Pęknięcia na stropach i ścianach zaniepokoiły lokatorów miejskiej kamienicy przy ul. Kantaka, która od miesiąca jest remontowana. Pracom przygląda się nadzór budowlany, a urzędnicy postanowili pilnie wyprowadzić lokatorów z budynku.

Cały artykuł do przeczytania na poznan.gazeta.pl

Opublikowano w Informacje

W środę (28 września) o godzinie 11:00 Wielkopolskie Stowarzyszenie Lokatorów przy wsparciu Federacji Anarchistycznej, zablokowało eksmisję „na bruk” trzech osób z mieszkania przy ul. 28 Czerwca. Mieszkanie należy do Spółdzielni Mieszkaniowej im. Hipolita Cegielskiego, gdzie prezesem zarządu jest polityk, działacz spółdzielczy, były wicewojewoda wielkopolski, od 2006 r. przewodniczący Unii Pracy.

Bulwersujące przy tej eksmisji było kilka kwestii. Po pierwsze, jedna z osób, która miała być eksmitowana to mężczyzna, który od dziewięciu lat leży sparaliżowany. Żona podaje mu leki, jedzenie i płyny specjalną pompą.

Po drugie, lokatorzy zostali skreśleni z listy przydziału na mieszkanie socjalne (sprawa w toku, wyjaśniana w ZKZL). Od tygodnia WSL prowadziło rozmowy z zarządem ZKZL, aby lokatorzy otrzymali kolejna ofertę mieszkania socjalnego, odpowiednią dla osoby niepełnosprawnej. Poprzednia dotyczyła lokalu na poddaszu, gdzie nie było możliwości wniesienia chorego na noszach. Niestety samo pismo, że miasto złoży kolejną ofertę lokatorom, nie załatwiało sprawy. Wierzyciel był zdeterminowany przeprowadzić eksmisję.

O godz. 11:00 w mieszkaniu pojawił się komornik ze ślusarzem. Przyszły pracownice z MOPR i miejskiego Biura Spraw Lokalowych oraz prawnik reprezentujący wierzyciela. Nie krył swojej niechęci wobec działaczy i działaczek WSL, którzy byli zdeterminowani powstrzymać wysiedlenie. W ostatniej chwili prawnik spółdzielni dostał odgórne polecenie odroczenia eksmisji na około dwa miesiące, do otrzymania nowej oferty lokalu socjalnego.

Konflikt z jednej strony był wynikiem krótkowzroczności pracowników ZKZL (co do wskazania lokalu socjalnego), jak też wierzyciela, którego bezwzględność wobec sparaliżowanego lokatora była zaskakująca.

Opublikowano w Informacje

Miasto zamierza częściowo umorzyć długi lokatorom z wyrokami eksmisyjnymi.

Plan zakłada, że osobom najuboższym długi zostaną umorzone w największym stopniu. - Chodzi nam o to, by ci, którzy są w najtrudniejszej sytuacji, nie popadli w ubóstwo i nędzę. Miasto czuje się w tej sprawie winne i dlatego chce wziąć na siebie część ich problemów - tłumaczy Renata Murczak, szefowa Biura Spraw Lokatorskich. - Bogatsi zyskają mniej, a ci, których pozycja ekonomiczna jest najsilniejsza, nie zyskają nic.


Cały tekst na poznan.wyborcza.pl
Opublikowano w Informacje
piątek, 24 czerwiec 2016 14:51

Kolejna udana blokada eksmisji

23 czerwca przy ul. Wolsztyńskiej w Poznaniu miało dojść do nielegalnych czynności komorniczych. Zostały one zablokowane w wyniku interwencji działaczek i działaczy Wielkopolskiego Stowarzyszenia Lokatorów oraz Federacji Anarchistycznej. Sytuacja dotyczyła dwóch kobiet, które od 5 lat oczekują na przydział lokalu socjalnego. Schorowane lokatorki w podeszłym wieku od wielu miesięcy żyją bez wody, prądu, gazu oraz z zamurowanymi drzwiami wejściowymi (wchodzą przez okno balkonowe). Właściciel mieszkania bezkarnie stosował wobec kobiet metody "czyścicieli" kamienic, by, poprzez nękanie, wymusić szybszą wyprowadzkę.

Dzisiejsza interwencja komornika Mieszko Cieślika rozpoczęła się o godzinie 13:00. Komornik wcześniej zapewniał, że celem wizyty nie będzie eksmisja. Niemniej jednak przed wyznaczoną godziną przed domem pojawiła się ciężarówka firmy, której pracownicy zostali poinformowani o tym, że będą wywozić rzeczy w związku z mającą się odbyć eksmisją. Komornik naciskał, że chce wejść przez okno do lokalu oraz wywieźć część rzeczy lokatorek. Po niespełna pół godziny na miejscu pojawiła się policja, która wezwana przez komornika miała pełnić asystę w czynnościach przez niego podejmowanych.

Komornik nie posiadał formalnego uzasadnienia podejmowanych dziś czynności. Nie przedstawił stosownych dokumentów zarówno przedstawicielkom WSL, mediom jak i policji. Należy pamiętać, że za każde działania komornicy otrzymują duże wynagrodzenie. Chęć zarobku oraz przyzwyczajenie do dotychczasowego trybu działania sprawiły, że Cieślik był wyraźnie zdziwiony, że musi posiadać i okazać formalne podstawy swoich działań. Po konsultacjach z prawnikami działacze i działaczki nie dopuścili do wyniesienia rzeczy lokatorek. Blokada trwała około 1,5 godziny. Komornik stwierdził, iż rezygnuje z podejmowanych czynności.

Zgromadzeni policjanci wylegitymowali oraz sprawdzili w systemowej bazie danych wszystkich działaczy i działaczki oraz wezwali odziały prewencji. Natomiast nie widzieli problemu w tym, iż komornik nie przedstawił im pisemnego uzasadnienia oraz opisu wykonywanych w dniu 23 czerwca czynności względem dłużniczek.

Po zakończonych działaniach, ze względu na zły stan zdrowia, lokatorkom udzielili wsparcia medycznego wezwani sanitariusze.

Za sytuację odpowiedzialność ponosi nie tylko komornik, ale także Zarząd Komunalnych Zasobów Lokalowych (ZKZL). Miesiąc temu, w dniu 18 maja działaczki WSL na spotkaniu z wiceprezydentem miasta i prezesem ZKZL przedstawiły sytuację obu eksmitowanych osób. Wcześniej, po pięciu latach oczekiwania, miasto wskazało seniorkom lokal socjalny, który kompletnie nie uwzględniał ich wieku i stanu zdrowia (III piętro, piece na węgiel itd.). Dlatego pismem z dnia 20 maja zwrócono się z prośbą o wskazanie innego lokalu. Przedstawiono też dokumentację medyczną. Niestety ZKZL przez ponad miesiąc nic w tej sprawie nie zrobił.

 

Czytaj również na poznan.gazeta.pl

Czytaj również na gloswielkopolski.pl

Opublikowano w Informacje

28 maja br. pikietowaliśmy pod Urzędem Miasta w sprawie wytoczonych przez Miasto Poznań około 330 spraw przeciwko lokatorom. Władze domagają się od nich pieniędzy za odszkodowania, które samorząd musiał wypłacić prywatnym właścicielom kamienic. Wnieśli oni pozwy przeciwko Miastu, które przez lata nie realizowało wyroków sądu i nie gwarantowało mieszkań socjalnych dla zadłużonych rodzin z wyrokami eksmisyjnymi. Właściciele żądali utraconych w związku z tym dochodów, które mogliby uzyskać z tytułu czynszu. Teraz natomiast miasto dochodzi wypłacanych kamienicznikom kwot od lokatorów.

Sprawa może nie wydawałaby się bulwersująca, gdyby nie fakt, iż lokatorzy z zasądzonym przydziałem do mieszkania socjalnego (z powodu swojej sytuacji materialnej) mieli prawo do czynszu wynoszącego wg aktualnej stawki 2,45 zł za m². Tymczasem miasto obciąża ich stawką komercyjną 10-15 zł za m², ponieważ tyle domagali się właściciele mieszkań. Oczekujący przez lata lokatorzy (w ekstremalnych przypadkach nawet 10-12 lat, przeważnie nie mniej niż 5 lat) ulegali sukcesywnemu zadłużeniu. Co więcej – nie mogli się wyprowadzić, bowiem oznaczałoby to utratę prawa do lokalu socjalnego.

Warto przypomnieć, iż zgodnie z treścią wystąpienia pokontrolnego Najwyższej Izby Kontroli (Delegatura w Poznaniu) z listopada 2011 r., w zakresie zagwarantowania lokali socjalnych wystąpiły liczne nieprawidłowości. NIK pisze m.in., że: „Stosunek liczby zawartych umów najmu lokalu socjalnego w ramach realizacji wyroków eksmisyjnych do liczby wyroków pozostających do realizacji wynosił: 2009 r. – 1,74%, 2010 r. – 1,51% i 0,26% do 31 marca 2011 r.” Izba dodaje również, iż: „Konsekwencją braku wystarczającej liczby lokali socjalnych na zaspokojenie tego rodzajów potrzeb była konieczność wypłacenia przez Miasto Poznań odszkodowań właścicielom lokali zajmowanych przez osoby, wobec których orzeczono wyroki eksmisyjne z prawem do otrzymania lokalu socjalnego – zgodnie z art. 18 ust. 5 ustawy z dnia 21 czerwca 2001 roku o ochronie praw lokatorów, mieszkaniowym zasobie gmin i o zmianie Kodeksu Cywilnego”. Sytuacja w tej sprawie nie ulegała radykalnej zmianie także w latach następnych. Oznacza to, że miasto nadal wykazywało ogromną nieskuteczność w przyznawaniu lokali socjalnych i nie podejmowało prób ich budowy w odpowiedniej liczbie, a jednocześnie w międzyczasie wydatkowało setki milionów złotych z budżetu miasta, np. na inwestycje sportowe (stadion miejski, Termy Maltańskie). Jak wynika z wyżej przytoczonej opinii NIK, przyczyną konieczności wypłat odszkodowań był brak mieszkań socjalnych. Domaganie się zatem od lokatorów zwrotu odszkodowań wypłaconych właścicielom uważamy za bezzasadne i skrajnie niesprawiedliwe.

Domagamy się wycofania wszystkich roszczeń przeciwko lokatorom, którzy musieli czekać po wyroku sądu na mieszkanie socjalne dłużej niż trzy miesiące i umorzenie im wszystkich związanych z odszkodowaniami długów powstałych w okresie od wyroku sądu przyznającego prawo do lokalu socjalnego do momentu przyznania tego lokalu.

Wielkopolskie Stowarzyszenie Lokatorów wystąpiło w tej sprawie ze skargą do Rzecznika Praw Obywatelskich. Stowarzyszenie opłaciło też prawnika, który reprezentuje lokatorów, od których miasto próbuje wydusić pieniądze. O pomoc zwróciło się do nas kilkanaście osób. Liczyliśmy, że władze miasta w tej sprawie podejmą negocjacje oraz wycofają się z kontrowersyjnego i szkodliwego naszym zdaniem procederu. Sprawę tę publicznie przedstawiliśmy 28 maja br. – do dziś nowe władze nie zrobiły nic w tej sprawie. Z naszych informacji wynika, że w urzędzie zignorowano nasze stanowisko i dopiero zareagowano na interwencję Rzecznika Praw Obywatelskich.

Czytaj również "Złodzieje!" i "Dość łamania praw lokatorów!" pod urzędem

Czytaj również Pikietowali w obronie lokatorów

 

 
Opublikowano w Informacje

Oświadczenie

w sprawie planowanego wzrostu czynszów w mieszkaniach komunalnych

Wielkopolskie Stowarzyszanie Lokatorów przyjmuje ze zdziwieniem propozycje podwyżek czynszów ogłoszoną za pośrednictwem mediów przez wiceprezydent Poznania Agnieszkę Pachciarz i prezesa ZKZL Pawła Augustyna. Po pierwsze w sprawie tej nie odbyły się żadne konsultacje społeczne. Wielkopolskie Stowarzyszanie Lokatorów otrzymywało wielokrotnie nieoficjalne zapewnienia, także od prezesa ZKZL, że będzie mogło się zapoznać z ewentualnymi propozycjami zmian. Tymczasem – wzorem poprzednich lat – ignoruje się stronę społeczną.

Po drugie, sytuacja ta jest tym bardziej bulwersująca, że – z tego co nam wiadomo – trwa analizowanie zasobów i potrzeb mieszkaniowych, składu społecznego osób korzystających i chcących skorzystać z komunalnego zasobu mieszkaniowego itd. Jeszcze przed zakończeniem tej – w naszym odczuciu – niezbędnej analizy, prominentni urzędnicy miasta ogłaszają swoje stanowisko w sprawie zasadniczych zmian w polityce czynszowej, opierając się jedynie na technokratyczno-ekonomicznych wskaźnikach, które – jak przyznano – pozwolą ściągnąć z mieszkańców większe o kilka milionów w skali miasta czynsze. Czy potrafią odpowiedzieć na pytanie, jakie to przyniesie skutek dla sytuacji ekonomicznej poszczególnych grup lokatorów mieszkań komunalnych? Czy będą się nad tym zastanawiać dopiero wówczas, kiedy zacznie dramatycznie narastać zadłużenie czynszowe i mnożyć się wyroki eksmisyjne?

Pragniemy zaznaczyć, iż w ostatnich latach wysokość czynszów w poznańskich komunalnych zasobach lokalowych rosła zdecydowanie szybciej niż inflacja. Planowana podwyżka, która miałaby przysporzyć o 14% więcej wpływów jest trudna do uzasadnienia, a odwoływanie się do „stawek komercyjnych” jest absurdalne z kilku powodów. (1) Ich wysokość jest efektem polityki mieszkaniowej państwa i samorządów, w wyniku której istnieje zbyt mała podaż mieszkań na wynajem, a zatem ich ceny są wygórowane; politykę tę trzeba zmienić, ale nie poprzez „dobijanie” lokatorów. (2) Stawki mieszkań komunalnych powinny być szacowane do realnych kosztów utrzymania budynku, a te są zdecydowanie niższe we wspólnotach mieszkaniowych (ok. 4,00/m2 wraz z funduszem remontowym) od przyjętej tzw. wartości odtworzeniowej (13,46 zł./ m2). Wykreowanie przez państwo tak wysokiego wskaźnika leżało w interesie deweloperów, banków i właścicieli nieruchomości, a przyniosło dramatyczne konsekwencje dla lokatorów o niższych od przeciętnych dochodach. Skutkowało to min. wzrostem zadłużenia czynszowego. Pytanie brzmi: jakie są miejskie koszty zarządzania komunalnymi zasobami lokalowymi i ile ZKZL zamierza na tym zarabiać, proponując wzrost komunalnych czynszów?

Wielkopolskie Stowarzyszenie Lokatorów

Opublikowano w Informacje

Zamknięcia osiedla kontenerów socjalnych domaga się od prezydenta Poznania kilkudziesięciu artystów i naukowców. - Ten apel to prowokacja, mamy ważniejsze problemy na głowie - odpiera jednak szef ZKZL Jarosław Pucek.

Do kontenerów socjalnych mieli trafiać tzw. trudni lokatorzy, czyli od lat zalegający z czynszem i utrudniający życie sąsiadom. Ale to jedna strona medalu. Pracownicy pomocy społecznej pisali w raportach, że mieszkańcy blaszaków to osoby niepełnosprawne i ubogie, nieradzące sobie z prowadzeniem gospodarstwa domowego, niektórzy są chorzy psychicznie lub uzależnieni od alkoholu. W kontenerach mieli przejść terapię socjalną, która umożliwi im powrót do normalnych mieszkań. Jednak, jak pisaliśmy już rok temu, nic z tego programu nie wyszło, a mieszkańcy, z którymi nie pracowali żadni terapeuci, stają się coraz bardziej nieporadni.

Cały artyjuł do przeczytania na poznan.gazeta.pl

Opublikowano w Informacje

Rok temu, 25 listopada 2013 roku, została zorganizowana pierwsza pikieta dotycząca brutalnego wysiedlenia z kamienicy przy ul. Jackowskiego. Sprawa wywołała burzę zarówno na łamach lokalnej prasy jak i w środowisku znajomych jednego z czyścicieli, Pawła C. Dziś, dopiero po roku, zajęły się nią sądy.

Wysiedlenie

Kamienica przy ul. Jackowskiego 27 stała się kolejnym przykładem działań czyścicieli kamienic. Od 2002 r., kiedy zmienił się właściciel, lokatorzy obawiali się eksmisji i szykan. Podwyższano im znacznie czynsze. Ofiarami padły w dużej części osoby starsze i schorowane. Doszło do ludzkich tragedii. Jedna z lokatorek nie wytrzymała i w czerwcu 2010 r., po informacji o kolejnej podwyżce czynszu, popełniła samobójstwo. Bezpośrednim powodem targnięcia się na życie było zagrożenie utraty mieszkania i niewypłacalność.

Ostatnim etapem czyszczenia kamienicy przy ul. Jackowskiego 27 było wysiedlenie na bruk dwóch starszych kobiet, które z racji swojego wieku i stanu zdrowia nie były w stanie skutecznie obronić się przed działaniami zarządcy i właścicieli oraz miejskiej biurokracji. Teoretycznie należał im się przydział do lokali socjalnych. Jednak, nie oglądając się na to, w ich mieszkaniach na Jeżycach wymieniono zamki, a rzeczy osobiste wywieziono. Co więcej, administracja uzyskała w 2013 roku wymeldowanie lokatorek z urzędu. Zgłosiły się one do Wielkopolskiego Stowarzyszenia Lokatorów z prośbą o pomoc pod koniec ubiegłego roku.

Miasto: „Wszystko zgodnie z prawem”

25 listopada 2013 roku przedstawiciele Federacji Anarchistycznej oraz Wielkopolskiego Stowarzyszenia Lokatorów zorganizowali wraz z lokatorkami pierwszą pikietę. Mieszkanki domagały się wówczas przywrócenia przez urząd miasta meldunku oraz natychmiastowego przyznania należnych im wyrokiem sądu lokali socjalnych i udzielenia pomocy jako ofiarom czyszczonych kamienic. Urzędnicy miejscy twierdzili wtedy, że wymeldowanie odbyło się zgodnie z prawem.

Kolejna pikieta odbyła się pod Zarządem Komunalnych Zasobów Lokalowych. Wówczas pracownicy ZKZL sugerowali, że obie mieszkanki pomimo wyroku sądu z orzeczeniem o uprawnieniu do lokalu socjalnego nie potrzebują go. Natomiast media, pod wpływem manipulacji „czyścicieli kamienic”, zaczęły skupiać się nie na działaniach czyścicieli, ale wertowaniu prywatnych historii rodzinnych lokatorek.

Następstwem tych wydarzeń było wniesienie przez lokatorki odwołania od arbitralnego wymeldowania bez ich zgody i wiedzy do Wojewody Wielkopolskiego, który decyzję urzędu podtrzymał. Jednak sąd administracyjny po zapoznaniu się ze sprawą i z powodu wielu niejasności, nakazał miastu przywrócić na czas procesu meldunek 83-letniej Halinie Kułaczyk. Sprawa trwa. Jednocześnie po interwencjach mec. Agnieszki Rybak–Starczak wobec drugiej, niepełnosprawnej kobiety miasto zrealizowało przydział do mieszkania socjalnego. Wobec czego dalsze postępowanie związane z nieprawnym wymeldowaniem zamknięto.

Nadal bezdomna 

Aktualnie Pani Halina Kułaczyk, wysiedlona przez spółkę Kamienice Wielkopolskie od roku żyje bez dachu nad głową, pomieszkując u znajomych. Kamienica, z której została wysiedlona zmieniła po raz kolejny właściciela i jest w trakcie remontu.

Zgodnie z decyzją sądu administracyjnego 20 listopada br. miała się odbyć wizja lokalna pracownika urzędu miasta, przy asyście mieszkanki i WSL, której celem było ostatecznie zweryfikowanie czy lokatorka może być wymeldowana czy też nie. Jednak w obecnej sytuacji, lokatorka nie może nawet wejść do kamienicy. Nie może też odebrać przychodzącej do nie na ten adres urzędowej korespondencji. Na wizytacji nie stawił się przedstawiciel nowego właściciela, tym samym nie mogła się ona formalnie odbyć. Nikt nie mógł wejść na teren budowy.

Tego samego dnia – rok po wysiedleniu! – odbyła się pierwsza rozprawa sądowa o przywrócenie posiadania Halinie Kułaczyk przez spółkę Pawła C.

Czyściciele artyści

Sprawa lokatorek z ul. Jackowskiego wywołała rok temu dużą dyskusję na jednym z portali społecznościowych. W debatę o metodach czyścicieli i przyzwoleniu władz miasta włączyli się znajomi Pawła C. Czyściciele, jak pokazuje ten i wiele innych przykładów, wywodzą się niejednokrotnie ze środowiska kultury czy nauki, są znajomymi dziennikarzy, artystów, pisarzy, naukowców – jak Grzegorz L. (właściciel wyczyszczonych kamienic przy Niegolewskich i Stolarskiej) czy organizujący warsztaty dj-skie na poznańskim Kontener Art Lechosław G. (również właściciel Stolarskiej).

Sam Pawła C., współautor „Poznańskiego przewodnika literackiego”, absolwent historii UAM i swego czasu doktorant w Instytucie Badań Literackich PAN, cały czas pretendował do miana „dobrego właściciela i administratora”, człowieka zaangażowanego w działania na rzecz promowania Poznania (wspomniany przewodnik). Budując pozytywną otoczkę wokół swoich działań, próbując sytuować się w doborowym gronie ludzi kultury i nauki, skutecznie maskował swój udział w czyszczeniu kamienic, współpracę m.in. z NeoBankiem oraz Piotrem Ś. z Fabryki Mieszkań i Ziemi, a nawet – będąc oskarżonym o przestępstwa gospodarcze – pobyt w areszcie.

Dyskusja wywołana działaniami Pawła C. w kamienicy przy Jackowskiego pokazuje z jednej strony, w jaki sposób czyściciele legitymizują swoją działalność, ale też, że legitymacja środowiskowa może w każdym momencie wygasnąć. Będzie to jednak możliwe tylko wtedy, kiedy wstawienie się za osobami pokrzywdzonymi stanie się ważniejsze od swoistego zobowiązania do środowiskowej, koleżeńskiej lojalności.

Lokatorzy bez wsparcia

Wieloletnie zaniedbania w kwestii mieszkaniowej zarządu miasta doprowadziły do ostrego kryzysu mieszkaniowego i społecznego. Obecnie dla grup najniżej uposażonych braki mieszkaniowe wynoszą, wg ocen miasta, od 2500 do 3000 mieszkań (socjalnych i komunalnych), a wg ocen Wielkopolskiego Stowarzyszenia Lokatorów – ok. 10.000 mieszkań. Mimo to miasto wcześniej uznało za niepotrzebne powołanie specjalnej komisji do spraw czyszczonych kamienic (o co postulowało WSL), jak również storpedowało inicjatywę „społeczno-mieszkaniowego okrągłego stołu”. W dalszym ciągu biurokratyczna machina państwa i samorządu pozostaje obojętna na potrzeby lokatorów i ofiar czyścicieli kamienic, sprzyja natomiast właścicielom nieruchomości, spekulantom i deweloperom.

Osobną kwestią jest opieszałość sądów. Jak lokatorzy mają się skutecznie bronić przed wysiedleniami, kiedy ich sprawy trafiają na wokandę po upływie roku, jak w przypadku Haliny Kułaczyk? Z drugiej strony nie tak dawno przepadła w sejmie inicjatywa ustawodawcza, która miała na celu lepszą obronę nielegalnie wysiedlanych lokatorów.


Teskt pierwotnie ukazał się na stronie rozbrat.org

 

Opublikowano w Informacje

Czy w mieszkaniach socjalnych w Poznaniu powinien być gaz i łazienka? A jeśli ich nie ma, to czy najbiedniejsi mieszkańcy powinni podnosić standard lokali socjalnych na własny koszt?

[...]
Co powinno znajdować się w mieszkaniu socjalnym? Prawo tego nie precyzuje. Mówi jedynie, że lokal musi "nadawać się do zamieszkania ze względu na wyposażenie i stan techniczny", a powierzchnia pokoju na jedną osobę nie może być mniejsza niż 5 m kw. Dopuszcza też tworzenie mieszkań socjalnych w lokalach o tzw. obniżonym standardzie. Nie ma jednak definicji obniżonego standardu. Wśród prawników przeważają opinie, że oznacza to zgodę na brak w mieszkaniu centralnego ogrzewania, gazu, łazienki czy toalety

Cały tekst na poznan.gazeta.pl
Opublikowano w Informacje

"59-letni lokator miał trafić do kontenera, bo urzędnicy uznali, że jest trudnym lokatorem. Jak to ustalili? Zajrzeli przez okno.

Gdy planowano osiedle kontenerów w Poznaniu, urzędnicy zarzekali się, że będą tam trafiali wyłącznie lokatorzy uciążliwi dla sąsiadów i demolujący mieszkania. Przykład Jana Portały pokazuje, że rzeczywistość wygląda inaczej niż te zapowiedzi.

 

Cały artykuł do przeczytania na poznan.gazeta.pl

 

 

 

 

Opublikowano w Informacje
Strona 1 z 4