niedziela, 21 grudzień 2014 06:31

Przejmowali mieszkania i domy. Hurtowo

165 nieruchomości przejęli podstępnie przestępcy z Poznania. Szkody - 44 mln zł. Po czterech latach prokuratura zakończyła gigantyczne śledztwo.

Liczący 750 stron akt oskarżenia obejmuje 40 osób oraz 428 przestępstw. Prokuratorskie akta to ponad 200 tomów. W sprawie jest blisko 250 pokrzywdzonych, a szkodę wyrządzoną przestępstwami prokuratura szacuje na ponad 44 mln zł.

Cały artykuł do przeczytania na poznan.gazeta.pl

 

 

 
Opublikowano w Informacje

Rok temu, 25 listopada 2013 roku, została zorganizowana pierwsza pikieta dotycząca brutalnego wysiedlenia z kamienicy przy ul. Jackowskiego. Sprawa wywołała burzę zarówno na łamach lokalnej prasy jak i w środowisku znajomych jednego z czyścicieli, Pawła C. Dziś, dopiero po roku, zajęły się nią sądy.

Wysiedlenie

Kamienica przy ul. Jackowskiego 27 stała się kolejnym przykładem działań czyścicieli kamienic. Od 2002 r., kiedy zmienił się właściciel, lokatorzy obawiali się eksmisji i szykan. Podwyższano im znacznie czynsze. Ofiarami padły w dużej części osoby starsze i schorowane. Doszło do ludzkich tragedii. Jedna z lokatorek nie wytrzymała i w czerwcu 2010 r., po informacji o kolejnej podwyżce czynszu, popełniła samobójstwo. Bezpośrednim powodem targnięcia się na życie było zagrożenie utraty mieszkania i niewypłacalność.

Ostatnim etapem czyszczenia kamienicy przy ul. Jackowskiego 27 było wysiedlenie na bruk dwóch starszych kobiet, które z racji swojego wieku i stanu zdrowia nie były w stanie skutecznie obronić się przed działaniami zarządcy i właścicieli oraz miejskiej biurokracji. Teoretycznie należał im się przydział do lokali socjalnych. Jednak, nie oglądając się na to, w ich mieszkaniach na Jeżycach wymieniono zamki, a rzeczy osobiste wywieziono. Co więcej, administracja uzyskała w 2013 roku wymeldowanie lokatorek z urzędu. Zgłosiły się one do Wielkopolskiego Stowarzyszenia Lokatorów z prośbą o pomoc pod koniec ubiegłego roku.

Miasto: „Wszystko zgodnie z prawem”

25 listopada 2013 roku przedstawiciele Federacji Anarchistycznej oraz Wielkopolskiego Stowarzyszenia Lokatorów zorganizowali wraz z lokatorkami pierwszą pikietę. Mieszkanki domagały się wówczas przywrócenia przez urząd miasta meldunku oraz natychmiastowego przyznania należnych im wyrokiem sądu lokali socjalnych i udzielenia pomocy jako ofiarom czyszczonych kamienic. Urzędnicy miejscy twierdzili wtedy, że wymeldowanie odbyło się zgodnie z prawem.

Kolejna pikieta odbyła się pod Zarządem Komunalnych Zasobów Lokalowych. Wówczas pracownicy ZKZL sugerowali, że obie mieszkanki pomimo wyroku sądu z orzeczeniem o uprawnieniu do lokalu socjalnego nie potrzebują go. Natomiast media, pod wpływem manipulacji „czyścicieli kamienic”, zaczęły skupiać się nie na działaniach czyścicieli, ale wertowaniu prywatnych historii rodzinnych lokatorek.

Następstwem tych wydarzeń było wniesienie przez lokatorki odwołania od arbitralnego wymeldowania bez ich zgody i wiedzy do Wojewody Wielkopolskiego, który decyzję urzędu podtrzymał. Jednak sąd administracyjny po zapoznaniu się ze sprawą i z powodu wielu niejasności, nakazał miastu przywrócić na czas procesu meldunek 83-letniej Halinie Kułaczyk. Sprawa trwa. Jednocześnie po interwencjach mec. Agnieszki Rybak–Starczak wobec drugiej, niepełnosprawnej kobiety miasto zrealizowało przydział do mieszkania socjalnego. Wobec czego dalsze postępowanie związane z nieprawnym wymeldowaniem zamknięto.

Nadal bezdomna 

Aktualnie Pani Halina Kułaczyk, wysiedlona przez spółkę Kamienice Wielkopolskie od roku żyje bez dachu nad głową, pomieszkując u znajomych. Kamienica, z której została wysiedlona zmieniła po raz kolejny właściciela i jest w trakcie remontu.

Zgodnie z decyzją sądu administracyjnego 20 listopada br. miała się odbyć wizja lokalna pracownika urzędu miasta, przy asyście mieszkanki i WSL, której celem było ostatecznie zweryfikowanie czy lokatorka może być wymeldowana czy też nie. Jednak w obecnej sytuacji, lokatorka nie może nawet wejść do kamienicy. Nie może też odebrać przychodzącej do nie na ten adres urzędowej korespondencji. Na wizytacji nie stawił się przedstawiciel nowego właściciela, tym samym nie mogła się ona formalnie odbyć. Nikt nie mógł wejść na teren budowy.

Tego samego dnia – rok po wysiedleniu! – odbyła się pierwsza rozprawa sądowa o przywrócenie posiadania Halinie Kułaczyk przez spółkę Pawła C.

Czyściciele artyści

Sprawa lokatorek z ul. Jackowskiego wywołała rok temu dużą dyskusję na jednym z portali społecznościowych. W debatę o metodach czyścicieli i przyzwoleniu władz miasta włączyli się znajomi Pawła C. Czyściciele, jak pokazuje ten i wiele innych przykładów, wywodzą się niejednokrotnie ze środowiska kultury czy nauki, są znajomymi dziennikarzy, artystów, pisarzy, naukowców – jak Grzegorz L. (właściciel wyczyszczonych kamienic przy Niegolewskich i Stolarskiej) czy organizujący warsztaty dj-skie na poznańskim Kontener Art Lechosław G. (również właściciel Stolarskiej).

Sam Pawła C., współautor „Poznańskiego przewodnika literackiego”, absolwent historii UAM i swego czasu doktorant w Instytucie Badań Literackich PAN, cały czas pretendował do miana „dobrego właściciela i administratora”, człowieka zaangażowanego w działania na rzecz promowania Poznania (wspomniany przewodnik). Budując pozytywną otoczkę wokół swoich działań, próbując sytuować się w doborowym gronie ludzi kultury i nauki, skutecznie maskował swój udział w czyszczeniu kamienic, współpracę m.in. z NeoBankiem oraz Piotrem Ś. z Fabryki Mieszkań i Ziemi, a nawet – będąc oskarżonym o przestępstwa gospodarcze – pobyt w areszcie.

Dyskusja wywołana działaniami Pawła C. w kamienicy przy Jackowskiego pokazuje z jednej strony, w jaki sposób czyściciele legitymizują swoją działalność, ale też, że legitymacja środowiskowa może w każdym momencie wygasnąć. Będzie to jednak możliwe tylko wtedy, kiedy wstawienie się za osobami pokrzywdzonymi stanie się ważniejsze od swoistego zobowiązania do środowiskowej, koleżeńskiej lojalności.

Lokatorzy bez wsparcia

Wieloletnie zaniedbania w kwestii mieszkaniowej zarządu miasta doprowadziły do ostrego kryzysu mieszkaniowego i społecznego. Obecnie dla grup najniżej uposażonych braki mieszkaniowe wynoszą, wg ocen miasta, od 2500 do 3000 mieszkań (socjalnych i komunalnych), a wg ocen Wielkopolskiego Stowarzyszenia Lokatorów – ok. 10.000 mieszkań. Mimo to miasto wcześniej uznało za niepotrzebne powołanie specjalnej komisji do spraw czyszczonych kamienic (o co postulowało WSL), jak również storpedowało inicjatywę „społeczno-mieszkaniowego okrągłego stołu”. W dalszym ciągu biurokratyczna machina państwa i samorządu pozostaje obojętna na potrzeby lokatorów i ofiar czyścicieli kamienic, sprzyja natomiast właścicielom nieruchomości, spekulantom i deweloperom.

Osobną kwestią jest opieszałość sądów. Jak lokatorzy mają się skutecznie bronić przed wysiedleniami, kiedy ich sprawy trafiają na wokandę po upływie roku, jak w przypadku Haliny Kułaczyk? Z drugiej strony nie tak dawno przepadła w sejmie inicjatywa ustawodawcza, która miała na celu lepszą obronę nielegalnie wysiedlanych lokatorów.


Teskt pierwotnie ukazał się na stronie rozbrat.org

 

Opublikowano w Informacje

Lokatorki dręczone przez "czyścicieli" kamienic żądają zadośćuczynienia za doznane krzywdy. Pozywają poznański NeoBank, bo to powiązana z nim spółka wynajmowała "czyścicieli".

Kamienica przy ul. Piaskowej, w centrum Poznania, należała do spółdzielni cukierniczej Fawor. W październiku 2011 r. kupiła ją tajemnicza spółka Kappa Inwest. Lokatorów zaczęli nachodzić ogoleni na łyso mężczyźni. Żądali, by się wyprowadzili.

Pozew złożony przed tygodniem w poznańskim sądzie detalicznie opisuje metody stosowane przez "czyścicieli": "Zaczęło się od przecięcia kabli telewizji kablowej. Kolejnego dnia zdemontowano okna na klatce schodowej oraz drzwi od bramy. Po wymontowaniu okien temperatura na korytarzu, a w konsekwencji także w mieszkaniach, znacznie się obniżyła. Ponadto w kamienicy wywieszono informację, że w najbliższym czasie odcięty zostanie dostęp do wody oraz zostanie wyłączony prąd."

Cały artykuł na poznan.gazeta.pl
 
Opublikowano w Informacje
czwartek, 17 lipiec 2014 09:22

Chcieli zamurować lokatorów

Wczoraj rano miało się rozpocząć kolejne posiedzenie sądu w sprawie przeciwko czyścicielom kamienic. Rozprawa się nie odbyła, bo jeden z oskarżonych zachorował. Lokatorzy z kamienicy przy ulicy Niegolewskich 14 wcześniej zatem wrócili do domu. Zastali ekipę budowlaną, szykujących się do zamurowania wejść.

Gdybyśmy wrócili po kilku godzinach, jak to zwykle bywało, nie udałoby nam się wejść do mieszkania – mówi Anastazja Molga, lokatorka i jednocześnie aktywna członkini Wielkopolskiego Stowarzyszenia Lokatorów. W wyniku podniesionego alarmu, na miejscu pojawili się działaczki i działacze z Rozbratu i Od:zysku, a także przedstawiciele poznańskich mediów.  Udało się przekonać murarzy, którzy odjechali.

To kolejny przykład szykanowania lokatorów w tej kamienicy. Wielokrotnie zalewano im już mieszkania, jedną z rodzin próbowano nielegalnie eksmitować. Kilka kamienic dalej, na tej samej ulicy stoi jeden z wyczyszczonych już budynków przez ekipę, która dziś miała stanąć przed sądem. 

 

Czytaj również artykuł "Poszli na rozprawę "czyścicieli". W tym czasie chcieli zamurować im wejście"

Czytaj i oglądaj Poznańscy „czyściciele” chcieli zamurować kamienicę z lokatorami

 
Opublikowano w Informacje

"Czyściciel" oskarżony o nękanie lokatorów poznańskich kamienic wznawia działalność. Otwiera nowe biuro i zapowiada, że będzie stosował te same metody.

City Park to luksusowy kompleks w dawnych koszarach wojskowych przy ul. Wyspiańskiego w Poznaniu. Jest tam pięciogwiazdkowy hotel, kasyno, restauracje, butiki i bank. Jeden z pustych lokali zajęła właśnie Fabryka Mieszkań. To firma Piotra Ś. oskarżonego o nękanie lokatorów. Na witrynach oklejonych żółtą taśmą jest jego nazwisko i numer telefonu. A także informacja o ofercie firmy: "zarządzanie kamienicami", "skup kamienic z lokatorami", "negocjacje z lokatorami".

Jak wyglądają takie "negocjacje"? Detalicznie wymienia to akt oskarżenia: Piotr Ś. i jego kompani wiercili dziury w sufitach, zalewali mieszkania, rozrzucali robaki i padlinę, rozbijali ściany, odcinali gaz i wodę. W ten sposób zmuszali lokatorów do wyprowadzki. "Wyczyszczone" kamienice były potem remontowane i z zyskiem sprzedawane.

Cały artykuł do przeczytania na poznan.gazeta.pl

 

Opublikowano w Informacje
poniedziałek, 02 czerwiec 2014 05:33

O prawo do mieszkań socjalnych i komunalnych

Mieszkańcy kamienicy przy ulicy Taczaka 8 zwrócili się do miasta o przydział lokalu komunalnego. W tym celu udali się do Wydziału Spraw Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej znajdującego się przy ul. 3. Maja w Poznaniu. Jednak pracownica urzędu nie spojrzała nawet na wniosek i odmówiła jego przyjęcia. Choć takie działanie jest niezgodne z prawem, zdarza się nagminnie.

Kamienica przy Taczaka 8 jest własnością Urzędu Marszałkowskiego. Opustoszała w efekcie podwyżek czynszów oraz presji formalnej wywieranej na mieszkańców. Sytuacja ta systematycznie zmuszała starych lokatorów do wyprowadzki, a niektórzy z nich mieszkali tam od ponad 40 lat. Spośród ośmiu rodzin pozostały tylko trzy osoby: małżeństwo emerytów oraz samotna wdowa w podeszłym wieku. To właśnie oni zwrócili się o przydziały mieszkań komunalnych do miasta i zostali odprawieni nawet bez przysłowiowego kwitka.

Z drugiej strony Urząd Marszałkowski chce uniknąć procesu eksmisyjnego, w wyniku którego zaistniałaby szansa dla lokatorów na przydział lokalu socjalnego. Zamiast tego naciska uporczywie na mieszkańców, by sami się wynieśli ze swoich mieszkań. Bez rozprawy. Nakłanianie do wyprowadzki w tej sytuacji nie można nazwać inaczej jak próbami nękania lokatorów.

W tym, jak i w wielu innych przypadkach, naturalne wydaje się zwrócenie się do instytucji miejskich o przydział mieszkania komunalnego, czy socjalnego. Jednak Urząd Miasta stara się ograniczać ilość wpływających do niego wniosków, celowo zaniżając rzeczywistą wielkość zapotrzebowania na lokale socjalne i komunalne w Poznaniu.

Jako WSL domagamy się:

  1. Przyjmowania wszystkich składanych w Wydziale Spraw Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej wniosków o przyznanie mieszkania socjalnego lub komunalnego i ustosunkowywanie się do nich na piśmie, w drodze ogólno przyjętej procedury administracyjnej.
  2. Domagamy się, aby odpowiednia komisja przyznająca mieszkania socjalne zbierała się częściej niż raz do roku. Dotychczasowy tryb przyznawania mieszkań socjalnych, które niekiedy potrzebne są w trybie interwencyjnym, powoduje, że wielu potrzebujących lokatorów, miesiącami pozostaje bez nadziei na jakąkolwiek pomoc, czy choćby ustosunkowanie się do podania o przydział. Podania takie powinny być rozpatrywane na bieżąco.
  3. Domagamy się zmiany zasad przyznawania mieszkań socjalnych i komunalnych. Są one do tej pory zbyt restrykcyjne. Istnieje wiele rodzi, które z jednej strony mają za mało środków, aby wynająć mieszkanie na wolnym rynku, ale nie kwalifikują się do otrzymania mieszkania komunalnego czy socjalnego.

 

 

Wielkopolskie Stowarzyszenie Lokatorów

Opublikowano w Informacje
piątek, 30 maj 2014 05:45

Urzędnicy czyszczą kamienice

Kolejny dramat lokatorów rozgrywa się na jednej z objętych projektem rewitalizacji ulic Poznania – Taczaka. Okazała przedwojenna kamienica znajdująca się pod numer 8, kiedyś pełniła funkcję mieszkaniową i usługową. Była domem dla ośmiu rodzin. Pod tym adresem mieściły się także kolejowe przychodnie lekarskie. Dziś trawają tam wysiedlenia.

Aktualnie Taczaka to ulica, na której zamiast dawnych mieszkańców coraz częściej widać modne knajpki z ogródkami wystawionymi podczas sezonu letniego. Kolejne projekty pod wzniosłymi hasłami „współpracy z mieszkańcami i ożywienia miasta” mają na celu między innymi budowanie przyjaznej – dla klientów - atmosfery.

Widmo rewitalizacji

Skutki są jednak nieco inne od założeń. Tą atmosferą nie mogą się cieszyć między innymi mieszkańcy Taczaka 8. Kamienica opustoszała w efekcie zwyżki czynszów i presji formalnej. Sytuacja systematycznie zmuszała starych lokatorów do wyprowadzki. Niektórzy mieszkali tam ponad 40 lat. Spośród ośmiu rodzin zostały tylko trzy osoby. Małżeństwo emerytów oraz samotna wdowa w podeszłym wieku. Nie są zadłużeni. Nie mają dokąd pójść.

Reszta dawnych lokatorów uciekła, wyprowadzając się tam, gdzie pozwalały im na to możliwości finansowe. Inna para emerytów przeprowadzili się do swojej córki; kogoś było stać na mieszkanie; jeszcze inni po prostu odeszli, nie wiadomo gdzie. Teraz z trudną sytuacją muszą się mierzyć ci, którzy z racji niskich dochodów i braku możliwości skorzystania z pomocy rodziny, są zmuszeni do pozostania w kamienicy. Też próbowali znaleźć inne lokum jednak bezskutecznie. Czekają na eksmisję.

Marszałek czyściciel?

Aktualnie kamienica jest własnością Urzędu Marszałkowskiego. Wicemarszałek Wojciech Jankowiak poinformował mieszkańców o wypowiedzeniu umowy najmu już w 2010 roku. Trzyletni okres wypowiedzenia minął w grudniu 2013. Zdezorientowani lokatorzy nie byli informowani o swoich prawach, pomimo próśb o pomoc prawną. Zamiast wsparcia w tej dramatycznej sytuacji, urzędnicy wybrali inne metody. Dzwonią co jakiś czas na prywatne numery ich telefonów, żądając stanowczym tonem opuszczenia lokalu. Nie informują o przysługujących prawach. 

Budowanie presji psychicznej, nakłanianie do wyprowadzki w tej sytuacji nie można nazwać inaczej jak próbami nękania. Oczywiście metody Urzędu Marszałkowskiego są bardziej subtelne, niż te stosowane przez czyścicieli kamienic, jednak cel jest ten sam – lokal ma być pusty w krótkim czasie i przy jak najmniejszych kosztach właścicieli, w tym przypadku jednostki samorządu terytorialnego. Sugeruje się jednocześnie możliwość sprzedaży. Urząd chce uniknąć procesu eksmisyjnego, w wyniku którego byłaby szansa dla lokatorów na przydział lokalu socjalnego. Zamiast tego naciska natarczywie na mieszkańców, by sami się wynieśli ze swoich mieszkań - bez rozprawy.

Nie ma mieszkań, są biurowce

Problemem dla mieszkańców są nie tylko pieniądze i brak możliwości kupna czy wynajęcia mieszkania na wolnym rynku, ale także stabilizacja. Spekulacje czynszami, zjawisko czyszczenia kamienic, tymczasowe umowy, brak ochrony i poszanowania praw lokatorskich – wszystko to tworzy niestabilne warunki wynajmu, które szczególnie dla osób starszych niosą zagrożenie utraty poczucia bezpieczeństwa.

Zakwaterowanie w mieszkaniu komunalnym teoretycznie byłoby gwarantem pewnej stabilizacji. W związku z tym mieszkańcy Taczaka 8 zwrócili się do miasta o przydział lokalu z jego zasobów. W tym celu udali się do Wydziału Spraw Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej znajdującego się przy ul. 3-go Maja w Poznaniu. Pracownica urzędu nie spojrzała nawet na wniosek. Wysłała emerytów do Urzędu Marszałkowskiego, gdyż ten jest „ich nowym właścicielem”. Natomiast Urząd Marszałkowski w odpowiedzi na pytanie o mieszanie zamienne wyśmiał lokatorów. Nie zaoferowano żadnej pomoc, argumentując tym, że samorząd nie posiada lokali.

W tym samym czasie kiedy Urząd Marszałkowski twierdzi, że samorząd nie ma mieszkań,  możemy oglądać pięknie wyremontowane lub nowo wybudowane z pieniędzy podatników siedziby poznańskich urzędników.

Wielkopolskie Stowarzyszenie Lokatorów będzie współpracować z lokatorami ul. Taczaka 8. Celem jest nie tylko zapewnienie mieszkania na względnie stabilnych warunkach, ale też zilustrowanie polityki samorządu, prowadzonej kosztem godności i praw lokatorów.

 

Opublikowano w Informacje

"Czyściciele" kamienic nękali lokatorów z własnej inicjatywy? Do takich wniosków doszła poznańska prokuratura i umorzyła sprawę ich zleceniodawców.

Bandyci nazywani "czyścicielami" kamienic przez kilka lat działali w Poznaniu pod przykrywką legalnej firmy Fabryka Mieszkań i Ziemi. Właściciele kamienic wynajmowali ich, by pozbywali się lokatorów.

Interes był świetny. Kamienice z lokatorami kupowano bardzo tanio, bo prawo dość skutecznie chroni ich przed wyrzuceniem. Ale gdy lokatorów się pozbywano, wartość kamienic nagle rosła. To dlatego odcinano mieszkańcom prąd i wodę, rozbijano ściany i kanalizację, podrzucano padlinę.

Prokuratura długo nie widziała w tym przestępstwa. Potem jednak oskarżyła "czyścicieli" o nękanie lokatorów. Ale już zleceniodawcami "czyścicieli" się nie zajęła.

Cały tekst do przeczytania na poznan.gazeta.pl


 
Opublikowano w Informacje
poniedziałek, 10 marzec 2014 13:38

Czyściciel z Kórnika

Do Wielkopolskiego Stowarzyszenia Lokatorów zgłosiła się lokatorka mieszkania wynajmowanego w pod poznańskim Kórniku od prywatnego właściciela, który podjął próby jej zastraszenia. Kobieta mieszka z córką, która kilka miesięcy temu straciła pracę wskutek wypadku samochodowego i dotąd ma poważne problemy zdrowotne. Utrzymują się z jednej renty. Wcześniej szukały pomocy m.in. u Burmistrza - Jerzego Lechnerowskiego oraz w instytucjach pomocy społecznej, zawiadamiały media i niejednokrotnie zmuszone były wzywać policję w obliczu brutalnych metod właściciela. Bezskutecznie. Inercja lokalnych władz i instytucji nie dziwi, przykład takiego braku działań względem brutalnych metod czyścicieli idzie przecież z nieodległego Poznania. 

W maju 2013 roku podpisały umowę najmu z właścicielem domu, panem Czesławem M. Umowa miała obowiązywać do maja tego roku, jednak w styczniu kobiety dostały wypowiedzenie w trybie natychmiastowym.

Kiedy pod koniec stycznia nadal pozostawały w lokalu, właściciel postanowił pozbyć się ich sposobami czyścicieli. Odłączył prąd i gaz oraz zabił deskami okna w mieszkaniu lokatorki. Groził jej nasłaniem na nią „penerów". Do mieszkania włamał się też przedstawiciel pośrednika nieruchomości, grożąc przebywającym tam osobom.

22 lutego tego roku działacze Wielkopolskiego Stowarzyszenia Lokatorów na prośbę lokatorki pojawili się w jej domu. Kobieta obawiała się najścia „robotników”, którzy na zlecenia właściciela mieli rozpocząć rozbiórkę. Niestety groźby okazały się prawdziwe. Policja, po wielu telefonach mieszkańców i prośbach o interwencję, w końcu pojawiła się pod domem. Podobnie jak poznańscy funkcjonariusze, policjanci w Kórniku wyraźnie pokazują, z jaką powagą i zaangażowaniem traktują łamanie praw lokatorskich i zastraszanie ze strony właściciela i jego wynajętych pomagierów. W tym czasie „robotnicy” wynajęci przez właściela zabierali się do rozbiórki budynku. W obecności świadków oraz policji doszło do ustnej ugody: lokatorka może pozostać w mieszkaniu do końca marca, właściciel zobowiązał się również do podłączenia mediów. Nie naprawił jednak wyrządzonych przez siebie szkód, a po odjeździe policji groził odcięciem wody i kanalizacji. W naprawie dachu i zdjęciu desek z okien pomogli lokatorce anarchiści.

Wczoraj 7 marca, nieznany sprawca wybił szyby we frontowych oknach budynku. Co ciekawe, wcześniej w mieszkaniu miała miejsce inspekcja Nadzoru Budowlanego. Urzędnicy zapewnili lokatorkę, że właściciel nie może rozpocząć rozbiórki domu bez odpowiednich pozwoleń. Wspomniana umowa również nie została spełniona, ponieważ w mieszkaniu nadal nie ma prądu i gazu.

Kobiety obawiają się dalszych gróźb i zastraszania ze strony właściciela oraz ataków na ich dom.

Opublikowano w Informacje

     Na temat kamienicy przy ul. Hetmańskiej 9 w minionym czasie pojawiło się wiele artykułów i reportaży w mediach.
     Kamienica pełna lokatorów została kupiona w lipcu 2013 roku przez firmę M3. Na wieść o zmianie właściciela część mieszkańców, której udało się znaleźć inne lokale, postanowiła opuścić budynek. Dzisiaj mieszka tutaj 6 rodzin, często są to starsze osoby, dla których zmiana mieszkania, w którym spędzili większość życia, jest praktycznie niemożliwa.
    Po zmianie właściciela lokatorzy zostali poinformowani, oczywiście nieoficjalnie, że kamienica zapewne zostanie sprzedana. Właścicielka postanowiła również podnieść czynsz niektórym lokatorom. W przypadku jednej z rodzin do dzisiaj toczy się postępowanie w sądzie o zasadność podwyżki. Wszyscy mieszkańcy byli zdezorientowani. Planowany kapitalny remont kamienicy był kilkakrotnie przekładany. Ze strony zarządcy, którym jest firma Kamienice Wielkopolski, pojawiały się  całkowicie sprzeczne, lakoniczne informacje. Jednak pod koniec stycznia lokatorzy zostali pozbawieni gazu. Oficjalnym powodem była wadliwa instalacja. Najbardziej poszkodowani byli lokatorzy, których mieszkania ogrzewane są za pomocą instalacji gazowej. Za zgodą pracowników firmy, która przeprowadzała pomiary, mieszkańcy we własnym, sąsiedzkim zakresie usunęli usterkę. Jednak przy odbiorze pracownicy stwierdzili, że mają związane ręce, ponieważ zarządca zakazał im odbioru i włączania gazu.
    Lokatorzy postanowili nagłośnić sprawę, tym bardziej gdy okazało się, zgodnie ze słowami pani z administracji, udzielającej informacji w kwestiach technicznych, że inwestor nie przewiduje podłączenia gazu, a całą instalację zamierza wymienić na cieplik. Ponadto mieszkańcy, pomimo wielu prób, nie mogli skontaktować się w właścicielem, a z czasem administracja również przestała odbierać telefony.
    W prasie nie brakuje doniesień o bezprawnych działaniach właścicieli kamienic, więc trudno dziwić się, że lokatorzy postanowili od razu zareagować i skoro nie mogli dowiedzieć się niczego od osób za to odpowiedzialnych, postanowili zawiadomić o wszystkim media. Dziennikarze szeroko opisali ich problem. Spotkali się również z działaczami Wielkopolskiego Stowarzyszenia Lokatorów. W czasie spotkania okazało się, że jedna z członkiń stowarzyszenia również mieszkała w kamienicy, która przeszła przez ręce właścicielki kamienicy przy ul. Hetmańskiej. Wspólnie ustaliliśmy plan działania na najbliższe dni.
   Po mniej więcej dwóch tygodniach nagłaśniania sprawy i nawiązywania nowych kontaktów, w kamienicy nastąpił przełom. Mimo wcześniejszych zapowiedzi, instalacja gazowa jednak została poddana naprawie. Co więcej, lokatorzy najprawdopodobniej spotkają się z właścicielem, żeby poznać plany dotyczące dalszych losów budynku.
    Historia lokatorów z kamienicy przy ul. Hetmańskiej 9 pokazuje jak ważna jest samoorganizacja mieszkańców i podjęcie walki, kiedy czują się zagrożeni. Nie wiemy jak rozwiązana byłaby kwestia odciętego gazu, gdyby mieszkańcy pozostali bierni, tym bardziej, że chaos informacyjny i brak kontaktu z właścicielem oraz administracją tylko zaostrzył konflikt.
    
    

Opublikowano w Informacje