczne państwo zaczęło przekonywać ówczesną klasę średnią do prywatnego mieszkalnictwa kosztem innych modeli mieszkaniowych. Pierwsze rządy socjaldemokratyczne, które nastąpiły po rewolucji w 1989, szybko powróciły do tych pomysłów władz państwa socjalistycznego (prywatnego domu – własności). Większość państwowych zasobów lokalowych została wykupiona przez ludność Rumunii, a państwo zaniechało budowy jakichkolwiek domów. Bezpośrednią konsekwencją była degradacja mieszkalnictwa socjalnego – ograniczono je do starych domów, opuszczonych z czasów międzywojennych. Brak mieszkań dla osób niżej uposażonych i eksmitowanych, a także deregulacja na rynku mieszkaniowym (nieskorelowana z dochodami), powodują, że obecna sytuacja jest nie do zaakceptowanie nie tylko przez najbiedniejszych. Poza wąską klasą wyższą, większość Rumunów ma problemy z rynkiem wynajmu mieszkań.

10:30 – 11:00 Dyskusja

11:00 – 12:00 SERBIA

Aktualna polityka mieszkaniowa Serbii jest efektem zmian strukturalnych i rozpadu Jugosławii – zwłaszcza przejścia od własności społecznej do własności prywatnej. Prawo lokalowe uregulowano w 1992 (możliwość wykupu). Po okresie euforii sprywatyzowano 90% mieszkań, pieniądze trafiły zaś do kasy państwowej i przeznaczono je na wydatki związane z działaniami wojennymi. Przez lata ceny nieruchomości poszły w górę; mieszkania stały się pożądanym dobrem (towarem). Konsekwencją przekształceń był „nowy-stary” model - „każdy robi na siebie”. Kolejnymi problemami były: kwestia dotycząca trudności w utrzymaniu lokali przez ich dotychczasowych właścicieli, przeludnienie czy brak podstawowej infrastruktury (10% poziom bezdomności: ludzi, którzy żyją bez dachu nad głową, tymczasowo, w złych warunkach). Państwo, z jednej strony inwestuje środki w poprawę sytuacji ludzi o średnich dochodach, z drugiej – wybiórczo i niekonsekwentnie wspiera uboższych mieszkańców. Takie podejście zaowocowało eksmisjami Romów z koczowisk do osiedli kontenerowych na obrzeżach Belgradu. Szczególny problem stanowi dziś zagrożenie wyeksmitowania mieszkańców byłego mieszkalnictwa społecznego. Brakuje systemu wsparcia dla tych ludzi, których często nie stać na czynsz. W dzisiejszej Serbii problemy indywidualne nie są traktowane jako wspólne, co stanowi spore utrudnienie w walce o prawa lokatorskie.

12:00 – 12:30 Dyskusja

12:30 – 13:00  Przerwa kawowa

13:00 – 14:00 WĘGRY

Od lat 80. państwo węgierskie nie angażuje się w kwestie budownictwa. Po prywatyzacyjnym boomie mieszkaniowym lat 90., na fali kredytowego szaleństwa „sprzed kryzysu”, nadal podtrzymuje się przeświadczenie o konieczności posiadania własnego mieszkania. Mieszkalnictwo stanowi kwestię indywidualnych gospodarstw domowych.  Nieodłącznym elementem tego modelu są rosnące nierówności społeczne. Sektor wynajmu (prywatny i publiczny) jest ekstremalnie ograniczony, a jakość oferowanych lokali jest niezwykle niska. Instytucjonalne rozwiązania należą do rzadkości, co nieodłącznie prowadzi do pogłębiania problemu bezdomności. Głównym powodem eksmisji są niespłacone hipoteki i zaległości czynszowych

Przedstawimy działalność naszej grupy Miasto Jest Dla Wszystkich oraz aktualną sytuację na Węgrzech. To inicjatywa oddolna, zogniskowana wokół problemów bezdomności i biedy.

14:00 – 14:30 Dyskusja

14:30 – 15:30 Przerwa obiadowa

15:30 – 16:30 CZECHY

16:30 – 17:00 Dyskusja

17:00-18:00 POLSKA

Zgodnie z dostępnymi danymi tylko w latach 1995-2014 liczba oficjalnie wniesionych pozwów o opróżnienie lokalu (eksmisję) utrzymywała się na mniej więcej stałym poziomie, oscylując pomiędzy 30 a 40 tys. rocznie. Ponad 600 tys. pozwów znalazło się w polskich sądach od 1995 roku do dziś. Dotyczyło to przypuszczalnie około 1,8 miliona osób. Po wyroku, duża część lokatorów, wyprowadza się sama. Najbardziej oporni są wysiedlani przymusowo. W omawianym okresie komornicy wykonali ok 150 tys. eksmisji (przypuszczalnie ok. 400 tys. osób), z czego w początkowej fazie około 70% z nich była wykonywana bez przydziału do lokalu socjalnego. Po orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego w 2003 r. dot. zakazu eksmisji na bruk, w dalszym ciągu około 40% wysiedleń było wykonywanych faktycznie na bruk, czyli do lokali tymczasowych: zdezelowanych hoteli robotniczych, starych baraków, opustoszałych magazynów. Liczba zatem wniesionych pozwów stanowi najbardziej użyteczne dane nt. wielkości tego zjawiska, gdyż same eksmisje, stanowią działanie ostateczne. Nieewidencjonowane są natomiast dane dotyczące ilości osób wysiedlonych z pominięciem prawa lokatorskiego. Proceder tzw. „czyszczenia kamienic” jest jednak zjawiskiem masowym dotykającym tysięcy rodzin w Polsce.

18:00 –  WYSTĄPIENIE MARGIT MAYER

Sobota po zakończeniu konferencji

NOISEZONE

Noisezone jest nowym awangardowym projektem jazzowym, który narodził się w Bazylei w Szwajcarii. To trzech muzyków: Sebastian Smolyn kiełznający burze dźwięków na swoim elektronicznym puzonie, jego brat Artur Smolyn atakujący szerokim spektrum elektronicznych, noisowych brzmień i Daniel Buess potęgujący muzykę uderzeniami perkusji. Gra tych trzech muzyków składa się na wybuchowa improwizacje. Poszukując własnego języka wyrazu, artyści penetrują szerokie przestrzenie muzyczne, co przybliża ich do granic muzyki samej w sobie. Ponieważ ich performance staje się aktem odkrywającym muzykę, każdy, kto zechce być jego świadkiem, zostanie całkowicie wystawiony na fizyczna i duchowa emanacje, która pozostanie w pamięci nawet długo po koncercie.

Artur Smolyn – elektronika
Sebastian Smolyn – puzon/elektronika
Daniel Buess – perkusja/elektronika

https://www.youtube.com/watch?v=jA8HMYqpKes
https://www.youtube.com/watch?v=jhF9rrpcOgw
https://www.youtube.com/watch?v=D99pmTkoyEo

 

 

NIEDZIELA 8 LISTOPADA – MIASTA DLA LUDZI, NIE DLA ZYSKU

 

10.00.-12:00 DYSKUSJA PODSUMOWUJĄCA: Jak łączyć walki w krajach Europy Wschodniej na poziomie europejskim i międzynarodowym?

12:00 – 13:00 Przerwa kawowa

13:00 – 19:00 Pierwsza część Międzynarodowego Spotkania Koalicji Lokatorskich (SPOTKANIE ZAMKNIĘTE )

 

 

PONIEDZIAŁEK 9 listopada

 

WEWNĘTRZNE SPOTKANIE KOALICJI (cały dzień) SPOTKANIE ZAMKNIĘTE

 11:00 – 13:00 Praca w grupach roboczych

13:00 – 14:00 Przerwa obiadowa

14:00 – 16:00 Spotkanie koalicji i planowanie przyszłych działań

 


Opublikowano w Informacje

Minęło prawie dokładnie trzy i pół roku, od kiedy mieszkańcy i mieszkanki kamienicy przy ulicy Piaskowej razem z działaczami i działaczkami Federacji Anarchistycznej utworzyli Wielkopolskie Stowarzyszenie Lokatorów. Tyle czasu potrzeba było, aby elity polityczne w naszym mieście rozumiały, że kwestia mieszkaniowa jest jednym z priorytetowych problemów do rozwiązania przez samorząd.

Potrzebnych było dosłownie kilkadziesiąt pikiet, demonstracji ulicznych, happeningów, blokad, okupacji, a także klęski wyborczej dotychczasowego prezydenta Ryszarda Grobelnego, oraz zbliżającej się katastrofy Platformy Obywatelskiej, aby miasto zmieniło swój kurs. Przez ten czas ofiarami polityki mieszkaniowej padły tysiące rodzin, często nisko uposażonych, które nie mogły liczyć na wsparcie miasta. Ono bowiem broniło interesów deweloperów i spekulantów na rynku nieruchomości.

Oczywiście spór wokół kontenerów socjalnych, budowy mieszkań komunalnych, „czyścicieli kamienic” – ogólnie – wokół polityki mieszkaniowej, nie był jedyną przyczyną, która przesądziła o przegranej w ostatnich wyborach samorządowych Grobelnego. Śmiem jednak twierdzić, iż była jedną z głównych. Kiedy zatem nowy wiceprezydent miasta, Arkadiusz Stasica, wreszcie zadeklarował, że kontenery socjalne na Średzkiej zostaną zlikwidowane, a „czyściciele kamienic” nie będą w Poznaniu tolerowani, chciałbym wierzyć, iż wreszcie – po trzech i pół roku – poznański ruch lokatorski przeforsował pierwsze ze swoich postulatów.

Wcześniej odnosiliśmy sukces w szeregu potyczek. Doprowadziliśmy do sytuacji, kiedy wielu z „czyścicieli” musiało zaniechać swoich działań, niektórzy stanęli przed sądem, a inni wypłacili nękanym lokatorom konkretnej wielkości odszkodowania. WSL i Federacji Anarchistycznej udało się zablokować wiele eksmisji, na drodze prawnej, a tak trzeba było – blokując je fizycznie. Doprowadziliśmy do tego, że mieszkańcy odzyskiwali dostęp do odłączonego przez właścicieli kamienic prądu, wody, gazu. Pomogliśmy dziesiątkom lokatorom w ich staraniach o lokale socjalne i komunalne. Nie byłoby to możliwe bez determinacji uczestników i uczestniczek ruchu lokatorskiego. I tej determinacji mamy jeszcze dużo.

Można zapytać, czy wierzymy, że powoływanie nowego wiceprezydenta deklarującego poparcie dla sprawy lokatorskiej zmieni na trwałe politykę miasta? Czy nie są to czcze polityczne deklaracje? Osobiście sądzę, że nie. Nie dlatego, aby nagle wstąpiła we mnie wiara w polityków, której nigdy nie miałem, ale z powodu ogólnego politycznego trzęsienia ziemi. Dotychczasowym elitom władzy usuwa się grunt pod nogami. Powinno to ośmielić opozycję do działań, do większej presji. Musimy przeforsować zmiany, które są nieodzowne. Kiedy zaczęto wreszcie masowo odwoływać urzędników, poniósł się na krótko lament, że to źle, że potrzeba konkursów itd. A ja twierdzę, że odwołano ich za mało, że zmiany są zbyt wolne, a wielu członków zarządu – jak wiceprezydent Agnieszka Pachciarz – myśli po staremu, trzymając się kurczowo nie tylko neoliberalnej retoryki, ale też kierunków działania.

Jeżeli się jednak okaże, że deklarowanej zmiany w polityce mieszkaniowej nie będzie, uderzymy w obecne władze miasta ze zdwojoną siłą.

                                                                                                                                                                                                                                Jarosław Urbański

 

Artykuł ukazał sie pierwotnie na stronie rozbrat.org

Opublikowano w Publicystyka