poniedziałek, 06 listopad 2017 19:20

Poznań: kolejna próba nielegalnej eksmisji

Lokatorzy w piątek wieczorem zastali wynajmowane przez siebie mieszkanie zupełnie puste. Cały ich dobytek wyniósł właściciel, który tłumaczy, że lokatorzy nie płacili czynszu. W sprawie interweniowało Wielkopolskie Stowarzyszenie Lokatorów oraz policja.

W wynajmowanym lokalu przy ulicy Kościelnej w Poznaniu mieszka mężczyzna wraz z partnerką i trójką dzieci. W piątek wieczorem, gdy wrócili do domu okazało się, że nie mogą wejść, bo właściciel powymieniał zamki. Gdy w końcu weszli po interwencji Wielkopolskiego Stowarzyszenie Lokatorów okazało się, że nie ma ich rzeczy. Wywieziono mam rzeczy potrzebne do podstawowej egzystencji – bieliznę, ubrania, buty. Nawet kartoniki po butach – tłumaczy Dariusz Krzyżanowski, lokator.

Cały artykuł na epoznan.pl

Opublikowano w Informacje

Na dyskusje i warsztaty pod wspólnym hasłem „Miasta dla ludzi – nie dla zysku” przyjechali do Poznania działacze lokatorscy z Warszawy i Lublina. Na co dzień pomagają ofiarom „czyścicieli” kamienic, udzielają porad prawnych nękanym lokatorom, blokują eksmisje. W sobotę dyskutowali o tym, jak skuteczniej pomagać lokatorom i z jakimi problemami dziś się spotykają.

Cały artykuł na poznan.wyborcza.pl

Opublikowano w Informacje
poniedziałek, 18 wrzesień 2017 18:51

Dość nękania lokatorów!

Dość nękania lokatorów!

Oświadczenie

Wielkopolskiego Stowarzyszenia Lokatorów i Federacji Anarchistycznej s. Poznań

w sprawie tzw. regresów

 

Konieczna jest kolejna mobilizacja lokatorska. Powrócił problem tzw. regresów. Dotyczy on na ten moment ok. 430 przypadków, choć być może skala zjawiska w Poznaniu jest większa. Polega ono na tym, iż po wyroku sądowym o eksmisje z przydziałem do lokalu socjalnego, oczekujący lokatorzy muszą – zgodnie z obowiązującym prawem – płacić odszkodowanie za bezumowne korzystanie z lokalu. Z drugiej strony, z powodu wieloletnich zaniedbań, miasto nie mogło (i nie może) od razu po wyroku, wskazać lokalu socjalnego. Lokatorzy czekali niekiedy pięć, siedem, a w skrajnych przypadkach nawet kilkanaście lat na lokale socjalne. W tym czasie naliczane było odszkodowanie w wysokości najczęściej od 10,00 do 15,00 zł za m2, choć czynsz w lokalu socjalnym wynosi obecnie 2,45 zł za m2. Wielu lokatorów nie mogło uiszczać tak wysokiego odszkodowania (zwanego czasami „karnym czynszem”) i się zadłużało, oczekując na mieszkanie socjalne. Nie mogli też zmienić w tym czasie adresu zamieszkania, bo utraciliby prawo do mieszkania socjalnego, przyznanego im przez sąd. Jednocześnie właściciele lokali, nie mogąc wyegzekwować „karnych czynszów” (odszkodowania) od lokatorów, żądali tych pieniędzy od miasta. Miasto pokrywało te należności, a teraz żąda ich zwrotu od lokatorów (stąd mówimy w tym przypadku o regresach). Problem polega na tym, iż lokatorzy nigdy by się na te kwoty nie zadłużali, gdyby nie wieloletnie oczekiwanie na wykonanie przez miasto prawomocnych wyroków sądów, przyznających im prawo do lokali socjalnych. Miasto nie wywiązywało się z ustawowego obowiązku zapewnienia lokalu osobom potrzebującym o niskich dochodach, które są jednym z najważniejszych (choć nie jedynym) kryterium, na podstawie którego lokatorom tym należało się mieszkanie socjalne. Z powodów materialnych mieszkańcy nie byli w stanie uiszczać wysokich opłat za mieszkanie, których – wbrew logice samych wyroków sądowych – od nich latami żądano (w postaci „karnego czynszu”, czyli odszkodowania). Jednocześnie władze lokalne faktycznie nie ponoszą żadnej odpowiedzialności za długoletnie niedostarczanie mieszkań socjalnych.

 

Wielkopolskie Stowarzyszenie Lokatorów (WSL) i Federacja Anarchistyczna s. Poznań (FA) od początku stały na stanowisku, iż żądanie w tym przypadku od lokatorów pieniędzy za bezumowne korzystanie z lokalu, jest szczególnie kuriozalne i nieetyczne, jak również wątpliwe prawnie. Wiosną ubiegłego roku zainteresowaliśmy tą sprawą Rzecznika Praw Obywatelskich (RPO). Pod wypływem opinii RPO, podzielającego wątpliwości co do zasadności ściągania od lokatorów regresów, miasto zawiesiło na kilkanaście miesięcy wszystkie toczone w tej sprawie procesy sądowe oraz egzekucje komornicze. W ciągu kilku ostatnich tygodni, postępowanie te wznowiono, choć wcześniej deklarowano, że problem ten zostanie uregulowany odpowiednią uchwałą Rady Miasta Poznania. Uchwały takiej nigdy nie podjęto.

 

WSL i FA kategorycznie sprzeciwiają się ściąganiu regresów i uważają za niedopuszczalne, aby koszty dotychczasowej błędnej polityki społeczno-mieszkaniowej miasta Poznania, ponosiły osoby o najniższym statusie materialnym. Pomimo deklarowanej przez nowy zarząd miasta zmian w tym zakresie, powrót do egzekwowania regresów jest krokiem wstecz w mieszkaniowej polityce miasta. Odpowiedzialne za to są zarząd i rada miasta oraz szerszy układ interesów związanych z firmami deweloperskimi, bankami i właścicielami kamienic. W interesy te są uwikłani prominentni politycy naszego miasta wszystkich opcji politycznych, którzy – jak widzimy – nie są zainteresowani zasadniczymi zmianami w polityce społeczno-mieszkaniowej.

 

W kwestii tej odpowiedzialny jest też rząd, którego do tej pory podejmowane inicjatywy legislacyjne nie zmieniły w żaden sposób trudnej sytuacji lokatorów. W październiku 2016 roku z inicjatywy Ministerstwa Infrastruktury i Budownictwa pojawił się projekt nowelizacji prawa lokatorskiego. Zmiany zawierały rozstrzygnięcia niekorzystne dla lokatorów, m.in. dopuszczające, aby o przyznaniu prawa do lokalu socjalnego swobodnie decydowały sądy. Tymczasem obecnie ustawa o ochronie praw lokatorów... w przypadku np. kobiet w ciąży, obłożnie chorych, bezrobotnych, dzieci itp., nakazuje sądom przyznanie lokalu socjalnego. Zmiana tego przepisu cofnęłaby nas do okresu tzw. prawa Blidy, kiedy sądy posiadały większą dowolność w orzekaniu o prawie do lokalu socjalnego, co skutkowało masowymi „eksmisjami na bruk”. Pod wpływem krytyki organizacji lokatorskich, rząd PiS wycofał się na początku br. z tej nowelizacji, ale jednocześnie nie podjęto innych koniecznych zmian. Jedną z nich – zapisana w wyżej wspomnianym projekcie nowelizacji – był przepis mówiący, że lokatorzy oczekujący na realizację wyroku eksmisji do lokalu socjalnego nie płacą „karnego czynszu”, ale opłatę taką, jaką zmuszeni byliby uiścić za lokal socjalny. Wprowadzenie tej regulacji ułatwiłoby samorządom – z prawnego punktu widzenia – odstąpienie od ściągania regresów w wysokości powyżej czynszu lokalu socjalnego. Ale tak się nie stało, bo rząd stracił zainteresowanie dla nowelizacji prawa, kiedy organizacje lokatorskie oprotestowały przepisy ułatwiające „eksmisje na bruk”. Dodajmy, że obecnie wprowadzane są regulacje prawne dotyczące rządowego programu „Mieszkanie+”. Odpowiednia ustawa ma zachęcić deweloperów do budowania mieszkań pod wynajem za „rozsądną cenę”, jednocześnie jednak dopuszcza „eksmisje na bruk” – w przypadku tzw. najmu instytucjonalnego, który może zostać wykorzystany także przez podmioty do tej pory działające na rynku najmu mieszkań.

 

Innymi słowy, wszystkie siły polityczne, nie tylko nie interesują się losem zadłużanych i wyrzucanych z mieszkań lokatorów, ale ustawicznie sięgają po rozwiązania prawne i instytucjonalne, które ułatwiają wysiedlanie pod przymusem ludzi. Zarówno w przypadku samorządów jak też rządu, wpływy lobby deweloperskiego i właścicieli kamienic, ciągle kształtują zręby polityki mieszkaniowej, która uderza w lokatorów, przede wszystkim tych o niższym statusie materialnym. Pomimo też wcześniejszych deklaracji, ani PiS, ani opozycja (w tym przede wszystkim PO i .Nowoczesna) nie są – jak widać – zainteresowane zasadniczymi zmianami na tym gruncie. Podejmowane działania przez rząd i samorząd są fasadowe, a w najlepszym przypadku symboliczne. Tymczasem ruch lokatorski żąda konkretnych działań, które zapobiegną masowym wysiedleniom, eksmisjom na bruk, spekulacjom na rynku mieszkaniowym i czyszczeniom kamienic. Żąda taniego budownictwa mieszkań na wynajem o charakterze społecznym i publicznym, a nie „dotowania” deweloperów powiązanych z instytucjami finansowymi.

 

W przypadku regresów, WSL i FA żądają od władz miasta Poznania, aby podjęto decyzję o całkowitym ich umorzeniu. W sprawie tej zamierzamy protestować do skutku.

 

Wielkopolskie Stowarzyszenie Lokatorów     www.wsl-poznan.pl

Federacja Anarchistyczna s. Poznań     www.rozbrat.org

Opublikowano w Informacje

Wielkopolskie Stowarzyszenie Lokatorów i Federacja Anarchistyczna s. Poznań wydały wspólne oświadczenie w sprawie osób, które jako właściciele mieszkań, tracą prawo do zajmowanego lokalu i nie są chronieni przez ustawę o ochronie praw lokatorów... Czytamy w nim: „Obecnie z tytułu zakupu mieszkania w polskich bankach zadłużonych jest kilkaset tysięcy osób.  Biorąc pod uwagę fakt, iż problem dotyczy również całych rodzin, zauważyć należy, że problem ten może dotyczyć dużo większej liczby mieszkańców (choć dokładne statystyki nie są znane). Na przykład – wg niektórych danych – grupa zadłużonych tzw. frankowiczów liczy ok. 560 tys. osób. W 2000 r. zadłużenie Polaków i Polek z tytułu zakupu mieszkania szacowane było na ok. 9,5 mld zł. (kredyty hipoteczne), obecnie jest to ok. 378 mld zł. Zadłużenie z tego tytułu wzrosło zatem o blisko 3900%, gdy inflacja w tym samym okresie wyniosła ok. 43%. Obciążonych hipotekami jest – wg różnych szacunków – 11-12% gospodarstw domowych.

Wiele zadłużonych rodzin traci prawo do zajmowanego lokalu, który jest jedynym miejscem, gdzie mogą zaspokoić podstawowe potrzeby mieszkaniowe. Bezpośrednią przyczyną utraty mieszkania jest zaprzestanie spłaty kredytu wobec banku lub dewelopera czy innych podmiotów. Utrata płynności finansowej spowodowana jest głównie wysokimi ratami kredytu hipotecznego (często wcześniej denominowanego we frankach). Powody tego stanu rzeczy są różne, np. związane z utratą możliwości zarobkowania wskutek choroby czy innych okoliczności, które są niezależne od kredytobiorców. W momencie braku płynności spłat, dochodzi do licytacji (ogłoszonej przez bank lub inny podmiot, np. dewelopera) oraz utraty prawa do zajmowanego lokalu. Nowy właściciel na podstawie aktu nabycia i przewłaszczenia mieszkania, może – bez konieczności wnoszenia sprawy do sądu – od razu rozpocząć postępowanie przy udziale komornika, który „z marszu” na jego zlecenie dokonuje eksmisji.

Kuriozalny jest w tym przypadku fakt, że osoba/rodzina która straciła prawo do mieszkania na skutek licytacji i przewłaszczenia, nie podlega rygorom ustawy o ochronie praw lokatorów. Oznacza to, że położenie takiej osoby/rodziny – z prawnego punktu widzenia – jest zdecydowanie gorsze, od położenia zadłużonego lokatora, który nie posiada i nigdy nie posiadał tytułu własności do zajmowanego lokum, a np. wynajął go na rynku lub dostał w przeszłości prawo do zajmowanego mieszkania w oparciu o komunalny tryb najmu. Wówczas najemcy podlegają ustawie o ochronie praw lokatorów... i przysługuje im m.in. prawo do lokalu socjalnego. W określanych ustawą okolicznościach, sądy są zobligowane do przyznania lokalu socjalnego (dotyczy to np. osób niepełnosprawnych, kobiety w ciąży, dzieci, bezrobotnych itd.). Wszystkich tego typu lokatorów obejmuje także np. zakaz eksmisji w tzw. okresie ochronnym, czyli zimowym (od 1 listopada do 31 marca). Przepisy te natomiast nie dotyczą osób, które straciły prawo do wcześniej posiadanych przez siebie lokali, na skutek ich przewłaszczenia na rzecz innego właściciela. W takich okolicznościach – w majestacie obowiązujących przepisów – pozbawia się ich nie tylko prawa do lokalu socjalnego, ale także ochrony przed eksmisją w okresie zimowym. Oznacza to, że w polskim prawie dyskryminuje się określoną grupę osób.

Wielkopolskie Stowarzyszenie Lokatorów przyjmuje coraz więcej interwencji w sprawie osób, które utraciły prawo do lokalu w opisanych powyżej okolicznościach i znalazły się w dramatycznej sytuacji życiowej. Dlatego postanowiliśmy wystąpić do Rzecznika Praw Obywatelskich z wnioskiem o zajęcie stanowiska w wyżej opisanej sprawie oraz opinię. Zwracamy się też do rządu z żądaniem przeprowadzenia odpowiednich zmian ustawowych w tej kwestii.

Jednocześnie rozpoczynamy kampanię, której głównym postulatem jest objęcie osób tracących prawo do lokali w wyniku przewłaszczenia, ochroną podobną jaka przewidziana jest w pozostałych przypadkach (o których mówi ustawa o ochronie praw lokatorów...). Obecne uregulowania prawne ewidentnie przedkładają prawo własności nad prawo do „dachu nad głową” oraz są korzystne dla banków i deweloperów, kosztem mieszkańców. Sytuacja ta jest nie do przyjęcia.

 

Wielkopolskie Stowarzyszenie Lokatorów. Federacja Anarchistyczna s. Poznań

Opublikowano w Informacje

Pod koniec maja br. w Poznaniu rusza program miejski, zgodnie z którym docelowo zamierza się przeznaczyć ponad 50 tzw. mieszkań treningowych. WSL nazywa te lokale "socjalnymi mieszkaniami wspólnymi ze wsparciem". Nie uważamy, aby lokatorzy mieszkań socjalnych w większości przypadków potrzebowali szczególnej terapii. Fakt trudnego położenia mieszkaniowego i socjalnego najczęściej nie wynika z ich indywidualnych cech psychicznych czy niedostosowania, lecz systemowego wykluczenia oraz niemożliwości ochrony swoich praw. Przejawem wykluczenia jest również fakt, że lokatorzy, którym bezwzględnie należało się mieszkanie socjalne (np. na mocy wyroku sądu), musieli czekać kilka, a nawet kilkanaście lat na jego przydział. Wykluczanie oznaczało także rosnące zadłużenie czynszowe całych grup mieszkańców oraz wzrastającą liczbę brutalnych eksmisji "na bruk" czy "czyszczenia kamienic", których byliśmy w ostatnich latach świadkami. Dlatego oddanie 50 mieszkań na potrzeby najbardziej potrzebujących mieszkańców i mieszkanek, uważamy za wyraźny postęp w zmianie priorytetów poznańskiej polityki społeczno-mieszkaniowej, której dotychczasowymi beneficjentami byli przede wszystkim deweloperzy, kamienicznicy i politycy pokroju Filipa Kaczmarka. Wreszcie kolejne mieszkania komunalne nie zostały zawłaszczone przez spekulantów, ale znalazły się w rękach kobiet z dziećmi z przytułków dla bezdomnych, seniorek z "czyszczonych kamienic", chorych walczących o przetrwanie, ofiar nielegalnych wysiedleń. Dlatego WSL bezpośrednio włączyło się w zasiedlanie "mieszkań wspólnych ze wsparciem" i podpisało w tym zakresie umowę z miastem. Będziemy też monitorować przebieg programu i dbać, aby zyskały na tym najbiedniejsze warstwy mieszkańców naszego miasta.

Przejęcie przez najbardziej potrzebujących 50 mieszkań jest kolejnym spełnieniem naszych postulatów obok uruchomienia programu budowy mieszkań komunalnych, likwidacji osiedla kontenerowego, zaprzestania ściągania przez miasto pieniędzy od osób czekających na lokale socjalne (tzw. regresy), polepszenia warunków bytowych społeczności imigrantów romskich. Udało nam się skutecznie ograniczyć liczbę eksmisji. Jeszcze niedawno, nasze żądania były uznawane za populistyczne — opór lokatorów zmusił jednak władze i elity miasta do ustępstw i zmian.

Opublikowano w Informacje

Wielkopolskie Stowarzyszenie Lokatorów chce wyrazić zdecydowany sprzeciw wobec sposobu przedstawiania Romów pochodzenia rumuńskiego mieszkających przy ulicy Lechickiej, w związku z pojawiającymi się w zeszłym tygodniu informacjami dotyczącymi traktowania przez nich zwierząt.

Przy okazji zatrzymania do wyjaśnienia 12 psów należących do mieszkańców baraków przy ulicy Lechickiej, lokalne media wykazały się zdecydowanie jednostronnym ujęciem sprawy oraz wyraźną nierzetelnością dziennikarską. W tekstach dotyczących tej sprawy prasa pominęła zupełnie głos jednej ze stron, tj. właścicieli zwierząt czy szerzej społeczności romskiej, która w artykułach została napiętnowana. Przedstawiciele mediów często utrzymują, że wysłuchanie wszystkich ze stron to jeden z niezłomnych kanonów rzetelności dziennikarskiej, który w tym przypadku został złamany.

Pojawiły się również liczne nieścisłości i przeinaczenia co do liczby i stanu zdrowia zwierząt oraz okoliczności ich zatrzymania. Zwierzęta  nie były maltretowane,  zagłodzone czy odwodnione, choć należy przyznać, iż warunki trzymania niektórych z nich były prawdopodobnie niewłaściwe, co z pewnością ustali odpowiednie dochodzenie, a właściciele psów poniosą stosowne konsekwencje. Jak dowiaduje się z Urzędu Miasta Poznania w piśmie datowanym na 17 marca 2017 r.:

"W opinii lekarza weterynarii ze Schroniska, który przyjmował psy, zwierzęta były w kondycji ogólnej dobrej, a ich masa ciała była odpowiednia do wieku (stwierdzono lekką nadwagę). Psy były brudne, ale stan okrywy włosowej nie budził większych zastrzeżeń.

Zwierzęta nie wykazywały widocznych oznak toczącego się procesu chorobowego. Jeden pies w momencie przyjęcia do schroniska wymiotował i miał biegunkę. Test na parwowirozę nie wykazał jednak tej choroby, przypuszczalnie przyczyną tych objawów był stres. Następnego dnia wymioty ustały.

Jeden z psów po przyjeździe do schroniska nie obarczał prawej kończyny – badanie nie wykazało cech złamania.

Wszystkie psy zostały w schronisku odpchlone, odrobaczone i zaszczepione przeciwko chorobom wirusowym."

Dodatkowo w doniesieniach medialnych, zastosowana została zasada zbiorowej odpowiedzialności względem członków społeczności romskiej. Próbowano bowiem przedstawić warunki trzymania psów jako sprawę dotyczącą całej społeczności romskiej, podczas gdy  dotyczy ona trzech  z ok. 100 osób (a nie 50 jak padło w jednym z materiałów) zamieszkujących obecnie przy ul. Lechickiej. Gazety jednak - m.in. wskazując na pochodzenie etniczne właścicieli - sugerowały, że jest to problem wszystkich mieszkańców romskiego osiedla, jednocześnie - jak pisaliśmy wyżej - nie pytając ich o zdanie w tej sprawie.

Stosowanie "etnicznego kryterium" w medialnych doniesieniach jest niedopuszczalnym zachowaniem. Takie ujęcie sprawy wywołuje pod artykułami falę nienawistnych i rasistowskich komentarzy, które wynikają m.in. ze sposobu zaprezentowania tematu. Naszym zdaniem celem artykułów - nie zawahamy się tego podkreślić - było napiętnowanie całej społeczności romskiej. Jest to mechanizm pojawiających sie notorycznie w polskiej prasie piszącej o Romach. Już wcześniej takie ujęcie problematycznych kwestii dotyczących przedstawicieli tej grupy sprawiało, że Romowie  byli narażeni na bezpośrednią przemoc fizyczną i ataki o charakterze rasistowskim. W innych miejscowościach (np. Wrocław) zdarzały się nocne próby podpalenia romskich osiedli.

Warunki życia psów, określone w prasie jako złe, wynikają także z warunków życia Romów doświadczających ubóstwa i systemowego wykluczenia. Oczywiście nie jest to równoznaczne z aprobatą niewłaściwego traktowania części zwierząt (np. zbyt krótki łańcuch). 
Naszym zdaniem, o ile możemy uznać zatrzymanie psów trzech właścicieli do wyjaśnienia za uzasadnione, to zupełnie skandaliczny był sposób opisania sprawy w prasie i rozpętanie nagonki medialnej na tę grupę mieszkańców Poznania.

Opublikowano w Informacje

Wielkopolskie Stowarzyszanie Lokatorów w 2016 roku zablokowało łącznie 12 eksmisji, udzieliliśmy wielu porad prawnych, współpracujemy z mieszkańcami czterech kamieniec walczących z wysiedleniami. Doprowadziliśmy do sytuacji, że komornicy odstąpili od roszczeń w przypadku setek poznańskich rodzin. Walczymy o prawo do mieszkania ponad 3800 osób z Rodzinnych Ogrodów Działkowych (ROD) i wspieramy ponad 100-osobową społeczność imigrantów romskich pochodzenia rumuńskiego.

Regresy

Jedną z najważniejszych w 2016 roku kampanii prowadzonych przez WSL były działania mające doprowadzić do wstrzyma ściągania odszkodowań (tzw. regresów). Zaczęliśmy ją w połowie 2015 roku, zajmując odpowiednie stanowisko i organizując pikietę w tej sprawie, a także pisząc skargę do Rzecznika Praw Obywatelskich (RPO). Przypomnijmy, że stanęliśmy w obronie ludzi, od których miasto chciało ściągać odszkodowania, jakie wcześniej wypłaciło właścicielom. Odszkodowania z kolei wypłacono dlatego, że lokatorom w prywatnych zasobach, na których ciążyły wyroki eksmisyjny, nie wskazano lokalów socjalnych. Czekali oni kilka (a nawet kilkanaście lat) na przydział mieszkania od miasta, co spowodowało wzrost ich zadłużenia, którego spłaty ostatecznie domagało się miasto. WSL prowadziło sprawy kilkunastu roszczeń, w kilku przypadkach w interesie lokatorów występował wynajęty przez Stowarzyszenie adwokat, który podjął także współpracę z prawnikami  RPO w celu przygotowania podstaw prawnych do zaprzestania procesów regresowych.

1 marca 2016 odbyło się spotkanie w urzędzie miasta zorganizowane przez RPO. Na debacie obecni byli urzędnicy odpowiedzialni za politykę miejską oraz prezydent Jacek Jaśkowiak. Decyzją prezydenta dalsze roszczenia miały zostać wstrzymane, natomiast nowe sprawy nie miały być kierowane do sądu. Wdrożenie tych decyzji przebiegało z oporami. Ostatecznie po około półtorarocznej kampanii wstrzymano sprawy w sądach, a komornicy zawiesili ściąganie długów lokatorów wynikające z regresów. Wszystkie sprawy powyżej 3 lat są obecnie umorzone. Zyskało na tym przynajmniej kilkaset przeważnie najgorzej sytuowanych rodzin, w toku bowiem było 430 spraw. Sam proceder mógł dotyczyć zdecydowanie większej grupy i dopiero interwencja WSL ujawniła problem.

Przeciwko ewikcjom mieszkańców działek

Na przełomie 2015 i 2016 roku podjęliśmy współpracę z mieszkańcami ogrodów działkowych. Ustalono wspólną strategię w celu nagłośnienia problemu mieszkańców działek w kontekście nowej ustawy o Rodzinnych Ogrodach Działkowych, która zabrania zamieszkiwania na działkach, nakazuje rozbiórkę tzw. nadmetrażowych altan oraz umożliwia wysiedlenia dotychczasowych mieszkańców. W ciągu roku zorganizowaliśmy trzy pikiety w sprawie ROD: pod Urzędem Miasta, pod Urzędem Wojewódzkim oraz pod zarządem PZD (Polskiego Związku Działkowców - formalnie "administrującego" działkami i zapowiadającego eksmisje). WSL aktywnie poparło jeszcze czwartą demonstrację w sprawie działek przy ul. Sarmackiej (nie należy do PZD). Nagłośniliśmy też sprawę eksmisji Józefa Wojnarowskiego z działki przy ul. Złotowskiej. Eksmisje wstrzymano na okres trzech lat, ale odebrano lokatorowi prawo do  lokalu socjalnego. Powstrzymaliśmy też wysiedlenia mieszkańców ROD z ul. Czechosłowackiej.
Wspólnie z działkowcami podęliśmy współpracę, której efektem jest również gazeta poruszająca problematykę zamieszkiwania działek oraz szereg ogólnopolskich spotkań działkowców-secesjonistów z PZD. W ruch ten jest zaangażowanych już wiele ogrodów z ponad 20 miast Polski.

Eksmisje Stop!

Powstrzymanie eksmisji jest jednym z najważniejszych celów WSL. W 2016 udało się nie dopuścić łącznie do 12 eksmisji lokatorów zamieszkujących różne zasoby (komunalny, spółdzielczy, prywatny), nie licząc zablokowania procesu eksmisyjnego z ROD przy ulicy Czechosłowackiej (mogło to dotyczyć kilku, a nawet kilkunastu rodzin). Bezpośrednio zablokowaliśmy 5 eksmisji. Z reguły wymagało to organizowania akcji i zaangażowania co najmniej kilku osób z Federacji Anarchistycznej i mediów. Wiele spraw udało się jednak zablokować poprzez naciski i negocjacje z urzędnikami. Tą drogą wstrzymywano eksmisje na bruk przynajmniej w 5 przypadkach oraz doprowadzono do zmiany decyzji o eksmisji do hotelu robotniczego na przydział do mieszkania socjalnego przynajmniej w 2 przypadkach. Przesiedlenia do hoteli robotniczych WSL traktuje jako emisję de facto "na bruk". Mieliśmy jeden przypadek nieudanej blokady eksmisji.
WSL, obok Federacji Anarchistycznej, brał także czynny udział w protestach związanych z uwięzieniem na trzy miesiące za blokadę eksmisji Łukasza Bukowskiego. Dodajmy, że w związku z blokadami eksmisji w 2016 r. policja przesłuchuje kilkanaście osób.
Ostatecznie w wyniku ogólnych nacisków liczba eksmisji np. z poznańskich zasobów komunalnych znacząco spadła - o 36%. Odczytujemy to za znaczny sukces ruchu lokatorskiego i postęp w kwestiach zapobiegania eksmisjom:

rok

2011

2012

2013

2014

2015

2016

liczba eksmisji komorniczych z zasobów komunalnych w Poznaniu

140

140

183

143

143

92

Imigranci romscy

Opisanie współpracy ze społecznością romską w Poznaniu wymagałoby na dobrą sprawę osobnego artykułu. Ta licząca 100-150 osób grupa imigrantów, zamieszkująca opuszczone altany na  działkach, do tej pory nie mogła liczyć na systemową pomoc ze strony miasta. Zwykle groziły im eksmisje, które staraliśmy się powstrzymać. Natrafiali na bariery instytucjonalne i agresję.
W 2016 roku, dzięki zaangażowaniu WSL oraz innych poznańskich organizacji i grup, położenie romskich imigrantów w naszej ocenie zmieniło się. Obecnie kilkunastu Romów zostało zarejestrowanych w urzędzie pracy, co do tej pory było niemożliwe. Dwie osoby dostają 500+ i myślą same o wyprowadzce z koczowiska. Zatrudniono w lokalnej szkole dwóch asystentów romskich i znacząco zwiększyła się liczba dzieci romskich uczęszczających do szkoły. Miasto zostało zmuszone do postawienia na terenie koczowiska kontenerów na śmieci, TOI-TOI oraz wody. Przedstawiciele środowiska romskiego biorą udział w rozmowach z miastem na temat polepszenia ich położenia prawnego i socjalnego. Progres ten był możliwy m.in. dzięki zaangażowaniu się w problem także Rzecznika Praw Obywatelskich i jego nacisków.

Interwencje WSL

Nasz telefon działa codziennie od godz. 9:00 do 21:00, również w soboty i święta. Osoba odbierająca telefon interwencyjny przeciętnie przeprowadza pięć rozmów, dotyczących nowych problemów, w ciągu każdego dnia. Zakres tematów w sprawie których dzwonią ludzie jest szeroki, obok problemów związanych z nieuczciwością wynajmujących, uciążliwych lub pozorowanych remontów, zwrotów kaucji, są też pytania niekoniecznie związane z mieszkalnictwem. Równolegle inne osoby także udzielają bezpośrednich porad. Dotyczą one praw lokatorów i wyegzekwowania ich od prywatnych właścicieli (udzielono pomocy minimum w 7 przypadkach) jak również porady w sprawach pozwów (pomoc przy pisaniu) kwestionujących zasadność podwyżek czynszu (minimum 4 przypadki w 2016 r.).
Obecnie zajmujemy się oraz wspieramy mieszkańców i mieszkanki 4 kamienic, którzy walczą z wysiedleniem. W 2016 roku udało się również zakończyć kilka konfliktów, jak głośna sprawa kamienicy przy ul. Tylne Chwaliszewo 26. Udało się nie dopuścić do jej wyczyszczenia, a większość lokatorów uzyskało w 2016 r. inne lokale, w tym dwa miejskie.
Bierzemy też aktywny udział i finansujemy toczący się od dwóch lat proces przeciwko "czyścicielom kamienic", gdzie poszkodowanych jest kilkadziesiąt rodzin. Prawdopodobnie w połowie 2017 roku roku zapadnie wyrok w pierwszej instancji.
Bezpośrednie spotkania z lokatorami najczęściej odbywają się w biurze znajdującym się przy ul. Kościelnej, udostępnionym nam przez Inicjatywę Pracowniczą. Tam w trakcie rozmów zapoznajemy się ze sprawą, przeglądamy dokumentację i jeśli sprawa nie wymaga konsultacji prawnej, staramy się od razu pomóc. Bardzo często jest to związane z napisaniem odwołania, pisma do różnych instytucji, wypełnieniem wniosku o lokal socjalny czy komunalny. Zdarza się, że z lokatorem trzeba się umówić i pójść do urzędu.
Bywa, że kontaktujemy się z właścicielami kamienic i negocjujemy w sprawach konfliktu pomiędzy najemcą a wynajmującym. Tak udało się przeprowadzić lokatorów z kamienicy przy Bukowskiej. Od rodziny tej pierwotnie żądano zapłaty za kilka lat czynszu, bo nowy właściciel nie chciał uznać, że za czynsz lokatorka pełniła rolę dozorcy. Po negocjacjach i naszym wsparciu wypłacono tej rodzinie 10 tys. zł. Część tej kwoty otrzymała w gotówce, a część poszła na kaucje, przeprowadzkę, czynsz i odświeżenie nowego lokalu o wyższym standardzie.

Udział w pracach komisji Rady Miasta

WSL bierze niejednokrotnie udział w posiedzeniach Komisjach Gospodarki Komunalnej i Polityki Mieszkaniowej (czasami na samych sesjach Rady Miasta). Jesteśmy regularnie proszeni do udziału w pracach nad uchwałami dotyczącymi spraw lokatorskich. Przedstawiamy nasze stanowisko, które nie zawsze jest brane pod uwagę, ale pozwala nam to na kontrolowanie polityki miasta i śledzenie jej kierunków. Obecnie bierzemy jako WSL udział także w komisji przyznającej lokale socjalne oraz w komisji opracowującej projekt powołania tzw. lokali treningowych, a także w komisji ds. rozwoju polityki mieszkaniowej miasta.
Wydaliśmy szereg stanowisk, m.in. oświadczenie ws. wstrzymania egzekucji komorniczych wobec lokatorów mieszkań socjalnych (26.10.2016); oświadczenie "Poznań miastem brutalnych eksmisji" (25.07.2016). Sporządziliśmy również szereg opinii dotyczących dokumentów (uchwał) przygotowywanych przez Radę Miasta, w tym uchwały o nowych zasadach przyznawania lokali socjalnych, projektu uchwały dotyczącej umorzenia długów. Wreszcie wydaliśmy obszerne, krytyczne stanowisko w sprawie nowelizacji ustawy o ochronie praw lokatorów.

Współpraca krajowa i międzynarodowa

W latach 2015-2016 przedstawiciele i przedstawicielki WSL przeprowadzili szereg warsztatów lokatorskich w całym kraju: na Śląsku, w Łodzi, Lublinie i Toruniu. Obecnie najbliżej współpracujemy z grupą w Lublinie.
w 2016 r. przedstawiciele WSL wzięli również udział w spotkaniach grup lokatorskich z Europy. Pierwsze odbyło się w Mediolanie. Przedstawiliśmy tam prezentację na temat sytuacji koczowisk romskich w kontekście  debaty dotyczącej reakcji ruchów lokatorskich na problemy związane z brakiem polityki imigracyjnej oraz tzw. "kryzys uchodźczy”. Kolejne spotkanie odbyło w Dublinie, gdzie podnieśliśmy problem współpracy w kwestiach związanych z oddłużeniem lokatorów.

Opublikowano w Informacje

- Policja nie chciała przyjąć zawiadomienia o naruszeniu miru domowego. Zrobiła to dopiero, gdy nasza podopieczna przyszła na komisariat z prawnikiem - mówi Katarzyna Czarnota z Wielkopolskiego Stowarzyszenia Lokatorów. Policja odpiera zarzuty.

 

Cały artykuł do przeczytania na poznan.wyborcza.pl

Opublikowano w Informacje

Wielkopolskie Stowarzyszenie Lokatorów, w odpowiedzi na propozycję rządu dot. nowelizacji ustawy o ochronie praw lokatorów..., pragnie stwierdzić, iż znaczna część proponowanych zmian w istotny sposób narusza interesy lokatorów.

WSL stanowczo protestuje przede wszystkim przeciwko dopuszczalności eksmisji "na bruk" (czyli bez konieczność przyznania lokalu socjalnego) kobiet w ciąży, dzieci, obłożnie chorych czy bezrobotnych. Skutki takiej regulacji już znamy. Uzależnienie jedynie od decyzji sądu prawa do przyznania lokalu socjalnego spowodowało w II połowie lat 90. falą brutalnych eksmisji "na bruk", co z kolei spowodowało liczne protesty społeczne. 

Nasz sprzeciw budzi też dalsze "rozluźnienie" przepisów dotyczących tzw. okresu ochronnego (od 1 listopada do 31 marca) oraz usankcjonowanie wysiedlania lokatorów do miejscowości odległy nawet o 100 i więcej kilometrów od ich dotychczasowego miejsca zamieszkania. Problematyczne jest też  uelastycznienie form najmu komunalnego (od najmu na czas nieokreślony do najmu na czas określony). W kontekście tych zmian, inne propozycje wynikające z nowelizacji ustawy (oceniane przez nas generalnie pozytywnie), np.  przyznanie prawa do lokalu socjalnego także osobom zajmującym dotychczasowe mieszkania bez tytułu prawnego,  tracą zdecydowanie na swojej randze i stają się (lub mogą stać się) w dużej mierze fikcyjne. Po wnikliwej analizie z perspektywy skutków społecznych i ekonomicznych projekt nowelizacji ustawy można określić jako w wielu punktach społecznie niebezpieczny.

Wielkopolskie Stowarzyszenia Lokatorów wystosowało do odpowiedniego ministerstwa dwa dokumenty o charakterze opinii (szczegółowa analiza poszczególnych projektów zmian w ustawie). Celem sporządzenia ich jest wywołanie szerokiej debaty społecznej na temat przyszłych konsekwencji zmian proponowanych przez PiS. Zmiany te, uzasadniane dobrem i ochroną osób najuboższych, w rzeczywistości prowadzą do wejścia w życie przepisów jawnie uderzających w te grupy, które dotychczas były chronione mocą prawa ze względu na sytuację życiową.

Dodajmy, że z kolei nie została zaproponowana żadna zmiana mająca na celu prawne ograniczenie działań związanych z procederem nielegalnych wysiedleń, które nierzadko są finansowane przez banki lub osoby prywatne, z rozwojem nielegalnego rynku usług prawniczych zajmujących się skupowaniem roszczeń, nękaniem lokatorów, tzw. czyszczeniem kamienic, celowym odcinaniem mediów etc. W opinii WSL, jako organizacji która od 2012 roku odpowiada na kolejne konflikty, reprezentując interesy lokatorów, kwestie te powinny być jednymi z najistotniejszych, by można było mówić o zmianach mających na celu faktyczną ochronę praw lokatorskich, zwłaszcza osób najuboższych, pozbawionych możliwości wynajęcia prawnika i dochodzenia na równi swoich racji przed sądem.


                                                                                                                                                                                                                                                       Wielkopolskie Stowarzyszenie Lokatorów
                                                                                                                                                                                                                                                                               Poznań, grudzień 2016 r.

 

 

Opublikowano w Informacje
wtorek, 26 styczeń 2016 16:10

Rugowanie mieszkańców działek

22 stycznia podczas wizyty Rzecznika Praw Obywatelskich w Poznaniu przedstawiciele  stowarzyszenia ogrodów działkowych i ruchu lokatorskiego w imieniu wszystkich działkowców zwrócili się do niego z prośbą o przeprowadzenie postępowania wyjaśniającego. Chodzi o osoby, które z braku innej możliwości zamieszkują ogrody działkowe. Grozi im wysiedlenie. Problem może dotknąć setek tysięcy rodzin na terenie całego kraju.

W grudniu 2013 roku sejm uchwalił nową ustawę o Rodzinnych Ogrodach Działkowych (RDO). Niestety jest ona niekorzystna dla osób mieszkających na ogrodach działkowych, a także posiadających ponadnormatywne altany. Mimo wielu wniosków skierowanych do biur poselskich wszystkich partii politycznych od działkowców z różnych ogrodów z całej Polski politycy nie wzięli pod uwagę rzeczywistości polskiego społeczeństwa, a także realnego zagospodarowania działek w momencie wejścia w życie nowej ustawy o Rodzinnych Ogrodach Działkowych.

Po dwóch latach obowiązywania ustawy działkowców z różnych ogrodów w Polsce zaczynają dotykać konsekwencje nieadekwatnych przepisów. Ustawa o ROD z 13 grudnia 2013 r. wprowadziła w artykule 12 całkowity zakaz zamieszkiwania na ogrodach działkowych. Natomiast w artykule 13 wprowadziła zakaz posiadania altany mającej powyżej 35 m2, nie zważając na stan zabudowań w momencie uchwalania nowych przepisów. Tymczasem tylko Okręgowy Zarząd w Poznaniu w swojej uchwale w sprawie budownictwa ponadnormatywnego i zamieszkania na terenie działek przyznaje, że w przypadku poznańskich ogrodów zamieszkanych jest 1787 działek (czyli budynków postawionych na działkach ogrodowych), w tym 1348 na terenie Poznania i 439 poza Poznaniem. Łącznie dotyczy to 3885 osób. Jak czytamy w uchwale Okręgowego Zarządu PZD, w 1721 przypadkach osoby zamieszkujące działki posiadają meldunek. Według naszych szacunków problem jest o wiele szerszy i może dotyczyć nawet 5000 działek na terenie Poznania i 3000 działek poza Poznaniem. Skalę zjawiska w kraju trudno oszacować, ale dotyczy ono prawdopodobnie setek tysięcy rodzin.

Altany na ogrodach działkowych powstawały przez kilkadziesiąt lat, a ich wielkość nie była rygorystycznie przestrzegana. Po wielu latach Polski Związek Działkowców (PZD), który de facto dopuścił do tego stanu, chce egzekwować od działkowców przestrzeganie ustawy. Dzisiaj działki to jednak już nie tylko zagonki z warzywami, lecz dla niektórych cały majątek życia, a także ostatnia deska ratunku przed bezdomnością. W kraju, w którym duża część młodych ludzi nie ma perspektyw na godne życie i zakup własnościowego lokum, a starszym osobom, które przez całe swoje życie wierzyły w ten kraj, nie wystarcza środków na utrzymanie się w mieszkaniu czy kamienicy. To właśnie tacy ludzie, łapiąc się ostatniej deski ratunku, zamieszkają na ogrodach działkowych. To nie „cwaniacy”, jak nazywa ich Polski Związek Działkowców w uchwale 1/IV/2015 Krajowej Rady PZD, ale ludzie zmuszeni przez życie do zamieszkania w altanie, by mieć jakikolwiek dach nad głową. W Poznaniu wśród rodzin zamieszkujących działki ogrodowe znajdują się zarówno takie, jak i te, które wcześniej zostały brutalnie wysiedlone przez „czyścicieli kamienic” ze swoich mieszkań (np. z lokali przy ulicy Piaskowej). 

Oczywiście każdy z działkowców zdaje sobie sprawę, że jego zamieszkanie na ogrodach jest  sprzeczne z ustawą ROD, Statutem PZD i Regulaminem ROD, ale zdecydowana większość nie ma alternatywy. Stanęli przed wyborem: albo działka ROD, albo życie „pod mostem”, więc nie ma się co dziwić, że decydują się na zamieszkanie na ogródkach działkowych. Co więcej, mieszkających na stałe na ogrodach działkowych przybywa, a na niektórych ogrodach przybywa także nadmetrażowych altan.

PZD pod koniec 2015 r. bardzo intensywnie rozpoczął debatę nad tym problemem. Niestety decyzje, które podejmuje, uderzają w mieszkających i posiadających nadmetrażowe altany. Konsekwencje poniosą zwykli ludzie. Ogólnie mówiąc, PZD jako stowarzyszenie ogrodowe prowadzące większość ogrodów w Polsce planuje wypowiedzenie umów dzierżawy działkowej osobom zamieszkującym, a także posiadającym nadmetrażowe altany. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że – w świetle nowej ustawy – ma do tego prawo. Uchwała Krajowej Rady PZD nr 362/2015 z 18.12.2015 r., uchwała Okręgowego Zarządu PZD w Poznaniu 1/V/2015 z 5.12.2015 r., a także komunikat Krajowej Rady PZD z 15.12.2015 r. w sprawie budownictwa ponadnormatywnego i zamieszkania na ROD jednoznacznie wskazują, że wiele osób może utracić dach na głową. 

Niektóre władze okręgowe PZD już rozpoczęły kampanię rugowania mieszkańców działek z ich siedzib na terenie ogródków działkowych. Dla wielu tysięcy osób w Poznaniu i aglomeracji poznańskiej, jak też w całym kraju, oznaczać to może utratę miejsca zamieszkania i bezdomność. Musimy przypomnieć, iż osiedlanie się na działkach ogrodowych przybrało masowych charakter jeszcze w okresie przed 1989 rokiem i było odpowiedzią na niezaspokojone potrzeby mieszkaniowe z czasów PRL. Problem narastał także w okresie po transformacji. Polska w dalszym ciągu posiada jeden z najniższych w Europie współczynników liczby mieszkań przypadających na 1000 mieszkańców. Wskaźnik ten jest powszechnie uznawany za miernik niezaspokojonych potrzeb mieszkaniowych.

Trzeba też podkreślić, iż wiele osób zamieszkujących działki zwracało się do władz samorządowych w tej sprawie z wnioskiem o przydział lokalu komunalnego i uzyskiwały odmowę, ponieważ w urzędach twierdzono, że ich potrzeby mieszkaniowe są zaspokojone. Uznano zatem altany za mieszkania. Zgodnie jednak z Konstytucją Rzeczypospolitej Polski (art. 75) władze publiczne są zobowiązane do prowadzenia polityki sprzyjającej zaspokojeniu potrzeb mieszkaniowych obywateli.  Dziś ani miasto Poznań, ani żadna inna gmina nie może się uchylić od odpowiedzialności za ten stan rzeczy, a władze PZD winny powstrzymać się od rugowania mieszkańców działek ogrodowych, aż do momentu zabezpieczenia ich potrzeb mieszkaniowych. Jest oczywiste, że problem ten, który narastał od 30-40 lat, nie może zostać rozwiązany z dnia na dzień, a całej odpowiedzialności nie można zrzucać na mieszkańców ROD.

Pismo wręczone RPO podpisał prezes zarządu Stowarzyszenie Ogrodów Działkowych Forsycja Rafał Zawadzki i przewodnicząca zarządu Wielkopolskiego Stowarzyszenia Lokatorów Anastazja Wieczorek-Molga.

Opublikowano w Informacje
Strona 1 z 5