"Znany miejski urzędnik przejmuje argumenty "czyścicieli" kamienic, pozwala sobie usprawiedliwiać bandytyzm, bo ktoś nie płacił czynszu. Dlaczego milczą jego przełożeni?

Czytam i oczom nie wierzę. Czy to ten sam Pucek, który kilka miesięcy temu wyszedł z telewizyjnego studia, bo nie chciał siedzieć przy jednym stole z "czyścicielem" kamienic Piotrem Ś.? Jeszcze na antenie Pucek zganił wtedy gospodarza programu, podkreślając, że wolność słowa nie może być ważniejsza od odpowiedzialności za ofiary "czyścicieli".

Dzisiaj Pucek przejmuje argumenty Piotra Ś., który lokatorów ze Stolarskiej nazywał publicznie dłużnikami, twierdząc, że nie mają prawa mieszkać w kamienicy."


Cały artykuł na poznan.gazeta.pl

 
Opublikowano w Informacje

Dziś o godzinie 12 pod siedzibą Prokuratury Okręgowej w Poznaniu odbyła się pikieta organizowana przez Wielkopolskie Stowarzyszenie Lokatorów. Pikieta miała na celu nagłośnienie braku dobrze przygotowanych działań ze strony prokuratury zmierzających do rozwiązania sprawy poznańskich czyścicieli kamienic i ich mocodawców. Protestujący podkreślali, że nie podjęto żadnych działań wyjaśniających w kluczowych kwestiach - współpracy policji z „czyścicielami” oraz finansowania procederu nielegalnych wysiedleń lokatorów z reprywatyzowanych kamienic. Zgromadzenia pilnowało około 10 policjantów.

Oświadczenie Wielkopolskiego Stowarzyszenia Lokatorów

Pomimo, że najbardziej znani czyściciele kamienic stanęli przed sądem, to ich zleceniodawcy, zarówno prywatne osoby jak i banki, mogą nadal cieszyć się bezkarnością. Prokuratura w Poznaniu nie zamierza przywołać ich do odpowiedzialności za brutalne i niezgodne z ustawą o ochronie lokatorów wysiedlenia, dewastowanie budynków, nękanie mieszkańców, pozbawianie ich dostępu do bieżącej wody, a także gazu i prądu.

Przypomnijmy, że zanim mieszkańcy zaczęli się otwarcie buntować, demonstrować na ulicy, organizować się i wstępować w szeregi Wielkopolskiego Stowarzyszenia Lokatorów, prokuratura umarzała wszystkie śledztwa w sprawie łamania praw lokatorów, zgłoszone przez poszkodowanych. Trwało to kilka lat! Dopiero zorganizowane protesty, presja mediów i całej opinii publicznej, zmusiły prokuraturę do zmiany stanowiska.

Indolencji prokuratury, towarzyszyła (i nadal towarzyszy) bierność policji, która nie potrafiła uchronić wysiedlanych siłą mieszkańców przed licznymi atakami. Z drugiej strony na jaw wyszły liczne związki „stróżów prawa” z czyścicielami kamienic i ich zleceniodawcami.

Także władze samorządowe nadal współpracują ze zleceniodawcami bezpośrednich prześladowców lokatorów. Choć prezydent Poznania, Ryszard Grobelny, nie podaje ręki Piotrowi Ś., a Jarosław Pucek w telewizyjnym studio ostentacyjnie dał wyraz swojej do niego niechęci, to ZKZL kolaboruje z mocodawcami czyścicieli kamienic. Co więcej, choć miasto wcześniej w zasadzie odmówiło pomocy licznym ofiarom czyścicieli, dziś poza ich plecami dogaduje się z właścicielami ich kamienic. Tymi samymi, którzy jeszcze niedawno szczuli na nich Piotra Ś.

Dziś, kiedy o mechanizmach czyszczenia kamienic wiemy więcej, widać wyraźnie, że narzędzia państwa - prokuratura, policja, urząd miasta itd. -  nie bronią ofiar dyskryminacji, lecz ochraniają interesy kamieniczników.

Żądamy, aby wszyscy odpowiedzialni za nękanie lokatorów zostali pociągnięci do odpowiedzialności

Apelujemy! Bojkotujcie tych, którzy zlecali i nadal zlecają nękanie lokatorów!

 

Opublikowano w Informacje

Justyna Orłowska, studentka gdańskiej ASP, w nietypowy sposób postanowiła zwrócić uwagę na proceder "oczyszczania" poznańskich kamienic.

W czwartek po południu Orłowska, drobna 25-latka w białym kostiumie, pojawiła się z wiadrem i mopem na podwórzu kamienicy przy ul. Piaskowej. Ale to nie był zwykły mop, bo na kiju zawiesiła własne, splecione włosy. W milczeniu, na boso, zaczęła myć przejście w bramie kamienicy.

Cały artykuł do przeczytania na poznan.gazeta.pl
Opublikowano w Informacje

- Wycofuję pieniądze z NeoBanku, bo wynajmowali "czyścicieli" kamienic - ogłosił na Twitterze poznański historyk prof. Stanisław Żerko. Czy to początek konsumenckiego bojkotu?

Prof. Żerko to znany badacz historii stosunków polsko-niemieckich, pracuje w Instytucie Zachodnim w Poznaniu, był laureatem Nagrody Historycznej tygodnika "Polityka". Na Twitterze jego komentarze śledzi blisko 700 osób.
 
We wtorek wieczorem Żerko napisał na Twitterze: "Żona mi kazała wypłacić ostatnie lokaty z NeoBanku - to ten bank, który stoi za czyścicielami kamienic w Poznaniu. Wyjątkowo posłucham żony".
 
- Mieliśmy w NeoBanku kilka lokat, została nam jedna, którą też zlikwidujemy. Decyzję podjęliśmy pod wpływem doniesień o roli NeoBanku w brutalnym wyrzucaniu ludzi z kamienic. Banki od lat nie cieszą się najlepszą opinią, ale ten konkretny kojarzy nam się bardzo paskudnie - mówi prof. Żerko w rozmowie z "Gazetą".

Cały tekst do przeczytania na poznan.gazeta.pl
 
Opublikowano w Informacje

"Czyściciel" kamienic Piotr Ś. przyjął dziwną taktykę obrony. Swoje ofiary chciał pytać o relacje z dziennikarzami, anarchistami i szefem nadzoru budowlanego.

"Czyściciele" przez blisko dwa lata nękali lokatorów kilku poznańskich kamienic, by w ten sposób zmusić ich do wyprowadzki. Zlecali im to właściciele budynków.

Wczoraj, na drugiej rozprawie w procesie "czyścicieli", sąd zaczął przesłuchiwanie mieszkańców kamienicy przy ul. Stolarskiej. Dramat tych ludzi relacjonowaliśmy przed rokiem. To dzięki ich uporowi i publikacjom "Gazety" prokuratura wszczęła śledztwo, a potem oskarżyła "czyścicieli".


Cały artykuł do przeczytania na poznan.gazeta.pl
 
Opublikowano w Informacje

O historii Jadwigi Troszczyńskiej pisaliśmy już wcześniej. Pani Jadwiga w kwietniu 2012 roku dostała wyrok eksmisji z przydziałem do lokalu socjalnego. Właścicielom kamienicy, którymi są Joanna i Piotr B., zależało jednak, by kobieta jak najszybciej opuściła zajmowane mieszkanie. Po kilkukrotnej wymianie zamków w drzwiach do mieszkania, pani z administracji nie wydała kluczy lokatorce, a po kilku dniach, w grudniu, Jadwiga Troszczyńska zastała opróżnione mieszkanie – zginęło wszystko, od ubrań po meble.

Jadwiga Troszczyńska, pod opieką mecenas Agnieszki Rybak – Starczak, założyła właścicielom sprawę w sądzie o naruszenie i przywrócenie posiadania. Domagała się również zwrotu skradzionych rzeczy, które jak się okazało po dłuższym czasie, znajdują się w magazynie w Mogilnie.

Pierwsza rozprawa miała miejsce 15 maja 2013 r., a więc po przeszło 5 miesiącach pomieszkiwania u rodziny i znajomych. Przesłuchano wtedy panią z administracji, stolarza i sąsiada. Wszyscy zgodnie stwierdzili, że pani Jadwiga była zmuszona wyważać drzwi, żeby móc się dostać do własnego mieszkania. Jednocześnie adwokat państwa B. stwierdził wtedy, że właściciele mają dobre układy w ZKZL-u, ponieważ czasami zrzekają się pobierania odszkodowania od miasta, kiedy lokator czeka na przydział mieszkania socjalnego, których miasto rzekomo nie ma, i przebywa cały czas w mieszkaniu prywatnym. Układy w urzędzie okazały się prawdą, oczywiście dopiero po ogłoszeniu wyroku.

Druga rozprawa odbyła się 25 czerwca. Przesłuchiwano wtedy Joannę B. w sprawie naruszenia posiadania. W konsekwencji Jadwiga Troszyńska wygrała sprawę. Okazało się, że właściciele bezprawnie wyrzucili ją z mieszkania, mimo że do końca stanowczo temu zaprzeczali.

Pomimo wyroku, właściciele Joanna i Piotr B. jeszcze nie udostępnili lokum Jadwidze Troszczyńskiej. Teraz naciskają  na ZKZL, żeby ten wreszcie przedzielił lokatorce, należne jej mieszkanie socjalne. Ponoć dogadano się, że  wyremontują oni dwa mieszkania, z tego jedno otrzyma poszkodowana. Jednak z tego co nam wiadomo, mieszkania te będą oficjalnie rozdzielane dopiero na początku września. Tymczasem Jadwiga Troszczyńska nie ma gdzie mieszkać już od ponad pół roku.

Jest rzeczą zdumiewającą, że wcześniej, kiedy lokatorka znalazła się na bruku i prosiła o pomoc, ZKZL nie potrafił w żaden sposób jej pomóc. W momencie natomiast przegranej w sądzie właścicieli kamienicy, którzy obecnie naciskają na ZKZL – miasto natychmiast znajduje rozwiązanie. To pokazuje, że interesy właścicieli są ważniejsze od wołania o pomoc wielu lokatorów. Z jednej strony należy oczywiście się cieszyć, że Troszczyńska wreszcie będzie miała gdzie mieszkać, z drugiej nie do zaakceptowania jest sytuacja, w której kamienicznicy są lepiej traktowani od lokatorów. Nie można aprobować również faktu, że poszkodowana lokatorka ma ciągle czekać - do września, a później jeszcze na wyremontowanie lokalu przez firmę – skoro od ponad pól roku tuła się po rodzinie i znajomych. Wielkopolskie Stowarzyszenia Lokatorów będzie domagać się szybkiego rozwiązania tej sprawy.

Coraz więcej pojawia się domysłów, że na specyficzną postawę miasta (oraz ZKZL) i organów ścigania w tej sprawie ma fakt, że właściciel kamienicy Piotr B. jest prawdopodobnie bratem rzecznika poznańskiej policji.

 

Opublikowano w Informacje

"Lokatorka, którą pozbawiono dachu nad głową, wygrała w sądzie z właścicielem kamienicy. Ma jej zwrócić zajmowane wcześniej mieszkanie i wszystkie rzeczy.

- Wygraliśmy! Powództwo zostało uwzględnione w całości. Spółka ma wydać pani Troszczyńskiej zajmowane przez nią mieszkanie i wszystkie rzeczy, włącznie z szarym mydłem i guzikami, pod rygorem natychmiastowej wykonalności - mówi mec. Agnieszka Rybak-Starczak, która reprezentowała lokatorkę w sądzie."

Cały artykuł do przeczytania na poznan.gazeta.pl

Opublikowano w Informacje

W maju minął rok od momentu pojawienia się czyścicieli w kamienicy przy ul. Stolarskiej 2 w Poznaniu. 26. czerwca odbyła się pierwsza rozprawa o stalking, czyli uporczywe nękanie. Pełnomocnik lokatorów niejednokrotnie podkreślała konieczność pociągnięcia do odpowiedzialności nie tylko czyścicieli, ale również ich zleceniodawców, którzy zapłacili za pozbycie się lokatorów w jak najkrótszym czasie. Dziś mija dokładnie rok i jeden dzień od momentu odcięcia lokatorom wody oraz gazu. Zimę spędzili w zabarykadowanej kamienicy, żyjąc w ciągłym strachu przed czyścicielami. Dzień przed Wigilią Bożego Narodzenia nieznani sprawcy wdarli się do kamienicy, uszkadzając siekierami instalację elektryczną. Mieszkańcy od roku domagali się rozmów z właścicielami. Barykada kamienicy miała na celu nie tylko ochronę ich spokoju, ale też zmuszenie właścicieli do wzięcia odpowiedzialności za swoje działania i podjęcia rozmów z mieszkańcami.

W dniu dzisiejszym,  5 lipca 2013 r., o godz. 13. w kamienicy przy ul. Stolarskiej 2 pojawił się jeden z właścicieli Lechosław G. wraz z żoną. O swojej wizycie zawiadomili lokatorów wczoraj wieczorem, dzwoniąc do jednego z nich na prywatny numer telefonu. W końcu wydawało się, że nastąpi przełom i właściciele najzwyczajniej przeproszą lokatorów oraz podłączą media.

Na prośbę lokatorów, którzy po dramacie ostatniego roku nie mają zaufania do właścicieli, na spotkaniu pojawili się również dziennikarz Gazety Wyborczej, Piotr Żytnicki, oraz przedstawicielki Wielkopolskiego Stowarzyszenia Lokatorów.

Lokatorzy zadawali pytania odnośnie terminu podłączenia wody i gazu, usiłowali też dowiedzieć się, dlaczego właściciel pojawił się dopiero po roku od zlecenia nękania lokatorów przez Fabrykę Mieszkań i Ziemi - dotychczasowe apele o wizytę były ignorowane bądź cynicznie komentowane. Lecz właściciel nie udzielił żadnej konkretnej odpowiedzi. Pytania lokatorów i obecność dziennikarza oraz przedstawicieli WSL spowodowały agresję słowną, a potem fizyczną. Reporter Gazety Wyborczej został zaatakowany i uderzony w twarz przez Lechosława G. Po roku życia w warunkach zagrażających zdrowiu mieszkańców kamienicy jedyną odpowiedzią właściciela jest agresja oraz tłumaczenie, że może on robić wszystko, ponieważ jest to jego własność prywatna.

Sytuacja ta pokazała, że właściciele kamienicy nadal czują się bezkarni i nie poczuwają się do odpowiedzialności za zlecanie nękania lokatorów. Nie widzą nic złego w swoich metodach działania.

 

Czytaj również artykuł Uderzył dziennikarza. Właścicielowi "czyszczonej" kamienicy puściły nerwy

 

Opublikowano w Informacje
wtorek, 25 czerwiec 2013 12:35

Rusza proces "czyścicieli kamienic"


W środę 26. czerwca o godzinie 9 w Sądzie Rejonowym Poznań - Grunwald i
Jeżyce przy ul Kamiennogórskiej 26 rozpocznie się pierwszy proces
poznańskich "czyścicieli kamienic".

Przez kilkanaście lat wyspecjalizowali się w brutalnych wysiedleniach
lokatorów, na zlecenia poznańskich banków i prywatnych biznesmenów.
Miasto latami nie reagowało na problemy zgłaszane przez pojedynczych lokatorów
czyszczonych kamienic. Władze mimo posiadanych uprawnień wykazały się
całkowitym brakiem działań - wyjątkiem w tej regule były wysiłki
Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego - Pawła Łukaszewskiego. Brak
stanowczej postawy Prezydenta Miasta, jego urzędników, a nawet Wojewody
Wielkopolskiego, stworzył przestrzeń dla intratnego biznesu i
powstawania spółek zajmujących się czyszczeniem kamienic - poprzez łamanie praw
lokatorów, zastraszanie i groźby - takich jak Fabryka Mieszkań i Ziemi.

Dopiero desperacja, upór, a w konsekwencji samoorganizacja i konsolidacja
lokatorów w Wielkopolskim Stowarzyszeniu Lokatorów, wywołały
stanowczą presję na władze miasta i prokuraturę. Wcześniej wszystkie zgłaszane
sprawy były umarzane, a policja, jak się okazało współpracowała z czyścicielami.
Liczba poszkodowanych jest bardzo wysoka. Obronę prawną lokatorów w tym
procesie finansuje WSL, dzięki środkom zebranym podczas tegorocznej
zbiórki publicznej, która organizowana była przy współpracy z Obywatelską Radą Kultury.

Nauczeni doświadczeniem, braku stanowczej postawy władz wobec
czyścicieli kamienic i ich mocodawców, poszkodowani lokatorzy będą występowali w
procesie w roli oskarżycieli posiłkowych.

O godzinie 8.45 przed wejściem do sądu przy ul. Kamiennogórskiej
przedstawiciele lokatorów będą odpowiadać na pytania dziennikarzy.

 

Czytaj także artykuł Nękali lokatorów - dziś ruszył ich proces.

Czytaj także artykuł Sąd: rozpoczął się proces "czyścicieli kamienic" Piotra Ś. i Pawła Ż.

Czytaj i ogladaj również w TVN24 "Czyściciele kamienic" przed sądem. Nie powiedzieli ani słowa

Oglądaj także w WTK PLAY Rusza proces "czyścicieli kamienic"

Czytaj również Ruszył proces czyścicieli kamienic

Czytaj również W Poznaniu rozpoczął się proces "czyścicieli kamienic" Piotra Ś. i Pawła Ż.

Ogladaj także w Głos.tv Czyściciele kamienic przed sądem

 




Opublikowano w Informacje

"Czyszczenie" poznańskich kamienic zakończyło się biznesowym sukcesem. Gdy pozbyto się z nich lokatorów, powstały luksusowe mieszkania na sprzedaż i prywatny akademik. Zarobili na tym poznańscy adwokaci, biznesmen zamieszany w wyłudzenia kredytów, syn byłego posła SLD.

Kulisy operacji "czyszczenia" poznańskich kamienic ujawniliśmy przed miesiącem: firmy założone przez NeoBank, za pożyczone w nim pieniądze, kupowały zamieszkałe kamienice i podpisywały umowy z "czyścicielami", wyceniając wyrzucenie z domu jednej rodziny na 15 tys. zł.

W umowach był zapis, że "czyściciele" mają działać zgodnie z prawem, ale praktyka była inna: lokatorom odcinano wodę i gaz, rozbijano kanalizację, podrzucano robaki i padlinę. Chodziło o zmuszenie ich do wyprowadzki.

Cały tekst do przeczytania na poznan.gazeta.pl
Opublikowano w Informacje