Polskie państwo robiło wszystko, byśmy nigdy nie poznali prawdy o zabójstwie Jolanty Brzeskiej. Najpierw skutecznie zatarło ślady, a potem starało się ukręcić łeb sprawie. Mafia okazała się silniejsza, niż ludzie powołani do jej ścigania.

Cały artykuł do przeczytania na onet.pl

Opublikowano w Informacje
czwartek, 02 marzec 2017 15:38

Jola Brzeska – pierwsza heretyczka III RP

Mija sześć lat od brutalnego zabójstwa charyzmatycznej liderki ruchu lokatorskiego – Jolanty Brzeskiej. Niby „kraj bez stosów”, a tu w III RP, 1 marca 2011 roku Jolę spalono żywcem niedaleko centrum Warszawy. Całą herezją Brzeskiej było to, że stanęła na drodze świętej własności i procesu dziejowego reprywatyzacji – motoru napędowego elit po 1989 roku. Nie mylą się przyjaciółki Brzeskiej, powtarzając: „Jolę zabił system”. Reprywatyzacja zaczęła się naprawdę opłacać dopiero w 2005 roku, gdy polskie władze zniosły kontrolę czynszów w prywatnych lokalach. To na fali tej „gorączki złota” kamienica z Jolą została przejęta jako jedna z pierwszych w Warszawie – Brzeska zginęła sześć lat po reformie, bo uparcie blokowała żądzę zysku pewnego księcia ze Związku Szlachty Polskiej, której nie chciało już blokować polskie prawo.

Cały tekt do przeczytania na syrena.tk

Opublikowano w Publicystyka
wtorek, 06 grudzień 2016 21:33

Wszystkich nas nie spalicie – recenzja

Na wstępie należy zaznaczyć, że największym nieszczęściem jest, że taka książka musiała zostać napisana. A musiał zostać napisana, ponieważ zamordowano Jolantę Brzeską, ponieważ tak wiele osób zostało eksmitowanych, pozbawionych prawa do dachu nad głową, wyzbytych z godności, ponieważ tak często zamiast realnej pomocy w obliczu kryzysu mieszkaniowego ludzie muszą wysłuchiwać pustych komunałów polityków i steku nic niewartych obietnic. Autorzy rozpoczynają od tego, co tak mocno odbiło się na nich samych i współtworzonych przez nich ruchu lokatorskim. Jest 1 marca 2011 roku ostatni dzień, w którym widzianą żywą Jolantę Brzeską. W książce możemy dowiedzieć się wszystkiego, co wiadomo o jej ostatnich godzinach życia i koszmarnej śmierci. Jej zwęglone ciało znaleziono następnego dnia w Lasku Kabackim. Zgodnie z przyjętą przez policję hipotezą było to … samobójstwo. W tak absurdalną tezę trudno uwierzyć, dlatego tak wnikliwie przedstawia się czytelnikowi samą postać Pani Jolanty. Kobiety, która została zmuszona przez okoliczności, by walczyć o swój dom, o swoją godność, prawo do bycia podmiotem, a nie przedmiotem w procesie tzw. reprywatyzacji. Brzeska była jedną, z wielu osób, które miały stać się ofiarami osób zajmujących się skupywaniem roszczeń, a następnie „odzyskiwaniem” kamienic. Słowo „odzyskiwanie” musi być tu ujęte w cudzysłowie, gdyż, jak bardzo wnikliwie wyjaśniają w książce autorzy, reprywatyzacja to proceder, który nie ma wiele wspólnego przekazywaniem prawowitym właścicielem ich znacjonalizowanego mienia. „Po 1989 roku w Polsce sentymentalizm historyczny wręcz eksplodował, bezkrytyczna gloryfikacja II Rzeczpospolitej po latach dała efekt w postaci przyzwolenia przez większość polskiego społeczeństwa na dziką reprywatyzację traktowaną bezrefleksyjnie w kategoriach wyrównywania historycznych „krzywd”. Zwrot dawnym właścicielom i ich spadkobiercom pałaców, kamienic, gruntów czy fabryk miał przywrócić sprawiedliwość, odwieczny ład i porządek. Tyle, że jeśli ktoś ma zyskać, to inny musi stracić”.

Brzeska nie była wiecowym mówcą, ale wyróżniała się uporem i determinacją, wśród organizujących się lokatorów, zaangażowanych w walkę z dotykającą ich niesprawiedliwością. Nigdy nie opuszczała kolejnych spotkań organizacji lokatorskich, uczestniczyła w ulicznych protestach i tych, które odbywały się na sesjach Rady Miasta. Wiele wskazuje, że właśnie jej upór i determinacja, skłoniły kogoś, by nastać na jej życie, możliwe, że chciano ją tylko zastraszyć, ale coś poszło nie tak, komuś puściły nerwy i posunął się do ostateczności. Autorzy starają się przedstawić wszelkie możliwe tropy i ślady związane z tragiczną śmiercią, głównie, dlatego, że o tak rzetelnej analizie różnych hipotez zapomniała policja i prokuratura. Organy ścigania wykazały się niedbalstwem i przyjęły wersję o samobójczej śmierci, najmniej prawdopodobną, ale najwyraźniej najwygodniejszą. Obecnie pojawiła się nadzieja związana z decyzją o wznowieniu śledztwa w sprawie śmierci Jolanty Brzeskiej, czas pokaże, czy przyniesie ono spodziewane rezultaty.

Tragedia warszawskiej działaczki ruchu lokatorskiego stanowi dla autorów również preludium do bardziej szczegółowego omówienia losów innych pokrzywdzonych mieszkańców zasobów lokalowych miasta. W istocie, bowiem postępowanie władz miasta, jak i specjalistów od „czyszczenia kamienic” świadczy o tym, że często, wieloletni mieszkańcy stołecznych kamienic, są jedynie pewnym mało znaczącym elementem owego zasobu. Na własne nieszczęście nie przedstawia „istotnej wartości”, więc można ich razem z owym zasobem „sprzedawać” czy raczej „oddawać” w ramach procesu reprywatyzacji. Dokładnie omawiana jest cała metodyka owego procesu, łącznie z najbardziej znanymi jej beneficjentami, urzędnikami, którzy ów proceder ułatwiają, i prawnikami, którzy nadają mu pozory legalności czy też „dziejowej sprawiedliwości”. W istocie jednak mamy do czynienia z działaniem, które nie tylko krzywdzi obecnych mieszkańców i nie prowadzi, do jakiegokolwiek naprawienia krzywd, a jedynie generuje kolejne. Na podstawie często wątpliwych, nieweryfikowalnych informacji, lub weryfikowanych w sposób pobieżny miasto pozbywa się całych kamienic razem z lokatorami. Skazuje ich tym samym na łaskę właścicieli-spekulantów, którzy chcą się ich pozbyć wszelkimi sposobami, poczynając oczywiście od wielokrotnego podnoszenia czynszu, a nierzadko posuwając się również do gróźb i szykan. W książce możemy szczegółowo poznać historię przynajmniej kilku kamienic i walki ich mieszkańców. Jak z goryczą przyznają autorzy, ta walka rzadko przyciąga uwagę mediów i opinii publicznej, kiedy sami lokatorzy przedstawiają szczegóły swojej gehenny, wielu nie dowierza, że taki rzeczy mogą dziać się w „państwie prawa”. A gehenna lokatorska trwa od lat i odbywa się przy współudziale miejskich radnych i urzędników. Nie tylko lekceważą oni sprawy lokatorów, ale też owocnie ułatwiają nowym kamienicznikom ich działania. Owo przyzwolenie, jak wykazała, niedawna afera z reprywatyzacją działki przy ulicy Chmielnej 70, najwyraźniej ma swoją cenę i pozwala sowicie „dorobić sobie” do urzędniczej pensji. Pozostaje jednak cały czas otwarte pytanie, czy ten kolejny przykład „reprywatyzacji” wreszcie zmusi decydentów do uregulowania tej kwestii. W tym miejscu również czytelnik jest wnikliwie zapoznawany z tym, jakie były już podejmowane wysiłki związane z wprowadzeniem owych regulacji i jak niewiele na razie zostało w tej sprawie zrobione. A zastany stan pozwala na działania „czyścicieli kamienic” i skupujących kolejne kamienice spekulantów nie tylko w Warszawie, ale również w inny miastach. Poznajemy, więc przykłady działań wymierzonych w lokatorów poznańskiej kamienicy przy ulicy Stolarskiej, a także z Łodzi i Krakowa.

Lokatorzy nie mogąc liczyć na wsparcie urzędników i władz, muszą się organizować samodzielnie, często uczyć się na własnych błędach, wnikliwie studiując prawo, poznając mechanizmy rządzące mediami, by umieć zainteresować opinię publiczną swoim losem. Bez względu na wszelkie przeszkody, ta żmudna walka uczy lokatorów pomocy wzajemnej i solidarności, przynosi drobne zwycięstwa i rodzi nadzieję. Jolanta Brzeska zginęła walcząc… i właśnie dalsza walka o sprawiedliwość jest najlepszym hołdem dla pamięci o niej.

Piotr Ciszewski,Robert Nowak "Wszystkich nas nie spalicie" - wydawnictwo Trzecia Strona, 2016 r.

Tekst ukazał się pierwotnie na rozbrat.org

Opublikowano w Publicystyka

Jolanta Brzeska była założycielką Warszawskiego Stowarzyszenia Lokatorów, które przeciwstawia się dzikiej reprywatyzacji prowadzonej w stolicy. Jej działalność społeczna rozpoczęła się wraz z walką o kamienicę na Mokotowie, w której mieszkała od najmłodszych lat. Wraz z przyjaciółmi pomagała eksmitowanym lokatorom i udzielała pomocy prawnej. Kobieta pojawiała się również na sesjach Rady Warszawy, interweniowała u samorządowców, a także prowadziła ewidencję sporów. To między innymi dzięki jej protestom o temacie dzikiej reprywatyzacji zrobiło się głośno.

Cały arykuł do przeczytania na wiadomości.wp.pl

Opublikowano w Informacje

"Mieszkanie, które przez lata wynajmowała Jolanta Brzeska, działaczka ruchu lokatorskiego zamordowana w niewyjaśnionych okolicznościach, jest na sprzedaż. Cena - blisko 1 mln zł."


Cały artykuł do przeczytania na gazeta.pl

 

Opublikowano w Informacje

"Dopalające się zwłoki znalazł na skraju Lasu Kabackiego przypadkowy spacerowicz. Było mroźne popołudnie 1 marca 2011 r. Policja wraz z prokuraturą rozpoczęły poszukiwanie dowodów na samobójczą śmierć kobiety. Dochodzenie prowadzono w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci. Po dwóch latach Prokuratura Okręgowa w Warszawie ujawniła, że biegli z krakowskiego Instytutu Ekspertyz Sądowych im. Jana Sehna wykluczyli samobójstwo jako przyczynę śmierci Jolanty Brzeskiej. Została zatem zamordowana.

Psu nie uwierzono

Na zdjęciach zrobionych na pogorzelisku jeszcze przed zabraniem zwłok do zakładu medycyny sądowej widać, że Jola ma osmalone nadgarstki – ślad po tzw. plastikowych kajdankach. Musiała mieć ręce związane na plecach. Ktoś ją nieumyślnie spętał, przypadkiem rzucił na stos patyków, przez pomyłkę oblał olejem napędowym, który jest materiałem trudnopalnym, więc za pomocą łatwopalnej nafty niechcący podpalił?
Sprowadzony na miejsce zbrodni policyjny pies tropiący, który miał wskazać drogę, jaką Jolanta Brzeska pokonała przed śmiercią, przeszedł kilka metrów od linii ogniska i stanął, meldując wykonanie zadania. Dalej ślad się urywał. Później sprawdzano wszystkie monitoringi miejskie na trasie między Dolnym Mokotowem a Powsinem, bezskutecznie szukając Joli w metrze, autobusach i na wszystkich przystankach. Nie uwierzono psu, który nawet nie spojrzał w stronę pętli autobusowej, tylko poszedł w przeciwnym kierunku i zatrzymał się w miejscu, gdzie mógł parkować samochód, którym przywieziono kobietę na miejsce kaźni. Czy zabezpieczono ślady opon i butów bandytów? Na ten temat policja i prokuratura milczą, zasłaniając się dobrem śledztwa.
Jeszcze trzy tygodnie po zbrodni na spalonej ziemi nieopodal wejścia do ogrodu botanicznego walały się kawałki kurtki Joli, jakieś nadpalone plastiki, gumowe rękawiczki używane przez techników kryminalnych, szkło z rozbitej butelki, prawdopodobnie po nafcie służącej jako zapalnik. Zwykły śmietnik."

Cały artykuł do przeczytania na przeglad-tygodnik.pl

Opublikowano w Publicystyka
czwartek, 04 kwiecień 2013 12:53

Sprawa Brzeskiej.

"Tlące się ciało na skraju pola w Lesie Kabackim dostrzegł spacerowicz. Była czwarta po południu, 1 marca. Nad ciałem kilka młodych brzóz. Dziś wśród nich palą się znicze. Obok fotografia: kobieta o spokojnych rysach, z krótko obciętymi jasnymi włosami i w dużych okularach. – Odkąd pamiętam, mama nosiła takie okulary – mówi Magdalena Brzeska, córka Jolanty. – Było jej w nich do twarzy. Twarzy po spaleniu nie dało się rozpoznać, tylko te oprawki."

Warszawska prokuratura po dwuletnim śledztwie w sprawie śmierci działaczki ruchu lokatorskiego, której zwłoki znaleziono na peryferiach Warszawy, uznała, że Jolanta Brzeska została zamordowana – poinformowała „Gazeta Wyborcza”. O tragicznej historii kobiety, która walczyła o swoje mieszkanie lokatorskie w kamienicy na Dolnym Mokotowie i o innych „sprzedanych z kamienicami” pisała Elżbieta Isakiewicz.

Cały artykuł do przeczytania na tygodnik.onet.pl

 

 

 

Opublikowano w Publicystyka