piątek, 14 luty 2014 17:29

LOKATORZY NA SPRZEDAŻ - FILM

 

Film przedstawia historię sprzeciwu grupy mieszkańców kamienicy mieszczącej się przy ulicy Stolarskiej w Poznaniu. Dzięki bezpośredniemu oporowi lokatorów po wielu latach udało się zdemaskować proceder nielegalnych, brutalnych wysiedleń, dokonywanych głównie na zlecenia banków i kamieniczników przez tzw. „czyścicieli kamienic”.

Stolarska jest tylko jednym z przykładów globalnego problemu. Polityka mieszkaniowa, w której lokator jest utożsamiany z towarem i sprzedawany z kamienicą osiągnęła właśnie skrajny poziom dehumanizacji. Wymusza on coraz bardziej radykalne formy obrony – lokatorzy z ul. Stolarskiej postanowili między innymi zamknąć drzwi kamienicy przed pracownikami spółki zawodowo zajmującej się nękaniem mieszkańców.  Dzięki ich oporowi Stolarska stała się symbolem walki z tzw. „mafią mieszkaniową” silnie ugruntowaną w państwowych strukturach.

W zamyśle autorów filmu moralne oburzenie na krzywdę lokatorów z ul. Stolarskiej uwidacznia ten problem jednak głównym celem jest sprowokowanie szerszej dyskusji i próba zmiany myślenia na temat przyczyn a nie tylko skutków.

Opublikowano w Informacje

W sobotę 1 lutego – nieznani sprawcy – weszli do pustostanu w czyszczonej kamienicy przy ul. Niegolewskich 14 w Poznaniu. Odkręcili wodę i zalali mieszkanie przewodniczącej zarządu Wielkopolskiego Stowarzyszenia Lokatorów – Anastazji Molgi. Symptomatyczne jest, że właścicielem kamienicy jest Grzegorz L. będący również współwłaścicielem kamienicy przy ul.Stolarskiej. W tamtej kamienicy lokatorzy dobrze wiedzą kim są nieznani sprawcy i na czyje zlecenie działają. Nie jest to pierwsze i zapewne nie ostatnie działanie wymierzone w aktywistów i aktywistki ruchu lokatorskiego.

W mieście, w którego prezydent nie uznaje nawet istnienia problemu czyścicieli kamienic, a nawet prowadzi z nimi korespondencje, nieznani sprawcy zapewne pozostaną nieznani. W mieście, w którym Wojewoda Wielopolski traktuje oskarżonego o stalking – czyli uporczywe nękanie lokatorów – czyściciela kamienic za partnera do rozmów, nieznani sprawcy mogą nadal zalewać mieszkania lokatorów, zastraszać, biegać z siekierami i odcinać media. W mieście, w którym zastępy policjantów ochraniają komornika, kiedy bezprawnie wyrzuca na bruk starszą i schorowaną kobietę – nieznani sprawcy nie muszą obawiać się aresztowania. W mieście, w którym szeregowi policjanci współpracują z czyścicielami za przyzwoleniem ich przełożonych – nieznani sprawcy mają pełne rozeznanie w działaniach tych, którzy powinni ich ścigać. W mieście, w którym prokuratura i służby jej podległe więcej energii przeznaczają na ściganie i nieudolne próby ukarania aktywistów i aktywistek ruchu lokatorskiego, nieznani sprawcy nadal mogą wybierać na cel kolejne kamienice i ich lokatorów.

W tym mieście jednak, wbrew interesom elity władzy, wbrew bandytom w policyjnych mundurach, wbrew indolencji prokuratury, nie ma i nie będzie zgody na działania – nieznanych sprawców. Dla uczestników ruchu lokatorskiego nie ma żadnych nieznanych sprawców, są za to dobrze znani czyściciele kamienic tacy jak Piotr Ś., Adrian W. Za czyścicielem kamienic kryją się również dobrze znani mocodawcy tacy jak Grzegorz L. Proceder czyszczenia kamienic jest opłacalny, bo finansują go spółki powiązane z NeoBankiem. Lokatorzy nie dadzą się już dalej zastraszać nieznanym sprawcom, my- mieszkańcy poznania dobrze wiemy, kim oni są, czas by władze tego miasta jasno przyznały, że działają w zmowie i porozumieniu z owymi „nieznanymi sprawcami”.

Tekst pierwotnie ukazał się na stronie rozbrat.org

Opublikowano w Informacje

"Nieznani sprawcy weszli do pustostanu w "czyszczonej" kamienicy przy ul. Niegolewskich 14 w Poznaniu. Odkręcili wodę i zalali mieszkanie szefowej Wielkopolskiego Stowarzyszenia Lokatorów.

Molga podejrzewa, że zalanie może być zemstą "czyścicieli" kamienic. Molga obciążała ich swoimi zeznaniami, jest jedną z pokrzywdzonych w ich procesie. "Czyściciele" pojawili się w kamienicy półtora roku temu, gdy kupił ją biznesmen Grzegorz Liberkowski (jest też współwłaścicielem kamienicy przy ul. Stolarskiej, której lokatorzy również byli nękani). Część lokatorów uciekła z kamienicy, Molga ma prawo mieszkać w niej jeszcze do 2016 r. - wtedy kończy się okres wypowiedzenia umowy. - Od ponad pół roku był spokój - mówi Molga."

Cały artykuł do przeczytania na poznan.gazeta.pl
 
Ogladaj również w WTK PLAY
 
 
 
Opublikowano w Informacje

"Od 18 miesięcy lokatorzy kamienicy przy ul. Stolarskiej w Poznaniu żyją bez wody. Boże Narodzenie - podobnie jak rok temu - spędzą, nosząc wodę w baniakach z ulicznego hydrantu: - Dobrze, że nie ma mrozu, bo hydrant by zamarzł.

Krzysztof Sobański mieszka z żoną na parterze kamienicy zamienionej w twierdzę. Drzwi i brama zastawione są drewnianymi płytami, zabite deskami.

Sobański odsuwa taką płytę, wypycha z bramy sklepowy wózek, który przed rokiem ktoś podrzucił do kamienicy. W wózku osiem pięciolitrowych baniaków. Sobański pcha wózek kilkanaście metrów. Przy kościele, pod drewnianym krzyżem, stoi hydrant, do którego podłączono kran. Sobański napełnia baniaki wodą, pakuje do wózka, wraca do kamienicy."

Cały artykuł do przeczytania na poznan.gazeta.pl





Opublikowano w Informacje
wtorek, 10 grudzień 2013 14:06

Solidarni z lokatorami 18.12.2013

18 grudnia , godz. 18.00. środa Teatr Ósmego Dnia

Zapraszamy na wydarzenia wspierające zbiórkę publiczną „Solidarni z lokatorami” Wielkopolskiego Stowarzyszenia Lokatorów!

W programie: spektakl „Jarzenie” Teatru Palmera Eldritcha, koncert elektroakustycznego zespołu KOPYT/KOWALSKI, historie nadużyć „czyścicieli” poznańskich kamienic - w lekturze aktorów Ósemek. W przerwach – poczęstunek.

WSTĘP WOLNY

Przygotowane wydarzenia towarzyszą finałowi tegorocznej zbiórki publicznej WSL „Solidarni z Lokatorami” – zbiórki środków finansowych na obronę i pomoc prawną dla najniżej uposażonych ofiar „czyścicieli” poznańskich kamienic.

Pierwsza odsłona zbiórki zrealizowana z inicjatywy Obywatelskiego Forum Kultury miała miejsce podczas wydarzeń kulturalnych - głównie w dniach 14 -17 marca br. Dzięki zebranym wówczas środkom udało się pokryć koszty pomocy prawnej dla lokatorów poznańskich kamienic oraz sfinansować dotychczasowe koszty procesu o stalking (uporczywe nękanie wzbudzające u ofiary poczucie zagrożenia lub "istotnie naruszające jej prywatność") przeciwko „czyścicielom kamienic". W procesie tym uczestniczy kilkadziesiąt poszkodowanych lokatorów.

18 grudnia w Teatrze Ósmego Dnia wolontariusze WSL, w specjalnie oznaczonych oraz zapieczętowanych puszkach, zbierać będą fundusze na opłacenie ostatniej raty w toczącym się procesie o stalking oraz na pomoc prawną dla najniżej uposażonych lokatorów.

Ufamy, że dzięki włączeniu się w akcję solidarnościową artystek i artystów występujących 18 grudnia uda nam się w tak dobrej atmosferze zebrać fundusze na dalszą ochronę prawną lokatorów!!

Ostatni etap zbiórki publicznej „Solidarni z Lokatorami” odbędzie się przy współpracy Wielkopolskiego Stowarzyszenia Lokatorów z Teatrem Ósmego Dnia oraz Stowarzyszeniem My-Poznaniacy.

Program

18.00 spektakl "Jarzenie", Teatr Palmera Eldritcha

Scenariusz i reżyseria: Palmer Eldritch

Muzyka: Patryk Lichota

Aktorzy: Agata Elsner, Marcin Głowiński, Kuba Kapral, Tomasz Michniewicz

Produkcja: Teatr Ósmego Dnia

Premiera: 28.11.2008

Żaden element opowiedzianej historii nie burzy tego nastroju. Wszystkie te świa-tło-przestrzenie-cienie, prztykane są pytaniami o kondycję współczesnego człowieka. Czy przeżarci popkulturą, stajemy się karykaturami samych siebie? Co się dzieje, gdy o naszej niezwykłości zaczynają przesądzać niecodzienne potrzeby? Czy intelektualne elity pogardzające tłumem nie pożerają własnego ogona? Wszak Spektakl mówi - ci, którzy uważają wszystkich za głupców, sami są głupcami. Z czasem nawet pytania tracą na wartości. Społeczne relacje w których tkwimy okazują się niczym innym, jak kolejnymi parafrazami pierwotnego walenia w bęben. Bez końca i do skutku.

Fragment recenzji

Wojciecha Morawskiego
z Nowej Siły Krytycznej

trailer :http://www.youtube.com/watch?v=ZgH_ac-qkj0

 

19.00 aktorzy Teatru Ósmego Dnia: Adam Borowski, Marcin Kęszycki, Ewa Wójciak przeczytają fragmenty artykułów prasowych dziennikarzy Gazety Wyborczej: Ludmiły Anannikovej i Piotra Żytnickiego dotyczących procederu „czyszczenia” poznańskich kamienic oraz losów lokatorów

19.30 koncert duetu KOPYT / KOWALSKI

KOPYT / KOWALSKI poznański duet elektroakustyczny, który tworzą Szczepan Kopyt – poeta i gitarzysta oraz Piotr Kowalski – perkusista i producent muzyczny. Debiutancki "buch" z 2011 r., który stanowi połączenie nowej poezji z muzyką elektroniczną i alternatywną, przyniósł duetowi kilkanaście koncertów w Polsce (m.in. w Kawiarni Literackiej na OFF Festiwalu) i na Słowacji, a Szczepanowi Kopytowi nominację do Paszportu Polityki (wydawnictwo składa się z tomiku wierszy i płyty). W tym roku światło dzienne ujrzał nowy płytomik "kir". Przynosi on zupełnie inne, surowe, bluesowo-psychodeliczne kompozycje. Radykalnej redukcji poddali muzycy ilość obsługiwanych instrumentów – z całego arsenału pierwszej płyty i setu koncertowego zostały gitara i perkusja, a środek ciężkości został przeniesiony na dobrze rozegrany aranż. Oczywiście cała ta muzyka kręci się wokół kolejnej porcji poezji.

Link do najnowszego teledysku:

http://www.youtube.com/watch?v=KV-JJ96t6AQ


Ponadto: rozmowy, spotkania przy kawie, herbacie i pysznym jedzeniu

Dlaczego zbiórka funduszy?

Zbiórka funduszy na obronę i opiekę prawną najniżej uposażonych lokatorów jest w obecnej chwili szczególnie ważna – pozwoli bowiem pomóc konkretnym osobom nękanym przez czyścicieli kamienic. Lokatorów często nie stać na założenie sprawy w sądzie. A to zazwyczaj jedyny sposób, by mogli się skutecznie bronić przed bezprawnymi działaniami właścicieli. Jednocześnie trzeba stwierdzić, że istniejące prawo w sposób niedostatecznych chroni interesy lokatorów, dlatego ważne są także działania symboliczne oraz gesty solidarności.

Zorganizowanie – poprzez społeczną zbiórkę – skutecznego wsparcia prawnego lokatorów to także nadzieja na zbudowanie w dłuższej perspektywie sprawnie działającej społecznej sieci ochrony lokatorów. Ochrony zarówno przed firmami zajmującymi się zawodowym nękaniem lokatorów, jak i przed wynajmującymi te firmy właścicielami kamienic, którzy dla zysku ekonomicznego świadomie omijają prawo i bez skrupułów uderzają w najbiedniejszych mieszkańców. To nadzieja na jasny komunikat:  „Nie ma społecznej zgody na praktykę czyszczenia kamienic!”

Dlaczego nie darmowi prawnicy?

Sprawy lokatorskie nie są jeszcze dość popularne na wokandach sądowych. Darmowi prawnicy, często studenci nie są w stanie wziąć na siebie ciężaru długotrwałych batalii związanych z obroną lokatorów (podobnych do tych wokół kamienicy przy ulicy Stolarskiej). Podejmowanie tej tematyki wymaga dużej sprawności i doświadczenia, a nie tylko jednorazowych porad. Wielkopolskie Stowarzyszenie Lokatorów aktualnie współpracuje z mec. Agnieszką Rybak-Starczak, która od lat zajmuje się obroną prawną poszkodowanych lokatorów. Stowarzyszenie organizuje także siec systematycznych porad prawnych.

Kto organizuje zbiórkę?

Zbiórkę publiczną funduszy na obronę i pomoc prawną dla lokatorów formalnie organizuje Wielkopolskie Stowarzyszenie Lokatorów. Stowarzyszenie otrzymało pozwolenie Wydziału Spraw Obywatelskich Urzędu Miasta Poznania na organizację zbiórki, która jest prowadzona od 14 marca do końca 2013 roku.

Ostatni etap zbiórki publicznej odbędzie się przy współpracy Teatru Ósmego Dnia oraz Stowarzyszenia My-Poznaniacy.

Jak wyglądać będzie transparentność przepływu środków finansowych uzyskanych w ramach zbiórki

Po zakończeniu zbiórki ( w styczniu) WSL i grupa koordynacyjna „Solidarni z lokatorami” będzie publicznie informować (na stronie www.wsl-poznan.pl) o wysokości zebranych środków oraz komu i w jakiej sprawie udzielona została opieka prawna sfinansowana ze zbiórki.

Całość zbiórki zakończy się szczegółowym raportem finansowym oraz podsumowaniem społeczno-politycznych zmian jakie być może uda się osiągnąć dzięki tej inicjatywie.

W związku ze zgłoszeniem zbiórki publicznej w Wydziale Spraw Obywatelskich Urzędu Miasta Poznania, całość zbiórki podlegać będzie także sprawozdawczości wynikającej z obowiązującego prawa.

Opublikowano w Informacje

Oświadczanie

Prawo własności nie może stać ponad prawem do spokojnej i godnej starości

 Wczoraj Urząd Miasta Poznania zajął stanowisko w sprawie Marii Grajewskiej i Haliny Kułaczek, lokatorek wysiedlonych z kamienicy przy ulicy Jackowskiego 27. Z informacji, które otrzymaliśmy nieoficjalnie, wynika, iż władze tłumaczą się, że obie lokatorki, wg przesłuchanych świadków, opuściły swoje lokale ok. 2-3 lat temu. Z uwagi na trudną sytuację w kamienicy, lokatorki nigdy nie twierdziły, że przebywaja tam cały czas. Nigdy jednak nie opuściły swoich mieszkań na stałę. Analizując sprawę jednostronnie, miasto dokonano wymeldowania z urzędu. Wojewoda Wielkopolski utrzymał ten werdykt w mocy. Uznano za niewystarczające zapewnienia lokatorek, że czasowo przebywają i nocują w spornych lokalach w kamienicy przy ulicy Jackowskiego 27, posiadają w nich swój majatek i rzeczy osobiste, oraz że mają zamiar tam na stalę przebywać. aż do momentu przyznania im lokali socjalnych. Świadczyła o tym m.in. tegoroczna korespodancja Haliny Kułaczek z ZKZL. W przypadku Marii Grajewskiej wykorzystano dodatkowo jej niepełnosprawność umyslową.

Ponieważ dokonano wymeldowania z urzędu, miasto obecnie twierdzi, że lokatorkom nie przysługuje wobec powyższego prawo do lokali socjalnych, przyznanych na mocy prawomocnego wyroku sądu. Wynika z tego, że decyzja w trybie administracyjnym, w rzeczywistości uchyliła wyrok niezawisłego sądu.

W sprawie tej chcieliśmy oświadczyć co nastepuje:

1. Zgodnie z art. 25 Kodeksu cywilnego miejscem zamieszkania osoby fizycznej jest miejscowość, w której osoba ta przebywa z zamiarem stałego pobytu. Sąd Najwyższy w orzeczeniu z dnia 7 czerwca 1983 r. II UR 4/83 zajął jednoznaczne stanowisko, zgodnie z którym nie stanowi o miejscu zamieszkania występowanie tylko jednej przesłanki, polegającej na samym zamieszkiwaniu w sensie fizycznym. Sąd Najwyższy w jednym ze swoich wyroków uznał, iż „o stałości pobytu osoby fizycznej na danym terytorium decyduje przede wszystkim takie przebywanie tej osoby, które ma cechy założenia tam ośrodka swoich osobistych i majątkowych interesów". Z drugiej strony samo przebywanie fizyczne w lokalu, nawet przez dłuższy okres czasu, nie decyzje, że jest to pobyt na stałe (np. w przypadku wykonywania pracy czy też studiowania w innej miejscowości).

2. Obecnie obie lokatorki nie mają żadnego miejsca, gdzie mogłyby przebywać z zamiarem stałego pobytu. W związku z powyższym, odebranie im prawa do lokalu socjalnego jest nie tylko nieetyczne, ale też – naszym zdaniem – bezprawne.

3. Co ciekawe w przydatku spraw wnoszonych przez właścicieli kamienicy domagających się spłaty zaległości czynszowych, często wykorzystuje się interpretacje przepisów, o których mowa w pkt. 1, aby wykazać, iż sam fakt nie przebywania fizycznego w lokalu, nie zwalnia lokatora od zapłaty. W kwietniu 2013 roku w sprawie Haliny Kułaczek, sąd tak właśnie interpretował sytuację, stwierdzając w przypadku jej córki, że skoro były tam m.in. złożone jej rzeczy, to musi ona odpowiadać za zobowiązania czynszowe razem z swoją matką, bo należy uznać, że w istocie tam mieszkała (Sygn. akt: nr IX C 100/13 wyroku z dnia 18.04.2013). W uzasadnieniu sąd stwierdził, że jeszcze w grudniu 2010 roku rodzina mieszkała pod adresem przy ulicy Jackowskiego (późniejszy okres nie był przedmiotem analizy sądu). Wynika z tego, że jak kamienicznik chce uzyskać zaległy czynsz, to przepisy i sytuacja jest interpretowana w jeden sposób, kiedy zamierza z urzędu wymeldować lokatora – dowody prokuruje i interpretuje się inaczej. Naprzeciwko schorowanym i leciwym lokatorkom, stanęła sprawnie działająca machina „czyścicieli kamienic”, za którymi stoją pieniądze, prawnicy i urzędnicy miejscy, którzy dziś cynicznie twierdzą, że poszkodowane lokatorki miały pełne prawo brać czynny udział w postępowaniu administracyjnym, ale z tego nie skorzystały.

4. Fakty tymczasem przedstawiają się w następujący sposób:

- kamienica przy ulicy Jackowskiego 27 została oczyszczona z lokatorów, stoi pusta;

- Halina Kułaczek i Maria Gajewska miały przyznane wyrokiem sądu lokale socjalne;

- miasto wymeldowało obie lokatorki na wniosek właściciela kamienicy (Wojewoda Wielkopolski utrzymał decyzję w mocy), dając wiarę tylko jednej ze stron i nie uwzględniając interesów lokatorek;

- w ten sposób miasto arbitralnie stwierdza, że lokatorkom lokale socjalne się nie należą, bo w inny sposób zabezpieczyły swoje potrzeby lokalowe, choć to tylko domniemanie i wygodna interpretacja urzędników;

- kamienicznik wymienił zamki w drzwiach i wywiózł rzeczy lokatorek; wcześniej jeszcze przed uzyskaniem wymeldowania zastraszał mieszkańców, utrudniał dostęp do mediów;

- samo uzyskanie wymeldowania z urzędu nie uprawniało właściciela kamienicy do rozporządzania mieniem lokatorek bez ich zgody; naruszono przyjęte tu procedury prawne;

- obie lokatorki nie mają obecnie miejsca, gdzie mogłyby zatrzymać się na pobyt stały – w sensie formalnym są bezdomne, ale żeby otrzymać pomoc miasta – co kuriozalne - muszą stać się nimi realnie – trafić pod most czy na Dworzec Zachodni.

5. Miasto Poznań pokazało po raz kolejny, że jego działania wspierają „czyścicieli kamienic”. Swój obowiązek zapewnienia lokali socjalnych traktuje na tępy, biurokratyczny sposób, pozostając kompletnie nieczułym na cierpienia osób starszych, schorowanych, kobiet. W zaistniałej jednak sytuacji Wielkopolskie Stowarzyszenia Lokatorów nie może zrobić nic więcej poza ewentualnym skierowanie sprawy do sądu o przywrócenie posiadania. Ostateczna decyzja zostanie podjęta w przyszłym tygodniu, po konsultacjach prawnych i uwzględnianiu skromnych możliwości finansowych WSL. Halina Kułaczek skierowała sprawę do Naczelnego Sądu Administracyjnego, kwestionując tryb jej wymeldowania.

 Apelujemy do mediów o w dalszym ciągu nagłaśnianie każdego przypadku czyszczenia kamienic.

 Apelujemy do mieszkańców Poznania o czynny opór przeciwko „czyścicielom kamienic” i o sąsiedzką solidarność.

 Pamiętajmy, że prawo własności nie może stać ponad prawem do spokojnej i godnej starości, do opieki nad osobami schorowanymi i dziećmi, do sprawiedliwego podziału społecznych zasobów.

 

 

Poznań, 29 listopada 2013 roku                                         Wielkopolskie Stowarzyszenia Lokatorów

 

 

 

 

 

 

 

 

Opublikowano w Informacje
czwartek, 28 listopad 2013 20:23

ZKZL nie chce dać lokali socjalnych

Dwie lokatorki z kamienicy przy ulicy Jackowskiego 27 zostały bezprawnie eksmitowane. Bez ich wiedzy w mieszkaniach wymieniono zamki, a rzeczy wywieziono do magazynów. Właściciel kamienicy twierdził, że obie kobiety nie mieszkają na Jackowskiego i uzyskał wymeldowanie z urzędu. Ale okazało się, ze to nie prawda. Lokatorki domagają się przywrócenia posiadania i lokali socjalnych.
Zgodnie z wypowiedzią jaką udzieliła urzędniczka Zarządu Komunalnych Zasobów Lokalowych w programie „Interwencja” telewizji Polsat z dnia 25 listopada br. „gdyby wierzyciel nie potwierdził nam [czyli ZKZL], że te panie nie wyprowadziły się, a on lokal odzyskał, my byśmy tym paniom zaproponowali lokale socjalne”. Ponoć było ich dla mieszkańców kamienicy Jackowskiego 27 łącznie pięć. Wcześniej ZKZL odpowiadając w połowie sierpnia br.  jednej z poszkodowanych, Halinie Kułaczek, twierdził, że „nie może określić terminu złożenia oferty zawarcia umowy najmu lokalu socjalnego…” Z niejasnych deklaracji Zarządu wynika jednak, że przyznano im lokal socjalny, ale ZKZL rozmawiał o nim nie z mieszkankami, którym się należał, ale z właścicielem, który arbitralnie miał stwierdzić, że takowe mieszkania nie są potrzebne.

Dziś działacze i działaczki Wielkopolskiego Stowarzyszenia Lokatorów oraz Federacji Anarchistycznej s. Poznań byli w Zarządzie Komunalnych Zasobów Lokalowych, domagając się dla poszkodowanych lokali socjalnych. Jednak dowiadujemy się, że obecnie miasto interpretuje sytuację tak, że lokatorkom mieszkania się nie należą, ponieważ nie mieszkają na Jackowskiego 27! Same miasto, na podstawie przedstawionych przez właściciela wersji wydarzeń, wymeldowało kobiety. Nie są już zatem – wg  urzędników - stroną w sprawie. Sugerują, że konieczne byłoby sądowne przywrócenia posiadania, a to jest możliwe najszybciej za pół roku. Co się ma dziać z lokatorkami przez ten czas? Niewiadomo. Miasto umywa ręce.

Jutro, w piątek 28 listopada, o godz. 12.00. działacze i działaczki WSL udadzą się do ZKZL jeszcze raz. Tym razem z samymi lokatorkami.

Opublikowano w Informacje

"Taką sytuację zastała po powrocie ze szpitala 83-letnia Halina Kułaczek. Właściciel domu eksmitował ją nielegalnie z kamienicy przy ul. Jackowskiego. Stowarzyszenie lokatorów domaga się od miasta natychmiastowej pomocy.

Kobiety zostały nielegalnie eksmitowane, ale właściciel kamienicy wprowadził urzędników w błąd, twierdząc, że wyprowadziły się same. Okazuje się, że lokatorki zostały też - na wniosek właściciela - wymeldowane z mieszkań, które zajmowały. - To kolejny przykład "czyszczenia" poznańskich kamienic. Miasto powinno się tym poważnie zająć - mówił Jarosław Urbański, działacz Wielkopolskiego Stowarzyszenia Lokatorów. Dodał, że stowarzyszenie żądało od miasta powołania specjalnej komisji, która analizowałaby przypadki wyrzucanych nielegalnie lokatorów, ale tego nie zrobiono."

Cały artykuł na poznan.gazeta.pl

Oglądaj również w wtkplay.pl

Oglądaj również na interwencja.polsat.pl



Opublikowano w Informacje

 

Kamienica przy ul. Jackowskiego 27 stała się kolejnym przykładem działań czyścicieli kamienic. Od 2002 r., kiedy zmienił się właściciel, lokatorzy obawiali się eksmisji i szykan. Podwyższano im znacznie czynsze. Ofiarami padły w dużej części osoby starsze i schorowane. Doszło do ludzkich tragedii. Jedna z lokatorek nie wytrzymała i w czerwcu 2010 r., po informacji o kolejnej podwyżce czynszu, popełniła samobójstwo. Z relacji, którymi dysponujemy i którym – jako WSL – dajemy wiarę, bezpośrednim powodem targnięcia się na życie było zagrożenie utraty mieszkania i wypłacalności.

Ostatnim etapem czyszczenia kamienicy przy ul. Jackowskiego 27 było wysiedlenie na bruk dwóch starszych kobiet, które z racji swojego wieku i stanu zdrowia nie były w stanie skutecznie obronić się przed działaniami zarządcy i właścicieli oraz miejskiej biurokracji. Teoretycznie należał im się przydział do lokali socjalnych. Jednak, nie oglądając się na to, dokonano brutalnego wysiedlenia. W ich mieszkaniach na Jeżycach wymieniono zamki, a rzeczy osobiste wywieziono. Co więcej, administracja uzyskała wymeldowanie lokatorek z urzędu. Nie są to pierwsze znane WSL przypadki, kiedy zarządy i właściciele czyszczonych kamienic uzyskują wymeldowanie lokatorów z urzędu na podstawie naciąganych lub po prostu nieprawdziwych informacji.

Winę za obecny stan rzeczy ponoszą nie tylko czyściciele kamienic, ale także władze miasta Poznania. Gdyby samorząd zapewnił odpowiednie lokale socjalne, nie doszłoby do wielu tragedii. Wieloletnie zaniedbania w kwestii mieszkaniowej zarządu miasta, działającego pod kierownictwem Ryszarda Grobelnego, doprowadziły do ostrego kryzysu mieszkaniowego i społecznego. Obecnie dla grup najniżej uposażonych braki mieszkaniowe wynoszą, wg ocen miasta, od 2500 do 3000 mieszkań (socjalnych i komunalnych), a wg ocen Wielkopolskiego Stowarzyszenia Lokatorów – ok. 10 000 mieszkań. Mimo to miasto wcześniej uznało za niepotrzebne powołanie specjalnej komisji do spraw czyszczonych kamienic (o co postulowało WSL), jak również storpedowało inicjatywę „społeczno-mieszkaniowego okrągłego stołu”. W dalszym ciągu biurokratyczna machina państwa i samorządu pozostaje obojętna na potrzeby lokatorów i dramat ofiar czyścicieli kamienic, ale sprzyja właścicielom kamienic, spekulantom i deweloperom.

W sprawie lokatorek z kamienicy przy ul. Jackowskiego 27 domagamy się:

1. Przywrócenia przez urząd miasta meldunku.

2. Natychmiastowego przyznania lokatorkom należnych im wyrokiem sądu lokali socjalnych oraz udzielenia pomocy jako ofiarom czyszczonych kamienic.

 

Opublikowano w Informacje

Kilka miesięcy temu na stronach Głosu Wielkopolskiego pojawił się artykuł pod znamiennym tytułem: „Jackowskiego 27 - czy to kolejna czyszczona kamienica? Właściciele zaprzeczają”.
Lokatorzy postanowili nagłośnić sprawę, ponieważ poczuli się zagrożeni. Przede wszystkim dlatego, że osoby pojawiające się w kamienicy były powiązane z czyścicielami kamienic. Zmuszono ich jednak do milczenia, a następnie nieruchomość została bezwzględnie wysiedlona, o czym świadczy przypadek 83-letniej mieszkanki, która sama o tym pisze w liście do Wielkopolskiego Stowarzyszenia Lokatorów.

Do 2006 roku zarządcą budynku było MPGM, a lokatorzy mieli przydziały z miasta. Kamienica stosunkowo często zmieniała właścicieli. W latach 2008–2009 należała na przykład do Piotra i Joanny B., znanych z głośnej sprawy nielegalnego wyrzucenia starszej kobiety na bruk z jej mieszkania przy ul. Sczanieckiej, z kolei zarządcą był wtedy Piotr Ś. Od marca 2013 roku kamienica stała się własnością firmy Kamienice Wielkopolskie, której pełnomocnikiem jest Paweł C., osoba związana między innymi z NeoBankiem, znajomy Piotra Ś. i Pawła Ż. oraz właściciel brutalnie wyczyszczonej kamienicy przy ul. Strusia, gdzie teraz prowadzi prywatny akademik.     

W lipcu 2013 roku przedstawiciele lokatorów skorzystali również z pomocy prawnej Wielkopolskiego Stowarzyszenia Lokatorów. Zrezygnowali jednak z dalszego nagłaśniania zaistniałej sytuacji ze względu na ostrą reakcję przedstawicieli nowego właściciela, którzy wyraźnie dali im do zrozumienia, że kontaktowanie się z dziennikarzami i działaczami społecznymi na pewno im nie pomoże w rozwiązaniu narastającego konfliktu. Wystraszyli się. Niestety po raz kolejny okazało się, że osoby pokroju Pawła C. mimo wielu zapewnień nie zamierzają rozwiązać tej sprawy zgodnie z prawem i nie  krzywdząc mieszkańców.

Poniżej publikujemy list od jednej z lokatorek kamienicy przy ul. Jackowskiego 27, która podczas pobytu w szpitalu została pozbawiona dostępu do własnego mieszkania. Po raz kolejny kamienica – tym razem bez akcji protestacyjnych i większego zainteresowania mediów – została oczyszczona, przez to samo grono powiązanych ze sobą osób.

List lokatorki:

Za kilkanaście dni moje 83. urodziny. Urodziłam się i wychowałam w Bydgoszczy na ul. 20 Stycznia 1920 roku pod nr 6 jako jedna z 9 dzieci robotnika. Była bieda, ale nikt głodny nie chodził. Mieszkaliśmy w kamienicy, której właścicielem był Niemiec, Pan Neumann – do dziś go wspominam w modlitwie. Korzystałam z tego najbardziej, ponieważ nosiłam wspaniałe ubrania po ich córce Karmenie. Nawet wojna go nie zmieniła, zawsze się za nami wstawiali, choć moja siostra nie uniknęła łapanki i wywozu do pracy, ale wróciła.

Potem chaos, wyzwolenie, przetaczający się front i pytania: „Kuda na Berlin?”. Właściciel naszej kamienicy zmarł w areszcie. Nad nami rozlokowała się rosyjska orkiestra wojskowa. Potem komuna: Zaczynam pracę, czyny społeczne, wczasy i wycieczki z zakładu pracy. Wtedy zobaczyłam jak piękna jest Polska.

Po ślubie w 1960 roku zamieszkałam w Poznaniu w prywatnej kamienicy przy ul. Jackowskiego. Potem już mamy wolność! [Po 1989 roku] znajdują się spadkobiercy kamienicy i na przywitanie 100% czynsz w górę, potem nowy właściciel i znów 100%. Przez to ludzie tracili zdrowie i nerwy, a nawet odebrali sobie życie. Ja bałam się wychodzić z domu. To, że żyję to opatrzność Boża. Złamałam rękę akurat na zimę i pojechałam do rodziny, bo tu trzeba nosić węgiel. Potem operacja oka. Nogi jeszcze noszą, lubię chodzić. Teraz jestem w szpitalu rehabilitacyjnym. Urząd Miasta na wniosek właściciela uznał, że zbyt często wyjeżdżam, a jak wracam to nie melduję tego faktu sąsiadom i należy mnie wymeldować. Odwołałam się. Przyjechałam na przepustkę ze szpitala, a tu w kamienicy drzwi zamknięte, nie mam dostępu do mieszkania. Zostałam z walizką, tam jest cały mój dobytek. Wiem że nikt nic nie zrobi. Kiedy wcześniej odcięli mi wodę, właściciel włamał się pod moją nieobecność. Wtedy tylko powiedzieli, że mam prawo ich skarżyć. Przecież ja nie doczekam końca procesu i na to wszyscy liczą. Bardzo szybko tracę wzrok, chciałam ostatnie dni przeżyć godnie, pod własny stół wyciągać nogi, gdzie co postawię tam będzie stało. Ale niestety mam tułać się po rodzinie, znajomych? Gdzie wrócę ze szpitala?

Mówicie, że kiedyś było bezprawie, to nie tak. Było złe prawo rygorystycznie przestrzegane, a teraz mamy piękne prawo, tylko z egzekwowaniem go są ogromne problemy. Nadal takich jak Pana Ikonowicza zamyka się, odważne wypowiedzi padają tylko w telewizji z ust byłego sędziego i te słowa mają ogromne znaczenie. Tylko w takich ludzi wierzę. Nie takiej wolności czekałam, miało być lepiej. Zawsze była nadzieja, a teraz i ona umarła.

 

Czytaj również artykuł Wróciła ze szpitala i nie mogła wejść do mieszkania

Oglądaj także Nielegalna eksmisja na Jeżycach

 

 

 

Opublikowano w Informacje