Piotr i Danuta Borowczakowie mieszkają w kamienicy przy ul. Małeckiego 28 na Łazarzu. Przydział dostali jeszcze w PRL, potem po kamienicę zgłosił się spadkobierca.

Piotr Borowczak przez 40 lat był spawaczem w elektrociepłowni. Gdy stracił pracę, rodzina wpadła w długi. Pracował dorywczo, ale poważnie zachorował, miał trzy udary, z powodu miażdżycy grozi mu amputacja stopy. Jego żona także choruje, nie ma pracy.

Cały tekst do przeczytania na poznan.gazeta.pl
Opublikowano w Informacje
poniedziałek, 02 maj 2016 17:30

3 miesiące więzienia za blokadę eksmisji

Dnia 27 kwietnia 2016 r. do więzienia na okres 3 miesięcy trafił Łukasz Bukowski, uczestnik poznańskiej Federacji Anarchistycznej. Wcześniej został oskarżony i skazany za naruszenie nietykalności cielesnej policjanta w związku z blokadą eksmisji Katarzyny i Ryszarda Jenczów z kamienicy przy ulicy Dąbrowskiego w Poznaniu. Aktywista w proteście przeciwko polityce eksmisyjnej i postępowaniu policji odmówił poddania się karze grzywny, która została zamieniona na przymusową pracę, a ostatecznie na pozbawienie wolności. Na wezwanie policji udał się do aresztu przy ulicy Młyńskiej, gdzie został osadzony.

Łukasz Bukowski chce w ten sposób zwrócić uwagę na ciągle trwające wysiedlenia i brutalne eksmisje, jakie mają miejsce zarówno w Poznaniu, jak też w całym kraju. Odmówił zapłacenia grzywny, uznając, że stając w obronie eksmitowanych, postąpił słusznie. Chce także zwrócić uwagę na nierówne i niesprawiedliwe traktowanie lokatorów oraz na represjonowanie wszystkich tych, którzy stają w obronie praw lokatorskich.

Do eksmisji Ryszarda i Katarzyny Jenczów (poważnie chorej, od wielu lat poruszającej się na wózku inwalidzkim kobiety) doszło 25 października 2011 roku. Pomimo ewidentnej choroby pani Katarzyny sąd, orzekając o eksmisji, nie przyznał małżeństwu prawa do lokalu socjalnego. Eksmisja miała się odbyć de facto „na bruk” (do lokalu tymczasowego).

Dla przeprowadzenia wysiedlenia zmobilizowano duże siły policji, które zjawiły się na kilka godzin przed zaplanowaną eksmisją, „odcinając” dostęp do kamienicy i lokalu.  Pomimo tego ok. 70 aktywistów i aktywistek próbowało powstrzymać eksmisję. Dołączyli do nich mieszkańcy dzielnicy, ale w konsekwencji Katarzyna Jencz, z uwagi na nagłe pogorszenie stanu zdrowia, została odwieziona karetką pogotowia do szpitala wojskowego. Komornik zajął i zabezpieczył mieszkanie.

W trakcie blokady zatrzymano trzy osoby, w tym Łukasza Bukowskiego. Łukasz utrzymuje, że zarzuty naruszania nietykalności policjanta są niesłuszne, a jego ukaranie było formą odwetu za podjęty opór społeczny. Przypomnijmy, że policja w związku z tą blokadą eksmisji postawiła także przed sądem jeszcze dwoje innych osób, zarzucając im przewodzenie nielegalnemu zgromadzeniu. Oboje ostatecznie zostali przez sąd uniewinnieni.

Każdego roku polskie sądy orzekają o przeprowadzeniu eksmisji w stosunku do 30–40 tys. rodzin. Komornicy dokonują 8 tys. eksmisji, nierzadko w asyście policji. Pozostała część osób pogodzona z wyrokami sądowymi dobrowolnie opuszcza swoje mieszkania. Głównym powodem eksmisji jest zadłużenie wynikające z wysokich czynszów, opłat eksploatacyjnych, niskich zarobków i niestabilnych form zatrudnienia, a także braku odpowiedniego wsparcia socjalnego. Wobec wysiedlanych lokatorów często zapadają wyroki bez prawa do lokalu socjalnego. Władze publiczne, co wynika z kontroli m.in. Najwyższej Izby Kontroli, nie respektują konstytucyjnego obowiązku dostarczenia lokali socjalnych dla osób o najniższym statusie ekonomicznym, chorych, bezrobotnych itd., a przed sądami w sprawach o eksmisje z lokali prywatnych często wnoszą, aby nie przyznawały one lokatorom mieszkań socjalnych. Sprawa Katarzyny i Ryszarda Jenczów należy do wyjątkowo bulwersujących, ukazujących bezwzględność eksmisji i obojętność wobec wysiedleń ze strony władz publicznych reprezentujących często interesy właścicieli kamienic i deweloperów.

Nasz ruch uznaje Łukasza za więźnia politycznego, więźnia sumienia, który w ten sposób domaga się przestrzegania praw lokatorskich i powstrzymania wysiedleń. Jego uwięzienie oznacza rozpoczęcie naszej kolejnej kampanii wymierzonej przeciwko wysiedleniom, czyszczeniu kamienic, deptaniu praw lokatorskich. Domagamy się wraz z Łukaszem zaniechania eksmisji i zmiany niesprawiedliwej polityki społeczno-mieszkaniowej, która staje się przyczyną wielu ludzkich tragedii. Ofiarami padają często osoby o najniższym statusie materialnym.

Komentarz Łukasza (wideo)

Wzywamy władze miasta Poznania, które zapowiedziały do listopada br. przeprowadzenie 250 eksmisji z zasobów komunalnych, o ich wstrzymanie i zagwarantowanie każdemu mieszkańcowi i mieszkance naszego miasta prawa do „dachu nad głową” na miarę jego możliwości ekonomicznych. Pokażcie realną wolę zmiany polityki społeczno-mieszkaniowej!

Jednocześnie wzywamy wszystkich uczestników i uczestniczki ruchu anarchistycznego i lokatorskiego do zademonstrowania swojej solidarności z Łukaszem, ze wszystkimi eksmitowanymi lokatorami oraz ze wszystkimi, którzy doznali przemocy ze strony policji – spotykamy się w dniu 7 maja (sobota) o godz. 13:00 przed bramą aresztu przy ulicy Młyńskiej 1 w Poznaniu.

Dość łamania praw lokatorów! Dość policyjnej przemocy! Eksmisje stop!

UWAGA!

Jednocześnie zwracamy się z apelem o wysyłanie listów do Łukasza na adres:

Łukasz Bukowski s. Zbigniewa

Areszt Śledczy w Poznaniu

ul. Młyńska 1

61-729 Poznań

 

Artykuł ukazał sie pierwotnie na stronie rozbrat.org

 

Opublikowano w Informacje

Miasto przestanie ścigać lokatorów za konsekwencje swoich zaniedbań i umorzy ich długi. Taka deklaracja padła podczas dyskusji z rzecznikiem praw obywatelskich.

To ważna informacja dla rodzin z wyrokami eksmisyjnymi, którym sądy przyznały prawo do lokalu socjalnego. Władze Poznania od lat takich lokali nie zapewniały. Rodziny zostały więc w dotychczasowych mieszkaniach i nadal nie płaciły czynszu. W zamian miasto wypłacało właścicielom odszkodowania idące w miliony złotych.

Cały artykuł do przeczytania na poznan.gazeta.pl
Opublikowano w Informacje

Nie policja, ale anarchiści zapobiegli nielegalnej eksmisji kobiety w 26. tygodniu ciąży. Właściciel mieszkania chciał się jej pozbyć, wymieniając zamek w drzwiach.

Cały artykuł czytaj na poznan.gazeta.pl



Opublikowano w Informacje

28 maja br. pikietowaliśmy pod Urzędem Miasta w sprawie wytoczonych przez Miasto Poznań około 330 spraw przeciwko lokatorom. Władze domagają się od nich pieniędzy za odszkodowania, które samorząd musiał wypłacić prywatnym właścicielom kamienic. Wnieśli oni pozwy przeciwko Miastu, które przez lata nie realizowało wyroków sądu i nie gwarantowało mieszkań socjalnych dla zadłużonych rodzin z wyrokami eksmisyjnymi. Właściciele żądali utraconych w związku z tym dochodów, które mogliby uzyskać z tytułu czynszu. Teraz natomiast miasto dochodzi wypłacanych kamienicznikom kwot od lokatorów.

Sprawa może nie wydawałaby się bulwersująca, gdyby nie fakt, iż lokatorzy z zasądzonym przydziałem do mieszkania socjalnego (z powodu swojej sytuacji materialnej) mieli prawo do czynszu wynoszącego wg aktualnej stawki 2,45 zł za m². Tymczasem miasto obciąża ich stawką komercyjną 10-15 zł za m², ponieważ tyle domagali się właściciele mieszkań. Oczekujący przez lata lokatorzy (w ekstremalnych przypadkach nawet 10-12 lat, przeważnie nie mniej niż 5 lat) ulegali sukcesywnemu zadłużeniu. Co więcej – nie mogli się wyprowadzić, bowiem oznaczałoby to utratę prawa do lokalu socjalnego.

Warto przypomnieć, iż zgodnie z treścią wystąpienia pokontrolnego Najwyższej Izby Kontroli (Delegatura w Poznaniu) z listopada 2011 r., w zakresie zagwarantowania lokali socjalnych wystąpiły liczne nieprawidłowości. NIK pisze m.in., że: „Stosunek liczby zawartych umów najmu lokalu socjalnego w ramach realizacji wyroków eksmisyjnych do liczby wyroków pozostających do realizacji wynosił: 2009 r. – 1,74%, 2010 r. – 1,51% i 0,26% do 31 marca 2011 r.” Izba dodaje również, iż: „Konsekwencją braku wystarczającej liczby lokali socjalnych na zaspokojenie tego rodzajów potrzeb była konieczność wypłacenia przez Miasto Poznań odszkodowań właścicielom lokali zajmowanych przez osoby, wobec których orzeczono wyroki eksmisyjne z prawem do otrzymania lokalu socjalnego – zgodnie z art. 18 ust. 5 ustawy z dnia 21 czerwca 2001 roku o ochronie praw lokatorów, mieszkaniowym zasobie gmin i o zmianie Kodeksu Cywilnego”. Sytuacja w tej sprawie nie ulegała radykalnej zmianie także w latach następnych. Oznacza to, że miasto nadal wykazywało ogromną nieskuteczność w przyznawaniu lokali socjalnych i nie podejmowało prób ich budowy w odpowiedniej liczbie, a jednocześnie w międzyczasie wydatkowało setki milionów złotych z budżetu miasta, np. na inwestycje sportowe (stadion miejski, Termy Maltańskie). Jak wynika z wyżej przytoczonej opinii NIK, przyczyną konieczności wypłat odszkodowań był brak mieszkań socjalnych. Domaganie się zatem od lokatorów zwrotu odszkodowań wypłaconych właścicielom uważamy za bezzasadne i skrajnie niesprawiedliwe.

Domagamy się wycofania wszystkich roszczeń przeciwko lokatorom, którzy musieli czekać po wyroku sądu na mieszkanie socjalne dłużej niż trzy miesiące i umorzenie im wszystkich związanych z odszkodowaniami długów powstałych w okresie od wyroku sądu przyznającego prawo do lokalu socjalnego do momentu przyznania tego lokalu.

Wielkopolskie Stowarzyszenie Lokatorów wystąpiło w tej sprawie ze skargą do Rzecznika Praw Obywatelskich. Stowarzyszenie opłaciło też prawnika, który reprezentuje lokatorów, od których miasto próbuje wydusić pieniądze. O pomoc zwróciło się do nas kilkanaście osób. Liczyliśmy, że władze miasta w tej sprawie podejmą negocjacje oraz wycofają się z kontrowersyjnego i szkodliwego naszym zdaniem procederu. Sprawę tę publicznie przedstawiliśmy 28 maja br. – do dziś nowe władze nie zrobiły nic w tej sprawie. Z naszych informacji wynika, że w urzędzie zignorowano nasze stanowisko i dopiero zareagowano na interwencję Rzecznika Praw Obywatelskich.

Czytaj również "Złodzieje!" i "Dość łamania praw lokatorów!" pod urzędem

Czytaj również Pikietowali w obronie lokatorów

 

 
Opublikowano w Informacje

W czwartek rano 60-latkowie z ul. Mottego zostali wyrzuceni na bruk. Z częścią dobytku koczują na podwórzu. Sąsiedzi przynoszą im jedzenie i picie. - W taki upał ciężko wytrzymać - kobieta prawie płacze.

Cały tekst do przeczytania na poznan.gazeta.pl
Opublikowano w Informacje

Od wiosny 2014 tereny części ogródków działkowych im. 23 Lutego (przy ulicach Lechickiej/Umultowskiej) są zamieszkane przez społeczność Romów pochodzenia rumuńskiego. Na działkach przebywa kilkadziesiąt osób, z czego 1/3 stanowią dzieci.
Ogródki działkowe należące do Polskiego Związku Działkowców zostały w 2005 przejęte przez prywatnego właściciela. Od momentu prywatyzacji działkowcy zostali pozbawieni możliwości użytkowania tego terenu, natomiast około 50 altan działkowych zamieniło się w niszczejące pustostany.

30 marca 2014 roku miała miejsce blokada eksmisji rodzin romskich zamieszkujących pustostan przy ul. Krauthofera w Poznaniu. W efekcie blokady eksmisji oraz nagłośnienia medialnego odbyło się spotkanie konsula Rumunii wraz z urzędnikami miejskimi i Romami. Następnie, odbyło się również zamknięte spotkanie w Urzędzie Miasta na temat imigrantów romskich przebywających w Poznaniu. Nie podjęto żadnych rozwiązań, które umożliwiłyby imigrantom romskim korzystanie z podstawowych praw na terenie Polski.

W efekcie nacisków ze strony prywatnego właściciela terenu, przy równoczesnym ignorowaniu problemu imigrantów przez władze miasta oraz Urząd Wojewódzki i Rzecznika ds. Mniejszości Narodowych, Romowie, by zapewnić sobie dach nad głową, byli zmuszeni zająć następny pustostan. Aktualnie już ponad rok przebywają na terenach ww. byłych ogródków działkowych.

Kilka dni temu na terenie działek pojawił się przedstawiciel właściciela, który zapowiedział wysiedlenie koczowiska oraz wyburzenie wszystkich altan działkowych. Deklarował przy tym, że posiada odpowiednie zezwolenia od właściciela terenu oraz przedstawicieli władz miejskich.

Przedstawiciele społeczności romskiej, zaspokajający swoje potrzeby mieszkaniowe na terenie byłych ogródków działkowych, nie mogą być eksmitowani bez procesu sądowego. Ich obecna sytuacja jest konsekwencją zaniechań i braku systemowego działania w związku z „kryzysem” jaki wybuch wokół wysiedlenia przy ulicy Krauthoffera. Chociaż w wyniku tamtej sytuacji władze wiedziały o problemie, nie uczyniono nic, aby na trwałe go rozwiązać. Powodem tego stanu rzeczy są uprzedzenia wobec Romów, zwłaszcza imigrantów romskich o niskim statusie materialnym, pochodzących z Rumunii.

Podejmowane przez Romów próby zarejestrowania pobytu przez lata nie powiodły się – urzędnicy odsyłali ich od drzwi do drzwi. Podstawową potrzebą rodzin romskich jest zapewnienie im dachu nad głową. W związku z trudną sytuacją mniejszości Romy rumuńskiej zamieszkującej Poznań wyrażamy swój głęboki sprzeciw wobec polityki władz miasta i braku reakcji na kolejny konflikt, jaki od 2012 roku wybucha wokół dramatycznie trudnej sytuacji tej grupy imigrantów. Legitymizuje i akceptuje się praktyki represji i rasizmu instytucjonalnego skierowanego przeciwko tej grupie, której wielu członków urodziło się i dorastało na terenie Poznania – większość romskich dzieci to poznaniacy.

Zapowiadamy protesty i ewentualne blokowanie nielegalnego wysiedlenia koczowiska.

                                      Wielkopolskie Stowarzyszenie Lokatorów

Opublikowano w Informacje
piątek, 06 marzec 2015 06:51

Miasto nie chce pomóc lokatorom

Grupa działaczy i działaczek Wielkopolskiego Stowarzyszenia Lokatorów i Federacji Anarchistycznej s. Poznań udała się z interwencją do prezydenta Jaśkowiaka. Chodziło o wyłączenie ogrzewania i ciepłej wody oraz próbę eksmisji wieloosobowej rodziny.

W wyniku choroby lokatorzy utracili możliwość opłacania całego czynszu (systematycznie uiszczano opłaty eksploatacyjne). Widząc pogarszającą się sytuację zwrócono się w zeszłym roku do miasta z wnioskiem o mieszkanie socjalne. Urząd Miasta nie przyznał lokalu i kazał wniosek ponowić w tym roku. Wczoraj, pod presją gróźb administracji domu i po wyłączeniu ogrzewania,  lokatorka zadzwoniła do urzędu z prośbą o pomoc, a jego przedstawiciel odesłał ją do WSL. To trzeci taki przypadek w ciągu ostatniego tygodnia. Miasto jednak uparcie twierdzi, że Biuro Interwencji Lokatorskiej nie jest potrzebne. Dzisiejsza sytuacja dowodzi, że jest przeciwnie.

W związku z tym WSL wydało oświadczenie następującej treści: ”Każdego miesiąca Wielkopolskie Stowarzyszenie Lokatorów przyjmuje dziesiątki interwencji. Dotyczą one zarówno pojedynczych rodzin, jak też grup lokatorów i całych kamienic. Sprawy są różne: od niesprawiedliwych i bezprawnych podwyżek czynszów, przez nękanie i odłączenie mediów, po nielegalne wysiedlenia. Najbardziej zdumiewający jest fakt, iż trafiają do WSL osoby, które wcześniej zwróciły się o pomoc do instytucji publicznych. Stamtąd zostały odesłane z kwitkiem do Stowarzyszenia.  Lokatorów przysyłają do nas policja, radni, urzędnicy z wydziałów i agend miejskich odpowiedzialnych za sprawy mieszkaniowe i socjalne. Nie zawsze wskutek cynicznego podejścia, ale także z wiarą i przekonaniem, że WSL jest faktycznie jedyną organizacją w Poznaniu, pomagającą lokatorom. Jest to tym bardziej kuriozalne, że dzisiejsze złe położenie wielu poznańskich lokatorów jest tyleż spowodowane rosnącymi roszczeniami właścicieli kamienic i działaniami spekulantów na rynku nieruchomości, co też wieloletnimi zaniedbaniami w miejskiej polityce mieszkaniowej. W efekcie wzrostów kosztów utrzymania, czynszów, opłat za media i jednocześnie braku mieszkań socjalnych, malejącej liczby dodatków mieszkaniowych, rosnącego zadłużenia czynszowego, tysiące lokatorów wpadło w pułapkę bez wyjścia. Wielkopolskie Stowarzyszenie Lokatorów domaga się rozwiązań systemowych — żądamy m.in.:
1.powołania socjalno-mieszkaniowego okrągłego stołu,
2.przyjęcia przez radę miasta strategii polityki mieszkaniowej na najbliższe lata,
3.zawieszenia eksmisji z zasobów komunalnych do czasu przyjęcia wymienionego w punkcie 2. dokumentu i uzgodnienia go ze stroną społeczną (pkt. 1.)
4.wprowadzenia rejestracji wszystkich mieszkańców zgłaszających zapotrzebowanie na lokale socjalne i komunalne (w dalszym ciągu lokatorzy są odsyłani bez przyjęcia podania z Wydziału Zdrowia i Spraw Społecznych),
5.powołania Biura Interwencji Lokatorskiej,
6.likwidacji osiedla kontenerowego przy ulicy Średzkiej,
7.odwołania urzędników odpowiedzialnych za dotychczasową politykę mieszkaniową."

Przedstawiciele administracji i właściciela (posiadającego w budynku także inne lokale), zagrozili nielegalną eksmisją w piątek dopołudnia. Jutro Urząd Miasta ma ponownie zająć się sprawą.

 

Czytaj również artykuł Kto ma pomagać lokatorom? Anarchiści?

Opublikowano w Informacje

Maciej Wudarski, znany społecznik, obecnie jeden z zastępców prezydenta Jaśkowiaka, procesuje się z... miastem Poznań. Jako współwłaściciel kamienicy znajdującej się na Jeżycach w tej chwili domaga się w sądzie ponad 30 tys. zł z tytułu niedostarczenia lokali socjalnych lokatorom z wyrokami eksmisyjnymi. W budynku dochodziło także do eksmisji na bruk.

Cały artykuł do przeczytania na gloswielkopolski.pl

Opublikowano w Informacje

We wtorek prezydent miasta powoł na stanowisko czwartego zastępcę prezydenta. Agnieszka Pachciarz będzie odpowiedzialna m. in. za politykę mieszkaniową. Tymczasem poznańskie elity apelują do Jacka Jaśkowiaka, by zlikwidował kontenerowe getto przy ul. Średzkiej.

Cały artykuł do przeczytania na głoswielkopolski.pl

Opublikowano w Informacje