niedziela, 27 kwiecień 2014 05:36

Zablokowana eksmisja na Matejki

24.04. działacze i działaczki Wielkopolskiego Stowarzyszenia Lokatorów zapobiegli nielegalnej eksmisji z lokalu prywatnego znajdującego się przy ul. Matejki 6. Kamienica jest własnością kamienicznika znanego przez wielu lokatorów ze stosowania takich metod jak odcinanie mediów, zastraszanie oraz omijanie przepisów prawa lokatorskiego. Jest to już kolejna interwencja WSL związana z metodami, jakie on stosuje.

O godzinie 9 rano oficjalnie wyznaczona została eksmisja jednego lokatora - starszego mężczyzny zamieszkałego przy ul. Matejki. Mężczyzna zgodnie z wyrokiem sądu otrzymał prawo do lokalu socjalnego. Miasto zaoferowało mu lokal socjalny w postaci kontenera. Lokator nie ustosunkował się do tej oferty w wyznaczonym terminie. W związku z tym, pomimo wyroku sądu został pozbawiony w ogóle mieszkania socjalnego. Natomiast tymczasowo został mu zaoferowany przez ZKZL płatny nocleg w hotelu robotniczym na obrzeżach Poznania – przy ul. Torowej.

Nieoficjalnie, a naszym, zdaniem zgodnie z planem kamienicznika, miało również dojść do nielegalnego wysiedlenia kolejnej lokatorki zamieszkującej ten sam lokal. Bez rozprawy eksmisyjnej oraz wyroku sądu. Komornik, od dawna współpracujący z właścicielem kamienicy, był przygotowany do przeprowadzenia eksmisji. Początkowo, pomimo braku stosownego nakazu sądowego umożliwiającego eksmisję lokatorki oraz uzyskania z Urzędu Miasta Poznań potwierdzenia, że lokatorka posiada zameldowanie, upierał się przy swoim. Dopiero obecność mediów i działaczy WLS spowodowała, że komornik odstąpił od działań.

Sprawą teraz będą się zajmować prawnicy współpracujący z Wielkopolskim Stowarzyszeniem Lokatorów.

Na przykładzie dzisiejszej interwencji ukazuje się obraz dwóch mechanizmów stosowanych wobec lokatorów. Kamienicznicy wykorzystując niewiedzę lokatorów, próbują dokonywać bez żadnego umocowania prawnego eksmisję z lokali.  W szerszym kontekście polityki miasta widzimy współpracę ZKZL z prywatnymi właścicielami zamiast z lokatorami. Jest to kolejna sytuacja, w której lokatorzy zamieszkujący prywatne kamienice, a posiadający prawomocny wyrok sądu o przydziale do mieszkania socjalnego, są kierowani do kontenerów! Pomimo że nie są w żadnej mierze tzw. trudnymi lokatorami. Wcześniej przedstawiciele ZKZL obiecywali, iż z założenia kontenery nie miały pełnić funkcji mieszkań socjalnych.

Działania te obliczone są na szybkie obejście wyroków sądowym, które miasto teoretycznie jest zobowiązane realizować – kierując eksmitowanych do lokali socjalnych. Jednak przy obecnej sytuacji realne zapotrzebowanie na mieszkania socjalne znacznie przewyższa ilość będąca, w posiadaniu samorządu. Lokatorami bezprawnie wyrzucanymi na bruk w wyniku odmowy przyjęcia kontenerów - skazanymi są na hotel robotniczy lub bezdomność.

Sprawa ta będzie cały czas monitorowana przez działaczy i prawników WSL.

 

Opublikowano w Informacje
wtorek, 29 październik 2013 14:00

Nie chodzi o dług, chodzi o mieszkanie.

W dniu 30 października o godz. 9.00. w lokalu przy ulicy Marcelińskiej planowana jest eksmisja pani Ireny Świentuchowskiej. Pani Irena jest lokatorką mieszkania administrowanego przez Wojskową Agencję Mieszkaniową (WAM). W wyniku zadłużenia, wyrokiem sądu, straciła prawo do lokalu. Wyrok eksmisji jest prawomocny, lecz zapadł w trybie zaocznym, pod nieobecność lokatorki, która była wówczas nerwowo chora i odbywała leczenie. Jej stan zdrowia nie pozwolił na właściwą kontrolę swoich spraw osobistych.

Irena Świentuchowska po raz kolejny w dniu 28 października chciała „od ręki” spłacić całość zadłużenia wynoszącego obecnie 8,5 tys. złotych, ale dyrektor WAM nie zgodził się na powstrzymanie eksmisji lokatorki do pomieszczenia tymczasowego (prawdopodobnie hotelu robotniczego). Dyrektor na spotkaniu z lokatorką i przedstawicielami Wielkopolskiego Stowarzyszenia Lokatorów tłumaczył, że w regionie na mieszkania czeka ponad 900 rodzin wojskowych. Nie jest to – jak stwierdził – problem pieniędzy i zadłużenia. Wojsko - jak z tego wynika - bezwzględnie wykorzystuje każdą sytuację, kiedy lokator w wyniku różnych życiowych okoliczności, utraci prawo najmu, aby przejąć jego mieszkanie. Jak przyznał dyrektor WAM rocznie przeprowadza się kilkanaście eksmisji z zasobów poznańskiej Agencji. 

Irena Świentuchowska przedstawiła komornikowi zaświadczenie o swoim stanie zdrowia. Dwa tygodnie temu uległa ona wypadkowi i ma kontuzjowaną rękę, co uniemożliwia to jej sprawne funkcjonowanie m.in. samodzielne opuszczenie lokalu mieszkalnego (w sensie przeprowadzenia przeprowadzki). Po drugie, lekarzy ogólny wydał zaświadczenie, że eksmisja może źle wpłynąć na stan zdrowia psychicznego lokatorski. Zgodnie z par. 151 ust. 2 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 9 marca 1968 roku w sprawie czynności komorników: „W razie choroby dłużnika (…) komornik wezwie lekarza celem stwierdzenia, czy wykonanie eksmisji może się odbyć bez oczywistej szkody dla stanu zdrowia chorego, i postąpi stosownie do okoliczności”.

Wielkopolskie Stowarzyszenie Lokatorów i Irena Świentuchowska deklarują natychmiastową spłatę zadłużenia i wnoszą od odstąpienie od eksmisji. Lokatorka zamierza wystąpić do Ministra Obrony Narodowej z prośbą o ponowne nawiązanie z nią umowy najmu tak, aby mogła dalej mieszkać w lokalu przy ul. Marcelińskiej. Nie wykluczone byłoby też wystąpienie do sądu o przywrócenie terminu i ponowne rozpatrzenie jej sprawy. Ze względu na stan zdrowia należałoby się jej mieszkanie socjalne. Jednak eksmisja w zasadzie przekreśla te możliwości. Dodatkowo w wyniku jej przeprowadzenia dług lokatorki powiększy się o blisko 5 tys. złotych.

 

Czytaj również artykuł Chciała spłacić dług, ale "jest już za późno".

 

 
Opublikowano w Informacje
środa, 16 październik 2013 14:16

Europejski Dzień Akcji Lokatorskich

19 października 2013 zapraszamy mieszkańców Poznania do wyrażenia sprzeciwu w Europejskim Dniu Akcji Lokatorskich! Dość eksmisjom i spekulacjom!

Wielkopolskie Stowarzyszenie Lokatorów, działające w ramach Europejskiej Koalicji Na Rzecz Prawa Do Miasta (The European Action Coalition for the Right to Housing and the City) organizuje pikietę i konferencję prasową nt. nielegalnych wysiedleń oraz wyników postępowań sądowych wszczętym przeciwko spółkom prowadzącym – w imieniu banków – działalność spekulacyjną na rynku nieruchomości i zlecającym czyszczenie kamienic.

Organizacje i grupy z całej Europy w dniu tym chcą razem powiedzieć dość spekulacjom finansowym i cięciom budżetowym oraz nieustannemu podnoszeniu czynszów. My dopowiadamy: Dość brutalnych wysiedleń i finansowania czyścicieli kamienic przez poznańskie banki! Dość przyzwolenia ze strony władz na brutalne eksmisje!

Podstawowym prawem człowieka, jest prawo do godnego życia. Miasta, są naszą wspólną własnością. Żądamy zapewnienia wszystkim prawa do mieszkania oraz równego dostępu do przestrzeni publicznej. W Atenach, Amsterdamie, Berlinie, Budapeszcie, Dublinie, Genewie, Lizbonie, Paryżu, Rzymie, Warszawie i wielu innych europejskich miastach, odbędą się dziś skoordynowane działania i protesty, podczas których mieszkańcy domagać się będą niższych czynszów, zaprzestania eksmisji oraz budowy mieszkań socjalnych.

Dołącz do nas, protestując przeciwko polityce państw i miast. Nasze życie nie może się sprowadzać do comiesięcznego opłacania państwa i rządu. W zamian otrzymujemy rosnące ceny mieszkań, wyższe czynsze, droższa energię i wodę. a w końcu, gdy nie możemy już więcej płacić - bezlitosne eksmisje na bruk.

Zapraszamy!

godzina 12.00 Zemsta ul. Fredry 5/3 - konferencja prasowa z byłymi lokatorkami „czyszczonej kamienicy”

godzina 13.00 Al. Marcinkowskiego 11– akcja pikieta pod siedzibą kilkunastu spółek, wyspecjalizowanych w brutalnych metodach wysiedleń.

Opublikowano w Informacje

O historii Jadwigi Troszczyńskiej pisaliśmy już wcześniej. Pani Jadwiga w kwietniu 2012 roku dostała wyrok eksmisji z przydziałem do lokalu socjalnego. Właścicielom kamienicy, którymi są Joanna i Piotr B., zależało jednak, by kobieta jak najszybciej opuściła zajmowane mieszkanie. Po kilkukrotnej wymianie zamków w drzwiach do mieszkania, pani z administracji nie wydała kluczy lokatorce, a po kilku dniach, w grudniu, Jadwiga Troszczyńska zastała opróżnione mieszkanie – zginęło wszystko, od ubrań po meble.

Jadwiga Troszczyńska, pod opieką mecenas Agnieszki Rybak – Starczak, założyła właścicielom sprawę w sądzie o naruszenie i przywrócenie posiadania. Domagała się również zwrotu skradzionych rzeczy, które jak się okazało po dłuższym czasie, znajdują się w magazynie w Mogilnie.

Pierwsza rozprawa miała miejsce 15 maja 2013 r., a więc po przeszło 5 miesiącach pomieszkiwania u rodziny i znajomych. Przesłuchano wtedy panią z administracji, stolarza i sąsiada. Wszyscy zgodnie stwierdzili, że pani Jadwiga była zmuszona wyważać drzwi, żeby móc się dostać do własnego mieszkania. Jednocześnie adwokat państwa B. stwierdził wtedy, że właściciele mają dobre układy w ZKZL-u, ponieważ czasami zrzekają się pobierania odszkodowania od miasta, kiedy lokator czeka na przydział mieszkania socjalnego, których miasto rzekomo nie ma, i przebywa cały czas w mieszkaniu prywatnym. Układy w urzędzie okazały się prawdą, oczywiście dopiero po ogłoszeniu wyroku.

Druga rozprawa odbyła się 25 czerwca. Przesłuchiwano wtedy Joannę B. w sprawie naruszenia posiadania. W konsekwencji Jadwiga Troszyńska wygrała sprawę. Okazało się, że właściciele bezprawnie wyrzucili ją z mieszkania, mimo że do końca stanowczo temu zaprzeczali.

Pomimo wyroku, właściciele Joanna i Piotr B. jeszcze nie udostępnili lokum Jadwidze Troszczyńskiej. Teraz naciskają  na ZKZL, żeby ten wreszcie przedzielił lokatorce, należne jej mieszkanie socjalne. Ponoć dogadano się, że  wyremontują oni dwa mieszkania, z tego jedno otrzyma poszkodowana. Jednak z tego co nam wiadomo, mieszkania te będą oficjalnie rozdzielane dopiero na początku września. Tymczasem Jadwiga Troszczyńska nie ma gdzie mieszkać już od ponad pół roku.

Jest rzeczą zdumiewającą, że wcześniej, kiedy lokatorka znalazła się na bruku i prosiła o pomoc, ZKZL nie potrafił w żaden sposób jej pomóc. W momencie natomiast przegranej w sądzie właścicieli kamienicy, którzy obecnie naciskają na ZKZL – miasto natychmiast znajduje rozwiązanie. To pokazuje, że interesy właścicieli są ważniejsze od wołania o pomoc wielu lokatorów. Z jednej strony należy oczywiście się cieszyć, że Troszczyńska wreszcie będzie miała gdzie mieszkać, z drugiej nie do zaakceptowania jest sytuacja, w której kamienicznicy są lepiej traktowani od lokatorów. Nie można aprobować również faktu, że poszkodowana lokatorka ma ciągle czekać - do września, a później jeszcze na wyremontowanie lokalu przez firmę – skoro od ponad pól roku tuła się po rodzinie i znajomych. Wielkopolskie Stowarzyszenia Lokatorów będzie domagać się szybkiego rozwiązania tej sprawy.

Coraz więcej pojawia się domysłów, że na specyficzną postawę miasta (oraz ZKZL) i organów ścigania w tej sprawie ma fakt, że właściciel kamienicy Piotr B. jest prawdopodobnie bratem rzecznika poznańskiej policji.

 

Opublikowano w Informacje

Efektem długotrwałych i systematycznych zmian politycznych jest między innymi nowy standard budownictwa socjalnego w Polsce:kontenery socjalne. W Polsce żyje w kontenerach kilka tysięcy ludzi. Choć jeszcze nie przeprowadzono odpowiedniej ewidencji, można dokonać pewnego szacunku w oparciu o informacje na temat liczby gmin wykorzystujących kontenery w ramach zasobu mieszkaniowego.Osiedla kontenerowe istnieją już między innymi w Tczewie, Szczecinie, Józefowie, Żorach, Bytomiu, Płocku, Nisku, Goleniowie, Świnoujściu, Andrychowie, Brańcewkach, Gorlicach, Żywcu, Głogowie Małopolskim, Goleniowicach, Wilanowie, Nowym Targu, Bydgoszczy, Nowej Soli, Sławkowie, Skoczowie, Sosnowcu, gminie Czorne, Frydrychowicach, Graboszczycach, Wsi Zielonka, Białych Błotach, Ustce, Imionkach (koło Olecka), Słupsku, Gaci, Gołkowie ( powiat Piaseczyński), Zakopane (z przeznaczeniem dla bezdomnych) i Poznaniu. Wprowadzenie nowego standardu mieszkań rozważają władze w miastach: Swarzędz, Łapy, Skierniewice, Świętochłowice, Łódź, Jastrzębie Zdrój, Lublin, Stalowa Wola, Gdańsk, a także Gmina Wieprz ( k/Krakowa). Jak dotąd  największe osiedle baraków zafundowały mieszkańcom władze Sosonowca – 90 kontenerów i trwająca rozbudowa kolejnych kilkunastu. W planach „rozwojowych” przoduje natomiast Łódź, która jeszcze w roku 2012 zakładała budowę nawet 400 mieszkań socjalnych w barakach.

Typowe mieszkanie tego typu na osiedlu w Bydgoszczy wygląda jak klasyczny kontener robotniczy. W środku zazwyczaj jest jedna lub dwie izby o łącznej wielkości od 10 do ok 20 metrów, łazienka z prysznicem i ubikacją oraz aneks kuchenny połączony z pokojem. Korytarz to luksus nieprzewidziany dla tego typu mieszkań. Plastikowe ściany, plastikowe okna, bojler i mała kuchenka elektryczna ( obowiązuje zakaz używania butli gazowych). Zimą stale czuć zapach wilgoci gdyż na ścianach osadza się woda. Przy ujemnych temperaturach zamarzają drzwi, więc zdarza się, że lokatorzy są zmuszeni wchodzić do swoich domów oknami. Latem panuje ukrop i słychać „strzelające” ściany – pod wpływem ciepła. W niektórych miastach (na przykład, Bydgoszcz) w pomieszczeniach jest licznik na prąd z systemem doładowań, takich jak na kartę pre-paid. Trzeba się nauczyć go obsługiwać. Komu brak pieniędzy, by podkręcić ogrzewanie, ten marznie.  W Sosnowcu każdy dom ma wmontowaną w ścianę instrukcję obsługi, a w niej miedzy innymi zakaz wbijania gwoździ w ścianę. Wrażenie absurdu dopełnia wygląd kontenerów, z zewnątrz niby-estetyczny. Są prostokątne, niskie, szeregowe, w kolorach białych lub szarych. Równe, czasem ogrodzone. Kiedy w 2009 byłam po raz pierwszy na takim osiedlu, przypomniał mi się widok pomieszczeń przy fabryce Volkswagen w Poznaniu.

Co roku kolejne miasta chcą wybudować podobne osiedle jako karę dla tzw. trudnych lokatorów. Ten stopniowy proces wprowadzania blaszanych lokali socjalnych odbywa się bez konsultacji z opinią publiczną. Liczba obywateli, którzy hipotetycznie w przyszłości będą zmuszeni do zamieszkania w baraku czy kontenerze socjalnym, jest też niemożliwa do określenia. Wpływa na to między innymi brak danych statystycznych dotyczących realnego zapotrzebowania na miejskie lokale socjalne. Jednak sytuacja kryzysowa może dotknąć każdego, kto ma dość niskie lub niepewne zabezpieczenie finansowe, zwłaszcza gdy ceny, zadłużenie i bezrobocie rosną.

Inflacja oraz kryzys gospodarczy nie wróżą, rychłej poprawy sytuacji nisko uposażonych grup społecznych. Raczej ich przybędzie. Nic nie zapowiada też, że władze krajowe i samorządowe zatroszczą się o rozwiązanie pogarszającej się sytuacji mieszkaniowej. Zamiast tego nieustannie serwują społeczeństwu retorykę klasowej nienawiści, sugerując, że biedni sami są sobie winni, bo zagrażają społeczeństwu i dobrym rozwiązaniem jest oddzielenie ich od porządnych obywateli.

Kontenery są przedstawiane jako sposób radzenia sobie danego miasta (czy gminy) z problemem tylko "trudnych lokatorów”. Aprobata dla procesów segregacyjnych jest też budowana przez niektóre wypowiedzi naukowców, jak chociażby te o „naturalnych skłonnościach do porządku” w kontekście izolacji przestrzennej ubogich. Mowa nienawiści i usprawiedliwianie segregacji  tworzy klimat dla aktów przemocy motywowanych rasizmem klasowym.takich jak obrzucanie koktajlami mołotowa kontenerów socjalnych w podwarszwskim Józefowie, czy wybijanie szyb. .

Możliwość krytyki

Wiosną 2010 roku w Poznaniu Federacja Anarchistyczna wydała i wprowadziła do dystrybucji pierwszą broszura poruszająca problematykę osiedli kontenerowych: „Kontenery: polityka wykluczenia”. Była to prezentacja wyników pierwszego etapu podjętych przeze mnie badań socjologicznych na temat tego typu mieszkań socjalnych. Badania finalnie przeprowadziłam w siedmiu miastach Polski. Zamiast trudnych lokatorów spotykałam kobiety, osoby starsze, dzieci oraz samotnych mężczyzn, którzy zmuszeni byli odsiadywać swój „wyrok”, wynikający z orzeczenia o przydziale mieszkania socjalnego w kontenerze.
Kobiety, mieszkanki bydgoskiego osiedla kontenerów socjalnych, udzieliły wywiadów jako pierwsze.  Lokatorki na łamach broszury  wyraziły swój głos krytyki wobec decyzji władz miasta dotyczącej budowy osiedla kontenerowego. Opisywały warunki mieszkaniowe panujące w kontenerach. Mówiły o tym, że materiały budowlane, z jakich wykonane są barakowe mieszkania (metal, płyty pilśniowe, blacha, plastik i guma) wraz z czasem eksploatacji ulegają szybkiemu zużyciu, zapleśnieniu, wypaczeniu. Opisywały także związane z tym konsekwencje – między innymi choroby układu oddechowego i reumatyczne, na które najbardziej narażeni są mieszkańcy najczęściej i najdłużej przebywają we własnym domu – osoby starsze, schorowane, kobiety wykonujące pracę opiekuńczą i dzieci.

Również z innych powodów trudno jest mieszkać w prowizorycznym blaszaku na peryferiach miasta. Przestrzeń będąca najbliższym otoczeniem blaszanych mieszkań to głównie nasypy kolejowe, śmietniska i tereny wyłączone z użytkowania.
Wspomniana broszura dała izolowanym mieszkańcom okazję do publicznego wyrażenia głosu w swojej sprawie. Problem kontenerów socjalnych po 20 latach od powstania pierwszego takiego osiedla w Łodzi został wyartykułowany i zauważony. Broszura stała się punktem wyjścia i szansą na wygenerowanie debaty publicznej.

Reakcja społeczna na problem

Pod publikowanymi w internecie artykułami, pochodzącymi z prasy lokalnej i ogólnopolskiej, a podejmującymi temat kontenerów pojawiały się dziesiątki komentarzy i wypowiedzi., które usiłowały zdewaluować głos mieszkanek kontenerów.  Zdecydowana większość komentarzy na forach internetowych od momentu zaistnienia problemu w mediach głównego nurtu do dziś, z nielicznymi wyjątkami wyrażała potępienie dla kobiet i mężczyzn będących lokatorami osiedli kontenerowych. Piętnowano mieszkańców za to, że są nisko uposażeni. Kobiety - bo zostały matkami pomimo nie wystarczających dochodów, a mężczyzn za to, że nie są w stanie zapewnić rodzinom opieki. „Te pasożyty za moje podatki siedzą w wygodnym kontenerze i chleją robiąc dzieci”. [ann]„Prezydencie, tak dalej - odwagi i brać się za tych co nie płacą, demolują mieszkania socjalne, a na dodatek nie chcą odpracowywać czynszu”. [odważny]„Won z patolą i to jak najszybciej puki mrozy idą banda chamów i nierobów tylko chleją i niszczą tyle lat puki patola tam będzie to miliony złotych nie pomogą miś na premiera”. [tak-gość; pisownia orginalna]

Większość określała mieszkańców kontenerów jako pasożytów, leniwych nierobów i meneli żyjących na ich (społeczeństwa) koszt. Wszystkie komentarze sugerowały konieczność pozbycia się ludzi biednych, jako nieużytecznych. Retoryka „kary” dla mitycznego „trudnego lokatora”, skutecznie zbudowała przyzwolenie dla kontenerowej segregacji. Problem mieszkaniowy jednak dotyczy wielu ludzi i to, że się pojawia nie oznacza oczywiście, że ludzie nim dotknięci są "patologią"

Skąd się wzięła mowa nienawiści wobec biednych?

Dyskurs neoliberalny upowszechniany w Polsce od początku lat 90 wprowadzał kategoryzację ludzi na użytecznych i nieużytecznych ekonomicznie. Podział ten jest wyrazem rasizmu społecznego. Maksimum na co w tej optyce zasługują biedni, chorzy, samotni –  to blaszak na obrzeżach miasta.

Tezy o „trudnych lokatorach”, „pasożytach, żyjących z naszych podatków” nie znajdują żadnego  potwierdzenia przy bliższym przyjrzeniu się problemowi. Ubodzy stanowią większość, a przynajmniej poważną część społeczeństwa. Tak zwani trudni lokatorzy to ludzie, którzy otrzymali wyrokiem sądu przydział do mieszkania socjalnego, spełniali bowiem odpowiednie wymogi (na przykład ze względu na bycie bezrobotnym lub kobietą w ciąży).  Jedyne co ich łączy to niski status ekonomiczny. Wizerunkowi „leniwego pasożyta” zaprzeczają też statystyki GUS, które wskazują, że główną przyczyną ubóstwa jest brak pracy lub praca za minimalne wynagrodzenie, a nie alkoholizm i lenistwo tak, jak to nieustannie wmawiają nam, obezwładnieni intelektualnie przez neoliberalny dyskurs, komentatorzy.

Projekty kontenerowe pokazują, że w aktualnym systemie o wartości człowieka stanowi jego położenie ekonomiczne. Niski status socjoekonomiczny, staje się oczywistym kryterium i uzasadnieniem procesów ekskluzywnych oraz wdrożenia na siłę substandardu mieszkaniowego. Uwłaczające ludzkiej godności warunki, izolacja przestrzenna to jedynie proponowane przez władze miasta rozwiązanie problemu niedoboru mieszkań socjalnych. Przerażający jest fakt, że ludzie bezkrytycznie przyswajają to, co im  oferuje propaganda urzędników i różnych ekspertów na usługach systemu. Niestety głos klasowej nienawiści dominuje, zagłuszając krytykę wyartykułowaną we własnej obronie przez mieszkańców kontenerów. Ich głosy obalają jednak mit o kompletnej bierności lokatorów mieszkań socjalnych i wprowadzają wyłom w budowanym przez władze obrazie. Jest to dla władz niebezpieczne. Świadomość, że problem blaszanych gett kontenerowych może dotyczyć już jutro wielu innych osób, to pierwszy krok do wzmocnienia społecznego oporu przeciw kontenerom.

                                               Katarzyna Czarnota

 

Tekst pierwotnie ukazał się na stronie rozbrat.org

Tekst opublikowany został w najnowszym numerze kwartalnika kulturalno-politycznego Bez Dogmatu. Pismo dostępne w dystrybucji Wydawnictwa Bractwa Trojka i Anarchistycznej Klubo/Księgarni Zemsta ul. Fredry 5/3a

Opublikowano w Publicystyka

14 maja Sąd Rejonowy uniewinnił dwoje aktywistów – oskarżonych o przewodniczenie w proteście bez wymaganego powiadomienia – w trakcie eksmisji rodziny państwa Jencz, jaka miała miejsce w październiku 2011 roku. Poznańska policja przegrała kolejną sprawę wytoczoną, jak można mniemać, jedynie po to, by nękać osoby angażujące się w działalność społeczno-polityczną.

W uzasadnieniu wyroku sędzia, wyraźnie podkreślił, że nawet dostarczony przez policję film z protestu  - film, co podkreślała adwokat oskarżonych, nie pokazujący całego protestu, a jedynie fragmenty z udziałem oskarżonych – nie dowodzi faktu przewodzenia protestowi. Sąd zwrócił uwagę również na fakt, że policja nie udowodniła nawet faktu, że zgromadzenie nie zostało prawidłowo zgłoszone i że obwinieni o tym fakcie wiedzieli. Właściwie tyle można napisać o kolejnej nieudolnej próbie policji formułowania niedorzecznych oskarżeń.

Zdecydowanie więcej należałoby napisać o samym mechanizmie. Mechanizm ten pozwala składać policji kolejne wnioski o ukaranie, względem kolejnych osób biorących udział w protestach, czy to w obronie nękanych lokatorów, osób eksmitowanych, pracowników i związkowców narażonych na szykany pracodawców. Najwyraźniej żaden funkcjonariusz nie jest rozliczany z zasadności składania podobnych wniosków, jeśli pojawia się później w sądzie to jedynie w ramach obowiązków służbowych jako oskarżyciel publiczny lub świadek. Zeznania policjantów-świadków wielokrotnie są pełne przekłamań – w procesie dotyczącym protestu na terenie MTP, policjanci twierdzili, że wzywali tłum do rozejścia się, czego nie potwierdzały inne dowody i nie dał wiary sąd, uniewinniając wszystkich oskarżonych. Pomimo tego nie słychać jakoś o oskarżeniach ze strony prokuratury o krzywoprzysięstwo względem świadków-policjantów. Podobnie przemoc stosowana przez policję, może być stosowana bez żadnych konsekwencji, prokuratura w takich przypadkach albo odmawia podjęcia działań, albo daję wiarę wyjaśnieniom policji, bez rzetelnego analizowania sprawy. Przykładem może być sprawa poznańskiego aktywisty, gdzie umorzono wszelkie postępowania wytoczone policji

Znając działanie tego mechanizmu, nie mamy jednak zamiaru poddawać się jego prawom! Nawet jeśli ściany komisariatów nadal zdobią „dowcipne” hasła w rodzaju – „nie ma nie winnych, są tylko źle przesłuchiwani”, czy „dajcie mi człowieka a znajdzie się paragraf” – nie będzie to stanowiło przeszkody wobec naszej działalności.

Spodziewać się można więc, że rzecznikowi poznańskiej policji - Andrzejowi Borowiakowi, nadal, niczym u Pinokio, nos będzie rósł, gdy mówić będzie o zasadnych interwencjach policji i jej słusznych działaniach, a aktywiści i aktywistki nie zrezygnują z popełniania przestępstwa, jakim jest solidarność z pokrzywdzonymi i represjonowanymi przez państwo i kapitał!

Artykuł pierwotnie ukazał się na stronie rozbrat.org

Opublikowano w Publicystyka

"Stowarzyszenie ofiar eksmisji za niespłacone kredyty hipoteczne organizuje kocią muzykę pod domami posłów, którzy odrzucają społeczny projekt rozwiązania problemu setek tysięcy zagrożonych eksmisją obywateli.

Opublikowano w Publicystyka

Tegoroczna poznańska Manifa przejdzie 8 marca (piątek) ul. Półwiejską pod hasłem: Solidarnie przeciw biedzie i wykluczeniu kobiet. Startujemy o godz. 17.30 spod Starego Browaru i idziemy w kierunku Kupca Poznańskiego.

Po drodze odczyty na temat feminizacji biedy wygłoszą:

- Stowarzyszenie Kobiet Konsola;

- Stowarzyszenie Dni Równości i Tolerancji;

- Wielkopolskie Stowarzyszenie Lokatorów;

- Kobiety z Inicjatywą;

- Amnesty International (oddział poznański).

Przynieście ze sobą puste garnki i chochle, metalowe kubki i łyżki, gwizdki i przeszkadzajki – niech będzie głośno! Zaprasza Komitet Organizacyjny Porozumienie 8 Marca. Poniżej możesz przeczytać czym jest feminizacja ubóstwa.

Feminizacja biedy to zjawisko, które oznacza, że to szczególnie kobiety narażone są na życie w ubóstwie. W historii kobiety zawsze były traktowane jako bezpłatna siła robocza (opieka nad dziećmi, zajmowanie się domem) a w najlepszym razie jako tania siła robocza. Tak długo jak wyzysk kobiet przez system ekonomiczny będzie opłacalny i akceptowalny - tak długo rzesze kobiet będą cierpiały ubóstwo i chroniczny niedostatek.

Dzieje się tak dlatego, że:
- społeczne stereotypowe przekonania związane z rolami płciowymi sprawiają, że kobiety mają trudniejszy dostęp do rynku pracy; to kobiety częściej znajdują się w sytuacji bezrobocia, również długotrwałego;
- proponowane jest im również niższe wynagrodzenie; średnio zarabiają 20% mniej niż mężczyźni na tych samych stanowiskach;
- na rynku pracy kobiety dominują w sektorach sfeminizowanych, gdzie zarobki są niskie, a możliwość awansu i prestiż społeczny niewielkie;
- napotykają trudności w powrocie na rynek pracy po m.in. urlopach macierzyńskich i wychowawczych;
- emerytury kobiet są przeciętnie o 30% niższe od emerytur mężczyzn, co oznacza życie w ubóstwie dla szerokiej grupy kobiet starszych;
- to przede wszystkim kobiety są obciążone wykonywaniem nieodpłatnej pracy na rzecz rodziny i gospodarstwa domowego; dziewczęta częściej są angażowane w opiekę nad członkami rodziny niż chłopcy, co wpływa na ich szanse edukacyjne;
- to częściej kobiety wykonują czasochłonne zajęcia, których samodzielne wykonywanie pozwala zaoszczędzić środki na inne cele.

W chwili obecnej dodatkowo kobiety pracują na umowach śmieciowych, bez zabezpieczeń socjalnych, w niestabilnych pracach zdobywanych z dnia na dzień i z dnia na dzień traconych (brak zasiłku w wypadku choroby, brak ubezpieczenia zdrowotnego, brak emerytury). Koszty życia jednak wciąż wzrastają nieproporcjonalnie względem wynagrodzeń. Najczęściej praca wykonywana przez kobiety jest nisko płatna a uzyskane zarobki nie pozwalają na utrzymanie siebie i swojej rodziny. Tym bardziej jest to bolesne dla kobiet, ponieważ to one najczęściej są jedynymi żywicielkami rodziny (blisko 20% gospodarstw domowych to gospodarstwa samodzielnych rodziców = głównie kobiet).

WSL staje solidarnie przeciwko biedzie i wykluczeniu kobiet:

Poznański ruch lokatorski to ruch kobiet! Kobiet, które coraz częściej, pozbawiane są możliwości godnego życia w imię niczym nieograniczonej własności prywatnej. Na masowych eksmisjach i wysiedleniach bogacą się głównie biznesmeni i elity władzy, czyli ci, którzy na co dzień postrzegają człowieka tylko jako elastyczny zasób ludzki.

Mieszkanie jest podstawowym miejscem funkcjonowania dla każdego. Ale w jego obrębie to najczęściej kobiety obarczane są obowiązkami związanymi z pracą opiekuńczą – nieodpłatną, ciężką i czasochłonną pracą wykonywaną w przestrzeni domu – codzienną opieką nad dziećmi, bliskimi, znajomymi. Praca ta, choć niewidoczna, wykonywana w mieszkaniach i niedoceniana stanowi fundament ciągłości społeczeństwa.

Coraz częściej zarządcy miast oferują nam nowe standardy mieszkań, odznaczające się brakiem stabilności oraz będące ilustracją bardzo szerokiego wymiaru ubóstwa i trwania w niedostatku. Coraz więcej kobiet jest zmuszonych do życia w nowym, neoliberalnym standardzie mieszkaniowym – w blaszanych kontenerach na obrzeżach miast czy od lat nieremontowanych kamienicach komunalnych. Szczególnie nagłośnione przez poznańskie działaczki Wielkopolskiego Stowarzyszenia Lokatorów „oczyszczanie kamienic” przez firmy zajmujące się zawodowo usługami nękania mieszkańców na zlecenia banków i biznesmenów to tylko jeden z przykładów bezprawia.

Wbrew powszechnemu stereotypowi „trudnego lokatora - mężczyzny” masowe eksmisje dotykają głównie kobiet! Ze względu na rynek pracy to one są często pracownicami pracującymi za grosze na cały etat i zaliczającymi się do kategorii pracujących biednych! Wzrastający stopień ubóstwa i zadłużenia jest zależny od barier na rynku pracy, takich jak bezrobocie, płeć, wiek, stan zdrowia. Wbrew temu, co próbuje się nam wmówić na łamach codziennych gazet, przyczynami zadłużenia nie są skłonność do lenistwa, złe cechy charakteru czy zła wola.

Wzmagająca się nienawiść do ludzi uboższych ze względu na ich złą sytuację ekonomiczną odbiera im, tzn. głównie kobietom - lokatorkom osiedli socjalnych i reprywatyzowanych kamienic - podmiotowość polityczną.

Nie możemy godzić się na to, by jakość społeczeństwa mierzona była za pomocą PKB, a nie jakością życia najbardziej podatnych na opresję grup – między innymi ubogich kobiet.

Obecnie miasta funkcjonują jak przedsiębiorstwa, a mechanizm rynkowy staje się jedynym możliwym. Godne życie, przy jednoczesnym kurczeniu się starych zasobów i modeli funkcjonowania, tzn. zasobów mieszkań, powszechnej i darmowej opieki zdrowotnej oraz emerytur, staje się prawie niemożliwym. Jednostki, które nie były w stanie dopasować się do tego modelu otrzymują ocenę:
niedostosowanej podkategorii, pozbawionej praw.

Walka o prawa kobiet to walka o prawo do samostanowienia o sobie, o możliwość godnego mieszkania jako prawa i życia, które jest wolne od opresji! Kobiety - wychodzące na ulice i walczące o kwestie lokatorskie w imię sprawiedliwości społecznej nie walczą tylko dla siebie... Walczą o odzyskanie podmiotowości politycznej tych, którym została ona odebrana, czyli większości z nas!

 

Opublikowano w Informacje

Sprawa Jadwigi Troszczyńskiej wydawała się prosta. Właściciel pozbawił jej mieszkania. Zmienił zamki w drzwiach i bez jej wiedzy wywiózł wszystkie rzeczy osobiste i meble. Lokatorka miała aktualną umowę najmu, zameldowanie, regularnie płaciła czynsz. Zawiadomiona przez nią policja nie chciała interweniować. Po licznych naleganiach rozpoczęto jednak śledztwo, które obecnie prokuratura umorzyła.

Opublikowano w Informacje

Kilka tygodni temu właściciel kamienicy przy ulicy Sczanieckiej 1 siłą eksmitował 65. letnią kobietę. Pod jej nieobecności wymieniono zamki i wywieziono wszystkie prywatne rzeczy: meble, wyposażenie mieszkania, przedmioty osobistego użytku. Lokatorka zgłosiła się po pomoc do Wielkopolskiego Stowarzyszenia Lokatorów. Sprawą zajęły się poznańskie media. Po opublikowaniu artykułu w jednym w dzienników, przedstawiciele własiciela zaczęli twierdzić, że lokatorka sama opuściła lokum, a jej rzeczy zostały tylko zabezpieczone. Gazecie grożono konsekwencjami prawnymi.

Opublikowano w Informacje