piątek, 28 październik 2011 14:08

Lokatorzy pod urzędem miasta. Prezydent Komorowski ucieka?

Dziś odbyła się demonstracja zorganizowana przez mieszkańców kamienicy przy ulicy Piaskowej, którym nowy, prywatny właściciel grozi eksmisjami. Pomimo medialnych doniesień władze miasta biernie przyglądają się rozwojowi sytuacji. Protest miał charakter spontaniczny. Na Placu Wolności zebrało się ok. 150 osób, które następnie przemaszerowały pod urząd miasta na Pl. Kolegiackim, gdzie trwała feta w 400 rocznicę powstania Uniwersytetu A. Mickiewicza z udziałem prezydenta B. Komorowskiego.

Na początku października kamienica z mieszkańcami (36 rodzin, ok. 100 osób) została sprzedana firmie Kappa Invest, której udziałowcem jest Neobank. Jak relacjonowała poznańska prasa mieszkańców „odwiedziła grupa odzianych w czarne skóry osiłków”. Przedstawili się jako „ekipa rozbiórkowa”. Poinformowali mieszkańców, że muszą wynieść się do końca roku z budynku i rozpoczęli demontaż instalacji. Odcięto m.in. internet i telewizję, a częściowo również gaz. Wszystkie te działania są nielegalne, bowiem zastraszani lokatorzy nawet nie otrzymali wypowiedzeń dotychczasowych umów najmu.

Mieszkańcy kamienicy zorganizowali się i postanowili przeprowadzić demonstrację. Nawiązali jednocześnie kontakt z anarchistycznymi działaczami z Rozbratu, prosząc o wsparcie. Na Placu Wolności pojawili się też aktywiści i aktywistki z innych środowisk. W proteście brali udział lokatorzy innych kamienic, którym grozi się masowymi eksmisjami. Po kilku krótkich przemówieniach  opisujących sytuację w kamienicy i mieście, nawiązujących też do blokady wtorkowej eksmisji niepełnosprawnej kobiety, protestujący postanowili przejść pod urząd miasta, gdzie przebywał prezydent RP Bronisław Komorowski.

Skandując hasła „Mieszkanie prawem, nie towarem”, „Najpierw ludzie, potem zyski” oraz „Miasto to nie firma. Eksmisje stop” protestujący doszli pod oddalony o ok. 1000 metrów urząd, przed którym ustawił się już szpaler policji. Protestujący domagali się, aby z magistratu wyszedł kompetentny urzędnik, który zagwarantuje mieszkańcom, iż nie zostaną pozostawieni sami sobie. Nikt jednak się nie pofatygował. Przypadkowo wyszła tylko posłanka Krystyna Łybacka, która początkowo nie zwracała uwagę na pikietujących („Myślałam, że to kibice”). Jedyne co miała do powiedzenia to to, że będzie o sprawie pamiętać „po świętach” i sposobem „starej lewicy”, tłumaczyła zebranym, że poprzez protest, niczego nie uda im się osiągnąć. Bronisław Komorski miał wyjść, wg informacji uzyskanych od dziennikarzy, innymi drzwiami.

Zebrani postanowili się rozejść zapowiadając, iż jeżeli miasto nie zainteresuje się sprawami kamienicy przy piaskowej, to ponownego protestu dojdzie niebawem. Nie dalej jak do 15 listopada odbędzie się prawdopodobnie posiedzenie rady miasta, które będzie znakomitą okazją dla przypomnienia problemu.

Po zakończeniu protestu do wybranych osób podeszli policjanci legitymując je. Nikt jednak nie został zatrzymany.

 

Czytaj również artykuł Dlaczego was nie ma, kiedy bandyci nam grożą?

Czytaj i oglądaj również Mieszkańcy kamienicy przy Piaskowej protestują