"Lokatorka, którą pozbawiono dachu nad głową, wygrała w sądzie z właścicielem kamienicy. Ma jej zwrócić zajmowane wcześniej mieszkanie i wszystkie rzeczy.

- Wygraliśmy! Powództwo zostało uwzględnione w całości. Spółka ma wydać pani Troszczyńskiej zajmowane przez nią mieszkanie i wszystkie rzeczy, włącznie z szarym mydłem i guzikami, pod rygorem natychmiastowej wykonalności - mówi mec. Agnieszka Rybak-Starczak, która reprezentowała lokatorkę w sądzie."

Cały artykuł do przeczytania na poznan.gazeta.pl

Opublikowano w Informacje

W maju minął rok od momentu pojawienia się czyścicieli w kamienicy przy ul. Stolarskiej 2 w Poznaniu. 26. czerwca odbyła się pierwsza rozprawa o stalking, czyli uporczywe nękanie. Pełnomocnik lokatorów niejednokrotnie podkreślała konieczność pociągnięcia do odpowiedzialności nie tylko czyścicieli, ale również ich zleceniodawców, którzy zapłacili za pozbycie się lokatorów w jak najkrótszym czasie. Dziś mija dokładnie rok i jeden dzień od momentu odcięcia lokatorom wody oraz gazu. Zimę spędzili w zabarykadowanej kamienicy, żyjąc w ciągłym strachu przed czyścicielami. Dzień przed Wigilią Bożego Narodzenia nieznani sprawcy wdarli się do kamienicy, uszkadzając siekierami instalację elektryczną. Mieszkańcy od roku domagali się rozmów z właścicielami. Barykada kamienicy miała na celu nie tylko ochronę ich spokoju, ale też zmuszenie właścicieli do wzięcia odpowiedzialności za swoje działania i podjęcia rozmów z mieszkańcami.

W dniu dzisiejszym,  5 lipca 2013 r., o godz. 13. w kamienicy przy ul. Stolarskiej 2 pojawił się jeden z właścicieli Lechosław G. wraz z żoną. O swojej wizycie zawiadomili lokatorów wczoraj wieczorem, dzwoniąc do jednego z nich na prywatny numer telefonu. W końcu wydawało się, że nastąpi przełom i właściciele najzwyczajniej przeproszą lokatorów oraz podłączą media.

Na prośbę lokatorów, którzy po dramacie ostatniego roku nie mają zaufania do właścicieli, na spotkaniu pojawili się również dziennikarz Gazety Wyborczej, Piotr Żytnicki, oraz przedstawicielki Wielkopolskiego Stowarzyszenia Lokatorów.

Lokatorzy zadawali pytania odnośnie terminu podłączenia wody i gazu, usiłowali też dowiedzieć się, dlaczego właściciel pojawił się dopiero po roku od zlecenia nękania lokatorów przez Fabrykę Mieszkań i Ziemi - dotychczasowe apele o wizytę były ignorowane bądź cynicznie komentowane. Lecz właściciel nie udzielił żadnej konkretnej odpowiedzi. Pytania lokatorów i obecność dziennikarza oraz przedstawicieli WSL spowodowały agresję słowną, a potem fizyczną. Reporter Gazety Wyborczej został zaatakowany i uderzony w twarz przez Lechosława G. Po roku życia w warunkach zagrażających zdrowiu mieszkańców kamienicy jedyną odpowiedzią właściciela jest agresja oraz tłumaczenie, że może on robić wszystko, ponieważ jest to jego własność prywatna.

Sytuacja ta pokazała, że właściciele kamienicy nadal czują się bezkarni i nie poczuwają się do odpowiedzialności za zlecanie nękania lokatorów. Nie widzą nic złego w swoich metodach działania.

 

Czytaj również artykuł Uderzył dziennikarza. Właścicielowi "czyszczonej" kamienicy puściły nerwy

 

Opublikowano w Informacje
wtorek, 25 czerwiec 2013 12:35

Rusza proces "czyścicieli kamienic"


W środę 26. czerwca o godzinie 9 w Sądzie Rejonowym Poznań - Grunwald i
Jeżyce przy ul Kamiennogórskiej 26 rozpocznie się pierwszy proces
poznańskich "czyścicieli kamienic".

Przez kilkanaście lat wyspecjalizowali się w brutalnych wysiedleniach
lokatorów, na zlecenia poznańskich banków i prywatnych biznesmenów.
Miasto latami nie reagowało na problemy zgłaszane przez pojedynczych lokatorów
czyszczonych kamienic. Władze mimo posiadanych uprawnień wykazały się
całkowitym brakiem działań - wyjątkiem w tej regule były wysiłki
Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego - Pawła Łukaszewskiego. Brak
stanowczej postawy Prezydenta Miasta, jego urzędników, a nawet Wojewody
Wielkopolskiego, stworzył przestrzeń dla intratnego biznesu i
powstawania spółek zajmujących się czyszczeniem kamienic - poprzez łamanie praw
lokatorów, zastraszanie i groźby - takich jak Fabryka Mieszkań i Ziemi.

Dopiero desperacja, upór, a w konsekwencji samoorganizacja i konsolidacja
lokatorów w Wielkopolskim Stowarzyszeniu Lokatorów, wywołały
stanowczą presję na władze miasta i prokuraturę. Wcześniej wszystkie zgłaszane
sprawy były umarzane, a policja, jak się okazało współpracowała z czyścicielami.
Liczba poszkodowanych jest bardzo wysoka. Obronę prawną lokatorów w tym
procesie finansuje WSL, dzięki środkom zebranym podczas tegorocznej
zbiórki publicznej, która organizowana była przy współpracy z Obywatelską Radą Kultury.

Nauczeni doświadczeniem, braku stanowczej postawy władz wobec
czyścicieli kamienic i ich mocodawców, poszkodowani lokatorzy będą występowali w
procesie w roli oskarżycieli posiłkowych.

O godzinie 8.45 przed wejściem do sądu przy ul. Kamiennogórskiej
przedstawiciele lokatorów będą odpowiadać na pytania dziennikarzy.

 

Czytaj także artykuł Nękali lokatorów - dziś ruszył ich proces.

Czytaj także artykuł Sąd: rozpoczął się proces "czyścicieli kamienic" Piotra Ś. i Pawła Ż.

Czytaj i ogladaj również w TVN24 "Czyściciele kamienic" przed sądem. Nie powiedzieli ani słowa

Oglądaj także w WTK PLAY Rusza proces "czyścicieli kamienic"

Czytaj również Ruszył proces czyścicieli kamienic

Czytaj również W Poznaniu rozpoczął się proces "czyścicieli kamienic" Piotra Ś. i Pawła Ż.

Ogladaj także w Głos.tv Czyściciele kamienic przed sądem

 




Opublikowano w Informacje

"Czyszczenie" poznańskich kamienic zakończyło się biznesowym sukcesem. Gdy pozbyto się z nich lokatorów, powstały luksusowe mieszkania na sprzedaż i prywatny akademik. Zarobili na tym poznańscy adwokaci, biznesmen zamieszany w wyłudzenia kredytów, syn byłego posła SLD.

Kulisy operacji "czyszczenia" poznańskich kamienic ujawniliśmy przed miesiącem: firmy założone przez NeoBank, za pożyczone w nim pieniądze, kupowały zamieszkałe kamienice i podpisywały umowy z "czyścicielami", wyceniając wyrzucenie z domu jednej rodziny na 15 tys. zł.

W umowach był zapis, że "czyściciele" mają działać zgodnie z prawem, ale praktyka była inna: lokatorom odcinano wodę i gaz, rozbijano kanalizację, podrzucano robaki i padlinę. Chodziło o zmuszenie ich do wyprowadzki.

Cały tekst do przeczytania na poznan.gazeta.pl
Opublikowano w Informacje

Kolejny raz przed siedzibom NoeBanku przy ulicy Gwarnej zebrali się lokatorzy i mieszkańcy Poznania oburzeni działalnością  czyścicieli kamienic i łamaniu praw lokatorów w naszym mieście. Jak można było się spodziewać, tak jak kilka miesięcy temu, placówka NeoBanku została blisko godzinę wcześniej niż planowo zamknięta, najwyraźniej w obawie przed protestem. Niestety przedstawiciele NeoBanku i powiązane z nimi spółki-córki nie miały obaw, gdy finansowały brutalną działalność czyściciela kamienic – Piotra Ś. – wówczas liczył się tylko zysk, nieważne, że kosztem zgotowania prawdziwej gehenny lokatorom.

Protestujący wyrazili swój sprzeciw wobec finansowania brutalnych działań uderzających w lokatorów, jednocześnie przypominając, że proceder ten był możliwy dzięki absolutnej bezradności - graniczącej z przyzwoleniem - jaką wykazali się przedstawiciele władzy – poczynając od miejskich urzędnikach z prezydentem Ryszardem Grobelnym na czele, a kończąc na wojewodzie wielkopolskim, Piotrze Florku. Nie omieszkano również przypomnieć o haniebnej roli policji, której funkcjonariusze kilka dni temu zostali nagrodzeni dyplomem i "złotą śrubą" za wzorową współpracę z czyścicielem kamienic.

Następnie przy dźwiękach bębnów i gwizdków, demonstranci przemaszerowali pod kolejne placówki NeoBanku – na zbiegu ulic Ratajczka i Św. Marcin, Alejach Marcinkowskiego i przy Placu Wolności. Zatrzymując się przy każdej placówce, przypominano o przyczynach protestu, starając się przy tym przedstawić faktyczny los i problemy lokatorów, których władze miasta potrafią straszyć jedynie politykom eksmisji i zsyłek do kontenerowego getta.

Na zakończenie do władz NeoBanku wystosowano publicznie żądanie, jasnej deklaracji o zaprzestaniu finansowania czyścicieli kamienic. Lokalnym politykom obiecano rozliczenie, za ich brak działań w obronie nękanych - przez bandytów mieszkaniowej mafii – mieszkańców. Zapowiedziano dalsze protesty w obronie praw lokatorów.

Poniżej treść rozdawanej przechodniom ulotki:

NeoBank – dość łamania praw lokatorów!
Dość finansowania czyścicieli kamienic!

Wielkopolski Bank Spółdzielczy NeoBank jest jednym z podmiotów zamieszanych w proceder brutalnego łamania praw lokatorów w Poznaniu. Od dłuższego czasu mamy do czynienia w naszym mieście z działaniami tzw. czyścicieli kamienic. Ich działania polegają na systematycznym zastraszaniu lokatorów, odcinaniu mediów, prowadzeniu uciążliwych pseudoremontów, słowem robieniu wszystkiego, by lokatorzy w jak najszybszym czasie opuścili swoje mieszkania.

Czyściciele działają na rzecz nowych właścicieli, a ich zleceniodawcy, to w większości spółki-córki NeoBanku. Jeden z pracowników tego banku założył aż 19 takich firm służących wykupywaniu „tanich” nieruchomości. Niestety to, co opłacalne dla nowych właścicieli nie może być opłacalne dla lokatorów. W pogoni za zyskiem nowi właściciele sięgają po pomoc wspomnianych czyścicieli kamienic – takich jak niesławny Piotr Ś. – by przy pomocy bandyckich metod jak najszybciej i jak najniższym kosztem pozbyć się lokatorów. Ludzie, często mieszkający od urodzenia w kamienicy, związani więziami sąsiedzkimi, regularnie płacący czynsz, dbający o mieszkanie są traktowani jak zbędne przedmioty, których można pozbyć się z dnia na dzień.

Brutalne metody działania, celem pozyskania nowych nieruchomości, to dla NeoBanku i jego spółek intratny interes. Za każdy pozyskany lokal oferowano bandytom-czyścicielom kwotę rzędu 15 tysięcy złotych.

Dziś, kiedy informacje te potwierdzają kolejne doniesienia medialne, przedstawiciele NeoBanku znacząco milczą, a w związku z toczącymi się postępowaniami sądowymi rzadziej słyszymy też o działaniach czyścicieli. Jednak masowe finansowanie tego procederu bynajmniej nie ustało i lokatorzy poznańskich kamienic nie mogą czuć się bezpieczni.
Dlatego żądamy jasnej deklaracji od przedstawicieli NeoBanku - zaprzestania finansowania bandyckich działań czyścicieli przez spółki powiązane z bankiem.

Dość kredytowania działalności polegającej na łamaniu praw lokatorów!
Dość zastraszania lokatorów przy pomocy wynajętych bandytów!
Dość finansowania czyścicieli  kamienic!

Federacja Anarchistyczna - sekcja Poznań
Wielkopolskie Stowarzyszenie Lokatorów


Tekst pojawił się pierwotnie na stronie rozbrat.org


Czytaj również artykuł NeoBank zatrzasnął drzwi. Czego się obawia?

Czytaj również artykuł Poznań: Protest lokatorów i anarchistów pod NeoBankiem

Oglądaj także w WTK PLAY Protest w obronie lokatorów usuwanych z kamienic

 

Opublikowano w Informacje

W dniu dzisiejszym, mieszkańcy „czyszczonych kamienic” zrzeszeni w Wielkopolskim Stowarzyszeniu Lokatorów oraz aktywiści poznańskiej sekcji Federacji Anarchistycznej, postanowili odwiedzić Komendę Miejską przy ulicy Szylinga. Celem ich wizyty było przekazanie na ręce komendanta - mł. insp. Roman Kustera – “Dyplomu za wzorową współpracę w procederze czyszczenia kamienic” oraz indywidualnej nagrody “Złotej Śruby” dla funkcjonariusza policji, który wykazał się najgorliwszą współpracą z Pawłem Ż. Oraz Piotrem Ś. i ich mocodawcami.

Niestety okazało się, że komendant nie znajdzie czasu na odebranie dyplomu i nagrody, a jak informowano w dyżurce: „w takim wypadku należy się wcześniej umówić z Panem Komendantem”, „ewentualnie może znajdzie czas dla interesantów popołudniu”. Reasumując, czas Pana Komendanta jest niezwykle cenny, jeśli chodzi o spotykanie się z mieszkańcami miasta, za to wszystko wskazuje na to, że w przypadku kontaktów z Piotrem Ś. wystarczy telefon, a może nawet sms, aby funkcjonariusze policji byli gotowi do spotkania i życzliwego dzielenia się informacjami z czyścicielem kamienic.

Na całej komendzie nie znalazł się żaden funkcjonariusz gotowy w zastepstwie komendanta na rozmowę z lokatorami oraz przyjęcie nagrody i dyplomu. Zamiast konfrontacji z pokrzywdzonymi przez czyściela kamienic mieszkańcami, policjanci woleli chować się w zaciszach swoich gabinetów, ostatecznie dyplom i nagroda „Złotej Śruby” została przekazana na ręce Pani sekretarki.

Postawa poznańskiej policji, gotowej zarówno do asysty przy eksmisjach, biernej kiedy łamane są prawa lokatorów, a czynnej jeśli chodzi o pomoc czyścicielom kamienic, gwarantuje, że okazji do „nagradzania” policjantów nie zabraknie.

Oświadczenie

Przed rokiem Komendant Miejski Policji w Poznaniu - mł. insp. Roman Kuster – w swojej wypowiedzi wyznaczył kierunek działań dla poznańskich policjantów. Przypomnijmy, że naciskany wtedy przez lokatorów kamienic, nękanych przez bandytę Piotra Ś., komendant uznał, że policja nie ma możliwości ciągłych interwencji celem powstrzymania „czyścicieli kamienic” i jego ludzi. Zdaniem komendanta lokatorzy powinni wiedzieć, że: „Mamy wolny rynek i jeśli chcą państwo mieć całodobową ochronę, można skorzystać z usług firm ochroniarskich”.

Znamienne stwierdzenie szefa miejskiej policji pokazało, że w Poznaniu najważniejsze są brutalne prawa rynku, a nie prawa człowieka czy obywatela. Podwładni komendanta doskonale zrozumieli tą wolnorynkową lekcję. W czasach ciągłych narzekań na niedofinansowanie służb mundurowych, funkcjonariusze wykazali się pomysłowością i inicjatywą, rozpoczynając współpracę z prywatnym sektorem. Przynajmniej dwóch poznańskich funkcjonariuszy dzieliło się informacjami z „czyścicielami kamienic”. W czasie kiedy mieszkańcy Poznania byli informowani o zastraszaniu lokatorów z ul. Stolarskiej, odcinaniu im wody i innych mediów, szykanach i groźbach, poznańscy policjanci bez wahania donosili „czyścicielom kamienic” o działaniach lokatorów oraz innych policjantów. Co najmniej jeden funkcjonariusz był w stałym kontakcie telefonicznym z Pawłem Ż., wspólnikiem Piotra Ś., co potwierdzają SMS-y znalezione w jego telefonie. Czy takich funkcjonariuszy było więcej - trudno ocenić, ponieważ prokuratura w ogóle nie wykazała zainteresowania przypadkami zaskakującej współpracy „prywatnego biznesu” z policją. Również zwierzchnicy wspomnianego policjanta nie wykazują inicjatywy w zbadaniu sprawy. To jednak nie dziwi, gdy pamięta się wypowiedź komendanta Romana Kustera.

Policja i prokuratura nie wykazały też zainteresowania mocodawcami "czyścicieli", którzy zlecali nękanie lokatorów poznańskich kamienic. Chodzi o spółki córki NeoBanku i biznesmenów takich jak Lechosław Gawroński i Grzegorz Liberkowski. Oskarżono tylko "czyścicieli", pomijając osoby finansujące ich działalność i czerpiące z niej zyski. 

Nękanie lokatorów i ich opór wobec działań „czyścicieli kamienic” i jego mocodawców trwa w Poznaniu od dłuższego czasu. Brutalność i bezkarność  działań podejmowanych wobec lokatorów była wielokrotnie nagłaśniana dzięki samoorganizacji lokatorów (pikiety i demonstracje) i zainteresowaniu mediów. Nie jest więc możliwe, żeby policjanci w Poznaniu nie rozumieli, z jak poważnym problemem mają do czynienia. Należy więc jasno powiedzieć, że zarówno współpraca z „czyścicielami kamienic”, bierność wobec działań NeoBanku i biznesmenów, jak i próby ścigania i karania uczestników protestów lokatorskich – pod absurdalnymi i naciąganymi zarzutami, co potwierdziły już dwa wyroki uniewinniające – to sposób na pokazanie, że poznańska policja staje po stronie bogatych wyzyskiwaczy i bandytów, a nie po stronie krzywdzonych obywateli!

W związku z tym w symboliczny sposób pragniemy dziś uhonorować komendanta miejskiego policji Romana Kustera i jego ludzi - haniebnym dyplomem za owocną współpracę z „czyścicielem kamienic” oraz nagrodą indywidualną Złotej Śruby dla najbardziej gorliwego współpracownika Piotra Ś.

Nie licząc na sprawiedliwość, rzekomo gwarantowaną przez państwowy system prawny, mamy jednak nadzieje, że niebawem nie tylko Piotr Ś., ale też jego mocodawcy i współpracujący z nim policjanci odpowiedzą - w ten czy inny sposób - za swoje haniebne czyny! Dość policyjnego bandytyzmu.

Tekst pierwotnie ukazał się na stronie rozbrat .org

 

Czytaj również artykuł Dyplom za wzorową współpracę z "czyścicielami" - dla szefa policji

Oglądaj również w WTK PLAY "Nagroda" za współpracę z czyścicielami kamienic

Oglądaj również Gehenna mieszkańców kamienicy przy Stolarskiej. "Wynajmijcie sobie ochronę"

 

 

Opublikowano w Informacje

"W sobotę rano rozebrano rusztowanie stojące przed kamienicą przy ul. Stolarskiej. Komornik zlicytował je za długi "czyściciela" kamienic Piotra Ś.

Rusztowanie stanęło przed rokiem, kiedy "czyściciele" rozpoczęli remont kamienicy, przez nadzór budowlany nazwany jednak "celową dewastacją". By zmusić lokatorów do wyprowadzki, rozbijali ściany, zalewali mieszkania, odcięli gaz i wodę."

Cały artykuł do przeczytania na poznan.gazeta.pl



 
Opublikowano w Informacje

"Na jaw wychodzą kulisy "czyszczenia" kamienic. Umowy były tak wyszlifowane, by NeoBank mógł zatkać nos, gdy dziurawiono w kamienicach kanalizacyjne rury - komentuje Marcin Kącki.

Kamienica przy ulicy Stolarskiej, z lokatorami stojącymi w oknach, wyciągającymi ręce po baniaki z wodą, stała się symbolem walki o ludzką godność. Grupa osiłków próbowała ich wykurzyć, odcinając wodę. "Gazeta" śledziła eskalację tych działań. Każdego niemal dnia "czyściciele" szokowali nowymi pomysłami, a ich herszt Piotr Ś., wyciągał głowę do kamer, machając dokumentami, które miały mu dawać prawo do - jak nazywał swoją akcję - "oczyszczania mieszkań z karaluchów". Na klatkę schodową wrzucano petardy, robaki, padlinę do skrzynek pocztowych, wywieszono żałobne wstęgi "Ostatnie pożegnanie". W obronę lokatorów zaangażowali się początkowo tylko anarchiści z Rozbratu."

Cały komentarz do przeczytania na poznan.gazeta.pl

 
 
Opublikowano w Publicystyka

"Gazeta" poznała kulisy operacji "czyszczenia kamienic". Kamienice kupowały firmy podstawione przez Neo Bank. Wynajmowały "czyścicieli", a ci mieli wtyki w policji.

Za to nękanie odpowiadali Piotr Ś. i Paweł Ż., których nazwano "czyścicielami" kamienic, gdy jeden z nich nazwał wyrzucanie lokatorów "oczyszczaniem kamienic z karaluchów". Lokatorzy z ulicy Stolarskiej zabarykadowali się jednak w budynku, a wsparli ich artyści, którzy pod kamienicą urządzili protesty, koncerty, a nawet wieczorki poetyckie.

Cały artykuł do przeczytania na poznan.gazet.pl

 
Opublikowano w Informacje

"Bandyci nękali lokatorkę poznańskiej kamienicy, by zmusić ją do wyprowadzki. Prokuratura stawia ich przed sądem. Tymczasem odszkodowanie dla kobiety, po cichu, wypłaca spółka powiązana z... bankiem.

Kamienica przy ul. Piaskowej, w centrum Poznania, należała do spółdzielni cukierniczej. Półtora roku temu kupiła ją tajemnicza spółka Kappa Inwest. W budynku wymontowano drzwi wejściowe i okna na klatkach. Lokatorów nachodzili ogoleni na łyso mężczyźni, żądając, by się wyprowadzili."

Cały artykuł do przeczytania na poznan.gazeta.pl

 
 
Opublikowano w Informacje