Miejskie Biuro Najmu startuje po raz drugi, tym razem na zasadach lepiej dostosowanych do realiów rynku. Oferta skierowana jest do osób, dla których na razie brakuje mieszkań komunalnych. Na dopłaty dla nich miasto zarezerwowało w 2018 r. 1,8 mln zł.

Cały artykuł na poznan.wyborcza.pl

Opublikowano w Informacje
poniedziałek, 04 grudzień 2017 19:24

Polityka mieszkaniowa 2017-2027 – uwagi WSL

5 grudnia na forum poznańskiej rady miasta będzie dyskutowany dokument pt. „Polityka mieszkaniowa Miasta Poznania na lata 2017-2027”. Wielkopolskie Stowarzyszenie Lokatorów odnosząc się do propozycji miasta, przekazało radnym i lokalnym mediom swoje uwagi do tego projektu. Poniżej publikujemy stanowisko WSL.

 

Uwagi

Wielkopolskiego Stowarzyszenie Lokatorów

do projektu dokumentu

„Polityka mieszkaniowa Miasta Poznania na lata 2017-2027”

Poznań, 04.12.2017 r.

Formułując wstępne uwagi do projektu dokumentu „Polityka mieszkaniowa Miasta Poznania na lata 2017-2027” chcielibyśmy jasno zaznaczyć, iż głównym zadaniem Wielkopolskiego Stowarzyszenia Lokatorów jest obrona interesów lokatorów o statusie materialnym poniżej średniej, którzy zmuszeni są zaspakajać swoje potrzeby lokalowe na drodze najmu. Jak również dążenie do sytuacji, w której mieszkańcy średnio zamożni mają możliwość skorzystania ze stabilnego najmu komunalnego o niższych od komercyjnego czynszach. W tym ujęciu, zasób komunalny nie definiujemy jako „pomoc” lecz jako stały element rynku mieszkaniowego, zapewniając stabilną i korzystną ofertę mieszkaniową dla wszystkich, czy większości grup mieszkańców.

Dostrzegamy, że przygotowywana polityka mieszkaniowa Miasta Poznania na lata 2017-2027 jest zadaniem o wiele ambitniejszym, lepiej zorganizowanym i uwzględniającym szerszym kontekst, niż miało to miejsce w przypadku poprzednio przedstawionego projektu, czyli dokumentu, który był dyskutowany w kwietniu 2013 roku („Polityka mieszkaniowa Miasta Poznania na lata 2012-2022”). Przedstawiliśmy wówczas uwagi (przekazane m.in. wszystkim radnym), które są dostępne na stronie WSL Uważamy, że wiele z ówczesnych naszych zastrzeżeń pozostaje aktualnych.

W stosunku do obecnego dokumentu mamy nasypujące uwagi:

(1) We wstępie należałoby podkreślić brak, być może o charakterze podstawowym dla całego tego opracowania, oceny dotychczasowej polityki mieszkaniowej. Także w tak ważnych aspektach – ostatnio dyskutowanych – jak prywatyzacja zasobów, niezaspokojenie potrzeb mieszkaniowych, negatywne skutki programów rewitalizacji, wysiedlenia w ich wyniku itd.

(2) Przede wszystkim omawiany dokument nie definiuje istniejących i potencjalnych konfliktów lokatorskich w mieście. Nie zauważa gwałtownych sporów do jakich doszło na tle masowych wysiedleń, czyszczenia kamienic, budowy substandardowych lokali, segregacji przestrzennej, złych warunków mieszkaniowych itd. Nie zakreśla w dostatecznym stopniu potencjalnych ryzyk (np. dotyczących lokalizacji osiedli socjalnych) i sprzeczności interesów różnych grup społecznych.

(3) Dokument nie poświęca w ogóle miejsca problemowi wysiedleń i ich zapobieganiu. Słowa takie jak „eksmisja” pojawia się tylko w kontekście liczby „wyroków eksmisyjnych”, a nie jako szerszy problem społeczny i skutek m.in. programów rewitalizacyjnych. Nie pojawia się także słowo „wysiedlenia” czy zwrot „czyszczenie kamienic”. Oznacza to, że istotne kwestie zostały w dokumencie pominięte. Co przekłada się na brak spójności dokumentu i przyjętych w nim założeń.

(4) Dokument w niedostatecznym stopniu poświęca miejsce kwestii związanej ze wzrostem czynszów, co przekłada się na pominięcie interesów mieszkańców o niższych, jak również średnich dochodach. Warto zwrócić uwagę, że czynsz (opłata czynszowa) we wspólnotach mieszkaniowych wraz z funduszem remontowym i zyskiem dla administracji kształtuje się w Poznaniu na poziomie 4,00 zł/m2; średni czynsz w mieszkaniach komunalnych na poziomie 7,50 zł/m2; TBS – 12,00 zł/m2; wartość odtworzeniowa podawana przez wojewodę dla Poznania to dziś 13,00 zł/m2; a tzw. wartość komercyjna 33,00 zł/m2. Można zatem powiedzieć, iż pojawia się ogromny rozdźwięk między czynszami; wiele czynszów ma charakter spekulacyjny. Realnie – co wynika z badań zaprezentowanych w dokumencie na str. 21 – ok. 37,3% mieszkańców Poznania nie stać na pokrycie kosztów czynszu komercyjnego (w odpowiedzi na pytanie jak wysoki czynsz byliby w stanie respondenci uiścić, 8,5% odpowiedziała, że do 500 zł miesięcznie, a 28,8% od 501 do 1000 zł miesięcznie). Wzrastające czynsze są jednym z fundamentalnych przyczyn zarówno zadłużenia czynszowego i ewikcji, jak też wyparcia z szeregu dzielnic miasta dotychczasowych ich mieszkańców, depopulacji Poznania i konfliktów na tle lokatorskim. Sytuacja ta, co ważne, powoduje iż duża liczba mieszkańców jest zainteresowana najmem z dojściem do wykupu lub deklaruje chęć kupna mieszkania, gdyż tylko w ten sposób czynsz jest niski (właśnie na poziomie 4 zł/m2), a warunki mieszkaniowe stabilne. Tymczasem dokument niewiele miejsca poświęcaj „polityce czynszowej” miasta, powiększania zasobu mieszkań komunalnych, jako zasobu o stabilnym najmie, a także powinno się uwzględniać takie problemy jak podejmowanie zadań z zakresu udzielania pomocy podmiotowej (m.in. dodatki mieszkaniowe), wdrażanie programów przeciwdziałania wzrastającym czynszom spekulacyjnym, generalnie zwiększenia podaży mieszkań o niskich czynszach itd.

(5) W kontekście pkt. 3 nie analizuje się szerzej także problemu tzw. zadłużenia czynszowego, jego przyczyn i metod przeciwdziałanie jemu (słowo „zadłużenie” pada w dokumencie dwa razy).

(6) Omawiany dokument w sposób zdecydowanie bardziej realistyczny, niż dotychczas to czyniono, ocenia zapotrzebowanie mieszkańców Poznania na mieszkania, zwłaszcza komunalne. Tym niemniej za słabo akcentuje się problem, związany z tym, iż wiele osób i rodzin mieszka w złych warunkach lokalowych wymagających zmiany. W porównaniu do miast europejskich średni metraż na osobę w Poznaniu jest w dalszym ciągu niski, co oznacza de facto istnienie utajonych potrzeby mieszkaniowych, wynoszących kilkadziesiąt tysięcy mieszkań. Wg badań przedstawionych w dokumencie, aż 11,8% badanych wyraża potrzebę zmiany mieszkania (str. 23), co w przeliczeniu oznacza ponad 25 tys. mieszkań (wg danych GUS dotyczącego zasobu mieszkaniowego za 2016 r.). Opracowanie mówi o 20 tys. (na str. 29).

(7) Opracowanie nazbyt bezkrytycznie podchodzi do kwestii tzw. rewitalizacji, nie dostrzega w programach rewitalizacyjnych jednej z głównych przyczyn (oprócz wzrostu czynszów) depopulacji Śródmieścia i miasta. Na str. 36 dokumentu czytamy, że Śródmieście odnotowało spadek liczby mieszkańców o 13% (w ostatnich 8 latach). Na Śródce, wg naszych ustaleń, liczba zameldowanych osób od 1996 roku skurczyła się o 1/3. Programy rewitalizacyjne de facto zakładając „atrakcyjne eksponowanie obiektów dziedzictwa kulturowego” oraz to, aby Poznań był miastem atrakcyjnym dla inwestowania i spędzania wolnego czasu, nie biorą pod uwagę, że funkcja mieszkalna jest spychana na plan dalszy. W wyżej wspomnianych programach dbałość o funkcje mieszkalne jest martwym zapisem. Stąd programy rewitalizacji przyczyniają się do depopulacji Poznania i zmiany funkcji dotychczas mieszkalnych dzielnic. Charakterystyczne jest, że tkankę mieszkalną przeznacza się na restaurację, puby, hotele, hostele itd. lub stają się pustostanami. Dodatkowo nadal pomija się kwestię ochrony przed wysiedleniami mieszkańców rewitalizowanych terenów. Zapisy w dokumencie dotyczące planów Śródmieścia można w obecnym kształcie traktować jako plan gentryfikacji i to w najgorszym tego słowa znaczeniu. Lokalne plany zagospodarowania przestrzennego mówiące o zachowaniu odpowiedniego odsetka lokali mieszkalnych, nie są przez właścicieli nieruchomości i inwestorów przestrzegane. W omawianym dokumencie tych problemów się nie dostrzega.

(8) W dokumencie nie podejmuje się także problemu ubóstwa energetycznego. Wysokie koszty ogrzewania są (obok czynszów) jednym z głównych powodów zadłużenia czynszowego. Wysokie koszty energii stają się też jednym z ważniejszych wyznaczników warunków mieszkaniowych. Wiele osób o niskich dochodach mieszka w niedogrzanych lokalach, co stanowi przyczynę szeregu schorzeń, dyskomfortu, depresji. Cierpią przede wszystkim osoby starsze, ale także dzieci. Naszym zdaniem „ubóstwo energetyczne” jest powodem dla którego, wielu Poznaniaków i Poznanianek ogrzewa swoje mieszkania paliwami stałymi (drewno, węgiel) a także po prostu śmieciami. To z kolei prowadzi do smogu, który stał się ostatnio problemem stawianym w centrum uwagi opinii publicznej. Warto przyjrzeć się kwestii, że często w lokalach socjalnych pomimo niskiego czynszu, koszty funkcjonowania mieszkania są dość wysokie, bowiem ogrzewanie, ciepła woda oraz kuchenka są zasilane tylko energią elektryczną.

(9) Dokument podnosi kwestię „dywersyfikacji społecznej” (str. 31), co ma oznaczać konieczność większego zróżnicowania składu klasowego poszczególnych dzielnic i kwartałów miasta. W naszym odczuciu to zawoalowana forma polityki paternalistycznej w stosunku do osób o niskich dochodach. Jednocześnie w dokumencie nie wspomina się o licznych przypadkach „odgradzania się” osób o wyższych dochodach od reszty mieszkańców miastach, o „osiedlach grodzonych”, o życiu przedmieść Poznania na koszt miasta, o podziałach klasowych w systemie edukacji, o wysiedleniach sponsorowanych przez banki czy osoby aspirujące do miana elit itd. Inaczej mówiąc ciężar problemu został przeniesiony tylko na jedną z grup społecznych, o niskim statusie ekonomicznym, żądając aby się rozproszyła i była niewidoczna, gdy jednocześnie inne grupy społeczne mają uprawnienia i przyzwolenie do wdrażania swojej polityki „unifikacji społecznej” i wykluczania innych.

(10) W sensie najbardziej ogólnym przedstawione w dokumencie kierunki strategiczne opierają się raczej na kwestiach „dążenia do własności”. Inaczej mówiąc przedstawia się „prywatyzację zasobu mieszkaniowego” (nie piszemy tutaj o zagadnieniu prywatyzacji zasobów komunalnych), jako najbardziej pożądanej opcji rozwiązywania problemów mieszkaniowych. Brak w dokumencie spojrzenia na zasoby mieszkaniowe jako „dobra wspólnego”. Wynika to m.in. z faktu braku analizy dlaczego mieszkańcy Poznania chcieliby mieszkać w swoim, prywatnym mieszkaniu – ponieważ własność mieszkania w obecnych warunkach prowadzonej polityki mieszkaniowej, to jedyna gwarancja niskiego czynszu i stabilności zamieszkania. Choć sytuacja taka jest przez Poznaniaków i Poznanianki w sensie deklaratywnym pożądana, to jednak dla wielu z nich niedostępna. Tymczasem warunki takie powinien zapewnić najem komunalny. W tym kontekście analizowany dokument jest w dalszym ciągu programem, który – w naszym odczuciu – w większym stopniu bierze pod uwagę interesy sektora prywatnego, deweloperów, banków itd., niż grup społecznych o przeciętny, a zwłaszcza niższym statusie materialnym.

Mamy też kilka uwag o charakterze metodologicznym:

(11) Przede wszystkim błędem niniejszego opracowania jest oparcie się w wielu miejscach na badaniach pierwotnych z 2015 roku, których proces planowania nie był uspołeczniony, a jego problematyka nie poruszyła – naszym zdaniem – wielu istotnych kwestii związanych z mieszkalnictwem.

(12) Przyjęte w wielu miejscach do analizy przedziały czasowe są naszym zdaniem zbyt krótkie, aby dobrze zobrazowały zmiany. W różnych miejscach przyjmuje się w analizach okresy czasu, nie wyjaśniając dlaczego zostały tak dobrane.

(13) W ocenie eksperckiej instrumentów polityki mieszkaniowej (str. 82 i dalsze) brało udział – naszym zdaniem – zbyt mało osób i ze zbyt wąskiego środowiska naukowego (Uniwersytet Ekonomiczny). Tymczasem ważne byłoby spojrzenie na problematykę mieszkaniową w Poznaniu z perspektywy socjologów, prawników, urbanistów, etnologów itd.  

Jednocześnie ostatnie wersje „Polityki mieszkaniowej....”, przed wniesieniem jej pod obrady rady miasta, pojawiały się w terminach, uniemożliwiających stronie społecznej (m.in. WSL-owi) na głębsze ustosunkowanie się do dokumentu w ostatecznej wersji przedstawionej rajcom i rajczyniom. Dlatego wnosimy, aby nasze uwagi zostały dołączone do dokumentu i stały się jego częścią, jako załącznik lub aneks.

Nasze spostrzeżenia krytyczne nie oznaczają jednocześnie, że nie dostrzegamy pozytywnych walorów opracowania, czy nie doceniamy wysiłku osób bezpośrednio odpowiedzialnych za przygotowanie dokumentu.

 

Opublikowano w Informacje

Narodowy Program Mieszkaniowy rządu Beaty Szydło miał uwzględniać potrzeby najsłabszych obywateli. Tymczasem w programie znalazł się zapis proponujący likwidację katalogu osób objętych szczególną ochroną przed eksmisją na bruk. Chodzi m.in. o kobiety w ciąży, osoby niepełnosprawne, emerytów. - To cofanie się w rozwoju i barbarzyństwo - alarmują organizacje pozarządowe.

Cały artykuł do przeczytania na wyborcza.pl

Opublikowano w Informacje

Oświadczenie

Wielkopolskiego Stowarzyszenia Lokatorów

w sprawie polityki mieszkaniowej Poznania – rok po wyborach samorządowych

 

W rok po zmianie władz miasta Poznania kwestie lokatorskie pozostają w dalszym ciągu nierozwiązane. Nie powstało biuro interwencji lokatorskiej, nie ma programu polityki mieszkaniowej, nie wiadomo ile i w jakim czasie powstanie mieszkań komunalnych i socjalnych, nie wiadomo kiedy zostaną zlikwidowane kontenery socjalne, nie ma programu przeciwdziałania nadużyciom w dysponowaniu mieszkaniami komunalnymi itd. Nie odbywają się żadne konsultacje społeczne w tych kwestiach. Z wypowiedzi przedstawicieli władz wynika, że z wielu obietnic obecny zarząd miasta wręcz się wycofuje.

Trwa za to wysiedlanie mieszkańców zasobów komunalnych. Nękani sądami są ci lokatorzy, którzy po kilka lat czekali na przydział zasądzonego przez sąd mieszkania socjalnego i przez ten okres obciążeni zostali tzw. karnymi czynszami.

Lokatorzy traktowani są w urzędach jak natręci. Poszczególne sprawy interwencyjne, jeżeli są rozwiązywane, to pod ciągłą presją Wielkopolskiego Stowarzyszenia Lokatorów i poznańskich mediów. Przy czym na każdą rozwiązaną sprawę przypada wielokrotnie więcej nierozwiązanych. Tworzy się getta nie tylko na osiedlu kontenerowym, ale także w hotelu robotniczym na ul. Torowej czy w mieszkaniach socjalnych na ul. Nowotarskiej. Dziesiątki rodzin z dziećmi żyje w warunkach urągających ich godności i niezaspokajających ich potrzeb.

Sprawami mieszkaniowymi w dalszym ciągu kierują osoby, które wykazały swoją bezradność i niekompetencję w sytuacjach czyszczenia kamienic, np. w 2012 r. przy sprawie mieszkańców kamienicy na ul. Stolarskiej 2. Urzędnicy ci są kompletnie niechętni jakimkolwiek zasadniczym zmianom w miejskiej polityce mieszkaniowej.

Uważamy, że obecnie prowadzona polityka miasta jest w dalszym ciągu polityką wymierzoną w najuboższe warstwy społeczne. Pod tym względem nie różni się ona od polityki prowadzonej przez ekipę Grobelnego.

Biorąc wszystko to pod uwagę, Wielkopolskie Stowarzyszenie Lokatorów postanowiło powołać w styczniu 2016 roku własne Biuro Interwencji Lokatorskiej. Zgodnie z zapowiedziami skierowane zostaną pozwy przeciwko miastu w związku z niewywiązywaniem się przez nie z obowiązku zapewnienia odpowiedniej liczby mieszkań socjalnych. Zapowiadamy zintensyfikowanie działań w obronie poszkodowanych mieszkańców.

Poznań, 2.12.2015 r.

Opublikowano w Informacje

Minęło prawie dokładnie trzy i pół roku, od kiedy mieszkańcy i mieszkanki kamienicy przy ulicy Piaskowej razem z działaczami i działaczkami Federacji Anarchistycznej utworzyli Wielkopolskie Stowarzyszenie Lokatorów. Tyle czasu potrzeba było, aby elity polityczne w naszym mieście rozumiały, że kwestia mieszkaniowa jest jednym z priorytetowych problemów do rozwiązania przez samorząd.

Potrzebnych było dosłownie kilkadziesiąt pikiet, demonstracji ulicznych, happeningów, blokad, okupacji, a także klęski wyborczej dotychczasowego prezydenta Ryszarda Grobelnego, oraz zbliżającej się katastrofy Platformy Obywatelskiej, aby miasto zmieniło swój kurs. Przez ten czas ofiarami polityki mieszkaniowej padły tysiące rodzin, często nisko uposażonych, które nie mogły liczyć na wsparcie miasta. Ono bowiem broniło interesów deweloperów i spekulantów na rynku nieruchomości.

Oczywiście spór wokół kontenerów socjalnych, budowy mieszkań komunalnych, „czyścicieli kamienic” – ogólnie – wokół polityki mieszkaniowej, nie był jedyną przyczyną, która przesądziła o przegranej w ostatnich wyborach samorządowych Grobelnego. Śmiem jednak twierdzić, iż była jedną z głównych. Kiedy zatem nowy wiceprezydent miasta, Arkadiusz Stasica, wreszcie zadeklarował, że kontenery socjalne na Średzkiej zostaną zlikwidowane, a „czyściciele kamienic” nie będą w Poznaniu tolerowani, chciałbym wierzyć, iż wreszcie – po trzech i pół roku – poznański ruch lokatorski przeforsował pierwsze ze swoich postulatów.

Wcześniej odnosiliśmy sukces w szeregu potyczek. Doprowadziliśmy do sytuacji, kiedy wielu z „czyścicieli” musiało zaniechać swoich działań, niektórzy stanęli przed sądem, a inni wypłacili nękanym lokatorom konkretnej wielkości odszkodowania. WSL i Federacji Anarchistycznej udało się zablokować wiele eksmisji, na drodze prawnej, a tak trzeba było – blokując je fizycznie. Doprowadziliśmy do tego, że mieszkańcy odzyskiwali dostęp do odłączonego przez właścicieli kamienic prądu, wody, gazu. Pomogliśmy dziesiątkom lokatorom w ich staraniach o lokale socjalne i komunalne. Nie byłoby to możliwe bez determinacji uczestników i uczestniczek ruchu lokatorskiego. I tej determinacji mamy jeszcze dużo.

Można zapytać, czy wierzymy, że powoływanie nowego wiceprezydenta deklarującego poparcie dla sprawy lokatorskiej zmieni na trwałe politykę miasta? Czy nie są to czcze polityczne deklaracje? Osobiście sądzę, że nie. Nie dlatego, aby nagle wstąpiła we mnie wiara w polityków, której nigdy nie miałem, ale z powodu ogólnego politycznego trzęsienia ziemi. Dotychczasowym elitom władzy usuwa się grunt pod nogami. Powinno to ośmielić opozycję do działań, do większej presji. Musimy przeforsować zmiany, które są nieodzowne. Kiedy zaczęto wreszcie masowo odwoływać urzędników, poniósł się na krótko lament, że to źle, że potrzeba konkursów itd. A ja twierdzę, że odwołano ich za mało, że zmiany są zbyt wolne, a wielu członków zarządu – jak wiceprezydent Agnieszka Pachciarz – myśli po staremu, trzymając się kurczowo nie tylko neoliberalnej retoryki, ale też kierunków działania.

Jeżeli się jednak okaże, że deklarowanej zmiany w polityce mieszkaniowej nie będzie, uderzymy w obecne władze miasta ze zdwojoną siłą.

                                                                                                                                                                                                                                Jarosław Urbański

 

Artykuł ukazał sie pierwotnie na stronie rozbrat.org

Opublikowano w Publicystyka